Dym nad dyrektywą

Dym nad dyrektywą

Dlaczego Janusz Piechociński tuż przed wyborami próbuje złamać z trudem wynegocjowane porozumienie w sprawie dyrektywy tytoniowej?

Ministerstwo Gospodarki próbuje podważyć trudny kompromis, jaki został zawarty w Parlamencie Europejskim w sprawie dyrektywy tytoniowej. To zadziwiająca strategia. Bo dzięki polskiej inicjatywie udało się przeforsować poprawkę, która pozwoliła nadal produkować cienkie papierosy typu slim. A miały być zakazane. Podobnie jak papierosy smakowe. Sukcesem było też wydłużenie okresu produkcji papierosów mentolowych – do 2020 r. Był to kompromis podyktowany względami ekonomicznymi. Ukłon w stronę naszych rolników i producentów. Bo polski rynek jest pod tym względem specyficzny. Bardzo dużo palimy. Jeszcze więcej produkujemy i tytoniu, i papierosów. W dużej mierze na eksport. Ochrona rodzimego rynku plantatorów tytoniu i producentów papierosów była jedynym z najważniejszych argumentów przeciwko powszechnej w Europie tendencji do ograniczania palenia.


– Uzyskanie kompromisu wydawało się niemożliwe. Nie było z kim rozmawiać po stronie partnerów europejskich – wspomina Barbara Handzlik (PO). Dlaczego wicepremier Janusz Piechociński próbuje teraz złamać to porozumienie? Ówczesny minister rolnictwa Stanisław Kalemba mówił przecież, że dyrektywę w tym kształcie przyjmuje z satysfakcją. Oceniał, że okres przejściowy pozwoli na dostosowanie się plantatorów tytoniu, jego przetwórców oraz producentów wyrobów tytoniowych do warunków rynkowych. Podobnie mówił prezes Polskiego Związku Tytoniu w Krakowie Przemysław Noworyta. – Plantatorzy są zadowoleni z wyniku głosowania – stwierdził.

Dyrektywa była głosowana kilka miesięcy temu. Co się zmieniło od tego czasu? Po pierwsze, upływa powoli termin, w którym można zaskarżyć dyrektywę do TrybunałuSprawiedliwości UE. Po drugie, trwa kampania do Parlamentu Europejskiego, a plantatorzy tytoniu to naturalne środowisko partii Janusza Piechocińskiego. Z ich zdaniem PSL musi się liczyć, i to w perspektywie wieloletniej, a nie tylko doraźnej, związanej z majowymi wyborami do parlamentu europejskiego. Tym bardziej że fakty są oczywiste. Polska jest główym krajem UE w sektorze tytoniowym. Jest pierwszym w UE przetwórcą tytoniu, największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych oraz drugim krajem pod względem uprawy tytoniu. Jesteśmy też pierwszym konsumentem i drugim w UE producentem papierosów mentolowych. Według danych Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego rynek papierosów mentolowych w Polsce stanowi 20 proc. naszego rynku i 40 proc. rynku UE. Ogółem zatrudnienie w sektorze tytoniowym oraz w handlu wyrobami tytoniowymi w Polscewynosi ponad 500 tys. osób. Polska jest też centrum produkcji eksportowej wyrobów tytoniowych (ok. 70 proc. produkcji przeznaczone jest na eksport). Branża tytoniowa daje 36 proc. ogólnego salda polskiego obrotu produktami rolno-spożywczymi. A w 2013 r. Polska wyeksportowała wyroby tytoniowe o łącznej wartości ponad 1,5 mld euro.

Po drugiej stronie są powszechnie akceptowane zatrważające dane dotyczące palenia. Zacznijmy od slimów. Dlaczego ten typ papierosów jest szczególnie niebezpieczny? Z prostego powodu. Cienki papieros, w dodatku smakowy, jest modny. Ponadto, żeby poczuć przyjemność podobną do tej, jaką odczuwamy, paląc papierosy tradycyjne, slimem trzeba się głęboko zaciągnąć. Ale slimy bezsmakowe będziemy palić dalej. W czym są mniej szkodliwe od papierosów mentolowych, które mają być zabronione w 2020 r.? Niczym. Są tak samo szkodliwe. Nie ma też różnicy, czy palimy cienkiego, czy tradycyjnie grubego papierosa. Szkodzą dokładnie tak samo.

Głównym argumentem za dyrektywą była troska o młodzież. I pieniądze, jakie pochłania opieka zdrowotna z powodu palenia. Z badań wynika, że młodzi sięgają po papierosy smakowe, bo uważają, że właśnie mniej szkodzą. Poza tym zaczynają palić, bo mają fajne smaki: czereśniowy, czekoladowy, waniliowy, truskawkowy. Nawet pinacolada. Z unijnego dokumentu Partnerstwo na Rzecz Zakazu Palenia (Smoke Free Partnership) wynika, że zaczynamy palić i uzależniać się w dzieciństwie: 70 proc. palaczy zaczyna palić przed ukończeniem 18 lat, 94 proc. przed 25. rokiem życia. Wygląd paczki, różowy kolor i używane określenie „slim” szczególnie zachęca do palenia młode kobiety. Może nawet utrwalać przekonanie, że palenie pomaga ograniczyć apetyt i zachować smukłą sylwetkę.

I rzeczywiście, jeśli przyjąć za priorytet ochronę młodzieży przed papierosami, to zakaz tych smakowych jest oczywisty, podobnie jak planowany zakaz cienkich. Mniej osób się skusi. Choć trzeba przyznać, że papierosy mentolowe to oddzielny problem, bo na ogół wybierają ten rodzaj dorośli. I tych papierosów smakowych produkuje się najwięcej. I o nie lobbuje Piechociński. To wszystko przekłada się oczywiście na konkretne liczby. Palenie zabija. Co roku w Europie umiera z powodu palenia miasto wielkości Frankfurtu nad Menem. To około 700 tys. osób. Według unijnych wyliczeń dyrektywa w wersji ostrej miała doprowadzić do spadku liczby palaczy w krajach Unii o 2,4 miliona osób. Zaś coroczne wydatki na leczenie chorób mających swoje źródło w paleniu tytoniu miały spaść o 506 mln euro. Dyrektywę może zaskarżyć do Trybunału Sprawiedliwości rząd. I wybór będzie prosty: między zdrowiem a stratami, jakie poniesie za sześć lat branża tytoniowa. I PSL.

Okładka tygodnika WPROST: 21/2014
Więcej możesz przeczytać w 21/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0