Polski domek z kart

Polski domek z kart

Donald Tusk jako polski odpowiednik Francisa Underwooda, Ewa Kopacz w roli Claire Underwood.

Poprosiliśmy kilku dziennikarzy politycznych o dopasowanie polskich polityków do postaci z kultowego serialu „House of Cards”, który pokazuje cyniczne i brutalne mechanizmy polityki.

1. FRANCIS „FRANK” UNDERWOOD

Główny bohater to demokrata, który twierdzi, że „demokracja jest przeceniona”, modli się sam do siebie i uważa, że droga do władzy wybrukowana jest hipokryzją i ofiarami. Zimny, wyrachowany, bezwzględny i niezwykle skuteczny w walce o fotel w Białym Domu. Wyborny strateg. Widzowie poznają go, gdy piastuje urząd kongresmena i jest bezlitosnym rzecznikiem dyscypliny partyjnej. Gdy nie dostaje obiecanego stanowiska sekretarza stanu, zaczyna planować intrygi, które posłużą zemście i zaprowadzą go na sam szczyt. Osłabia politycznych rywali, wykorzystując młodą dziennikarkę i kongresmana z Pensylwanii, walczącego z alkoholizmem i trudną przeszłością. Ulubione powiedzenia Franka to „Pieniądze są jak McMansion w Sarasota, rozpadają się po dziesięciu latach. Władza jest jak stary kamienny budynek, który stoi na wieki”, „Władza jest jak rynek nieruchomości. Chodzi o lokalizację. Im bliżej jesteś źródła, tym większa jest twoja wartość” albo „Istnieją dwa rodzaje bólu. Pierwszy, który sprawia, że stajesz się silny, i ten drugi bezużyteczny rodzaj bólu, który tylko przysparza cierpień. Nie mam cierpliwości do niepotrzebnych rzeczy”.

Na początku emisji serialu do Franka Underwooda porównywany był Grzegorz Schetyna jako mistrz zakulisowej gry. – Underwood jest skuteczny, a Schetyna nie. Gry Schetyny są czytelne, Underwooda bardziej wyrafinowane. Jeśli można wskazać kogoś, kto skutecznie eliminuje swoich przeciwników, to polskim Underwoodem jest Donald Tusk – mówi Krzysztof Skórzyński z „Faktów” TVN. Premier zdecydowanie wygrał casting na obsadzenie tej roli.

– Donald Tusk, bohater, który (przynajmniej do tej pory) skutecznie pozbywa się konkurentów, by osiągnąć i utrzymać stanowisko. Gotowy wyrzec się przyjaźni, jeśli widzi obok siebie zbyt silną osobowość, stanowiącą potencjalne zagrożenie – opisuje Agnieszka Rucińska z Polskiego Radia. Kamila Biedrzycka-Osica z TVP Info dodaje: – Bezwzględnie rozprawia się ze swoimi przeciwnikami. Zawsze z uśmiechem i zawsze w białych rękawiczkach. Ba, niektórym nawet potrafi wmówić, że polityczna eliminacja to dla nich przysługa. Dobrze ubrany, z dobrą prezencją, nieznoszący porażek. Gdy się jakaś zdarzyła, Francis pił wino i palił papierosy w domowym oknie, Donald pił wino i palił cygara w gabinecie. Francis ćwiczy na wiosłach, Donald gra w piłkę. Grzegorz Kwolek z RMF FM kwituje krótko:

– Donald Tusk, bezwzględny, ostry, twardy polityk, bezkompromisowy w walce o władzę w partii. Szef rządu nie ma konkurencji, choć kilku dziennikarzy wskazywało na inne osoby. Jarosław Kuźniar z TVN 24 wytypował do tej roli Adama Hofmana. – Zakładając, że PiS (w domyśle: dzięki Hofmanowi) wygra wybory, to Hofman staje się głównym graczem przy prezesie – mówi dziennikarz. Agnieszka Witkowicz z Radia PiN upiera się przy Grzegorzu Schetynie: – Polityk, który stara się pociągać za sznurki za kulisami. Tego typu rozgrywki, medialne wrzutki nie są mu obce. W wywiadach oszczędny. Ale czasem jedno jego słowo, jedna mina może być przyczyną politycznej burzy. Michał Kolanko z portalu 300polityka waha się pomiędzy Donaldem Tuskiem a Leszkiem Millerem: – Na pewno w politycznym powrocie Leszka Millera z niebytu do pozycji rozgrywającego w polskiej polityce jest coś z determinacji Underwooda. I na pewno skuteczność Donalda Tuska w rozgrywaniu partyjnych, wewnętrznych gierek przypomina to, jak Underwood wpływał na swoich sojuszników i wrogów. Jan Mikruta z „Wydarzeń” w Polsacie do niedawna widział lepszego kandydata na polskiego Underwooda: – Wydawało mi się, że facetem, który kombinuje tak dobrze i skutecznie jak Frank, był Protasiewicz, ale na lotnisku we Frankfurcie okazał się słabym zawodnikiem. Opanowany i chłodny Underwood nie pozwoliłby sobie na taką wtopę. Do tej roli zostaje więc tylko Tusk.

HOUSE OF CARDS

Amerykański serial wyprodukowany przez Netflix jest adaptacją brytyjskiej produkcji o tym samym tytule. Scenariusz do „House of Cards” jest dziełem Beau Willimona, speca od political fiction, autora m.in. sztuki „Farragut North”, na podstawie której powstał scenariusz filmu „Idy marcowe”. Za sukces produkcji odpowiadają także David Fincher i Eric Roth. Na platformę Netflix pierwszy sezon serialu trafił 1 lutego 2013 r. Tuż przed startem drugiego sezonu w lutym tego roku jeden z największych fanów produkcji, prezydent USA, prosił obserwujących go na Twitterze internautów, by przypadkiem nie spoilerowali. A gdy podczas konferencji prasowej któryś z dziennikarzy zadał Barackowi Obamie pytanie o „House of Cards”, ten odpowiedział: – Życzyłbym sobie, by w Waszyngtonie wszystko było tak bezwzględnie skuteczne. Prof. Mirosław Filiciak z Instytutu Kulturoznawstwa SWPS przyznaje, że o „House of Cards” nie da się mówić, nie uwzględniając przemian branży telewizyjnej, które w tej produkcji skupiają się jak w soczewce. Netflix, czyli firma udostępniająca filmy i seriale w sieci, zrobił coś, czego oczekiwali internauci. Dostosował się do modelu zachłannego oglądania. Jednocześnie z premierą pierwszego odcinka w sieci udostępnił cały sezon.

– To dobrze zrobiony serial, z szekspirowską historią i szekspirowskimi zabiegami formalnymi – typu zburzenie czwartej ściany, czyli zwracanie się bezpośrednio do publiczności, dzielenie się swoimi przemyśleniami z widzem, jak robi Frank Underwood – prof. Filiciak tłumaczy fenomen „House of Cards”. Produkcja dwóch 13-odcinkowych sezonów „House of Cards” pochłonęła w sumie 100 mln dolarów. – Chociaż między bohaterami dzieją się paskudne rzeczy, to na zewnątrz wszystko wygląda bardzo elegancko – zauważa profesor i dodaje: – W polskiej polityce ta warstwa zewnętrzna jest znacznie bardziej przaśna. Wielu polityków chciałoby jednak, aby polska polityka choć trochę przypominała serial. – Poza wątkami morderstw, które są najsłabszym elementem serialu, tam przynajmniej jest jakiś polityczny plan, a u nas rządzi głównie przypadek. Tusk jak Underwood? No cóż, jaki kraj, taki Underwood. – podsumowuje polityk Platformy Obywatelskiej, wielbiciel „House of Cards”.

2. CLAIRE UNDERWOOD

W nawet najokrutniejszych działaniach Franka Underwooda wspiera żona, którą kocha bardziej, „niż rekiny kochają krew”. Claire również kocha władzę i jest w stanie poświęcić wiele, byle Underwoodowie mogli trwać na szczycie. Przykład? Żona Underwooda nie ma nic przeciwko temu, by Frank rozpoczął romans z młodziutką dziennikarką, chętną do publikowania sprzedawanych jej newsów. Gdy Claire dowiaduje się o romansie, pyta tylko męża: „Co ta dziennikarka nam daje, czy potrafisz ją kontrolować?”. Claire to idealna żona dla swojego męża. Porównywana do Lady Makbet. Piękna blondynka, która budzi powszechne uznanie. Jest lobbystką i kieruje organizacją Clean Water Initiative, której działania w kontekście kariery politycznej męża nie zawsze są transparentne. Jest równie despotyczna jak Frank. Bez mrugnięcia okiem potrafi pogrążyć byłego kochanka, znanego fotografa, byle o jej romansie nie dowiedziały się media. Klęskę potrafi przekuć w wizerunkowy sukces. Gdy dziennikarka pyta ją o jedną z trzech aborcji, którym miała się poddać, Claire natychmiast odbija piłeczkę, mówiąc, że została zgwałcona. Natychmiast również zaczyna walczyć o ustawę, dzięki której skończyłyby się seksualne napaści w wojsku.

Trudno znaleźć w polskiej polityce osobę, która pasowałaby do roli Claire. – Jolanta Kwaśniewska, mocne wsparcie dla swojego małżonka polityka – przekonuje Grzegorz Kwolek. Większość dziennikarzy uważa jednak, że żadna z żon polityków nie wytrzymuje porównania z panią Underwood. Z kobiet w polskiej polityce najwięcej wskazań uzyskała Ewa Kopacz. – Stoi murem za Tuskiem i choć jest drugą osobą w państwie, to premier kieruje nią, a nie odwrotnie – mówi Agnieszka Rucińska. Podobnie uważają Kamila Biedrzycka i Agnieszka Witkowicz. – Ewa Kopacz sprytnie łączy kobiecy i męski sposób podejścia do polityki. Z jednej strony stara się być konkretna i bezkompromisowa bardziej niż niejeden mężczyzna. Z drugiej umie za pomocą emocjonalnych argumentów wpływać na decyzje najważniejszych osób w partii – opisuje rolę marszałek sejmu Witkowicz.

– Najbliższa politycznie kobieta Donalda Tuska. Jego przyjaciele są jej przyjaciółmi. Jego wrogowie jej arcywrogami. Claire podobnie jak Kopacz ma na zewnątrz wizerunek silnej i zdystansowanej kobiety, która jednak za swoim guru będzie stała murem bez względu na wszystko. W zaciszu gabinetów dzięki swojej pozycji rozdaje karty, przyjmuje interesantów, jest bezwzględnie jednoznaczna w ocenach. Guru, kiedy ma kłopoty, przychodzi właśnie do niej. Trochę po poradę, trochę po ukojenie. A jeśli trzeba, żeby ustalić wspólne stanowisko. Wszyscy pamiętają długie wieczorne kolacje Tuska w gabinecie Kopacz podczas posiedzeń Sejmu. Jedyna różnica: Claire zawsze zachowuje zimną krew, Ewa Kopacz dopiero się tego uczy – uzupełnia opis Kamila Biedrzycka-Osica. Właśnie emocjonalność marszałek jest główną przeszkodą w porównywaniu jej do zimnej i zdystansowanej Claire. – Zimna kobieta bez emocji, myśląca tylko o sobie, swojej karierze i władzy. Nie ma kogoś takiego w polskiej polityce – kwituje Krzysztof Skórzyński.

3. DOUG STAMPER

Czyli szef sztabu Underwooda. Człowiek od czarnej roboty. Równie bezwzględny i skuteczny jak jego przełożony. Nie okazuje emocji. Nie są mu obce zagrania poniżej pasa. Absolutnie lojalny. To on wciela w życie plan zemsty i powrotu na szczyt Underwooda. Zatrudnia prostytutkę, aby zbierać haki na Petera Russo – kongresmena, który ma być elementem planu powrotu do władzy. Haki mają być wykorzystane, gdyby Russo przestał chcieć być pionkiem w grze Underwooda. Ostatecznie Stamper ginie, stając się kolejną ofiarą waszyngtońskiej gry o tron. Casting do tej roli bezapelacyjnie wygrywa Paweł Graś: siedem wskazań na dziesięć. Bije na głowę Igora Ostachowicza, Jacka Protasiewicza i Joachima Brudzińskiego. – To jest dla mnie najbardziej fascynująca postać, uciszacz największych brudów. Kimś takim kiedyś był Sławomir Nowak, a dziś to Paweł Graś – mówi Jarosław Kuźniar. Większość pytanych dziennikarzy zgodnie ocenia rolę Grasia. – Człowiek od czarnej roboty. Bezwzględnie lojalny. Na każde zawołanie. Niemal jak cień.

Sprawny, z dużymi znajomościami. Przydatny, bo z kontaktami. Dla świata osobowość raczej chłodna, zdystansowana, niedostępna. Zawsze kalkuluje i nigdy nie traci kontroli. Kiedy się wali i pali, jedna z pierwszych osób, do których się dzwoni. Jest jak tarcza. I zawsze zachowuje czujność – opisuje Kamila Biedrzycka-Osica. Większość pytanych podkreśla, że obecny sekretarz generalny PO to człowiek od mokrej roboty, załatwiania nieprzyjemnych spraw, w które nie chce się mieszać premier. Całkowicie zależny od Tuska.

4. PETER RUSSO

Członek Izby Reprezentanów, kongresmen z Pensylwanii. Jest kobieciarzem i alkoholikiem. Gdyby nie te nałogi, być może byłby w stanie wspiąć się na sam szczyt politycznej drabiny. Zostaje wykorzystany przez Underwooda jako element planu. Gdy Russo zostaje złapany za jazdę po pijaku i przyłapany z prostytutką, Frank wykorzystuje znajomości z szefem policji i zataja sprawę. Jak można się domyślić, zyskuje tym wdzięczność Russo i kolejną marionetkę, którą, szantażując, można dowolnie wykorzystać. A na końcu się pozbyć.

O palmę pierwszeństwa do odegrania tej roli w polskich realiach rywalizują Grzegorz Schetyna i Jacek Protasiewicz. Pierwszy ze względu na marginalizację i przepowiadaną polityczną śmierć, drugi ze względu na ekscesy na frankfurckim lotnisku, które przerwały dynamicznie rozwijającą się karierę. – Grzegorz Schetyna. W filmie jego życie już zgasło, w polskim politycznym realu tli się smutne upokorzenie – wyrokuje Jarosław Kuźniar. – Protasiewicz, ewentualnie Wipler. W obu przypadkach chodziło o incydent związany z alkoholem. I w obu przerwał on dobrze zapowiadające się kariery. Protasiewicz po frankfurckiej wpadce stracił niemal wszystko i odrodzenie kariery to kwestia bardziej lat niż miesięcy – to opinia Michała Kolanki. W tej kategorii nominowani zostali również: Sławomir Nowak, Andrzej Duda, Przemysław Wipler, Ryszard Czarnecki i Adam Hofman.

5. ZOE BARNES

Młoda i bardzo ambitna dziennikarka, najpierw „The Washington Herald”, potem „Slugline”. Żądza sukcesu wpycha ją w ramiona Underwooda. Staje się trybikiem w jego maszynie i jest regularnie karmiona przez polityka newsami. Dzięki ekskluzywnym publikacjom zaczyna się liczyć w świecie mediów, a rywale Franka padają na polu bitwy. Gdy zaczyna się interesować tajemniczą śmiercią Petera Russo, jej podejrzenia szybko i słusznie kierują się w stronę Underwooda. Polityk nie może pozwolić, aby jej śledztwo wymknęło mu się spod kontroli. Nie ma sensu zadawać pytania o Zoe dziennikarzom, bo zapewne dowiedzielibyśmy się, że taka osoba w polskich realiach nie istnieje.

6. REMY DANTON

Lobbysta, były sekretarz prasowy Underwooda. Człowiek, który doskonale zna i Franka, i Claire, a wiedzę wykorzystuje między innymi w działaniach na rzecz potentata gazowego. Jego praca dla miliardera Raymonda Tuska i romans z Jacqueline Sharp, która zastąpiła Underwooda na stanowisku rzecznika dyscypliny partyjnej – zagrażają przyszłości politycznej Francisa.

W tej roli najczęściej obsadzany jest Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent, a obecnie szara eminencja na międzynarodowych salonach biznesowo-politycznych. – Podobny mechanizm. Po wyjściu z polityki Kwaśniewski jak Danton odgrywa niejasną rolę. Do końca nie wiadomo, rzecznikiem czyich interesów jest były prezydent. Od sułtana Nazarbajewa przez lobbing na rzecz Acronu po ostatnie informacje na temat pracy dla ukraińskiego oligarchy. Trudno zidentyfikować jego interesy, źródła dochodu i to, jaki mają związek z politycznymi kontaktami– opisuje Anna Gielewska z „Wprost”.

8. GARRETT WALKER

45. prezydent Stanów Zjednoczonych. Mało charyzmatyczny. Podatny na wpływy, zwłaszcza na sugestie Underwooda. Kiedy Jim Matthews, wiceprezydent USA, decyduje się na ustąpienie ze stanowiska, co jest oczywiście ruchem wyreżyserowanym przez Underwooda, Frank go zastępuje. Tym samym jeszcze bardziej zbliża się do prezydenta, by za pomocą manipulacji dalej realizować swój plan. To stanowisko okazało się najtrudniejsze do obsadzenia. Nikt z nominowanych nie dostał dwóch głosów dających zwycięstwo. A starali się o nie Janusz Piechociński, Jerzy Buzek, Jan Maria Rokita, Andrzej Olechowski, Paweł Piskorski. – Tu pasują wszyscy ograni przez Underwooda, czyli Tuska. Ta lista jest bardzo długa – podsumowuje Krzysztof Skórzyński. ■

Sezon drugi „House of Cards” w dwa wieczory 30 i 31 maja w Ale Kino+. Początek o godzinie 20.10

Okładka tygodnika WPROST: 22/2014
Więcej możesz przeczytać w 22/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0