Powrót Dochnala

Powrót Dochnala

Marek Dochnal wrócił do gry. I zaczął robić intratne interesy przy państwowych przetargach.

Jego firma Larchmont Capital przed laty lobbowała na rzecz największych firm. Należał do śmietanki towarzyskiej, chwalił się znajomością i zdjęciami z królową Elżbietą II. Uwielbiały go kolorowe pisma dla kobiet i nie tylko. Drogie samochody i grube pieniądze były jego „środowiskiem naturalnym”. Mit prysł, gdy się okazało, że Dochnal korumpował lewicowego barona Andrzeja Pęczaka. W 2004 r. trafił do aresztu. Został skazany. Odsiedział w sumie około pięciu lat. Teraz Dochnal powraca. Zbudował nowy mit – biznesmena działającego w Chinach. I jak ustaliliśmy, Dochnal oraz jego współpracownicy pracują na rzecz chińskiej firmy, która wygrywa przetargi w państwowych Polskich Sieciach Energetycznych.

Chińczycy to Pinggao Group. Firma Marka Dochnala to International Venture Partners. Dochnal jest jej prezesem. Na swoim nowym profilu w LinkedIn pisze, że zajmuje się bankowością inwestycyjną. IVP jest zarejestrowana w Singapurze i Pekinie. Jej wiceprezesem jest były poseł KPN i AWS Tomasz Karwowski, od dawna dobry znajomy Dochnala. To właśnie Karwowski reprezentował Chińczyków podczas przetargów w Polsce. Na razie wygrali dwa. Będą budować linie wysokiego napięcia dla państwowych Polskich Sieci Energetycznych. Wartość inwestycji to 350 i 61,8 mln zł.

Ale Marek Dochnal ma większy apetyt. W zeszłym roku na naradzie jego współpracowników zostały przedstawione założenia dla firmy IVP: ma wygrywać w Polsce 10-12 przetargów rocznie. PSE przyznaje, że Karwowski został wskazany w chińskiej ofercie jako osoba do utrzymywania kontaktów w trakcie postępowania przetargowego. – Czy PSE wiedziały, że Karwowski pracuje dla firmy Dochnala? – pytam Urszulę Baranowską, dyrektor biura komunikacji PSE. – Nie – odpowiada. I dodaje, że nazwisko Karwowskiego zostało wpisane do oferty bez wskazania firmy, w której jest wiceprezesem.

Będzie drugi Covec?

Nazwa firmy Dochnala w ofercie nie pada, ale Karwowski we wrześniu zeszłego roku jako wiceprezes IVP i przedstawiciel Pinggao z dumą opowiadał o sukcesie chińskiej oferty. – Zauważyliśmy też, że dzięki pojawieniu się Pinggao w przetargach spadły ceny ofert. Wcześniej sięgały one 130-180 proc. budżetu, co ostatnio spowodowało unieważnienie dwóch dużych postępowań na sieci przesyłowe – mówił portalowi Wnp.pl. Z „Wprost” nie chciał rozmawiać. – Czy prezesem IVP jest Marek Dochnal? – zapytałem Karwowskiego. – Pan jest jej prezesem – uciął dosyć bezsensownie naszą rozmowę. – Na czym zarabia firma Dochnala? – pytam osobę, która dobrze zna IVP. – Od wygranego przetargu mają prowizję – odpowiada. Według naszych informacji IVP wykonuje wiele prac na rzecz Pinggao. Karwowski chodził z Chińczykami na spotkania w PSE, zadawał pytania do przetargu. – Zamawiał projekt dla Chińczyków potrzebny do oferty, szukał podwykonawców do realizacji kontraktów – mówi osoba znająca i temat, i branżę. – Sytuacja jest podbramkowa. Dziś już powinno pracować nad tym ze 20 inżynierów, a dzieje się niewiele. Będzie drugi Covec – dodaje.

Przypomnijmy w skrócie: Covec to chińska firma, która nie wybudowała przed Euro 2012 części autostrady A2, a strona polska do dziś bezskutecznie próbuje odzyskać kilkaset milionów złotych. Urszula Baranowska z PSE zapewnia, że poczynania chińskich inwestorów w energetyce są bacznie obserwowane i kontrolowane. Między innymi właśnie z powodu złych doświadczeń z firmą Covec.

Drużyna Dochnala

Z Dochnalem, Karwowskim i ich firmą IVP związany jest także Roman Kula, były członek zarządu PSE za rządów koalicji SLD-PSL. Do spółki wszedł – zresztą na krótko – w czasach, gdy jej prezesem był Stanisław Dobrzański, wpływowy działacz PSL. Były minister skarbu Wiesław Kaczmarek tłumaczył wtedy nominację Dobrzańskiego do państwowej energetyki: „Staszek chciał się sprawdzić w biznesie”. Innym współpracownikiem IVP jest były działacz KPN Jarosław Wartak, kiedyś członek władz Związku Zawodowego Kontra.

Kula i Wartak wraz z innymi osobami kierują kilkoma spółkami córkami IVP. W polskim Krajowym Rejestrze Sądowym są zarejestrowane spółki: IVP Legal, IVP Legal One, IVP Project, IVP Constructions. – Nie śmierdzą groszem, ciekawe, jak oni wszyscy są opłacani – mówi informator. Twierdzi, że dla IVP pracuje także emerytowany generał Henryk Jasik, były szef wywiadu UOP i wiceminister MSW. Zresztą w jego przypadku był problem, bo trzeba było ustalić, ile generał może zarobić, by nie stracić prawa do emerytury. Wyszło, że ok. 2,6 tys. zł. Problem jest też z oficjalną wizytówką Karwowskiego. Przedstawia się na niej jako „Vice President, General Director Poland”. Z wizytówki wynika, że jest wiceprezesem trzech firm: IVP Private LTD w Singapurze, IVP China w Pekinie oraz IVP Poland z adresem w Warszawie. W polskich rejestrach taka spółka nie istnieje. Czy jest zarejestrowana na terytorium Chin? Taką samą wizytówką posługuje się Dochnal, tytułując się jako Chairman IVP.

Stare znajomości

Ekipę do prowadzenia interesów Dochnal ma. Najważniejsza postać to oczywiście Karwowski. Jego szef może być pewny na 100 proc. Były poseł AWS zasłynął z pomawiania ówczesnego premiera Jerzego Buzka o agenturalną przeszłość. Później spędził rok w areszcie oskarżony o to, że zamówił dla Dochnala u litewskiego fałszerza podrobione dokumenty. Karwowski bronił wspólnika w interesach do końca. By uwolnić Dochnala od zarzutu współudziału w fałszerstwie, Karwowski zeznał, że dokumenty zamówił z własnej inicjatywy, a zdjęcia do paszportu po prostu wziął z biura. Dochnal miał być przekonany, że dokumenty są prawdziwe.

„Siedziałem w więzieniu, oskarżony o pomoc w »próbie ucieczki« Marka Dochnala. Oczywiście było mi (i jest także dzisiaj!) wstyd. Zarówno przed M. Dochnalem, któremu nieporadnie »pomagałem«, bo wiozłem potajemnie i bez jego wiedzy wyrobiony paszport litewski na jego nazwisko, a aresztowano mnie gdzieś pod Olsztynem w drodze z Wilna. Nic innego nie miałem jednak do dyspozycji, by ratować człowieka, którego bez wyroku więziono ponad cztery lata” – tak to opowiedział Karwowski w książce „Czas karłów”, którą napisał w więzieniu.

Chronologicznie to było tak. Dochnal został aresztowany przez ABW w 2004 r. na lotnisku w podkrakowskich Balicach. Siedział już w prywatnym samolocie, którym miał opuścić kraj. Oskarżono go o korumpowanie posła Pęczaka. Polegało to na tym, że Pęczak otrzymał do użytkowania mercedesa z kierowcą. Do mediów trafiły wtedy nagrania z podsłuchów, na których Pęczak negocjował wyposażenie auta. Oto fragment:

Pęczak: Oni mieli powiedzieć, czy w ramach ceny zrobią te tylne firanki, rozumiesz. I miał mi sprawdzić, czy tylko chipa brakuje do telewizora. P. (współpracownik Dochnala): Wiesz, potargować się można. Pęczak: Tam na przykład nie ma GPS. Jak na przykład by nam włożyli za darmo GPS, a za tamto byśmy zapłacili, bo GPS kosztuje szóstkę, rozumiesz, no to moglibyśmy porozmawiać. Dochnal siedział do 2008 r. Wyszedł, gdy sąd nie zgodził się na kolejne przedłużenie aresztu. Miał zakaz opuszczania kraju. Właśnie wtedy Karwowski miał wpaść na pomysł wyrobienia wspólnikowi lewych papierów, by mógł uciec na Litwę. Dochnal nigdzie nie wyjechał, bo razem z Karwowskim zostali zatrzymani. Ostatecznie Dochnal opuścił areszt w 2009 r. dzięki wpłaconej kaucji w wysokości ponad 800 tys. dolarów. Darczyńca jest nieznany.

Powrót na łono

Od czasu opuszczenia aresztu o Dochnalu było wiadomo tyle, że robi interesy w Chinach i tam mieszka. To się już zmieniło. Od kilku miesięcy regularnie bywa w Polsce. Mieszka w wynajętym domu na jednym z ekskluzywnych osiedli w Konstancinie-Jeziornie. Sprowadził tam żonę i dzieci. W Polsce odbyło się także spotkanie, które przypieczętowało współpracę IVP z Pinggao. Miejsce – zgodnie z dawnymi zwyczajami Dochnala – reprezentacyjne: Pałac Myślewicki w warszawskich Łazienkach Królewskich. – Dochnal mówił to co zawsze, że dużo może i jest skuteczny – opowiada mój rozmówca.

Z Warszawy bliżej Dochnalowi nie tylko do pilnowania interesów Chińczyków. Bliżej mu też na ławę oskarżonych. W grudniu zeszłego roku rozpoczął się proces Dochnala o przestępstwa podatkowe. Na ławie oskarżonych siedzi z nim szwajcarski bankowiec Peter Vogel, Polak, który opiekował się kontem Dochnala. Według prokuratury dzisiejszy szef IVP nie zapłacił podatku od wynoszącej 20 mln zł prowizji, jaką otrzymał za doradztwo przy prywatyzacji hut Stalowa Wola i Częstochowa na przełomie 2003 i 2004 r. Vogel miał mu w tym pomagać. Podczas procesu Dochnal skromnie opowiadał, że zazwyczaj przebywa w Chinach i Singapurze i jest prywatnym inwestorem z akcjami o wartości kilku milionów złotych. Za korumpowanie Pęczaka Dochnal został skazany na trzy i pół roku więzienia. Teraz grozi mu do dziesięciu lat. ■

Okładka tygodnika WPROST: 5/2014
Więcej możesz przeczytać w 5/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także