Kraje arabskie oskarżają o wspieranie terroryzmu? Wycofały ambasadorów

Kraje arabskie oskarżają o wspieranie terroryzmu? Wycofały ambasadorów

Marszałek polny Abdel Fatah as-Sisi (fot. Ministerstwo Obrony Egiptu [CC-BY-SA-2.0] via Wikimedia Commons)
Media znad Zatoki Perskiej spekulują, że wkrótce może dojść do zupełnej izolacji Kataru, łącznie z zamknięciem granicy z Arabią Saudyjską i przestrzeni powietrznej. Tak może skończyć się konflikt, który doprowadził już do odwołania ze stolicy Kataru - Dauhy, czterech ambasadorów państw arabskich. Wszystko przez, jak podaje "Rzeczpospolita", "politykę wspierania islamistów za granicą".
Zdaniem Arabii Saudyjskiej, to po prostu terroryści. Póki co jednak, prócz odwołania ambasadorów, doszło tylko do ostrych wymian zdań czy symbolicznych gestów, takich jak odejście z pracy w katarskiej telewizji sportowych dziennikarzy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Jak podaje "Rz", "arabskie monarchie poróżnił stosunek do organizacji islamistycznych, które urosły w siłę po rewolucjach na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce, oraz do Iranu. I doprowadził do umocnienia się sojuszu skupionego wokół Arabii Saudyjskiej, którą oprócz trzech państw znad Zatoki poparł jeszcze najludniejszy kraj arabski – Egipt".

– Jedynym krajem, który zyska na rozłamie wśród monarchii Zatoki Perskiej, jest Iran – mówi cytowany przez "New York Timesa" brytyjski ekspert Michael Stephens. Państwa Zatoki uważały Iran rządzony przez Szyitów za swojego wroga i wspierały rebeliantów walczących z syryjskim szefem reżimu, Baszarem Asadem.

Katar wyłamał się i próbował układać swoje stosunki z Iranem, co dla Arabii Saudyjskiej jest nie do zaakceptowania. Saudyjczycy uważają, że prowadzone przez Zachód negocjacje z Teheranem o wstrzymaniu irańskiego programu nuklearnego są zagrożeniem dla bezpieczeństwa w regionie Zatoki Perskiej.

Z kolei w ostatnią sobotę odezwał się premier Iraku, (szyita) Nuri al-Maliki. Udzielił dla francuskiej telewizji wywiad, w którym oskarżył państwa Zatoki, w tym Katar, o wypowiedzenie wojny jego krajowi. – Atakują Irak poprzez Syrię, gdzie wspierają terrorystów – powiedział.

W środę Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Bahrajn zapowiedziały, że ich ambasadorowie opuszczą Katar. Te cztery kraje plus Oman i Kuwejt, które nie zabrały głosu w sprawie konfliktu, tworzą Radę Współpracy Zatoki Perskiej (angielski skrót - GCC).

Powód odwołania ambasadorów to rzekomo fakt, iż Katar miał się nie godzić na wspólne „chronienie bezpieczeństwa i stabilności" w regionie, razem z krajami GCC  – jak sugerowały media w Rijadzie.

– Część państw członkowskich GCC chce zmusić Katar do prowadzenia polityki, która nie ma nic wspólnego z Zatoką Perską, z Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi czy Bahrajnem. Tak naprawdę chodzi o Sisiego 
– powiedział katarskiej telewizji Al-Dżazira Naser bin Hamad al-Chalifa, były ambasador Kataru w Waszyngtonie, dodając, że ich decyzja o wycofaniu ambasadorów to „wielki błąd".

Wspomniany Sisi, czyli marszałek polny Abdel Fatah as-Sisi, jest uważany za "człowieka nr 1" w Egipcie i to zapewne on wkrótce zostanie prezydentem. Za jego sprawą na początku lipca ubiegłego roku obalony został Mohamed Mursi i to z jego inicjatywy brutalnie rozliczono się z rządzącym dotychczas Bractwem Muzułmańskim – tysiące jego przywódców i aktywistów trafiło do więzień, a setki zwolenników zginęło w czasie demonstracji i starć.

Katar odsunięcie od władzy Mursiego nazwał "zamachem stanu". Z tego kraju płynęły miliardy dolarów dla Bractwa Muzułmańskiego. – Nigdy nie będziemy popierali reżimu, który zabija swoich obywateli – stwierdził Naser bin Hamad al-Chalifa.

Odwrotnie Arabia Saudyjska i ZEA - były one pierwszymi państwami, które zaoferowały miliardy dolarów wsparcia Sisiemu, gdy obalił Mursiego.

Egipt pod wodzą marszałka Sisiego również dołączył do bojkotu Kataru, wycofując swojego ambasadora z Dauhy. – Katar ma teraz problem z większością świata arabskiego, musi się zdecydować, po której stronie „arabskiej solidarności" się opowie – uważa egipskie MSZ.

DK, Rzeczpospolita

Czytaj także

 4
  • strategos IP
    Ani UE, ani USA nie dały się bezpośrednio wplątać w konflikt Syryjski, tak jak uczyniła to Rosja i Iran. Teraz oba te kraje mają przeciw sobie cały Świat Arabski i nie zmieni się to przez następne 20 lat.
    • obserwator IP
      A jak to mówiono w sprawie finansowania bojówek w Syrii to nasze media i polityczni celebryci udawali,że nic sie nie dzieje,wszystko jest pod kontrolą sojusznika /USA.Wszystkie te kraje finansuja i uzbrajaja bojówki w Syrii.A one morduja chrześcijan.