Upadek Festung Warschau. Stolica w ogniu walk między Rzeszą i ZSRR

Upadek Festung Warschau. Stolica w ogniu walk między Rzeszą i ZSRR

Defilada oddziałów polskich w wolnej od Niemców Warszawie, 19 stycznia 1945 r. (domena publiczna)
11 marca 1943 roku Adolf Hitler wydał specjalny rozkaz o miastach twierdzach. W myśl tych wytycznych garnizon każdego miasta, nawet w wypadku całkowitego okrążenia, miał trwać na pozycjach i oczekiwać na kontrnatarcie. Warszawa także miała stać się twierdzą. Jak pokazała historia, Festung Warschau nie spełniła swojej funkcji.
Autorem tego artykułu jest Rafał Brodacki. Tekst „Upadek Festung Warschau" ukazał się w serwisie Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

27 lipca 1944 roku przebywający w Wilczym Szańcu Hitler ogłosił stolicę Polski twierdzą, jednocześnie mianując jej komendantem gen. por. Reinera Stahela, który wśród niemieckiej generalicji uchodził za specjalistę od działań obronnych. 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie. Stahel nie sprawdził się w nowych warunkach i wkrótce został zdjęty ze stanowiska, a 23 sierpnia opuścił miasto. Zdławieniem walki Warszawy miał zająć się SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski.

Po początkowych sukcesach, Powstańcy zaczęli tracić kolejne dzielnice. 3 sierpnia zakończyło się Powstanie na Pradze, 11 sierpnia wycofały się ostatnie oddziały z Woli i Ochoty. 2 września zakończył się odwrót ze Starówki. Do drugiej połowy września Powstańcy kontrolowali Puszczę Kampinoską, Żoliborz, Śródmieście, Mokotów i Czerniaków.

Zdobyć miasto

Tymczasem wojska radzieckie i sprzymierzona z nimi 1. Armia WP dokonały ataku na Pragę. Oddziały niemieckie zostały zniszczone lub wycofały się na zachodni brzeg rzeki. Dowodzący 1. Armią WP gen. dyw. Zygmunt Berling otrzymał rozkaz dokonania desantu i uchwycenia przyczółków na zachodnim brzegu Wisły. Miały one posłużyć do zajęcia miasta.

Nocą z 15 na 16 września żołnierze z 9. pp 3. DP im. Romualda Traugutta dokonali desantu na Czerniaków, kierując się ku powstańczym placówkom przy ulicach Solec i Wilanowskiej. Następnej nocy przeprawiły się kolejne 3 kompanie z 3. batalionu 9 pp. 3. DP. Pod ogniem nieprzyjaciela Berlingowcy z obu grup dołączyli do żołnierzy ppłk Jana Mazurkiewicza („Radosław”) i uwikłali się w ciężkie walki o każdy dom i piętro.

17 września w rejonie dzisiejszego Wybrzeża Gdyńskiego desantowały się pododdziały 6 pp 2 DP im. Jana Henryka Dąbrowskiego. Niemcy zareagowali szybko, wyprowadzając kontratak z rejonu Cytadeli. Berlingowcy nie uzyskali łączności z walczącymi o Żoliborz żołnierzami ppłk Mieczysława Niedzielskiego („Żywiciel”).

Kolejnego desantu dokonano 18 września. Pomiędzy dzisiejszymi mostami Poniatowskiego i Średnicowym wysadzono żołnierzy z 8. pp 3 DP. Były to dwa bataliony wspomożone kompanią fizylierów. Wydaje się dziwne, że żołnierze, zamiast iść na południe i połączyć się z kolegami przy ul. Solec i Wilanowskiej… poszli na zachód. Niemcy nie mogli prosić o więcej. Dwustronny kontratak rozbił doszczętnie polskie szyki, dzieląc żołnierzy na małe odseparowane od siebie grupki. Niektórzy, w większości ranni, zdołali wycofać się nad rzekę.

Sytuacja na przyczółkach przybrała bardzo zły obrót. Na Żoliborzu żołnierze nie mogli odeprzeć kontrataków przeciwnika i zostali zepchnięci do Wisły. Bronili się, stojąc po pas w wodzie. Nieprzyjaciel był tak blisko, że radiostacja prosiła o skierowanie ognia artylerii na miejsce z którego nadawała. Na prawy brzeg przedarli się tylko nieliczni, nierzadko wpław.

Nie lepiej było na przyczółku między mostami. Szczęśliwcy nad rzeką zostali ewakuowani pod osłoną nocą 20 na 21 września. Reszta zginęła lub dostała się do niewoli. Na południe od nich nieprzyjacielskie oddziały prowadziły natarcie, metodycznie zdobywając dom po domu. 23 września 1944 roku padła ostatnia reduta na Czerniakowie. Potem przyszła kolej na Mokotów (27 września) i Puszczę Kampinoską, którą spacyfikowano podczas operacji „Spadająca gwiazda” (26-29 września 1944).

Rozkaz: odbudować Festung Warschau

Mniej więcej wtedy też Niemcy zaczęli na nowo myśleć o przywróceniu twierdzy funkcji obronnych. W dniach 28 i 29 września szef sztabu Grupy Armii „Środek”, gen. por. Otto Heidkämper, dwukrotnie dzwonił do sztabu operującej w rejonie Warszawy 9. Armii. Za pierwszym razem rozmawiał z szefem wydziału operacyjnego. Za drugim razem telefon odebrał generał Smilo von Lüttwitz, dowódca armii.

Rozważano dwie kandydatury. Pierwszą był gen. mjr. Günther Rohr, podczas Powstania dowodzący walką w południowej Warszawie. Typowano ponadto jego zwierzchnika, i zarazem dowódcę całości sił zwalczających Powstanie, SS-Obergruppenführera Ericha von dem Bacha-Zelewskiego. Obie te propozycje uznano za niewystarczające. Rohr, według sztabowców, miał za niskie kwalifikacje dowódcze.

Do kandydatury von dem Bacha sztabowcy także odnieśli się negatywnie. Heidkämper zapewnił, że SS-Obergruppenführer miał jedynie zdławić Powstanie, z czego zresztą się wywiązał. 30 września Niemcy zdobyli Żoliborz. Powstańcy bronili już tylko Śródmieścia. 2 dni potem podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie.

Von dem Bach otrzymał zadanie ewakuowania cywilów i wyburzenia Warszawy. Równocześnie trwało wywożenie z miasta wszelkich wartościowych przedmiotów. 11 października SS-Obergruppenführer został odwołany do Budapesztu, a rozkaz prowadzenia dalszych prac fortyfikacyjnych otrzymał dowódca SS i Policji na dystrykt warszawski, SS-Stardantenführer Paul Otto Geibel. 12 października Himmler przekazał mu dyspozycję wyburzenia do fundamentów wszystkich budynków na terenie miasta. Ostać się miały jedynie te, które mogły być przydatne podczas obrony twierdzy (np. infrastruktura transportowa). Wojsko miało mieć kwatery w piwnicach.

Geibel działał tydzień. 18 października, na miejsce przybył nowy komendant miasta, gen. mjr. Helmuth Eisenstück, w styczniu zastąpiony przez gen. por. Friedriecha Webera. Zwierzchnikiem dowódcy Festung Warschau pozostał gen. Smilo von Lüttwitz.

Garnizon miasta stanowiła Dywizja Forteczna „Warszawa”: 17 tysięcy żołnierzy wyposażonych w 346 dział i moździerzy. Na jeden kilometr linii obronnej przypadało ok. 300 żołnierzy, osiem dział i jeden czołg.

Twierdza Warszawa była miastem przygotowanym do obrony okrężnej. Rubież obronna biegła wzdłuż linii: Cytadela – pl. Inwalidów – tory Kolei Obwodowej – Dworzec Zachodni – pl. Narutowicza – Filtry – pl. Politechniki – pl. Zbawiciela, a następnie przez terytorium Sejmu do brzegu rzeki. Nad Wisłą były głównie umocnienia ziemne. Na pozostałych odcinkach obrony wybudowano bunkry.

Infiltracja

Tymczasem stojący po drugiej stronie rzeki żołnierze 1. Armii WP obserwowali dramat Warszawy. Pierwsze wycieczki patroli należy sytuować jeszcze przed zakończeniem Powstania. Nocą z 28 na 29 września 1944 roku oddział chor. Wiktora Skowrona przedarł się na Żoliborz. Zadaniem 6 żołnierzy było wzięcie jeńca, który miał dostarczyć informacji o wojskach niemieckich w okolicy. Oddział nie złapał go – zaraz po wylądowaniu odezwały się niemieckie karabiny maszynowe. Ludzie chor. Skworona przywarli do ziemi i doczekali zmierzchu. Dopiero nocą, kiedy nieprzyjacielski ostrzał zelżał, zdołali powrócić na Pragę.

Następnego dnia pododdział fizylierów z 1. batalionu 5. pułku piechoty podążył tą samą drogą. Żołnierze okopali się i uzyskali kontakt z dwudziestoośmioosobową grupą Powstańców z Armii Ludowej. Niemcy położyli na to miejsce silny ostrzał artylerii i karabinów maszynowych. Jeden fizylier poległ na brzegu, a pozostałych trzech zaginęło – prawdopodobnie po otrzymaniu postrzału wypadli z łodzi i, nie mogąc utrzymać się na wodzie, utonęli.

Po upadku Powstania Warszawskiego na Pradze utworzono trzy punkty obserwacyjne. Nie zaprzestano także „wycieczek” patroli. 4 października, a więc kiedy część oddziałów Armii Krajowej wychodziła do niewoli, chor. Ryszard Kulesza z 1. batalionu 5 pułku piechoty znów wyprawił się na lewy brzeg po jeńca. 13 ludzi wróciło z niczym.

Kolejnych wypadów dokonywano w dniach 11-14 października. Podobnie jak w innych wypadkach były to tylko działania zwiadowcze. Miało się to zmienić 18 października, kiedy zaplanowano pierwszą większa operację. Z ochotników z 5 pułku piechoty sformowano dwie grupy pod dowództwem por. Mikołaja Bundy i chor. Ryszarda Kuleszy, które miały wniknąć na teren lewobrzeżnej Warszawy. Mieli oni w jak największym stopniu rozpoznać siłę oddziałów przeciwnika oraz poczynione przygotowania obronne. Osiemnaście osób przeprawiło się na trzech łódkach w rejonie Cytadeli. Nieniepokojeni przez nieprzyjaciela zdołali wyładować się na brzeg. Kiedy jednak podeszli bliżej Cytadeli rozpoczął się ostrzał. Obie grupy nie mogły dalej się posunąć i wycofały się. Zdobyte informacje przekazano Oddziałowi II sztabu 2. Dywizji Piechoty. Po wstępnej analizie były one przesyłane do innych pododdziałów, opublikowano je także w dywizyjnym „Biuletynie rozpoznawczym”.

Zarówno polscy, jak i radzieccy sztabowcy musieli uznać, że mają już dość informacji odnoście północnego skraju obrony, skoro następna grupa zwiadowców wyruszyła na kolejny odcinek niemieckiej obrony. Nocą z 21 na 22 października 1944 roku chor. Wojciech Jaruzelski patrzył przez lunetę na siedmiu żołnierzy przeprawiających się w rejonie ruin mostu Kierbedzia (dziś most Śląsko-Dąbrowski). Wyprawa nie przyniosła żadnych nowych wieści.

Dwa dni potem do lewobrzeżnej Warszawy wyruszyły kolejne trzy grupy. Pierwszą z nich dowodził chor. Jaruzelski. Jego zwiadowcy wyszli z Pelcowizy, doszli do jednej z łach i ukryli się na rosnącej w niej wiklinie. Nieprzyjaciel ich nie zauważył, czego nie można powiedzieć o oddziale chor. Kuleszy. Ta grupa poruszała się kilkaset metrów dalej na południe. Idący po ruinach mostu Kierbedzia żołnierze nie zdołali zachować ciszy. Kiedy jeden z nich zahaczył o metalowe elementy zwalonych przęseł, zwabieni odgłosem Niemcy rozpoczęli ostrzał. Kulesza zarządził odwrót, ale ogień przygwoździł zwiadowców.

W czasie, kiedy żołnierze Kuleszy kryli się przed ostrzałem w ruinach mostu, nad brzegiem znalazła się trzecia grupa zwiadowców pod dowództwem szer. Henryka Epsztajna. Widząc, że koledzy są w opresji, zaczęli wystrzeliwać w niebo białe rakiety, żeby skupić ostrzał nieprzyjaciela na sobie. Niemcy jednak nie dali się zwieść. Oddział Kuleszy wycofał się ze stratami. Żołnierze Epsztajna wrócili na stanowiska wyjściowe bez problemów. Jaruzelski z żołnierzami nie zostali zauważeni. Przez całą strzelaninę siedzieli ukryci w wiklinie i wycofali się nad ranem.

Po tych wydarzeniach 5 pułk piechoty został zluzowany i, po krótkim postoju na terenie dzisiejszego Targówka, 26 października jego żołnierze zameldowali się na kwaterach w Wawrze. Zadania rozpoznania obrony lewobrzeżnej Warszawy spadło na żołnierzy 6 pułku z 2. Dywizji Piechoty oraz na 3 pułk z 1. Dywizji Piechoty. Do zajętej przez Niemców stolicy Polski wybierali się ponadto zwiadowcy radzieccy.

Okrążenie

Tymczasem radzieckie naczelne dowództwo planowało szerszą operację. 1., 2. i 3. Fronty Białoruskie wraz z 1. Frontem Ukraińskim miały dokonać zmasowanego natarcia. Niemcy mieli być odepchnięci aż nad Odrę. Działanie to przeszło do historii jako operacja wiślańsko-odrzańska.

Niemieckie dowództwo przewidziało ofensywę. 6 stycznia 1945 roku ówczesny szef sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, gen. płk Heinz Guderian, przekazał Adolfowi Hitlerowi informację o ponad dwukrotnej przewadze Armii Czerwonej nad wojskami III Rzeszy. Hitler jednak nie dał temu wiary. Niedługo potem Guderian dostarczył zdjęcia lotnicze i znów spotkał się z obojętnością – Hitler i towarzyszący mu dowódca Luftwaffe marsz. Herman Gőring, zbagatelizowali doniesienia. Ten drugi miał nawet stwierdzić, że to jedynie radziecka prowokacja.

Guderian miał jednak rację. 12 stycznia 1945 roku o godzinie 4.30 artyleria wszystkich czterech przewidzianych do ataku Frontów rozpoczęła gwałtowny ostrzał na linii od Bałtyku po Węgry. 180 dywizji radzieckich runęło na 75 dywizji niemieckich (wspomożonych niedługo potem kolejnymi 16). 400 tys. Niemców i ich sojuszników broniło się przeciwko 2,2 milionem żołnierzy.

Warszawa miała zostać oswobodzona przez żołnierzy 1. Frontu Białoruskiego marszałka Gieorgija Żukowa. Operacja zdobywania stolicy zaczęła się 14 stycznia 1945 roku atakiem 67. Armii i 2. Armii Pancernej Gwardii poprzez Górę Kalwarię, Grójec i Grodzisk Mazowiecki. Dzień później na północy zaatakowała 47. Armia, uderzając znad Narwi poprzez Puszczę Kampinoską i osiągając 17 stycznia Leszno i Borzęcin.

Generał von Lüttwitz dosyć szybko przewidział zamysł Żukowa. 15 stycznia zadepeszował do Hitlera prosząc o wsparcie. Führer jednak nie odpowiadał, gdyż nie było go w Berlinie – właśnie tego dnia wracał ze swojej kwatery w Bad Nauhaim (ok. 40 km. na północ od Frankfurtu nad Menem). Depeszę odebrał za to Guderian, który miał bardziej realny ogląd sytuacji. W każdej chwili mogło dojść do odcięcia Warszawy, natychmiast więc wydał pozwolenie na ewakuację, czyniąc obersta Bogislawa von Bonina koordynatorem odwrotu Dywizji Fortecznej „Warszawa”.

Dyspozycja Guderiana spowodowała, że morale upadło praktycznie do zera. Każdy z żołnierzy garnizonu pakował szybko swoje wyposażenie i myślał tylko o tym, żeby opuścić zagrożoną pozycję.

Walki Polaków

Żukow wygrywał walkę o Warszawę. Przyszedł więc czas na ostatnią fazę: zajęcie miasta. Mógłby to zrobić siłami trzech armii radzieckich, zdecydował się jednak wprowadzić do akcji żołnierzy 1. Armii WP, którą po odwołaniu Berlinga dowodził rosyjski oficer polskiego pochodzenia gen. dyw. Stanisław Popławski. Wejście Polaków do walki było bardzo ważne z powodów propagandowych: żołnierze mieli odegrać rolę wyzwolicieli i gospodarzy. To z ich rąk polskie władze miały otrzymać legitymację do rządzenia nie tylko stolicą, ale i Polską.

Na pierwszy ogień poszła 1. BPanc im. Bohaterów Westerplatte i 4. pułk czołgów ciężkich. Pancerniacy, przez Piaseczno, wjechali do Piastowa i na Włochy. Tam zatrzymali się, uszczelniając blokadę miasta. Był 16 stycznia 1945 roku. Rozpoczynał się szturm na Warszawę.

Tego samego dnia, ok. godziny 15.00, 2. batalion z 6. pp 2 DP przeprawił się przez Wisłę. W Lasku Bielańskim Berlingowcy natknęli się na niemiecki oddział. Nieprzyjaciel szybko oddał pole i wycofał się do Cytadeli. Żołnierze 2. batalionu pognali na południe. Tam byli już ich koledzy z 1. batalionu 6 pp oraz żołnierze 1. batalionu 16 pp. 6 DP. Z pomocą armijnej artylerii oddział przypuścił szturm na punkt oporu w Cytadeli. Zażarta walka z 250 osobową załogą trwała krótko. Niemcy poddali się.

Potem żołnierze pociągnęli na południe. Rychło w czas, gdyż w rejonie skrzyżowania ul. Nowy Świat z Alejami Jerozolimskimi, niemiecka kompania piechoty wsparta wozami opancerzonymi dawała odpór 3. batalionowi z 16 pp. Wkrótce jednak cofnęła się na teren Dworca Głównego (dziś stoi w tym miejscu Dworzec Warszawa Śródmieście). Także i ta pozycja padła, kiedy spod Cytadeli przyszedł 1. batalion 16 pp. Po osiągnięciu przez oddziały 2. Dywizji pl. Trzech Krzyży, natarcie zatrzymano.

Nocą z Pragi przeprawiły się oddziały 6 DP. Rozpoczęli oni przeszukiwanie głębi miasta, zwalczając kilka oddziałów maruderów (m.in. na Powązkach i w rejonie pl. Zamkowego). 17 stycznia ok. godziny 15.00 doszło do spotkania 2 DP z 6 DP. Do Warszawy weszły także inne oddziały z rejonu Warki i Magnuszewa, które podążały drogą 1. Brygady Pancernej. Warszawa była wolna.

19 stycznia stojący na trybunie honorowej przed hotelem „Polonia” Bolesław Bierut, Edward Osóbka-Morawski, Władysław Gomułka, marsz. Żukow i płk Marian Spychalski oglądali defilujących przy dźwiękach „Warszawianki” żołnierzy 1. Armii WP. Dopełniły się więc zamiary naczelnego dowództwa Armii Radzieckiej. Polscy politycy otrzymali władzę z rąk zajmujących miasto żołnierzy polskich, a nie radzieckich.

Wściekłość wodza Rzeszy

Tymczasem 18 stycznia 1945 roku gestapo wtargnęło do willi w Zossen, gdzie oficerowie z Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych świętowali urodziny von Bonina. Pułkownik został aresztowany za ewakuację garnizonu Warszawy i w efekcie upadek tej pozycji obronnej. Obecny na przyjęciu Guderian zaprotestował. To była jednak tylko gra – to przecież właśnie on podczas raportu, jaki 16 stycznia złożył Hitlerowi, obarczył aresztowanego główną odpowiedzialnością za niepomyślny rozwój sytuacji w Warszawie.

Kierowany histerycznym szałem Hitler snuł tyrady o spisku, jaki trawił armię III Rzeszy i zakreślał coraz szerszy krąg represji. Pułkownik von Bonin przeszedł przez obozy koncentracyjne Flossenbürg i Dachau. Generał Smilo von Lüttwitz też został oskarżony o niesubordynację i postawiony przed sądem wojennym. Został jednak uniewinniony i dowodził oddziałami do końca wojny, choć zdegradowano go do roli dowódcy korpusu. Pozostali generałowie, niezależnie od miejsca operowania, otrzymali rozkaz konsultacji manewrów z wodzem Rzeszy.

Warszawa była ostatnim większym miastem przed granicami III Rzeszy. 2 tygodnie po zajęciu stolicy Polski, 31 stycznia 1945 roku, Armia Czerwona uchwyciła przyczółki na zachodnim brzegu Odry. Do Berlina pozostało ok. 90 kilometrów. Odległość tę nadciągające ze Wschodu wojska przebyły w dwa i pół miesiąca.

Autorem tego artykułu jest Rafał Brodacki. Tekst „Upadek Festung Warschau" ukazał się w serwisie Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Czytaj także

 1
  • comendate Marcos IP
    "... Zadaniem 6 żołnierzy było wzięcie jeńca, który miał dostarczyć informacji o wojskach niemieckich w okolicy. Oddział nie złapał go ..." . Zastanawiam się, czemu tak ważnego zadania nie powierzono Czterem Pancerym ? Gustlik i Szarik łapali Szkopów na pęczki ...