Szwedzi, którzy nienawidzą kobiet

Szwedzi, którzy nienawidzą kobiet

Dodano:   /  Zmieniono: 25
Szwedzki model wychowania: „bezpłciowe” przedszkola i chłopcy z wózkami
Szwedzki feminizm osiągnął niemal wszystko. Poza zmianą społecznej mentalności. Fala nienawiści do kobiet zalewa dziś szwedzki internet, przemoc wobec nich rośnie.

Na pierwszy rzut oka Szwecja to genderowy raj. Według ostatniego raportu ONZ jest państwem z największym stopniem równouprawnienia w Europie. Szwedzi już dawno załatwili debatę o in vitro, związkach partnerskich czy prawie do aborcji. Nie budzą tu kontrowersji małżeństwa żadnej konfiguracji. Śluby par jednopłciowych często są zawierane w kościele, sakramentu udzielają kobiety pastorki. W czerwcu tego roku Antje Jackelén, wybrana niedawno na urząd arcybiskupa Uppsali, zostanie prymasem luterańskiego Kościoła Szwecji.

Szwecja to również kraj „tatusiów caffé latte”. Normą jest, że mężczyźni w pełni poświęcają się ojcostwu, sączą w kawiarenkach latté i omawiają z kumplami kwestie dotyczące wychowywania dzieci. Według danych z 2012 r. ojcowie wykorzystują już 24 proc. wspólnego dla rodziców urlopu wychowawczego (trwa on w Szwecji 480 dni, zasiłek wynosi ponad 300 zł dziennie).

Jednocześnie toczy się debata o wprowadzeniu do języka terminu „hen”, czyli neutralnego płciowo zaimka osobowego („hon” znaczy ona, „han” – on). Już dziś używa go wiele mediów i polityków. Jak grzyby po deszczu wyrastają „bezpłciowe” przedszkola. Dzieci mają tam do dyspozycji bezpłciowe lalki i książeczki, w których rodzice występują nie tylko w tradycyjnej wersji, ale też w opcji single lub par homoseksualnych. Idąc tym tropem, niektóre firmy odzieżowe połączyły działy dla dziewczynek i chłopców, a na zdjęciach w katalogach chłopiec w kostiumie Spidermana pcha różowy wózek. Dziewczynka zaś jeździ na żółtym traktorku. Ruch feministyczny jest w Szwecji nazywany czwartą władzą. Przeciw tej władzy wzbiera coraz głośniejsza rewolta.

Pozdrowienia od Breivika

Na Twitterze najpopularniejszym hashtagiem stał się ostatnio #kvinnohat, czyli nienawiść do kobiet. Czy mamy do czynienia z ofensywą mizoginizmu? – pytają publicyści. Czy w internecie konserwatyści toczą swój ostatni, desperacki bój? – W społeczeństwie, w którym kobiety są silne i świadome, mężczyznom jest coraz trudniej odnaleźć swoje miejsce. Zwłaszcza dotyczy to tych bez kwalifikacji i wykształcenia, często bezrobotnych, z prowincji – mówi skandynawistka z SWPS Agnieszka Stróżyk. – Frustracja tradycyjnie jest kierowana najpierw na emigrantów, a w następnej kolejności na feministki.

Kilka lat temu głośna była sprawa siedemnastoletniej Julii, która skomentowała na facebookowym profilu H&M T-shirt z wizerunkiem Tupaca Shakura, nieżyjącego amerykańskiego rapera wielokrotnie oskarżanego o seksualne nadużycia. – Czy T-shirt z jakimkolwiek innym gwałcicielem byłby OK? – zapytała. Profil momentalnie zalała fala tysięcy seksistowskich komentarzy. Hejterzy życzyli Julii, aby została zgwałcona. Kiedy sprawa dotarła do mediów, dziennikarze zapytali rzecznika H&M, dlaczego firma nie wykasuje obraźliwych wpisów. W odpowiedzi zasugerowano, że przecież nie wszystkie z nich są obraźliwe. Całość usunięto dopiero po miesiącu.

Internet stał się rodzajem podziemia dla antyfeministów. Ci, którzy publicznie nie odważają się wyrazić swoich poglądów, coraz chętniej robią to anonimowo, otwierając kolejne zjadliwe blogi. Nękanie kobiet w sieci urasta według niektórych ekspertów do jednego z najpoważniejszych problemów społecznych. Najczęściej są atakowane dziennikarki i prezenterki telewizyjne. – Kobiety płacą swoją cenę za udział w publicznej debacie właśnie dlatego, że są kobietami – mówi pisarka Maria Sveland, autorka głośnej powieści „Zgorzkniała pizda”, która w zeszłym roku ukazała się w Polsce.

Książka odniosła sukces. Jej bohaterka, żona i matka, przechodzi życiowy kryzys. Stawia pytania o sens równouprawnienia, o jego koszty, robi rachunek feministycznych zysków i strat. Uważny czytelnik wychwyci, że choć mężczyźni są w niej przedstawieni krytycznie, to Sveland nie brakuje wrażliwości i zrozumienia dla ich niełatwej sytuacji w zmieniającym się świecie. Mimo to po publikacji autorka stała się wrogiem numer jeden antyfeministów. Pewnego poranka wyjęła ze skrzynki pocztowej list, którego nadawcą był fanklub Breivika. Grożono w nim, że ktoś zjawi się w jej mieszkaniu i poderżnie jej gardło. „Masz zamknąć buzię na kłódkę. Wybór należy do ciebie”. – Pierwsza reakcja organizmu to trzepotanie serca w klatce piersiowej, ból w żołądku. Potem, nagle, obraz ten staje się bardziej realistyczny i nieprzyjemny – opisuje Sveland. Swoją najnowszą książkę „Nienawiść w sieci” oparła na własnych doświadczeniach.

Podobne historie spotykają wiele kobiet, które odważnie demonstrują swój feminizm. W ubiegłym roku 12 z nich wystąpiło w programie telewizyjnym, w którym odczytały fragmenty listów, które dostają. „Jesteś tłusta i brzydka”, „Zdechnij, cipo”, „Zgwałcę cię” – deklamowały. Gdy klip z ich udziałem trafił na YouTube, komentarze internautów nie różniły się wiele od cytatów z listów. – Część mediów dyskutuje o tym zjawisku jako o nienawiści w sieci, podczas gdy mamy do czynienia z nienawiścią wobec kobiet – pisze Sveland. – To upraszczanie złożonego problemu, który dręczy nasze społeczeństwo. We wspólnym liście opublikowanym na łamach popołudniówki „Expressen” minister ds. równouprawnienia Maria Arnholm i minister ds. UE Birgitta Ohlsson piszą: „Anonimowi komentatorzy to internetowi wojownicy patriarchatu, którzy stanowią wyzwanie dla wolności debaty publicznej w Szwecji”.

Dobra martwa feministka

Dla Pära Ströma feminizm jest rodzajem Kościoła. Ström jest wykładowcą, autorem trzech książek oraz pierwszym znanym Szwedem, który publicznie zakwestionował sytuację, w jakiej się znaleźli mężczyźni. – Ich problemy zamiata się pod dywan, są traktowani z pogardą, są jedyną grupą, która jest dyskryminowana w szwedzkim prawie, i to w kilkunastu dziedzinach – uważa.

Wylicza: kiedy para bez ślubu ma dziecko, to matka wyraża zgodę, aby ojciec mógł uczestniczyć w opiece. Kobieta może usunąć ciążę, nawet jeśli ojciec dziecka jest temu przeciwny. Kiedy tonie statek, pierwsze do szalup ratunkowych wsiadają kobiety. Podaje statystyki: samobójstwa wśród chłopców i mężczyzn w wieku 15-24 lat zdarzają się trzy razy częściej niż w podobnej grupie wiekowej u kobiet. Według Ströma pod płaszczykiem walki o równouprawnienie feminizm prowadzi wojnę płci. Półtora roku temu ogłosił, że więcej nie będzie się zajmować kształtowaniem opinii publicznej, gdyż stale się naraża na groźby.

Trudne pytania o feminizm stawiają też kobiety. W styczniu wielkie emocje wzbudził trzyczęściowy program dokumentalny Belindy Olsson. W 1999 r. Olsson była jedną z redaktorek feministycznej antologii „Fittstim”, należała do gwiazd feminizmu. Dziś ma dzieci, dobrze płatną pracę i pyta w swoim dokumencie: czy małżeństwo to naprawdę kajdany? Jaką korzyść szwedzkie kobiety odniosły z prawa do publicznego pokazywania piersi? Po emisji feministki nie zostawiły na Olsson suchej nitki. – Niektórzy mówią, że feminizm zaszedł za daleko. Każdy, kto bada fakty, szybko zdaje sobie sprawę, że tak nie jest. Statystyki pokazują, że kobiety wciąż mają niższe pensje, gorsze warunki pracy i zdrowie – recenzowały Karolina Ramqvist i Ulriką Milles.

– Hasło „nie róbmy z kobiet ofiar, bo żyjemy w najbardziej tolerancyjnym kraju na świecie” – to mydlenie oczu – pisze Maria Sveland. Jej zdaniem nienawiść wobec kobiet rośnie, bo coraz częściej zajmują stanowiska, które kiedyś zarezerwowane były dla mężczyzn. Stanową już niemal 40 proc. kadry menedżerskiej. W sektorze publicznym na kierowniczych stanowiskach jest ich więcej niż mężczyzn. Zajmują 45 proc. miejsc w parlamencie i 13 z 24 ministerialnych stołków w rządzie. Ale jednocześnie stale rosną też statystyki przemocy wobec pań, choć również dlatego, że częściej zgłaszają się na policję (28 tys. zgłoszeń w 2012 r.). W „Zgorzkniałej piździe” Sveland dobrze uchwyciła szwedzki paradoks – za postępowymi zmianami w prawie nie nadążają zmiany w mentalności. Wiele domów to nadal ostoje patriarchatu. A wielu mężczyzn nadal myśli tak jak popularny bloger Obywatel-X: „Zgwałcona feministka jest dobrą feministką. Martwa jest jeszcze lepsza”. ■


Tekst ukazał się w numerze 11 /2014 tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" będzie dostępny w formie e-wydania .  
Najnowszy "Wprost" będzie   także dostępny na Facebooku .  
"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchani a.

Czytaj także

 25
  • Jam jest Kmicic   IP
    Jak tak dalej pójdzie to cywilizacja łacińska zejdzie z areny dziejów...
    • zdrowyPolak   IP
      aborcja to morderstwo, a nie równouprawnienie.
      • Timm1k   IP
        Równouprawnienie to równouprawnienie. Nie powinno faworyzować się żadnych ideologii tylko zostawić społeczeństwo, by samomo dojrzewało.
        • Dresss   IP
          Cytat z tekstu: "Kiedy tonie statek, pierwsze do szalup ratunkowych wsiadają kobiety"
          - może pora z tym skończyć, ponadto po dziś dzień w drzwiach mężczyzna zawsze musi być tym drugim, a do tego odźwiernym - oczywiście w ramach równości... Coraz trudniej ten stan rzeczy akceptować.

          Do tego, idea parytetów kobiet we władzach spółek - tam gdzie kasa tam nagle parytety. Dajmy parytet dla pracowników szambowozów, czemu gXwnoo wozić ma jedynie mężczyzna.

          Generalnie trzeba dać sobie odpoczynek, zmiany zachodzą szybciej niż w ludziach. To co obowiązywało przez wieki, usiłuje się teraz zmienić w lat kilkanaście...
          • Andrzej   IP
            I co, wygonią te Szwedki?