Płk Tarnowski ostatecznie uniewinniony. "Kilkanaście lat straconych"

Płk Tarnowski ostatecznie uniewinniony. "Kilkanaście lat straconych"

Były wiceszef ABW płk Mieczysław Tarnowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Były wiceszef UOP pułkownik Mieczysław Tarnowski został prawomocnie uniewinniony z zarzutu bezprawnego zatrzymania byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. – Cała ta historia rzutowała negatywnie na kilkanaście lat mojego życia – powiedział w rozmowie z Wprost.pl Tarnowski.
Wyrok sądu to prawomocne zamknięcie sprawy. Przypomnijmy: W lutym 2002 roku doszło do zatrzymania prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego przez UOP. Modrzejewski po kilku godzinach, w trakcie których postawiono mu zarzut w sprawie ujawnienia w 1998 roku szefowi PZU Życie Grzegorzowi Wieczerzakowi poufnej informacji, został zwolniony, ale dzień później stracił posadę. Działania UOP opozycja uznała za polityczne, a Modrzejewski został uniewinniony przez sąd od stawianego mu zarzutu.

W sprawie skazani za nadużycie władzy przy zatrzymaniu zostali były szef UOP Zbigniew Siemiątkowski i były szef zarządu śledczego UOP płk Ryszard Bieszyński. Otrzymali oni kary więzienia w zawieszeniu i grzywny.

– Z wyroku jestem zadowolony  i w pełni mnie satysfakcjonuje. Ale cała ta historia rzutowała negatywnie na kilkanaście lat mojego życia. Musiałem wielokrotnie odmówić nawet ciekawych dla mnie zawodowo propozycji. Sam fakt, że jestem oskarżony, mógł negatywnie wpływać na kontrahentów firmy czy innego podmiotu – wyjaśnił Tarnowski.

Były wiceszef UOP przyznał, że sędzia uznał, że ostatnia apelacja była bezzasadna. – Tak naprawdę ta apelacja była taka sama, jak poprzednia, bo ja byłem dwukrotnie uniewinniony. Kolejne apelacje nie wnosiły nic nowego. Czyniono je tylko dlatego, że była taka możliwość – stwierdził.

Tarnowski skrytykował także pracę polskiego wymiaru sprawiedliwości. – Przez pryzmat tej sprawy, jej długotrwałość, widać , że wymiar sprawiedliwości nie działa najlepiej, jeśli angażuje się tyle sił i środków w takiej sprawie, na taką apelację. Łatwiej jest prokuratorowi się wytłumaczyć, że złożył apelację,  ale ona została przez sąd odrzucona, niż wyjaśnić, że apelacji nie złożył, bo nie widzi ku temu podstaw. To będzie mu już trudniej wytłumaczyć przełożonemu. Warto byłoby się zastanowić, czy proces był potrzebny, bo kosztami obciążono Skarb Państwa, czyli nas wszystkich.

Wprost.pl

Czytaj także

 2
  • dewajtis IP
    Dodawajcie komentarze, albo zlikwidujcie tą rubrykę. Dwa poprzednie nie znalazły uznanja. Czyżby tajemniccą było poslugiwanie się w knajpie rządową kartą. Dla poprawienia renomy po raz trzeci przesyłam wspomniany tekst. To politycy podnoszący raban i robiący zadymę mogą żyć w poczuciu spełnionego obywatelskiego obowiązku. Sam proces też służył całej machinie, bo samo załapanie się do sprawy mogło być trampolina awansu. Konkluzja, że my wszyscy płacimy jest oczywista, ale to i tak taniej per capita, niż bilet na kabaret. Podobnie zresztą, porównywalnie, jak cena za kolację zapłaconą rządową kartę i radocha z podsłuchiwania rozmów pijących za nasze pieniądze z podatków ministrów. Zaletą obecnej elity rządzącej jest balowanie przed upadkiem Polski. Książę Pepi balował, podobnie jak szlachta, dopiero po rozbiorach. I to w zaborze pruskim. Pro memoria.
    • GRotkowski IP
      To Siemiątkowski i Bieszyński powinni też być uniewinnieni.

      Czytaj także