Jestem na ławce rezerwowych

Jestem na ławce rezerwowych

Dodano:   /  Zmieniono: 
W dzieciństwie, które spędziłem w Kenii, nauczyłem się gospodarczego liberalizmu. Bo tam każdy, nawet małe dziecko, musiał o siebie zadbać – mówi Jacek Rostowski (PO), były wicepremier i minister finansów.

Po sześciu latach opuścił pan gmach Ministerstwa Finansów. Jakie to uczucie?

Jacek Rostowski: Trochę jak z rehabilitacją. Niektórych rzeczy trzeba się uczyć na nowo, ale wiadomo, że z dnia na dzień będzie lepiej.

Rzeczywiście jest lepiej?

Pyta pan o samopoczucie? Jest dobre. Choć żałuję, że odszedłem z rządu tuż przed Bożym Narodzeniem. Zawsze sobie przyrzekałem, że kiedy przestanę być ministrem, pojadę na długi urlop do ciepłego kraju. Tymczasem były święta, więc pojechałem do Londynu, gdzie pogoda była gorsza niż u nas. Ale trzy tygodnie z rodziną to też świetna sprawa.

Zero rozmów o polityce?

Tak od razu się nie da. Ale stopniowo przechodzę okres detoksykacji.

Podobno odszedł pan z rządu, bo premier miał do pana żal za błędne oszacowanie deficytu budżetowego.

Jedynym powodem mojego odejścia było to, że sam chciałem odejść.

Co powiedział panu premier na odchodne?

Więcej możesz przeczytać w 4/2014 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także