Z życia opozycji

Z życia opozycji

  • Na pojednaniu z Niemcami można zarobić. Dowiedli tego Jacek Turczyński i Jan Parys - dawno temu działacze prawicy, a niedawno szefowie Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Tak ciężko pracowali, że przyznawali sobie gigantyczne premie kwartalne. Zdaniem NIK - nielegalnie. Zdaniem działaczy - wszystko było w porządku. Taki Parys zgarnął 94 tys. zł, więc jak ma mu nie być dobrze? A jeszcze w 1993 r. walnął sobie na wyborczym plakacie takie hasło: "Jan Parys. 43 lata skromności". Dziś powinno być: "53 lata żenady".
  • Poszła w świat wieść, że Maciej Płażyński chce olać Platformę Obywatelską. Miała to być zemsta za to, że platforma olewa Płażyńskiego. Bo jak on chce skręcić w prawo, to ona jedzie w lewo. Widać ciągnie Piskorskiego nie za to ucho, co trzeba.
  • Eee, lipa! Płażyński wcale z PO nie odszedł. Tyle że przestał kierować partią. Czyli faktycznie nic się nie zmieniło. Jego następcą został wielbiciel Jolanty Pieńkowskiej Donald Tusk. Jeśli jeszcze wyzna uwielbienie Sławkowi Jeneralskiemu platforma może wreszcie zaistnieje w mediach.
  • Podobno Płażyński odszedł, bo nikt nie traktował poważnie jego pomysłów, by się integrować z SKL-Coś Tam Jeszcze i Ruchem Społecznym (to takie coś, co kiedyś było AWS). Skądinąd trudno pojąć, jak można było na serio coś takiego proponować. Były marszałek Sejmu lansował te koncepcje już od ładnych paru miesięcy. Robił to w swoim klasycznym stylu: ospale, bez przekonania i nudno. No i w końcu poległ za Balazsa. Chyba sam zanudził się na śmierć.
  • Słabość do trupów ujawnił ostatnio także prezydent Aleksander Kwaśniewski. Przejawiało się to w zapraszaniu do Pałacu Prezydenckiego przedstawicieli takich partii, jak Unia Wolności czy Artur Balazs z SKL-Coś Tam Jeszcze i Krzysztof Piesiewicz z Ruchu Społecznego. Ba! Został nawet pobity swoisty rekord, dzięki któremu tytuł Najmniej Istotnego Człowieka Przyjętego przez Prezydenta przypada Kazimierzowi Barczykowi. NIC PPP to działacz RS, a przyprowadził go z sobą Piesiewicz. Panie Kazimierzu! Gratulujemy!
  • Wreszcie przyniosła efekt odwieczna taktyka Unii Wolności, polegająca na dawaniu ciała SLD w mediach publicznych. Efekt jest taki, że zmieniono formułę programu "Forum" w ten sposób, iż wypadała z niego Unia Wolności, a na jej miejsce wskoczyła Unia Pracy. Spadanie, odpadanie, wypadanie, przepadanie - to unici lubią najbardziej.
  • Pozbawienie Władysława Frasyniuka prawa cotygodniowego występowania w TVP oburzyło nie tylko nas, ale i całą światłą część opinii publicznej. Masowe protesty przyniosły rezultat - być może skandaliczna decyzja zostanie odwołana. Jeśli tak się stanie, będzie to oznaczało, że telewizja publiczna nie kieruje się jednak względami komercyjnymi.
  • Do zabawnego zdarzenia doszło podczas prac sejmowej komisji spraw wewnętrznych. Zajmowała się ona wnioskiem o odwołanie ministra Krzysztofa Janika. Prowadzący obrady chciał ten wniosek przegłosować. Wtedy zaprotestował Konstanty Miodowicz, twierdząc, że wniosku nie zna. Było to dosyć dziwne, zważywszy na to, że przygotowała go Platforma Obywatelska, macierzysta partia Miodowicza. Sytuacja ta napełniła nas nadzieją. Bo oto okazało się, że jest jeszcze w tym kraju coś, co nie zostało upartyjnione i upolitycznione. To partie.
  • Po raz piąty Sejm odrzucił kandydata LPR do sejmowej komisji śledczej. Po raz drugi odrzucił Roberta Strąka. Tym samym w komisji trwa wciąż niegdysiejszy członek ligi Bogdan Kopczyński, który czyni obrady tej komisji bardziej rozrywkowymi. Chociaż ostatnio bawi nas coraz rzadziej, bo w ogóle rzadko się odzywa. I nic dziwnego, że posiedzenia komisji nudzą Janinę Pardowską. Panie Bogdanie! Prosimy się poprawić.
  • Lech Wałęsa ogłosił, że Polsce potrzebna jest nowa partia chadecka. On co prawda nie chce jej tworzyć, ale jakby co, to chętnie pomoże. Chadecy! Chodu!
Okładka tygodnika WPROST: 16/2003
Więcej możesz przeczytać w 16/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0