Trudne stulecie złotego

Trudne stulecie złotego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zdjęcie ilustracyjne z tygodnika
Odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 r. było punktem zwrotnym w dziejach polskiego pieniądza. To wtedy, przywracając do życia naszą walutę oraz budując instytucjonalne ramy dla jej funkcjonowania, stworzono solidne podstawy dla nowoczesnej polityki monetarnej państwa, rozwijanej i udoskonalanej przez następne sto lat – aż do dziś.
Pierwszy polski pieniądz po latach zaborów pojawił się jeszcze podczas I wojny światowej. Chcąc uzyskać przychylność Polaków, Niemcy i Austro-Węgry postanowiły stworzyć Królestwo Polskie z własną walutą oraz bankiem zajmującym się jej emisją. W tym celu w 1917 r. powołano do życia Polską Krajową Kasę Pożyczkową (PKKP), która zaczęła emitować marki polskie. Odrodzone państwo polskie podjęło w grudniu 1918 r. decyzję, że w okresie początkowym PKKP oraz marka polska będą nadal tymczasowo pełnić swoje funkcje. Niemal od razu rozpoczęto jednak prace nad zreformowaniem tej sfery działalności państwa. Już w lutym 1919 r. Sejm przyjął ustawę przesądzającą o tym, że polską walutą będzie złoty emitowany przez bank o nazwie Bank Polski. Rozpoczęto nawet – w Szwajcarii – druk przyszłych polskich banknotów (najstarsze były opatrzone datą 1919 r., choć jeszcze przez kilka kolejnych lat nie weszły one do obiegu). Pierwsze lata odrodzonej Polski były jednak dla niej niezwykle trudne zarówno ze względów gospodarczych, jak i politycznych. Nasz kraj stał wówczas wobec konieczności m.in. odbudowy po ogromnych zniszczeniach wojennych, scalenia ziem trzech zaborów i stworzenia od podstaw jednolitych struktur państwa, a także kształtowania – w ciężkich walkach – jego granic. Sama wymiana różnych pieniędzy pozostających w obiegu (ruble, korony i marki niemieckie na marki polskie) trwała do 1922 r. Wydatki były olbrzymie, zaś możliwości finansowe państwa jeszcze niewielkie. Wciąż rosło zadłużenie państwa, wewnętrzna sytuacja polityczna była bardzo niestabilna. O przeprowadzeniu jakiejkolwiek reformy porządkującej i dyscyplinującej finanse państwa nie mogło być mowy. Aby sprostać wszystkim zadaniom, PKKP wciąż zwiększała emisję pieniądza, co bardzo szybko przyniosło inflację, która w 1923 r. przyjęła już rozmiary hiperinflacji. Błyskawiczny wzrost cen powodował, że każdy, kto posiadał marki polskie w kieszeni, z dnia na dzień, niemal z godziny na godzinę, tracił (za posiadaną kwotę mógł kupić coraz mniej towarów). Z tamtych czasów pochodzą opowieści i anegdoty mówiące na przykład o tym, że aby kupić bilet na tramwaj, trzeba było mieć z sobą dwie wypchane markami polskimi walizki. Tempo spadku wartości marki polskiej było wówczas szybsze niż zdolność wytwórni państwowych do drukowania nowych pieniędzy.

ZŁOTY WRACA NA SCENĘ

Pod koniec 1923 r. hiperinflacja stała się już nie do zniesienia. Wybuchły niepokoje społeczne (Kraków, Tarnów). W tej sytuacji siły polityczne w kraju porozumiały się, by podjąć natychmiastowe działania naprawcze. Miał je zrealizować powołany w grudniu 1923 r. rząd, na którego czele stanął znany ekonomista Władysław Grabski. Jego gabinet, wyposażony przez Sejm na pół roku w specjalne uprawnienia, błyskawicznie przystąpił do działania, urzeczywistniając cele wyznaczone jeszcze w 1919 r. Już 11 stycznia 1924 r. przeforsował ustawę O naprawie Skarbu Państwa i reformie walutowej, dzięki której udało się przywrócić równowagę budżetową państwa i ustabilizować kurs marki, która następnie została wymieniona na nową walutę – złotego (drukowane w Szwajcarii od 1919 r. banknoty czekały na ten moment, zdeponowane w skarbcu PKKP). Reforma Grabskiego zrównywała wartość złotego z wartością złotego franka szwajcarskiego, który był walutą stabilną i powszechnie uznawaną za solidną. Jednocześnie na mocy tej samej ustawy powołano do życia nowy bank emisyjny – Bank Polski. Nie tracono czasu: od przyjęcia ustawy (11 stycznia) do zatwierdzenia statutu nowego banku oraz wyznaczenia wszystkich parametrów złotego (20 stycznia) minęło zaledwie dziewięć dni!

Bank Polski przejął majątek PKKP, a w warstwie symbolicznej nawiązywał do chlubnych tradycji swojego XIX-wiecznego imiennika. Choć funkcjonował jako bank prywatny (początkowo Skarb Państwa miał tylko 1 proc. udziałów), którego akcjami obracano na giełdzie, to był on jedną z najważniejszych instytucji w państwie – skonstruowaną tak, by skutecznie bronić wartości polskiej waluty. Bank cieszył się dużą samodzielnością, ale musiał działać w precyzyjnie nakreślonych, sztywnych ramach. Uzyskał monopol na emisję złotego, przy czym z jednej strony – miał bardzo ograniczone możliwości kredytowania potrzeb Skarbu Państwa, z drugiej zaś – był zobowiązany do przestrzegania określonej polityki emisyjnej (emisja zawsze musiała mieć pokrycie – przede wszystkim w złocie i dewizach – według ściśle wyznaczonych reguł). Mógł on także udzielać kredytów – głównie bankom i najlepszym przedsiębiorstwom – a także prowadzić różnego typu operacje finansowe (co upodabniało go do banku handlowego). Bank Polski rozpoczął działalność 28 kwietnia 1924 r. (pierwszym prezesem był Stanisław Karpiński) i od razu rozpoczął wymianę marek polskich na złote (w relacji 1 zł = 1,8 mln marek polskich). Od 1 lipca 1924 r. marka przestała być prawnym środkiem płatniczym. Wymianę zakończono 31 maja 1925 r. Reforma Grabskiego zakończyła się wielkim sukcesem, ale liczne kryzysy i zawirowania na rynkach finansowych, które dały o sobie znać w latach następnych – zwłaszcza Wielki Kryzys lat 30., a także rosnące potrzeby państwa w zakresie wydatków na obronność, stosunkowo szybko wymusiły zmiany w przyjętych w 1924 r. założeniach. W ówczesnych dyskusjach pojawiały się pytania dotyczące m.in. tego, czy bank emisyjny ma być jedynie strażnikiem wartości pieniądza, czy też powinien – i w jakim zakresie – współuczestniczyć w kreowaniu polityki gospodarczej państwa. Z czasem uelastyczniono i poluzowano politykę emisyjną banku, zwiększano możliwość zadłużania się w nim Skarbu Państwa, osłabiano złotego, a nawet wprowadzano ograniczenia w obrocie dewizami i złotem. Nawet jednak w takich okolicznościach Bank Polski – aż do wybuchu wojny – starał się prowadzić ostrożną i wyważoną politykę oraz bronić, na tyle, na ile to było możliwe, wartości polskiej waluty.

NOWA ROLA BANKU

Po wybuchu II wojny światowej Bank Polski został ewakuowany do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie wspierał działania rządu londyńskiego i przygotowywał się do wznowienia swojej działalności po powrocie do kraju. We wrześniu 1939 r. udało się też wywieźć z kraju znajdujące się w skarbcu Banku Polskiego złoto. Było to możliwe dzięki brawurowej akcji, którą kierował płk Ignacy Matuszewski, były minister skarbu. Cenny ładunek – 75 ton złota o wartości 360 mln zł – załadowano na 40 ciężarówek i w dramatycznych okolicznościach przewieziono przez ogarniętą wojną Polskę, Rumunię, Turcję, Syrię i Liban do Francji. Za kierownicą jednego z aut siedziała żona Ignacego Matuszewskiego – Halina Konopacka, dyskobolka, pierwsza polska mistrzyni olimpijska. Podczas wojny Bank Polski przygotował nawet emisję nowych banknotów, które jednak nigdy nie trafiły do obiegu. Bank podzielił los innych instytucji emigracyjnych (zakończył działalność w 1952 r.). W Generalnej Guberni, którą utworzyli Niemcy na części okupowanych ziem Polski, w grudniu 1939 r. powołano Bank Emisyjny w Polsce z siedzibą w Krakowie.

Była to instytucja całkowicie niemiecka. Bank emitował wprowadzoną do obiegu na terenie GG walutę zwaną złotym krakowskim. Banknoty te potocznie zwano też młynarkami – od nazwiska prezydenta banku, Feliksa Młynarskiego. Funkcję tę Młynarski pełnił za zgodą rządu polskiego na uchodźstwie, starając się, by kierowana przez niego instytucja stanowiła – na tyle, na ile było to możliwe podczas okupacji – choćby namiastkę przedwojennego Banku Polskiego. Dzięki niemu m.in. na „młynarkach”, podobnych zresztą do przedwojennych banknotów, znajdował się tekst w języku polskim. Nowa karta w dziejach złotego otworzyła się wraz z wkroczeniem armii sowieckiej na ziemie polskie i zainstalowaniem w Lublinie komunistycznych władz. Jeszcze w lipcu 1944 r. w Moskwie zostały nakreślone ramy „prawne” przyszłego „ludowego” systemu pieniężnego, w którym kluczową rolę miał odgrywać nowy bank emisyjny – Narodowy Bank Polski. W sierpniu tego roku do Lublina zaczęły przychodzić z Moskwy transporty z nowymi banknotami złotowymi z nadrukiem „Narodowy Bank Polski”. Formalnie jednak NBP powołano do życia dopiero na przełomie stycznia i lutego 1945 r. Jego pierwszym prezesem został Edward Drożniak.

Dekret, na którego mocy utworzono NBP, jasno wskazywał, jaką rolę bank centralny ma pełnić w nowym państwie. Miał być instytucją całkowicie państwową, której celem będzie uregulowanie obiegu pieniężnego i kredytu, wyposażoną w monopol emisyjny. Z tym że o wysokości emisji miał decydować rząd. Stopniowo, wraz z rozwojem „gospodarki socjalistycznej”, modyfikowano i rozszerzano zadania banku: m.in. od 1946 r. zajmował się także kontrolą finansową, a od 1947 r. stał się główną instytucją kredytową prowadzącą finansowanie państwowych przedsiębiorstw (zgodnie z planami finansowymi, w których tworzeniu i kontrolowaniu odgrywał zasadniczą rolę). W 1958 r. Sejm przyjął ustawę o NBP, która ostatecznie i na długo (obowiązywała do początku lat 80.) uregulowała te kwestie. Zgodnie z nią bank łączył zadania centralnej instytucji bankowej oraz organu państwowego współdziałającego z całym aparatem administracyjnym w realizacji polityki gospodarczej (zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Finansów; bank stał się de facto techniczną agendą tego resortu).

CORAZ WYŻSZE NOMINAŁY

Ponieważ władze PRL sprawowały kontrolę nad płacami oraz cenami, zjawisko inflacji teoretycznie udało się wyeliminować. Oczywiście tylko na papierze. W rzeczywistości dawała ona o sobie znać przez cały okres Polski Ludowej, z czym rząd próbował walczyć przez podnoszenie cen lub reglamentację towarów. W 1950 r. posunął się jednak jeszcze dalej, dokonując wymiany pieniądza na złodziejskich warunkach (nawiązując tym samym do najgorszych tradycji władców średniowiecznych). Ustawę o reformie Sejm przyjął 28 października. Obywatele dowiedzieli się z komunikatów radiowych, że już 30 października rozpocznie się wymiana, która potrwa do 8 listopada (po tym dniu dotychczasowe pieniądze staną się bezwartościowe). Zgodnie z przyjętymi regulacjami, ceny, płace, emerytury itp. miały być przeliczone w relacji 100 starych zł = 3 nowe zł. Już jednak w przypadku gotówki, zobowiązań, a także środków zgromadzonych w banku za 100 starych zł otrzymywało się jedynie 1 nowy zł. Efektem było gwałtowne i znaczne zubożenie wielu obywateli – ludzie stracili bowiem większość swoich oszczędności. Nic dziwnego, że wprowadzone wówczas do obiegu nowe banknoty, zaprojektowane zgodnie z socrealistyczną estetyką, przedstawiające przodowników pracy, nie cieszyły się wielką sympatią ze strony ich użytkowników, którzy z dużą dozą ironii wymyślali im rozmaite własne nazwy (płaciło się „anielką”, „brudasem” itp.). Tą samą ustawą wprowadzono również zakaz posiadania walut obcych i złota oraz nakaz ich zgłaszania i sprzedaży w NBP. Nowy złoty został zrównany z „najsilniejszą walutą świata” – rublem, a kurs do dolara, obowiązujący przez ponad 20 następnych lat, ustalono na 4 zł (to tzw. złoty dewizowy).

Po 1956 r. wiele z tych restrykcyjnych przepisów ulegało stopniowemu łagodzeniu. „Sprzyjało” temu nieustanne pogarszanie się sytuacji ekonomicznej kraju, co zmuszało włodarzy PRL do poszukiwania nowych, coraz mniej „socjalistycznych” dróg ratunku. Bardzo ograniczone reformy nie przynosiły jednak większych rezultatów – gospodarka pogrążała się w coraz większym marazmie. W 1966 r. do dotychczasowej, „robotniczej” serii banknotów dołączył nowy, o nominale 1 tys. zł – z wizerunkiem Mikołaja Kopernika – a w połowie lat 70. NBP postanowił dokonać kolejnej wymiany pieniędzy. Tym razem jednak obyło się bez nieuczciwych chwytów. Od 1975 r. do obiegu zaczęła trafiać seria banknotów z wizerunkami znanych postaci z historii Polski, która towarzyszyła nam aż do 1996 r. Z czasem, wraz z rosnącą inflacją, seria ta „wzbogacała się” o nowe banknoty o coraz wyższym nominale (w 1982 r. pojawiły się jednak też banknoty o nominałach 10 zł i 20 zł, które zastąpiły praktycznie nie używany już wówczas bilon). W sumie pojawiło się w obrocie aż 17 banknotów z tej serii. Ostatnie wprowadzono do obiegu już w wolnej Polsce. Były to banknoty o nominałach 1 mln zł (z wizerunkiem Władysława Reymonta; 1991 r.) i 2 mln zł (Ignacy Jan Paderewski; 1992 r.). Kolejnego, osiemnastego w tej serii, banknotu o nominale 5 mln zł z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego już nie wprowadzono.

NA STRAŻY PIENIĄDZA

Po upadku PRL kraj wszedł w fazę głębokiej i szeroko zakrojonej transformacji ustrojowej (rozpoczętej już pod koniec lat 80., konsekwentnie zaś zrealizowanej 1 stycznia 1990 r. w ramach tzw. reform Leszka Balcerowicza), której celem było przywrócenie zasad demokratycznych i rynkowych w państwie. Złoty znów stał się walutą wymienialną, a obywatele uzyskali możliwość swobodnego dysponowania swoimi środkami – także w zakresie korzystania z usług rodzącego się praktycznie od podstaw systemu bankowego. Ogromną rolę, zwłaszcza w walce z towarzyszącą przemianom galopującą inflacją, miał tu do odegrania NBP, który przestał pełnić funkcję „monobanku” i przeszedł daleko idącą przemianę. Stał się klasycznym bankiem centralnym, posiadającym uprawnienia emisyjne, do którego zadań należało m.in. kształtowanie polityki pieniężnej. Już w 1989 r. jednym z głównych celów, które ma realizować bank, określono „umacnianie pieniądza polskiego”. Z czasem wzmacniano też samodzielność NBP, chcąc uczynić go odpornym m.in. na naciski ze strony kolejnych rządów poszukujących środków na sfinansowanie swoich bieżących potrzeb.

Nowy impuls w zakresie kształtowania NBP jako instytucji pojawił się wraz z podjęciem przez Polskę starań o członkostwo w Unii Europejskiej. W 1997 r., w ramach wdrażania standardów unijnych, przyjęto ustawę o NBP (część jej postanowień zawarto też w przyjętej w tym samym roku konstytucji), która m.in. wzmocniła niezależność banku, wprowadziła zakaz finansowania deficytu budżetowego, a prowadzenie polityki pieniężnej powierzyła Radzie Polityki Pieniężnej. Uporządkowała też kwestie związane z nadzorem bankowym (w 1998 r. został on wyodrębniony jako Komisja Nadzoru Bankowego, a w 2008 r. przekazano go Komisji Nadzoru Finansowego). Głównym celem działań banku pozostało utrzymanie stabilnego pieniądza, ale jednocześnie wskazano, że zasadniczo winny one służyć wspieraniu polityki gospodarczej rządu. Przystąpienie Polski do UE w 2004 r. zaowocowało wejściem NBP w skład Europejskiego Systemu Banków Centralnych. Kolejnym wyzwaniem, przed którym stanie bank, będzie przyjęcie przez nasz kraj euro.

SOLIDNI KRÓLOWIE

Stabilna, solidna, ciesząca się zaufaniem obywateli oraz rynków finansowych waluta to najlepsza wizytówka państwa i jego banku centralnego. W tej kwestii Polacy z pewnością mają powody do dumy. Niebawem minie już 20 lat od chwili, gdy obecne banknoty z wizerunkami władców Polski trafiły po raz pierwszy do naszych portfeli: nowoczesne i bezpieczne (wyprodukowane z najlepszych materiałów, przy użyciu najlepszych technik druku, mające doskonałe, wielopoziomowe zabezpieczenia), atrakcyjne wizualnie (jedne z najpiękniejszych pod względem graficznym banknotów świata), a przede wszystkim – wciąż tak samo pożądane w naszej kieszeni. Prace nad nimi rozpoczęły się tuż po upadku PRL, w 1990 r. Ze względu jednak na ówczesną bardzo wysoką inflację przez dłuższy czas nie można było przeprowadzić operacji wprowadzenia ich do obiegu. Zdecydowano się na ten krok dopiero w 1994 r., kiedy inflacja znacznie spadła. Rozpoczęta 1 stycznia 1995 r. denominacja wprowadzała nowego złotego, który zastąpił starego w relacji 1 nowy zł = 10 tys. starych zł. Relacja ta dotyczyła wszystkich cen, płac, należności, zobowiązań czy praw majątkowych, a więc dla użytkowników była praktycznie neutralna. Z uwagi na złe doświadczenia Polaków z wymianą z 1950 r. przeprowadzono wielką kampanię informacyjną. Zastosowano też bardzo „łagodne” procedury: wymiana trwała aż dwa lata, w których równolegle obowiązywały stare i nowe pieniądze (tak też – w starych i nowych złotych – musiały być wyrażane ceny). Stare banknoty można było wymieniać w bankach nawet po 1997 r. (możliwość ta skończyła się dopiero w 2010 r.). Denominacja, choć długotrwała – a może m.in. właśnie dlatego – przebiegła bez żadnych zakłóceń czy niepokojów, co niewątpliwie przyczyniło się do zwiększenia powszechnego zaufania do polskiej waluty.

W proces budowania prestiżu złotego i zaufania do niego wpisują się także ostatnie działania podjęte przez NBP, mające na celu zmodernizowanie polskich banknotów. Bank w 2014 r. dokonał – niezbędnego po niemal 20 latach – przeglądu stosowanych w nich metod zabezpieczeń i zmodyfikował je, wykorzystując przy tym nowe zdobycze techniki. Operacja wprowadzania do obiegu ulepszonych banknotów, której towarzyszy również szeroko zakrojona kampania informacyjna, przebiega bez żadnych problemów, dla użytkowników – prawie niezauważalnie. Dzięki niej będziemy mogli korzystać na co dzień nie tylko z jednych z najpiękniejszych, ale i najnowocześniejszych i najlepiej zabezpieczonych banknotów świata jeszcze przez długi czas.

SZTUKA W SŁUŻBIE PIENIĄDZA

O ile pierwsze, XVIII- i XIX-wieczne polskie banknoty nie prezentowały się od strony wizualnej zbyt okazale, o tyle te XX-wieczne z reguły odznaczają się wyjątkową urodą, kontynuując niejako trend wyznaczony jeszcze przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który dużą wagę przywiązywał do tego, by bite przez jego mennice pieniądze wyglądały jak prawdziwe dzieła sztuki. Projektowanie banknotów zawsze zlecano znakomitym artystom. Byli wśród nich m.in. Józef Mehoffer (1869-1946), Adam Jerzy Półtawski (1881-1952), Zdzisław Eichler (1885-1945), Ryszard Kleczewski (1888-1966), Zygmunt Kamiński (1888-1969; twórca m.in. godła państwowego), Julian Pałka (1923-2002) czy Henryk Tomaszewski (1914-2005). Także niezbyt lubiane przez Polaków z powodów historycznych banknoty z wizerunkami przodowników pracy, wprowadzone do obiegu w 1950 r., zostały zaprojektowane przez doskonałego grafika – Wacława Borowskiego (1885-1954) – i odznaczają się bardzo wysokimi walorami artystycznymi. Obie ostatnie serie polskich banknotów – z wizerunkami znanych Polaków oraz królów Polski – zaprojektował Andrzej Heidrich (ur. 1928), współpracujący z NBP od 1968 r. ceniony na całym świecie grafik i ilustrator książek, uczeń Jana Marcina Szancera, którego z kolei nauczycielem był Józef Mehoffer.

MITYCZNI PRZODOWNICY

Czyje wizerunki zdobią zaprojektowane przez Wacława Borowskiego banknoty utrzymane w socrealistycznej estetyce, pozostające w obiegu od 1950 r. i określane przez użytkowników wdzięcznymi przydomkami typu „anielka”, „rybak”, „tatuś” czy „brudas”? Powszechnie sądzono, że to portrety zasłużonych i powszechnie znanych przodowników pracy socjalistycznej (różnych branż) – np. Wincentego Pstrowskiego. Z wieloletniego „śledztwa” prowadzonego przez znanego grafika i numizmatyka Czesława Miłczaka oraz z ustaleń dziennikarzy „Dziennika Polskiego” wynika jednak, że przy projektowaniu banknotów Borowski wykorzystywał w charakterze modeli osoby przypadkowe, pozostające w jego otoczeniu. Na banknocie o nominale 10 zł, przedstawiającym rolnika, uwiecznił Mateusza Jóźwiaka – gisera w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych (tu pracował też sam Borowski). Inny kolega z pracy, kierowca w PWPW Bronisław Tomaszewski, stał się z kolei robotnikiem na banknocie stuzłotowym (i w oczach wielu uchodził za Pstrowskiego). Niewykluczone też, że „anielka” z banknotu o nominale 20 zł to w rzeczywistości jedna z uczennic Borowskiego w szkole plastycznej. Niestety, na trop postaci z pozostałych banknotów do tej pory nikomu nie udało się trafić.

DLACZEGO NIE PŁACIMY „LECHAMI”

W 1918 r. Polacy stanęli przed wyborem nazwy dla swojej waluty. To, że słowo „marka” – nawet okraszona przymiotnikiem „polska” - nie wchodziło w rachubę, było chyba dla wszystkich oczywiste. W dyskursie publicznym pojawiały się różne propozycje. Cecylia Leszczyńska w „Zarysie historii polskiej bankowości centralnej” (Warszawa 2010), powołując się na wspomnienia Stanisława Karpińskiego, pierwszego w wolnej Polsce dyrektora Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, podaje kilka ciekawych przykładów. Jedną z „mocnych” propozycji była nazwa „lech”, za którą optował sam Józef Piłsudski. Inni z kolei byli skłonni w przyszłości płacić w sklepach „kościuszkami” lub „piastami”. Swoich zwolenników miała też nazwa „polon”. Dylematy te ostatecznie rozwiązał Sejm, podejmując 28 lutego 1919 r. decyzję o przyjęciu nazwy „złoty”.

WYMIANA W 1950 ROKU

Przedstawiając w 1950 r. Sejmowi ustawę zakładającą wymianę pieniądza, przez którą obywatele mieli stracić większość swoich oszczędności, rząd wskazał m.in. następujące cele tej reformy: „[...] zredukowanie zasobów majątkowych u elementów spekulacyjnych, [...] zdjęcie części zasobów majątkowych w gotówce u elementów kapitalistycznych, [...] stworzenie warunków dla skutecznej walki o oszczędność gospodarczą, [...] przyrównanie złotego do najsilniejszej waluty świata – rubla radzieckiego”. Za: Cecylia Leszczyńska, „Zarys historii polskiej bankowości centralnej”, Warszawa 2010

WYPEŁNIJ TĘ ANKIETĘ I WYGRAJ KSIĄŻKI EKONOMICZNE LUB MONETY OKOLICZNOŚCIOWE.

KOLEJNY TEKST CYKLU – ZARZĄDZANIE BUDŻETEM DOMOWYM – UKAŻE SIĘ 8 GRUDNIA 2014 R.
 0

Czytaj także