Zaginiony B777. Przerwano poszukiwania

Zaginiony B777. Przerwano poszukiwania

(fot.sxc.hu)
Indie przerwały poszukiwania malezyjskiego samolotu malezyjskich linii lotniczych Malaysia Airlines w rejonie Morza Andamańskiego i Zatoki Bengalskiej, w tym w szczególności w okolicy wyspy Nicobar.
Przypomnijmy, Boeing 777 linii lotniczych Malaysia Airlines zniknął z radarów 8 marca. Godzinę po starcie zniknął z cywilnych radarów nad Morzem Południowochińskim, między Malezją a Wietnamem. Na pokładzie było 239 osób. Maszyna leciała z Kuala Lumpur do Pekinu.

Indie oczekują na nowe instrukcje


Malezyjskie władze uznały, że samolot został porwany, a następnie wyłączono urządzenia łącznościowe i zmieniono kurs.  - Poszukiwania zostały wstrzymane. Czekamy na instrukcje z Malezji. Dotychczas nie udało się niczego odnaleźć - powiedział rzecznik indyjskiej armii.

Irańskie służby specjalne porwały samolot?

Uprowadzenie Boeinga to operacja skomplikowana, przeprowadzona z rozmachem, dlatego ekspert Grzegorz Cieślak wskazuje, że stały za tym właśnie irańskie służby specjalne. To one bowiem zajmowały się szkoleniem organizacji terrorystycznych w tego typu działaniach.  - W ubiegłym roku w krajach afrykańskich zatrzymano kilkunastu Irańczyków, którzy wprost zajmowali się przygotowaniem organizacji terrorystycznych do działania - powiedział Cieślak.

O porwaniu mówili także: premier, urzędnik oraz Jerzy Dziewulski


Co ciekawe o możliwości porwania mówił także premier Malezji Nadżib Razak, a także anonimowy funkcjonariusz malezyjskiego rządu, który wprost przyznał, że porwanie nie jest teorię, ale pewnym scenariuszem. Taką tezę w kilka dni po zniknięciu przedstawił w rozmowie z Wprost Jerzy Dziewulski , ekspert ds. bezpieczeństwa.

Złoto na pokładzie?


- Na pokładzie zaginionego samolotu mógł znajdować się cenny ładunek. Kilka ton złota - powiedział na antenie TVN24 kpt. Dariusz Sobczyński, pilot boeingów. Według niego taka informacja krąży w "rozmowach pomiędzy pilotami". Dariusz Sobczyński uważa, że Boeinga 777 linii Malaysia Airlines mógł celowo uniknąć radarów i zniknąć. - Musiałaby go jednak pilotować osoba z dużą wiedzą i umiejętnościami - powiedział Sobczyński. Teoretyczny porywacz musiałby "wykorzystywać wszelkie dostępne urządzenia", aby się nie rozbić.

Russia Today, TVN24, ml

Czytaj także

 0

Czytaj także