Pudelek polski

Pudelek polski

Nowi polscy miliarderzy już wkrótce będą się rekrutować z branży internetowej.

Zaczynali od poczty internetowej, wymyślili Pudelka. Teraz, kupując portal Wirtualna Polska i łącząc go z Grupą O2.pl, chcą stworzyć największy serwis internetowy w Polsce. Michał Brański, jeden z trójki założycieli O2.pl, zwierza się, że na pamiątkę transakcji życia zrobił zdjęcie swojej wymiętej twarzy i podkrążonych na fioletowo oczu. Efekt stresu, nieprzespanych nocy, ślęczenia nad danymi i rozmów z doradcami. Niedawno wraz z wspólnikami sfinalizował transakcję, w której Grupa O2.pl wspierana 375 mln zł, które wykłada fundusz inwestycyjny Innova Capital, przejęła Wirtualną Polskę. – Połączone serwisy stworzą jedno z największych mediów internetowych w Polsce – cieszy się Brański. – Większa publiczność to więcej pieniędzy, które można zainwestować we własne produkcje wideo, teksty, zdjęcia itd. A te, jeśli są ciekawe, przyciągają jeszcze więcej ludzi i jeszcze więcej pieniędzy. Koło się zamyka – dodaje biznesmen.


Ponad 9 mln użytkowników O2.pl dawało mu dziesiąte pod względem popularności miejsce w Polsce. Wirtualna Polska zajmowała piąte miejsce. Połączone serwisy znajdą się na drugim miejscu, za Google, ale przed Facebookiem. Michał Brański ocenia, że wraz z wspólnikami znajduje się obecnie w analogicznym momencie jak przed laty twórcy pierwszych w Polsce telewizji komercyjnych, Zygmunt Solorz-Żak czy Mariusz Walter i Jan Wejchert. Wtedy też mało kto wierzył, że stworzą coś, co będzie mogło konkurować z telewizją państwową. – Za dwa lata chcemy produkować własne filmy, seriale i programy publicystyczne. Gdy dorośnie pokolenie dzisiejszych 14-15-latków, większość Polaków będzie już oglądała telewizję w internecie – mówi dalej Michał Brański. – Być może wtedy kupimy jakąś telewizję – żartują wspólnicy Jacek Świderski i Krzysztof Sierota.

Miliony leżą w internecie

Brański, Świderski i Sierota to trzej koledzy ze studiów. Poznali się w połowie lat 90. w warszawskiej SGH. Ich historia dowodzi, że nowi polscy miliarderzy wkrótce będą się rekrutować z branży internetowej. Podobnie jak w USA, gdzie na listach najbogatszych obok guru giełdy Warrena Buffetta czy cesarza IT Larry’ego Ellisona z Oracle figuruje założyciel Facebooka Mark Zuckerberg czy współtwórca Twittera Jack Dorsey. Kiedy 14 lat temu założyli O2.pl, czyli serwis dostarczający usługę kont e-mailowych na rynku, mieli właściwie trzech liczących konkurentów: Polbox, Wirtualną Polskę i Onet. Konkurowali pojemnością skrzynek i sprawnością działania poczty. Stworzyli również komunikator internetowy Tlen. Po zyskaniu pierwszego miliona użytkowników zmienili serwis pocztowy w portal internetowy. Ten z biegiem lat był wzbogacany o kolejne serwisy, z których wiele pod względem zainteresowania internautów okazało się strzałem w dziesiątkę. Na przykład Wrzuta.pl, stworzona na wzór światowego YouTube.com, albo plotkarski Pudelek, wzorowany na amerykańskim blogu TMZ.com.

Choć nie wszystko da się skopiować z sukcesem. Przykład? Wzorowany na światowym Grouponie serwis zakupów Ruszaj.pl. Po trzech miesiącach od uruchomienia Brański i spółka musieli go zamknąć. Podobno z powodu słabego zainteresowania i niskich przychodów. Raczej nie będzie też polskiego Pinterest, wirtualnej tablicy, na której użytkownicy przyczepiają zdjęcia i informacje o ulubionych czy pożądanych produktach. W USA ten serwis wycenia się na 3,8 mld dolarów.

– Mówi się, że koniem pociągowym Pinterest są bogate kobiety po trzydziestce, zamieszkujące na przedmieściach, takie jak bohaterki serialu „Gotowe na wszystko”. W Polsce taka grupa odbiorców prawie nie istnieje. Sądząc po bywalczyniach kawiarni, liczyłbym może na kilkanaście tysięcy potencjalnych użytkowników – mówi internetowy biznesmen. W USA liczba internautów wynosi 200 mln. To dziesięciokrotnie więcej niż w Polsce. Taka grupa pozwala na krociowe zyski nawet niszowym portalom.

Pudelek żyłą złota?

A jak było z Pudelkiem? – Kiedyś przez ramię swojej żony podpatrzyłem, jak zaczytuje się w informacjach o życiu gwiazd. Serwisy publikujące albo wychwytujące takie newsy z innych mediów działały już w USA. Przyznam, że podchwyciłem pomysł – wspomina Brański. Spotkało go za to mnóstwo krytyki. Oskarżano go o schlebianie niskim gustom, bo Pudelek nie waha się publikować zdjęć upijających się i ścielących się po trotuarze aktorów. Złośliwie wytyka celebrytkom cellulit, nadwagę albo poprawiane skalpelem piersi i nastrzyknięte botoksem twarze. Opłaciło się – plotkarski serwis przynosi Grupie O2.pl 5-10 proc. rocznych dochodów. Najwięcej profitów daje jednak poczta internetowa. – Można się dziwić, ale sklepy internetowe płacą za dotarcie do klientów więcej niż telekomy, firmy ubezpieczeniowe i producenci leków – mówi Brański. Reklama ma być wycelowana dokładnie w zainteresowania klientów poczty. Narzędzia internetowe pozwalają na śledzenie aktywności internauty, a następnie podtykanie mu pod nos ofert produktów, którymi niedawno się interesował. Pochwalisz się znajomym, że przebiegłeś dziesięć kilometrów? W ciągu kilku dni masz skrzynkę zasypaną reklamami butów do biegania, oddychających koszulek i suplementów diety.

Przejęcie giganta

W internetowym trio Michał Brański zajmuje się mediami i kreowaniem nowych serwisów. To pasjonat technologii, który zanim o 9 rano wstanie z łóżka, potrafi przejrzeć doniesienia z branżowych blogów i wysłać 20 e-maili do współpracowników. Krzysztof Sierota stoi za kulisami portalu, dbając o stronę technologiczną oraz IT. Z kolei Jacek Świderski odpowiada za finanse przedsięwzięć. To on rzucił pomysł, aby spróbować zdobyć pieniądze na zakup Wirtualnej Polski.

Czas naglił. Eksperci rynku uważali, że bez poważnych inwestycji czy wsparcia dużej grupy medialnej (za Onetem stoi Ringier Axel Springer, a za Gazeta.pl – Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”) Grupa O2.pl skazana była na stagnację lub pożarcie przez konkurencję. Mimo wielu propozycji właścicieli nie interesowała sprzedaż biznesu i życie rentierów. Nieoczekiwanie pomogły im kłopoty giganta telekomunikacyjnego Orange. Po stratach za 2012 r. w lutym spółka ogłosiła, że gotowa jest sprzedać Wirtualną Polskę. Od tamtej pory snuli plany przejęcia dwu-trzykrotnie większego konkurenta. Jacek Świderski opowiada, że przez pół roku krążył wśród grubych ryb polskiego biznesu, przekonując do transakcji, która ma zdobyć polski internet. Przekonał szefów Innova Capital, międzynarodowego funduszu amerykańskich banków i kilku innych instytucji finansowych. Czym? – Oprócz pięknej prezentacji i przyzwoitych danych finansowych w ofercie musiało się znaleźć coś więcej. Na szali położyliśmy całe nasze majątki, wiedzę i talent do tego biznesu – mówi. ■

Okładka tygodnika WPROST: 45/2013
Więcej możesz przeczytać w 45/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także