Siatkówka to nie tylko zawodnicy i trener. Jak wygląda praca statystyka?

Siatkówka to nie tylko zawodnicy i trener. Jak wygląda praca statystyka?

Siatkówka to nie tylko zawodnicy i trener. Jak wygląda praca statystyka? (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Za sukcesem na hali stoją nie tylko zawodnicy i trener. Wygrana w siatkówce to wiele godzin ciężkiej pracy także w wykonaniu statystyków. Z Karolem Rędziochem, który sprawuje tę funkcję w AZS Częstochowa, rozmawia Ludmiła Kamer.
Ludmiła Kamer: Siatkówka towarzyszyła tobie w życiu zawsze, od zawsze jesteś związany z Częstochową. Dlaczego właśnie ta dyscyplina i to miasto?

Karol Rędzioch: W Częstochowie się urodziłem i to jest moje miasto rodzinne. Tu zaczynałem grać i od najmłodszych lat kibicowałem AZS-owi. Razem ze znajomymi chodziliśmy na mecze. Stąd chyba to zamiłowanie do siatkówki. Poza tym moi rodzice również uprawiali sport i wpoili mi zamiłowanie do sportu. A dlaczego siatkówka? Nie wiem, może dlatego, że w Częstochowie była właśnie siatkówka (śmiech). A mówiąc zupełnie poważnie, kiedy w podstawówce pierwszy raz odbiłem piłkę do siatkówki to  poczułem, że to jest to.

Jak to się stało, że zamieniłeś piłkę na laptopa i zostałeś statystykiem? Jaki udział miał w tym Michał Mieszko Gogol (obecnie statystyk Resovii Rzeszów – przyp. red.)?

W młodości rzeczywiście grałem w siatkówkę. Zaczynałem w drużynach młodzieżowych, a później w Delic-Polu Norwid Częstochowa i Katowicach. Następnie przez jakiś czas właśnie razem z Mieszkiem w wolnych chwilach graliśmy w amatorskiej drużynie, kiedy przyszedł do Częstochowy jako drugi trener. Razem graliśmy i właśnie w taki sposób się poznaliśmy. A dlaczego zamieniłem piłkę na laptopa? Ja przede wszystkim kocham siatkówkę. Kiedy Michał przyszedł do Częstochowy, często rozmawialiśmy na temat siatkówki, wymienialiśmy się poglądami. Zauważył we mnie potencjał i zaczęliśmy razem współpracować. Jeszcze wówczas nie miałem kontraktu w Częstochowie, ale pomagałem jemu w pracy. Mogę powiedzieć, że to właśnie Michał nauczył mnie bardzo dużo jeśli chodzi o scoutowanie. To, że poszedłem w tym kierunku jest też jego zasługą. Prywatnie się przyjaźnimy, a ja jestem mu wdzięczny za naukę. Moim marzeniem z dzieciństwa było dostanie się do reprezentacji i odnoszenie sukcesów. W pewnym momencie wiedziałem, że są małe szanse aby trafić do niej jako zawodnik. Dzięki temu, że zostałem scoutem w jakiejś części to marzenie się spełniło.
 
Jak ważną rolę odgrywasz w drużynie? Jest to funkcja bardzo odpowiedzialna, jednak chyba cały czas niedoceniana w Polsce.

Może rzeczywiście jeszcze parę lat temu tak było. Obecnie jednak się to zmienia. Oczywiście to zawodnicy grają i to oni zdobywają punkty. Na przykładzie tych minionych sezonów i obecnego mogę powiedzieć, że zawodnicy starając się wykonywać przedmeczowe założenia taktyczne korzystają w trakcie meczu z moich rad. Jestem zadowolony jak po meczu podchodzą i dziękują za dobre rady, czy wskazówki. Tak było chociażby w ostatnim meczu w Gdańsku, gdzie nasze założenia taktyczne były realizowane bardzo dobrze i przyniosły efekt.

A kiedy nie idzie? Ty mozolnie przygotowałeś analizę, była ustalona taktyka, ale nie zostały założenia zrealizowane na boisku. Co wtedy czujesz? Jest złość?

Zależy od sytuacji. Czasami jest takie odczucie. Trzeba jednak zrozumieć, że każdemu spotkaniu towarzyszą niesamowite emocje, różne emocje. Siatkówka w Polsce jest popularna, przychodzą tłumy kibiców i poziom adrenaliny u chłopaków podczas meczu jest naprawdę wysoki. Zawodnicy mają też prawo w trakcie meczu popełniać błędy.

Zgadza się, tyle tylko, że w trakcie meczu założenia taktyczne, uwagi trener przekazuje na bieżąco.

Oczywiście. W trakcie meczu są przypominane założenia. Muszę powiedzieć, że jeżeli podczas spotkania widzę coś i przekazuję bezpośrednio zawodnikowi lub trenerowi, to skuteczność tych wykonanych zaleceń jest naprawdę wysoka. Gdy uwaga jest bezpośrednio przekazana przed akcją – m. in. kierunek zagrywki, jak zachować się na bloku, itp. – to przynosi bardzo dobre efekty.

Twój sposób pracy zmienia się w zależności od rywala? Inaczej przygotowuje się analizę np. Resovii, czy Skry, a inaczej Effectora, czy Olsztyna?

Oczywiście, że tak. Każda drużyna jest inna i każda ma swoją specyfikę. Tak samo jak każdy zawodnik ma swoją specyfikę gry. Jedni rozgrywający na przykład mają swoje preferowane schematy, inny atakujący większość ataków wykonuje w jednym, ulubionym przez siebie kierunku. Zależności jest mnóstwo. Dlatego do każdej drużyny trzeba przygotowywać się inaczej. Musimy zdawać sobie także sprawę z tego, że rozgrywający w zależności od momentu meczu, czy seta często gra co innego. Każdy aspekt jest ważny i trzeba to wszystko wziąć pod uwagę. Polscy statystycy generalnie pracują na wysokim poziomie, a nasza praca jest wykonywana bardzo rzetelnie. Te scouty, które wykonujemy na komputerze, są wykonywane bardzo dokładnie, by z każdej akcji móc wydobyć jak najwięcej informacji. To pomaga nam w dalszej grze, w kolejnych meczach.

Im więcej meczów rozegranych, tym więcej dostępnych materiałów o rywalu. Jest to ułatwienie dla Ciebie, czy to tylko pozorne?

Zdecydowanie tak. Trzeba tylko pamiętać, że niektórzy rozgrywający w trakcie sezonu również zmieniają swoją specyfikę gry. Czasami też zmienia się system gry drużyny na przestrzeni sezonu. Trzeba to na bieżąco śledzić. Jednak im dalej w las, tym nasza wiedza na temat przeciwnika jest większa. Mamy większą bazę materiałów.

Masz za sobą również pracę w sztabie szkoleniowym reprezentacji, o czym wcześniej wspomniałeś. Jest różnica w sposobie pracy pomiędzy klubem, a reprezentacją?

Pracuje się trochę inaczej. W momencie kiedy przychodzi turniej taki jak Liga Światowa, czy Mistrzostwa Europy, tej pracy jest ogrom. Każdego dnia były rozgrywane mecze, musieliśmy wszystko na bieżąco opracowywać. Było nas więcej, bo był Michał (Gogol – przyp. red.) i Oskar (Kaczmarczyk – obecnie drugi trener ZAKSY Kędzierzyn-Koźle – przyp. red.). Współpraca układała nam się znakomicie. Sam system pracy wyglądał trochę inaczej. Dzieliliśmy się obowiązkami, bo było tego naprawdę dużo. W klubach jest jednak troszeczkę więcej czasu na to żeby spokojnie przygotowywać się do kolejnych spotkań.

Co dał tobie ten czas spędzony na kadrze?

Na pewno jest to dla mnie cenne doświadczenie. Mam nadzieję, że zaprocentuje w przyszłości. W zasadzie mogę powiedzieć, że już powoli procentuje. Mogę podziękować, że moja praca do tamtego momentu powołania do reprezentacji została doceniona. Nauczyłem się przez ten czas spędzony z kadrą bardzo dużo, zarówno od Andrei Anastasiego, jak i Andrei Gardiniego. Myślę że wszyscy doskonale wiedzą, że są to ludzie o naprawdę ogromnej wiedzy siatkarskiej. Także codzienna współpraca z Oskarem i Michałem była niezwykle ucząca. Wiadomo, wymienialiśmy się doświadczeniami. Oni mają większy staż jako statystycy, a także jako trenerzy. Starałem się dostosować do konkretnego systemu pracy. Również o atmosferze jaka panowała mogę wypowiadać się tylko pozytywnie.

Czyli teraz nic tylko życzyć tobie powołania do sztabu trenera Stephana Antigi?

Myślę, że obecność w reprezentacji Polski dla każdego jest ogromnym zaszczytem. Cóż mogę powiedzieć, poczekamy i zobaczymy co się wydarzy.

Czytaj także

 0

Czytaj także