Nowy ślad w aferze starachowickiej (aktl.)

Nowy ślad w aferze starachowickiej (aktl.)

To szef świętokrzyskiego SLD Henryk Długosz był informatorem Jagiełły - wynika z przekazanej prokuraturze notatki senatora SLD Jerzego Suchańskiego, który zadeklarował chęć złożenia zeznań.
Jak poinformował sekretarz generalny Sojuszu Marek Dyduch, taką informację przekazał prokuratorowi generalnemu w formie notatki senator Suchański. Trafiła ona następnie do przewodniczącego klubu, a później do premiera.

"Pan Długosz został na tę okoliczność przesłuchany. Ja nie znam treści przesłuchania, bo ono jest objęte tajemnicą. Wczoraj Długosz złożył oświadczenie, że jest niewinny w  tej sprawie. I oczekuję na oficjalne wyjaśnienie tej kwestii" - mówił sekretarz generalny SLD.

Senator SLD Jerzy Suchański w środę zgłosił się do kieleckiej prokuratury i oświadczył, że chce złożyć zeznanie w sprawie starachowickiej. "Będę chciał powiedzieć prokuraturze wszystko, co wiem na ten temat", Jest to moim obowiązkiem - powiedział senator. Podkreślił, że nie zna dotychczasowych zeznań w sprawie przecieku. "Wiem, co wiem i nie wiem, czy to jest nowy ślad".

Tymczasem po trzygodzinnym przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach senator Suchański wyraził zdziwienie tym, że ujawniono treść jego notatki. Nie chciał jednak potwierdzić, czy wskazał w niej na posła Henryka Długosza jako źródło przecieku. Oznajmił, że padło w niej tylko jedno nazwisko. Przesłuchanie senatora będzie kontynuowane w  piątek.

Fakt otrzymania notatki od senatora Suchańskiego potwierdził premier Leszek Miller. Wynika z niej, że szef świętokrzyskiego SLD Henryk Długosz był informatorem Andrzeja Jagiełły w tzw. sprawie starachowickiej. List został przekazany na ręce ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Grzegorza Kurczuka - oznajmił premier.

4 lipca "Rzeczpospolita" poinformowała, że z policyjnego podsłuchu wynika, iż były już poseł SLD Andrzej Jagiełło zadzwonił do jednego ze starachowickich samorządowców i ostrzegł go przed planowaną akcją Centralnego Biura Śledczego. Miał się przy tym powołać na informacje uzyskane od wiceministra spraw wewnętrznych Zbigniewa Sobotki.

Starachowicki starosta i ówczesny wiceprzewodniczący rady (obaj z  SLD) zostali wraz z kilkunastoma innymi osobami zatrzymani w marcu przez CBŚ, a następnie aresztowani przez sąd. Prokuratura Okręgowa w Kielcach oskarżyła starostę Mieczysława S. o usiłowanie wyłudzenia odszkodowania za rzekomo skradziony samochód, a Marka B. o wyłudzenie odszkodowania oraz łapówkarstwo.

Po publikacji "Rzeczpospolitej" prokuratura postawiła w ubiegłą środę Jagielle zarzut utrudniania postępowania.

Tymczasem Długosz, którego niektórzy działacze SLD obarczają odpowiedzialnością za to, że nie reagował na sygnały, iż źle się dzieje w starachowickim SLD, po środowej wojewódzkiej radzie tej partii utrzymał się na stanowisku przewodniczącego organizacji wojewódzkiej i - jak twierdzi - nie zamierza z tej funkcji rezygnować.

em, pap

Czytaj także

 0