Pies Cywil odpłynął

Pies Cywil odpłynął

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Broń, jazda po pijaku, piżama i znikające spinki od koszuli. Pies Cywil, czyli były wiceminister, który odpowiadał za nasze bezpieczeństwo, odegrał rolę życia.

Atak hakerski zaczął się w południe. Komputer wiceministra padł. Potem zaatakowany został system alarmowy. Następnie w domu wiceministra zawitał kolega. – Wypiliśmy po dwa drinki. Były mocne – przyznaje Zbigniew R., wiceszef resortu spraw wewnętrznych w rządzie PiS. – Coś pan zażywał tego dnia? – Leki nasercowe i silne środki przeciwbólowe. Po wyjściu druha R. pamięta już tylko kadry, porwane sceny. Na jednej z nich do domu wchodzi dwóch mężczyzn i kobieta. R. idzie na górę. W portfelu nie ma pieniędzy, wyparowują też spinki od koszuli. Polityk nie odpuszcza złoczyńcom. – Sięgnąłem po broń. Zawołałem: „Policja! Stój, bo strzelam!”. Wie pan, takie przyzwyczajenie. Jednak przez kilkanaście lat byłem policjantem – ożywia się R. Opowieść trochę się rwie. Okazuje się, że pod domem czatują inni ludzie. Są w aucie. R. w piżamie, laczkach, z pistoletem w ręku odpala swoje bmw i zaczyna pościg za bandziorami, których widział w porwanych kadrach.

ZA FOKUSEM W KAPCIACH

Więcej możesz przeczytać w 16/2014 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 1
  • Chyba wolę anonimowość   IP
    Jak to mówią w kołach poluzowanych w stronę prezydenta: "Nie mam takiego punktu zaczepienia", a gość wcześniejszy: "Co to znaczy dziwny?"

    Czytaj także