Ulubiony strateg Putina

Ulubiony strateg Putina

Wydarzenia na Ukrainie sprawiły, że teoria wojny-chaosu znalazła się w centrum zainteresowania analityków, dyplomatów i generałów próbujących zrozumieć sens działań Rosji. Kim był twórca tej teorii JEWGIENIJ MESSNER?

Kiedy 23-letni Władimir Putin rozpoczynał w Leningradzie jesienią 1974 r. studia na ostatnim roku prawa, w Buenos Aires umierał 83-letni rosyjski emigrant Jewgienij Eduardowicz Messner. Ten były carski oficer ostatnie lata życia poświęcił na rozwijanie teorii „miateżewojny” – wojny-chaosu, która jego zdaniem miała się stać dominującą formą konfliktów zbrojnych w XXI w.

To miała być wojna zupełnie inna niż dotychczas znane – bez wielkich armii, linii frontów, nalotów bombowych i powszechnej mobilizacji. Główną rolę miały w niej odgrywać niewielkie paramilitarne oddziały, radykalne organizacje, terroryści, grupy przestępcze, wielkie koncerny, agenci, dziennikarze, organizacje pozarządowe, specjaliści od propagandy, dyplomaci, finansiści i biznesmeni. „Celem jest wzięcie przeciwnika do niewoli, ale nie fizycznie, lecz psychicznie, spowodowanie, że złamany sam zacznie realizować nasze cele” – pisał Messner w książce „Światowa wojna-chaos”. Jak doszedł do tych wniosków? Jewgienij Messner urodził się w 1891 r. w chersońskiej guberni (obecnie Ukraina), w rodzinie, której przodkowie przybyli do Rosji z Niemiec w czasach Katarzyny II. Jego ojciec, architekt, był protestantem, matka katoliczką, jednak Jewgienij i jego brat Wiktor otrzymali imiona prawosławne i w tej wierze byli wychowywani. Po skończeniu gimnazjum w Odessie Messner próbował się dostać do elitarnej Michajłowskiej Akademii Artylerii w Petersburgu, co udało mu się dopiero za trzecim razem. Dwa lata później wybuchła pierwsza wojna światowa.

NERWY WAŻNIEJSZE NIŻ PIENIĄDZE

Po walkach nad Dniestrem i na Wołyniu Messner w randze kapitana trafił do sztabu armii gen. Piotra Łomnowskiego, który mianował go swoim adiutantem. Do zadań Messnera należało m.in. prowadzenie zwiadu za linią frontu i osobiste zdawanie raportów dowódcy. Bystry i odważny 25-latek zwrócił uwagę generała, który widział przed nim wielką wojskową karierę, wysłał go nawet, mimo trwającej wojny, na dodatkowe kursy oficerskie. Messner nie zdążył ich ukończyć – w Rosji wybuchła właśnie rewolucja. Carska armia przeprowadziła jeszcze jedną ofensywę na froncie rumuńskim, po czym walki zamarły. Wojsko było zdemoralizowane, w oddziałach szerzyła się bolszewicka propaganda. To właśnie wtedy Messner po raz pierwszy zakwestionował słynną tezę, że do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. „Żaden z wielkich konfliktów XX w. nie został przegrany z powodu braku pieniędzy” – napisze później w jednej ze swoich książek. „Zostały przegrane, ponieważ jeden naród stracił wiarę w zwycięstwo i sens walki. Do prowadzenia współczesnej wojny potrzebne są więc przede wszystkim żelazne nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy. Oraz niewielka, ale całkowicie profesjonalna armia, odporna na psychologiczne działania wroga”.

W 1918 r. kilkumilionowa rosyjska armia, chociaż trwała na linii frontu, była w stanie całkowitego rozkładu. Jednocześnie zaczęły się w niej tworzyć formacje zdecydowane prowadzić walkę z bolszewikami. Do jednej z nich, Pierwszej Brygady Rosyjskich Ochotników, wstąpił Jewgienij Messner. Miał już za sobą tysiąc dni spędzonych na wojnie, siedem ran i kontuzji oraz 12 nagród, w tym najwyższe rosyjskie odznaczenie wojskowe – Order św. Jerzego. Po słynnym „pochodzie na Don” brygada dotarła ostatecznie do Odessy, gdzie działały już władze nowo utworzonej republiki ukraińskiej.

Messner odmówił jednak wstąpienia do służby nowego państwa, jak również ewakuacji statkiem do Turcji. Rozpoczął tajne misje na Kaukaz, do walczącego z bolszewikami gen. Piotra Wrangla. Tam wziął udział w kilku operacjach bojowych, w tym w słynnej bitwie o Carycyn, po czym wrócił na Ukrainę, gdzie w Kijowie na prośbę jednego z generałów wygłosił referat o jego oddziale. Wykład okazał się wielkim sukcesem – to właśnie wówczas Jewgienij Messner zrozumiał, że jego przeznaczeniem jest pisarstwo i publicystyka.

INTERNOWANY W POLSCE

Gdy w październiku 1919 r. bolszewicka armia odbiła Kijów, kpt. Messner wraz z 13 tys. żołnierzy zaczął się wycofywać wzdłuż Dniepru na południowy zachód. 12 lutego 1920 r. oddziały dotarły do Nowej Uszycy, gdzie przebiegała linia frontu polsko- -sowieckiego. Przez pewien czas pilnowały odcinka frontu, po czym zostały rozbrojone i internowane przez Polaków w Pikulicach koło Przemyśla. Był to tzw. obóz filtracyjny: rosyjscy żołnierze mieli przejść w nim kilkutygodniową kwarantannę, której celem było wyeliminowanie bolszewickich szpiegów i agitatorów. Po kwarantannie sojusznicze „białe” oddziały miały być skierowane do walk z Armią Czerwoną.

Być może Jewgienij Messner zostałby bohaterem wojny z bolszewikami, a później na stałe osiadł w Warszawie jak wielu innych carskich oficerów, gdyby nie to, że majowa ofensywa polskich wojsk na Kijów zakończyła się zdumiewająco szybkim (i jak się później okazało – krótkotrwałym) sukcesem. Dowództwo zrezygnowało więc z użycia rosyjskiego oddziału i pozwoliło mu się wycofać na Krym, gdzie znajdowały się główne siły gen. Wrangla. Messner znalazł się tam pod koniec lipca 1920 r. Już w randze majora objął stanowisko szefa sztabu Korniłowskiej Dywizji Uderzeniowej, która po niezwykle ciężkich i ostatecznie przegranych walkach z bolszewikami ewakuowała się początkowo do Turcji, a następnie na Bałkany. Na początku 1921 r. Jewgienij Messner razem z żoną (poznał ją w 1915 r. w szpitalu w Odessie, gdzie leczył się z odniesionych ran) znalazł się Belgradzie. Stolica Jugosławii miała się stać jego domem na kolejne 23 lata.

W SŁUŻBIE HITLERA

Belgrad otwierał nowy rozdział w życiu Messnera: pisarza i publicysty, którego sława szybko zaczęła wykraczać poza granice Jugosławii. Zaczęło się od sponsorowanych przez rosyjską emigrację konkursów na referaty, które miały zaznajomić „białych” oficerów z nowymi technikami prowadzenia wojny. Messner brał udział we wszystkich, głównie dla pieniędzy, których nieustannie mu brakowało, składając na niektóre po kilka prac. Chociaż nigdy nie zajął pierwszego miejsca, zwrócił na siebie uwagę zarówno emigracyjnych, jak i zagranicznych wydawców. Pod koniec lat 20. XX w. artykuły Messnera drukowały już wojskowe magazyny w całej Europie, w tym „Wissen und Wehr” – najważniejsze pismo niemieckiej armii.

Jewgienij Messner nie krył swojej sympatii dla nazistów, którzy w 1933 r. objęli władzę w Niemczech. Kiedy więc wiosną 1941 r. hitlerowskie wojska zajęły Belgrad, od razu otrzymał propozycję prowadzenia wykładów w wyższej szkole wojskowej. Kształciła się w niej kadra dowódcza rosyjskiego korpusu, którego Niemcy używali do walk z jugosłowiańską partyzantką (sowiecka propaganda ukrywała później to, że w samym Wehrmachcie – nie licząc tzw. formacji sojuszniczych – walczyło ponad milion Rosjan, którzy stanowili drugą po Niemcach grupę etniczną w armii Hitlera). Wkrótce został też szefem rosyjskiej sekcji propagandowej w oddziale Sudost, by w marcu 1945 r. objąć stanowisko naczelnika oddziału propagandy sztabu 1. Rosyjskiej Armii Narodowej gen. Borysa Smysłowskiego-Holmstona.

Smysłowski był tajemniczą postacią. Również były oficer carskiej armii i weteran walk z bolszewikami, po ewakuacji z Krymu osiadł na emigracji w Warszawie. Tu nawiązał kontakt z niemieckim wywiadem i został etatowym agentem Abwehry. Jednocześnie był jednym z najwyżej postawionych członków loży masońskiej Memphis-Misraim, do której należało wielu polskich polityków i oficerów, także tych, którzy po klęsce wrześniowej tworzyli wojskową konspirację.

W czasie okupacji Smysłowski pozostał w Warszawie i zarządzał Wschodnią Firmą Budowlaną Hilgen. W rzeczywistości była zakamuflowaną komórką Abwehry o kryptonimie „Sonderstab Russland”, przeznaczoną do walki z sowieckimi agentami i partyzantami. Niemcy uznali jednak, że Rosjanin pracuje na dwa fronty, rozwiązali więc podlegające mu struktury, a jego samego osadzili w areszcie domowym. W tym czasie członkowie Kedywu AK próbowali dokonać zamachu na Smysłowskiego. Bezskutecznie.

KIERUNEK AMERYKA

Do dziś nie zostało wyjaśnione, dla kogo naprawdę pracował. Wiadomo tylko, że po ewakuacji z objętej powstaniem Warszawy i wycofaniu przez Niemców zarzutów Borys Smysłowski pojawił się we Wrocławiu jako organizator złożonej z Rosjan tzw. Zielonej Armii do Zadań Specjalnych. Dla zmylenia sowieckiego wywiadu przyjął wtedy pseudonim Artur Holmston. Po wycofaniu oddziału w okolice Drezna i przemianowaniu go na 1. Rosyjską Armię Narodową dołączyli do niego również współpracujący z Niemcami oficerowie z Belgradu, w tym Jewgienij Messner. W kwietniu 1945 r., po walkach w Austrii, około 500 żołnierzom Smysłowskiego udało się przebić na teren księstwa Liechtenstein, gdzie otrzymali azyl polityczny.

W ciągu dwóch lat pobytu w Liechtensteinie rosyjskich oficerów wielokrotnie odwiedzali funkcjonariusze wywiadu Stanów Zjednoczonych, w tym sam Allen Dulles. Dzięki kontaktom Smysłowskiego w 1947 r. większość jego żołnierzy opuściła teren księstwa i wyjechała do Ameryki, gdzie mieli spędzić resztę życia. Dla Jewgienija Messnera kolejnym domem stała się Argentyna, rządzona wówczas przez dyktatora populistę Juana Peróna. Podobnie jak gen. Franco w Hiszpanii Perón roztoczył opiekę nad współpracującymi wcześniej z III Rzeszą emigrantami, zatrudniając wielu z nich jako doradców. Również 56-letni wówczas Messner aktywnie działał w założonym przez rosyjskich oficerów w Buenos Aires tzw. Związku Suworowskim, pełniącym funkcję nieoficjalnego think tanku.

Jednocześnie pracował jako redaktor, dziennikarz i pisarz, wnikliwie obserwując powojenny świat i próbując przewidzieć, jaki charakter przybiorą przyszłe konflikty zbrojne. Doszedł do wniosku, że nie będzie to ani wojna atomowa, ani klasyczne starcia na lądzie, w wodzie ani powietrzu. „To będzie wojna, jakiej jeszcze nikt nie widział. Ludziom będzie nawet trudno zrozumieć, że to wojna, bo będzie ona zupełnie inna niż wszystkie dotąd” – pisał w jednym z artykułów. Messner uważał, że o ile II wojna światowa skończyła się w 1945 r., o tyle chaos, który wywołała, trwa nadal. I to właśnie pojęcie chaosu i buntu, po rosyjsku „miateża”, stało się podstawą ukutej przez niego teorii „miateżewojny”, którą opisał po raz pierwszy w 1960 r. w wydanej w Buenos Aires książce „Chaos – imię trzeciej wojny światowej”.

WOJENNA TEORIA CHAOSU

Dlaczego wielkie mocarstwa przegrywają wojny? Czemu ich społeczeństwa buntują się przeciw własnym rządom, które zapewniają im bezpieczeństwo? Dlaczego wyposażony w środki techniczne warte miliony dolarów żołnierz przegrywa walkę z wyposażonym w zwykły karabin partyzantem bojownikiem? Odpowiedzi na te pytania nie dawały spokoju Messnerowi obserwującemu wojnę w Wietnamie, konflikt palestyński, rewolucję na Kubie czy rozwój międzynarodowego terroryzmu. Dotychczasowe wyjaśnienia nie pasowały do nowej sytuacji. „Kiedyś wojna toczyła się w dwuwymiarowej przestrzeni – na powierzchni mórz i lądów” – pisał. „Potem doszedł trzeci wymiar – wojna w powietrzu. Dziś najważniejszy stał się czwarty wymiar – psychika walczących stron. Dziś wojny toczy się przede wszystkim w głowach ludzi”. Zdaniem Messnera z tego właśnie powodu wielkie mocarstwo – Stany Zjednoczone – przegrało wojnę ze słabym Wietnamem. Społeczna panika, brak zaufania do władzy, wątpliwości co do własnej siły – to były jego zdaniem kluczowe przyczyny porażki. „Amerykanie przegrali wojnę w swoich głowach” – twierdził, zaznaczając przy tym, że coraz częstsze na świecie staną się konflikty asymetryczne: wyzwanie wielkim mocarstwom będą rzucały niewielkie, ale zdeterminowane i dobrze zorganizowane grupy buntowników i terrorystów, z którymi walka będzie trudna i kosztowna.

Wojna-chaos według Messnera nie ma więc żadnej linii frontu, a toczy się na całym terytorium walczących stron. Działania zbrojne mieszają się z buntami, demonstracjami, tajnymi operacjami, wojną propagandową, a nawet działaniami o charakterze kryminalnym. Właściwa sekwencja tych zdarzeń i ich odpowiednia intensywność są w stanie złamać psychicznie nawet największy naród i rzucić go na kolana. „To wojna heretycka, wojna bez żadnych zasad” – pisał Messner, wzywając jednocześnie do rezygnacji z myślenia, że można być bezpiecznym, kupując kolejne czołgi lub samoloty i wydając miliardy na zbrojenia: „Trzecia wojna światowa nie będzie wojną jądrową – będzie wojną-chaosem”.

Kto może walczyć w takiej wojnie? Wszyscy. Terroryści mogą atakować wielkie mocarstwa, mocarstwa mogą zawierać sojusze z terrorystami przeciw innym mocarstwom, przekupieni lub opanowani przez obce idee politycy i media mogą mobilizować miliony wrogów przeciw własnym państwom, bronią wroga mogą być nawet kryminaliści i finansowi oszuści. Czy można się przed tym bronić? Można – odpowiada Messner, zaznaczając, że kluczowe jest uświadomienie własnemu narodowi, że nie ma do czynienia z serią oderwanych od siebie przypadkowych zdarzeń, ale z prawdziwą, zaplanowaną wojną. „Nie wolno ignorować nawet najdrobniejszych zagrożeń. Odpowiedzią nie może być po prostu zarządzanie kryzysowe czy dyplomacja, ale zdecydowana, zbrojna reakcja. Przeciw ich nieregularnym – nasi nieregularni. Przeciw tworzonemu przez wroga chaosowi i egzaltowanym tłumom – nasza, działająca na obcym terytorium i realizująca tajne operacje kryptoarmia” – pisał w wydawanych w latach 70. kolejnych książkach.

KOMPLEKS GOLIATA

Ta paranoiczna wizja wojny wszystkich ze wszystkimi, w której nie ma żadnych reguł i bronią wroga może być wszystko, doskonale się wpasowywała w rosyjskie nastroje z połowy lat 90. XX w. Przegrana pierwsza wojna czeczeńska, w czasie której premier Czernomyrdin osobiście dzwonił do przywódcy separatystów Szamila Basajewa i gwarantował mu bezpieczeństwo w zamian za zaprzestanie ataków. Zgoda na pięcioletni rozejm, w którego trakcie Rosja uznała status quo w Czeczenii i zobowiązała się nie interweniować zbrojnie. Porwania rosyjskich biznesmenów, za których kaukascy separatyści inkasowali liczone w milionach dolarów okupy. Skandale finansowe. Zamachy terrorystyczne. Zorganizowana przestępczość. To wszystko spowodowało, że teoria wojny-chaosu zaczęła być pilnie studiowana przez rosyjskich analityków i sztabowców, stając się w ciągu kolejnej dekady – jak wynika z licznych publikacji – niemal oficjalną doktryną wojenną Rosji.

Brutalna pacyfikacja Czeczenii, wzięcie pod but oligarchów, ograniczenie swobód politycznych i wolności słowa, zakaz działalności zagranicznych organizacji pozarządowych to właśnie elementy prowadzonej przez Władimira Putina wojny z chaosem, która w jego mniemaniu może zagrozić istnieniu Rosji. Towarzyszy temu profesjonalizacja armii (ze szczególnym uwzględnieniem sił specjalnych), a także seria działań zmierzających do odbudowy prestiżu państwa – od rozbudowanego ceremoniału dworskiego po rozbudzanie na różne sposoby nastrojów patriotycznych. Jednocześnie Kreml wyjątkowo nerwowo reaguje na wszystkie „kolorowe rewolucje”, widząc w nich elementy światowej wojny-chaosu, której ostatecznym celem ma być zniszczenie Rosji.

Wydarzenia na Ukrainie, a szczególnie sposób przeprowadzenia aneksji Krymu, pokazują, że prezydent Putin bardzo serio potraktował rady, jak walczyć w „miateżewojnie”, chociaż, jak pisał Jewgienij Messner, zajmowanie terytorium obcego państwa nie jest dziś celem samym w sobie, ale jedynie sposobem na złamanie psychiki przeciwnika i sprawienie, że zaprzestanie on oporu i podda się woli zwycięzcy. Wojna ma się więc toczyć, ale niekoniecznie na terytorium państw, lecz przede wszystkim w głowach prawdziwych czy też wyimaginowanych wrogów Rosji. ■

Okładka tygodnika WPROST: 15/2014
Więcej możesz przeczytać w 15/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Maryjan IP
    Kłamstwo ma krótkie nogi...

    Czytaj także