Wszyscy ludzie rewolucji

Wszyscy ludzie rewolucji

Nowy ukraiński rząd jest mieszaniną twarzy starego układu i zaciągniętych z Majdanu żółtodziobów. Odegra swoją historyczną rolę i po kilku miesiącach przestanie istnieć.

Majdan spełnił już swoją misję – ogłosił po wyjeździe z kraju Wiktora Janukowycza Ołeksandr Turczynow, nowy przewodniczący Rady Najwyższej, pełniący jednocześnie obowiązki prezydenta Ukrainy. W odpowiedzi na majdanowskich transparentach niemal natychmiast pojawiło się nowe hasło: „Majdan będzie zawsze”. O tym, że po tej rewolucji Ukraina już nigdy nie będzie taka sama, że Majdan wyciągnął wnioski z tego, co się stało po 2004 r., i tym razem nie da się oszukać, szybko przekonała się największa z pomarańczowych gwiazd Julia Tymoszenko. Gdy po trzech latach odsiadki opuściła więzienne mury, od razu pojechała do Kijowa. Wygłosiła pełną emocji mowę, dziękowała, prosiła o przebaczenie i zapewniała, że będzie gwarantem zwycięstwa. Ale Majdan odpowiedział jej milczeniem. Gdzieniegdzie słychać było pojedyncze oklaski, gdzieniegdzie gwizdy. Kilka dni później przez plac przeszła demonstracja pod hasłem „Julia, czas na emeryturę”. Nieliczna, ale wymowna. Nie o powrót „starych” walczyła ta rewolucja.

Starzy

Starzy jednak się ostaną, bo nowych jest za mało. Premierem został człowiek Tymoszenko, blisko związany z oligarchicznym kapitałem Arsenij Jaceniuk. Jego partia Batkiwszczyna obejmuje większość resortów. Do władzy wraca kilka dobrze znanych Ukraińcom twarzy. Ludmiła Denysowa bierze ministerstwo pracy. Tę samą teczkę nosiła w rządzie Julii Tymoszenko w latach 2007-2010. W 2009 r., kiedy urząd skarbowy zobowiązał wszystkich przedsiębiorców rozliczających się przez internet do korzystania z płatnych usług jednego z operatorów, ten transferował część wpływów z tego tytułu na konto firmy powiązanej z Denysową. Aferę wyciszono. Wcześniej, już w 2000 r., nowa minister była zatrzymywana pod zarzutem nadużycia służbowego. Ciągną się też za nią zarzuty o protekcję córki na wysokie stanowiska państwowe.

Dobrze znany jest nowy minister finansów Ołeksandr Szłapak. W czasach Leonida Kuczmy, prezydenta w latach 1994-2005, przez rok był ministrem gospodarki. Kilka lat później pracował z Jaceniukiem w Narodowym Banku Ukrainy. Później znalazł się w administracji prezydenta Wiktora Juszczenki. Ukraińskie media wiążą jego osobę z Serhijem Tihipką, jednym z czołowych polityków Partii Regionów. Jurij Prodan dostał ministerstwo energetyki. Identyczne stanowisko pełnił w rządzie Tymoszenko. Znany jest z lobbowania na rzecz grupy Prywat oligarchy Ihora Kołomojskiego. Jego brat i żona są dużymi graczami na rynku energetyki. Ich firmy blisko współpracują z koncernami państwowymi.

Według obserwatorów Batkiwszczyna bierze na siebie bardzo niewdzięczną rolę. Nowy gabinet ochrzczono rządem politycznych kamikadze. To na ich plecy spada zadanie demontażu imperium Wiktora Janukowycza, uratowania państwa przed bankructwem i sprostania rozbudzonym apetytom rewolucji. – Okazji ku temu, żeby się skompromitować, będą mieli mnóstwo – mówi nam politolog Switłana Kononczuk.

Nowi

Do ekipy kamikadze postanowiło dołączyć kilka kluczowych postaci Majdanu. Ministrem młodzieży i sportu został Dmytro Bułatow, lider ruchu Automajdan. Jego zdjęcia obiegły cały świat po tym, gdy został porwany i był torturowany; stracił część ucha. Na czele ministerstwa zdrowia stanie Ołeh Musij, człowiek, który kierował służbą medyczną na Majdanie. – Uratował tysiące ludzi – mówił o nim Jaceniuk. Resort sprawiedliwości dostaje Pawło Petrenko, który dniami i nocami chodził po sądach i wyciągał aktywistów z aresztu; autor ustawy o amnestii. Ministerstwo kultury wziął słynny aktor Jewhen Nyszczuk – już w 2004 r. został nazwany głosem Majdanu. Edukacją zajmie się Serhij Kwit, prezydent najbardziej prestiżowej ukraińskiej uczelni – Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. To on jako jeden z pierwszych puścił studentów na protesty. Dziennikarka Tetiana Czornowił, która pisała o korupcji urzędników Janukowycza, brutalnie pobita po reportażu o willach ówczesnego szefa MSW Witalija Zacharczenki, stanie na czele biura antykorupcyjnego. Majdanowcy obejmą też komitet ds. lustracji. Jego przewodniczący Jehor Sobolew, jeden z bardziej znanych aktywistów, w ostatnich latach uczestniczył we wszystkich głośnych manifestacjach.

Do rządu wchodzi też nacjonalistyczna Swoboda, która była jedną z najaktywniejszych organizacji na Majdanie. Choć jej lider Ołeh Tiahnybok nie chciał żadnej teki, jego człowiek Ołeksandr Sycz został wicepremierem. – Ten gabinet wytrzyma do jesieni, góra do końca roku – mówi „Wprost” Aleksiej Leszczenko, wiceprezes Instytutu Gorszenina. – Z Majdanu wykluwają się różne organizacje, część o bardzo podobnych celach – komentuje cytowana już Switłana Kononczuk. – Z tej tkanki może powstać nowa klasa polityczna. Bardzo prawdopodobne więc, że kolejny rząd będą tworzyli już całkiem nowi ludzie.

Kto na prezydenta?

Wybory prezydenckie zaplanowano na 25 maja. Kampania ruszyła oficjalnie w zeszłym tygodniu, można już rejestrować kandydatów. Murowanym faworytem wydaje się lider UDAR Witalij Kliczko, który poszedł z Jaceniukiem na układ: wasz premier, nasz prezydent. Ale do maja wiele może się zmienić. Według Aleksieja Leszczenki bez szans nie jest Petro Poroszenko, nazywany królem czekolady, właściciel sieci fabryk słodyczy. Na razie przeszkadza mu to, że według „Forbesa” jest najbogatszym posłem w Radzie Najwyższej – jego majątek jest szacowany na 1,6 mld dolarów – ale z czasem fortuna zamiast zawadzać, może dać mu przewagę. Jest sprawnym i doświadczonym kampanijnym menedżerem – uważa się go za jednego z autorów zwycięstwa Wiktora Juszczenki.

Rozbitą Partię Regionów spróbuje pozbierać najpewniej inny miliarder, deputowany tej partii Serhij Tihipko (szacowany majątek 1,2 mld dolarów). Polityczną karierę zaczął w 1994 r., pracował ze wszystkimi: Kuczmą, Tymoszenko, Janukowyczem. – Na południowym wschodzie nie ma obecnie alternatywy dla Partii Regionów – twierdzi Switłana Kononczuk. W ostatnich latach ugrupowanie Janukowycza przejęło wszystkie mniejsze partie, które działały na tym terenie. Jest wspierane przez mocno konserwatywny elektorat. Większość polityków go unika, koncentrując się na centralnej i zachodniej części kraju. Tihipko może poszukać w tym swojej szansy.

Wreszcie Olha Bohomołeć, niekwestionowana gwiazda, jedna z bohaterek Majdanu, lekarka, która ratowała rannych i szkoliła aktywistów w udzielaniu pierwszej pomocy. Jaceniuk chciał mieć ją w rządzie, ale odmówiła. Na Facebooku tłumaczyła, że chce zmienić cały system, a obecny układ jej tego nie umożliwi. Nie wiadomo, czy to jej ostatnie słowo. Jeśli zdecydowałaby się kandydować, wyrosłaby na największego przeciwnika Kliczki, prawdziwą kandydatkę Majdanu. Rewolucja trwa. – Część aktywistów wróciła do domów, ale ci, którzy zostali w centrum Kijowa, nie chowają głęboko w szafach kasków i kamizelek kuloodpornych – podsumowuje Aleksiej Leszczenko. – Teraz już wiedzą, że władzę trzeba kontrolować cały czas. Najbardziej zdeterminowanych poznacie po transparentach „Majdan będzie zawsze”. ■

Okładka tygodnika WPROST: 10/2014
Więcej możesz przeczytać w 10/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0