Więzienie za 15 milionów

Więzienie za 15 milionów

W ośrodku wywiadu w Starych Kiejkutach na Mazurach w latach 2002-2003 działało tajne więzienie CIA. Jest coraz więcej dowodów na prawdziwość tej tezy.

W 2005 r. „Washington Post” pierwszy podał informację, że CIA podczas wojny z terroryzmem utworzyła sieć tajnych więzień. Jedno z nich miało się znajdować w ośrodku szkolenia kadr wywiadu w Starych Kiejkutach na Mazurach. Mimo że od ujawnienia sprawy minęło już dziewięć lat, polscy politycy zaprzeczają, że na terenie naszego kraju istniała tajna baza amerykańskich służb. Faktu tego nie zmieniają kolejne prasowe informacje.

Ostatnia, opublikowana przez „Washington Post”, mówi, że polski wywiad za umożliwienie zorganizowania więzienia dostał od CIA 15 mln dolarów. Pieniądze do siedziby Agencji Wywiadu amerykańscy oficerowie dostarczyli w dwóch kartonach. Ale to niejedyne dowody, które świadczą o istnieniu tajnej bazy CIA na Mazurach.

Tajne loty na Mazury


W latach 2002-2003 na zamkniętym dawnym lotnisku wojskowym w Szymanach – oddalonym od ośrodka wywiadu w Starych Kiejkutach o 40 km – zaczęły lądować amerykańskie samoloty odrzutowe Gulfstream i Boeing 737. Pierwszy odrzutowiec przyleciał na Mazury na początku grudnia 2002 r. Kolejny pojawił się w lutym, marcu, czerwcu i lipcu 2003 r. Ostatni wylądował na Mazurach we wrześniu 2003 r. Był to Boeing 737. Jak wynika z dokumentów Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, informacja o prawdziwym miejscu lądowania samolotów była ukrywana przed europejskimi instytucjami kontrolnymi (Eurocontrol). W dodatku, jak podała w 2013 r. „Rzeczpospolita”, według dokumentów Eurocontrol jeden lot do Szymanów w ogóle nie został zarejestrowany. Fakt przebywania samolotu USA na Mazurach udało się potwierdzić dzięki fakturze za tankowanie paliwa.

Po co fałszowano trasy lotów, skoro na Mazurach nie było żadnego tajnego ośrodka CIA? Tuż przed przylotem pierwszego samolotu CIA na Mazury Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zmieniło rozporządzenia. Jedno otwierało w Szymanach powietrzne przejście graniczne – dzięki czemu na lotnisku mogły lądować samoloty lecące z zagranicy. Drugie rozporządzenie nadawało lotnisku w Szymanach rangę portu międzynarodowego. Do dziś nikt nie wytłumaczył tych zmian. W 2010 r. Helsińska Fundacja Praw Człowieka uzyskała od Straży Granicznej informację, z której wynikało, że część osób, które przyleciały amerykańskimi samolotami do Szymanów, nie opuściła Polski.

Miller pod ścianą

Oficerowie CIA w czasie działania więzienia na Mazurach w latach 2002-2003 byli na pewno w Polsce. Potwierdzają to dokumenty kolizji drogowej, do której doszło na przełomie roku 2002 i 2003 pod Pułtuskiem. Amerykańscy oficerowie – sprawcy kolizji – podróżowali po Polsce samochodem należącym do Agencji Wywiadu. Podczas kontroli pokazali legitymacje CIA. W dodatku przyznali, że jadą z Mazur do ośrodka rządowego pod Warszawą. Dokument ten, jak ujawnił „Wprost” w lipcu 2013 r., znajduje się w aktach śledztwa w sprawie tajnych więzień CIA prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie.

W latach 2002-2003, kiedy w Polsce miało działać tajne więzienie CIA, premierem był Leszek Miller. Już po pierwszej publikacji „Washington Post” z 2005 r. były premier zapewniał, że żadnego więzienia w Polsce nie było. Podczas przesłuchania w prokuraturze były premier nie był już jednak tak przekonujący. Co zeznał Miller? Na pytanie śledczych w ogóle nie odpowiedział, zasłaniając się tym, że ewentualna treść jego zeznań mogłaby jego lub osoby mu bliskie narazić na odpowiedzialność karną. Dlaczego nie powiedział wprost, że tajnych więzień w Polsce nie było? W 2012 r. „Panorama” TVP 2 i „Gazeta Wyborcza” podały, że Zbigniew Siemiątkowski, były szef Agencji Wywiadu, usłyszał zarzuty w sprawie tajnych więzień CIA. Siemiątkowski nie potwierdził tych informacji. Teraz Prokuratura Apelacyjna w Krakowie ujawniła, że jeden z funkcjonariuszy publicznych w śledztwie dotyczącym tajnych więzień CIA ma postawione zarzuty. Nie podano jednak, o kogo chodzi.

Willa w lesie

W 2008 r. „Gazeta Wyborcza” podała, że jednym z dowodów na istnienie więzień CIA w Polsce jest tajna notatka Agencji Wywiadu. Z dokumentu wynikało, że w Starych Kiejkutach istniała tajna baza CIA. W notatce nie pada jednak informacja, że było to więzienie. Więzienie CIA w ośrodku wywiadu w Starych Kiejkutach miało się znajdować w willi położonej w lesie. Budynek ten w latach 80. był wykorzystywany do szkolenia polskich oficerów wywiadu. – Wyposażony był w rzeczy, które były niedostępne w Polsce. Po to, by nasi oficerowie mogli się m.in. nauczyć obsługiwać nieznany dla nich sprzęt AGD czy RTV. Poza kursami willa służyła też jako miejsce wypoczynku dla osób z władz PRL – opowiadał mi o budynku były oficer z kierownictwa polskiego wywiadu. Budynek ten przeszedł gruntowny remont w 2004 r., co potwierdziła kontrola rzecznika praw obywatelskich w 2006 r. Agencja Wywiadu nigdy nie wyjaśniła, dlaczego wyremontowała znajdującą się na terenie ośrodka willę.

Tajna notatka

W 2008 r. „Gazeta Wyborcza” podała, że jednym z dowodów na istnienie więzień CIA w Polsce jest tajna notatka Agencji Wywiadu. Z dokumentu tego wynikało, że w Starych Kiejkutach istniała tajna baza CIA. W notatce nie pada jednak informacja, że było to więzienie. Notatka, o której wspomniała w 2008 r. „Gazeta Wyborcza”, znajduje się w aktach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie. Wcześniej tą sprawą zajmowali się prokuratorzy z warszawskiej apelacji. Przesłuchali oni m.in. Zbigniewa Wassermanna, za czasów rządów PiS koordynatora ds. służb specjalnych. Wassermann potwierdził autentyczność dokumentu oraz fakt pokazania go Zbigniewowi Ziobrze, byłemu ministrowi sprawiedliwości. Prokuratura chciała przesłuchać jeszcze jednego uczestnika spotkania. To były bliski współpracownik Wassermanna. Do dziś pracuje w prokuraturze. Do przesłuchania jednak nie doszło, bo premier Donald Tusk nie zwolnił go z tajemnicy państwowej.

Legendarna współpraca

Według polityków rządzącej w latach 2001-2005 lewicy to CIA zwróciła się do nas o pomoc w zwalczaniu terroryzmu. Jak było naprawdę? Przed 11 września 2001 r. polski wywiad ostrzegał kraje NATO o możliwości dużego zamachu na jeden z krajów członkowskich. W depeszach nie było jednak precyzyjnej informacji, o który kraj może chodzić. Polacy nie mieli bowiem takiej wiedzy. Już po zamachach na WTC kierowany przez gen. Zbigniewa Nowka Urząd Ochrony Państwa przekazał ówczesnemu premierowi Jerzemu Buzkowi informację o tym, kto stał za zamachami w USA. Polacy bezbłędnie wskazali nie tylko Al-Kaidę, ale też nazwisko Chalida Szajcha Muhammada – architekta zamachów na WTC (według amerykańskich mediów głównego więźnia „czarnej dziury” CIA w Starych Kiejkutach). W 2009 r. opisała to „Rzeczpospolita”. Informacja o tym została natychmiast przekazana do USA. W 2002 r. CIA wynajęła kilku oficerów polskiego wywiadu, którzy pomagali w tropieniu podejrzanych o terroryzm. Agenci do swojej dyspozycji dostali m.in. złote karty bez limitu. Za wszystko płaciła CIA. Informacji tej nigdy polskie służby nie zdementowały.

Oficerowie, którzy w latach 2002-2006 zajmowali kierownicze funkcje w Agencji Wywiadu, otrzymali od rządu USA odznaczenia za współpracę z CIA. Jedną z odznaczonych osób jest gen. Zbigniew Nowek, były szef UOP i AW. Za co konkretnie dostał odznaczenie? Kiedy z nim o tym rozmawiałem, odpowiadał, że za współpracę. Według naszych informacji takie same odznaczenia otrzymali Zbigniew Siemiątkowski i Andrzej Derlatka, którzy w latach 2002-2003 kierowali AW. ■

Okładka tygodnika WPROST: 5/2014
Więcej możesz przeczytać w 5/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0