"Nie ma w Rosji nikogo, kto miałby odwagę sprzeciwić się Putinowi"

"Nie ma w Rosji nikogo, kto miałby odwagę sprzeciwić się Putinowi"

"Nie ma w Rosji nikogo, kto miałby odwagę sprzeciwić się Putinowi" (fot. sxc)
- Putin jest inteligentny, jego współpracownicy są inteligentni. To wyszkoleni w KGB ludzie, którzy wyczuli, że Rosjanie mają syndrom postimperialny, postradziecki. Stąd ich poparcie dla polityki prezydenta - mówił były premier Federacji Rosyjskiej Michaił Kasjanow. Jego zdaniem Putin postawił na wojnę, ponieważ po 2008 roku i inwazji na Gruzję "Zachód zachował neutralność i Putin zrozumiał, że ma wolną rękę"
- Już dawno temu, w 2004-2005 roku Putin zdecydował, że swojej popularności i sukcesu reform nie wykorzysta, by rozpocząć kolejne i poprawić jakość życia Rosjan, tylko by wzmocnić władzę. Biesłan, zbrodnię na dzieciach w szkole w Osetii, Putin wykorzystał do zmiany polityki. Oznajmił, że jesteśmy otoczeni przez wrogów i musimy bronić naszych granic. W rezultacie tego, nazwijmy to, ducha mobilizacji, zaczął wywierać silną presję na otoczenie polityczne w Rosji. Odwołał wybory regionalnych gubernatorów, nakazał ponowną rejestrację partii politycznych, potem zniszczył same partie. Potem działalność na rzecz praw człowieka zaczęto określać mianem zagranicznej agentury i to była ta zupełnie inna polityka, której efektem stała się wojna z Gruzją - tłumaczył Kasjanow.

- Nie ma w Rosji nikogo, kto miałby odwagę sprzeciwić się Putinowi w zamkniętym gronie i nie ma ani jednego generała, który odważył się powiedzieć Putinowi, że nie podporządkuje się jego decyzjom, nie wyda rozkazów wymarszu do walki na Ukrainie. Wszyscy tacy generałowie zniknęli. Wszyscy są posłuszni, każdy ogląda się na Putina i na to co powie. To czysty reżim autorytarny. A teraz już pojawiają się elementy jak w reżimie Mussoliniego. Teraz zaczęło się wprowadzanie, narzucanie ujednoliconej wizji wszystkiego. Teraz my jako demokratyczna opozycja jesteśmy nazywani piątą kolumną, zdrajcami narodu. To stosowanie moralnej opresji. Ludzie boją się, myślą jak przeżyć. To dzieje się naprawdę. Nie spodziewaliśmy się, że to się stanie po 20 latach budowania demokracji. To jak w Związku Radzieckim, jak w reżimie faszystowskim. To nie do przyjęcia, ale mam nadzieję, że ludzie się obudzą i nie pozwolą na takie rzeczy i że wrócimy na drogę budowania normalnego państwa demokratycznego - mówił Kasjanow.

Kasjanow podkreślił, iż zdecydowana większość Rosjan czerpie wiedzę o świecie z telewizji, która jest kontrolowana przez państwo. Mówił, iż tylko 15 procent ludzi czerpie alternatywne informacje, np. z Internetu.

- Putin to człowiek KGB. To oznacza prowokacje, wywieranie presji, zawieranie transakcji i tym podobne. Swoimi działaniami wywiera na Zachód presję i stwarza problemy po to, by uznano, że jego reżim jest uczciwy, normalny - powiedział były premier.

Kajanow stwierdził, że sankcje nałożone przez Zachód na ludzi Putina są "boleśnie przez nich odczuwane".

- Mają zakaz podróży, zamrożone konta w Europie i Ameryce i to ma skutek taki, że burzy zwartość ekipy Putina. I jest drugi kierunek sankcji, tak zwane sankcje sektorowe. Sankcje są skierowana przeciwko państwowym instytucjom, których Putin użył do wzmocnienia swojej siły - tłumaczył.

tvn24.pl

Czytaj także

 2
  • Ortograf IP
    Kajanow się pokajał we Wprost
    wprost nie do uwierzenia
    • Bolszewik IP
      po pierwsze: komu i gdzie mówił to Kasjanow
      po drugie: jak się on nazywa Kasjanow czy Kajanow (bo obie formy są wymienione)
      po trzecie: nawet carowie w Rosji nie byli kalsycznymi jednowładcami, car zawsze był zakładnikiem dworu, książąt, generalicji, wreszcie - dostojeństwa cerkiewnego; pisanie więc że WSZYSCY się go boją jest mocno przesadzone, on jest elementem pewnego totalnego układu, domiunującym, ale jednak elementem, stał się też zakładnikiem... statystyk wyborczych; musi wyborcom rzucać coś na żer; najłatwiej karmić się snami o POTĘDZE maguczej strany