Skaner

Skaner

BANKI

Manipulowanie kursem? To nie u nas

Komisja Nadzoru Finansowego nie zamierza badać, czy zachodnie banki w latach 2008-2012 manipulowały kursem złotego. Zapowiada to Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF, w piśmie, do którego dotarł tygodnik „Wprost”. Za powód gwałtownego załamania złotówki w 2008 r. KNF uznaje kryzys finansowy. Regulatorzy rynków finansowych w Wielkiej Brytanii i USA kilka tygodni temu nałożyli na pięć wielkich międzynarodowych banków łączne kary w wysokości 1,4 mld dolarów za ustawianie kursu wymiany głównych walut. Okazało się, że traderzy bankowi na prywatnych czatach ustawiali tzw. kurs referencyjny. Są to kursy wymiany walut, po jakich będą wyceniane danego dnia m.in. opcje walutowe. W proceder zaangażowani byli sami giganci: brytyjskie HSBC i RBS, amerykańskie Citibank i JP Morgan Chase oraz szwajcarski UBS. Dodatkowo karę na UBS nałożył też szwajcarski regulator FINMA. Dlaczego to ważne dla Polski? Od 2004 r. trwała u nas hossa, złotówka systematycznie się umacniała. W lipcu 2008 r. za dolara trzeba było zapłacić tylko 2 zł, a euro spadło do ok. 3,2 zł. W tym samym czasie banki masowo sprzedawały polskim przedsiębiorcom opcje walutowe. Głównym ich adresatem byli eksporterzy, którzy mogli sobie w ten sposób zagwarantować określony kurs euro, to znaczy bank musiał kupić od nich walutę po wyznaczonej z góry cenie. Eksporterzy na to szli, bo mało który z nich spodziewał się nagłego osłabienia złotego. Co więcej, banki namawiały jednocześnie firmy do odwrotnej transakcji, kusząc je zwolnieniem z opłaty, tzw. premii: przedsiębiorcy mieli wystawiać opcję sprzedaży, którą kupował bank. W ten sposób opcje były „bezkosztowe”, jednak przedsiębiorca nie tylko miał prawo, ale też obowiązek odsprzedać bankowi walutę po określonej cenie. Problem pojawił się w sierpniu 2008 r., kiedy wartość polskiej waluty zaczęła spadać. W ciągu kolejnych pięciu miesięcy złoty osłabił się o 46 proc. Szybka zmiana notowań powodowała, że pękały bariery pozwalające uruchamiać opcje, ale na niekorzyść przedsiębiorców. W IV kwartale 2008 r. szacowano straty firm z tego tytułu na 16 mld zł, a w kolejnym na 10 mld zł. Wiele z nich upadło, część z przedsiębiorców walczyła z bankami w sądach. Wśród bankowców tajemnicą poliszynela jest, że w rzeczywistości stroną części opcji były zachodnie banki matki, polskie oddziały służyły raczej za pośredników. Według pisma Jakubiaka kryzys opcyjny na polskim rynku miał źródła w „kryzysie na rynkach finansowych, który rozpoczął się po upadku banku Lehman Brothers”, natomiast kary nałożone przez amerykański CFTC dotyczyły manipulowania kursami głównych par walutowych (EUR/USD, USD/JPY i GBP/USD), a nie kursami EUR/ PLN, wobec których wyceniane były opcje. Co ciekawe, w 2009 r. do spekulacji na niekorzyść złotego przyznał się amerykański bank Goldman Sachs. W specjalnym oświadczeniu do swoich klientów bank napisał, że spekulacyjna gra na deprecjację czeskiej korony, węgierskiego forinta oraz polskiego złotego to zbyt duże ryzyko. Okazało się też, że ten międzynarodowy gigant zarobił na spekulacji polskim złotym nie – jak zakładał – 6 proc., ale prawie 8 proc. Spekulacja jest jednak operacją dozwoloną, w przeciwieństwie do manipulacji kursami. A sądząc po częstości nakładanych kar, manipulowanie to wręcz plaga wśród bankowców. W czerwcu 2013 r. agencja Bloomberg pisała, że pracownicy największych światowych banków co najmniej od dekady współpracowali przy manipulacjach na rynku walutowym. W 2014 r. niemiecki Commerzbank, właściciel polskiego mBanku, ukarał dwóch swoich traderów za manipulowanie kursem polskiej waluty.

Grzegorz Sadowski

BIZNES

Wojnawódczana

40 mln – tyle litrów wódki Polska wysłała za granicę w 2013 r.

Dane za ubiegły rok nie są jeszcze dostępne, ale według szacunków poza Polskę mogło trafić o 20 proc. wódki więcej niż w 2013 r. W Chinach co piąta butelka wódki z importu pochodzi z Polski. W Meksyku i Kanadzie najwięcej importowanej wódki trafia z naszego kraju. Od niedawna zdominowaliśmy też rynek amerykański, wyprzedzając w eksporcie Rosję. Czy to oznacza, że nasza wódka wkrótce wyprze na świecie rosyjską? Zdaniem Andrzeja Szumowskiego z uwagi na konflikt za naszą wschodnią granicą na wielu rynkach klienci zaczęli chętniej sięgać po wódkę polską niż rosyjską. A to może być wielka szansa dla naszych eksporterów. – Lata komunizmu spowodowały, że byliśmy czerwoną plamą na mapie, razem z całą resztą bloku wschodniego. Wyróżniała nas tylko nasza wódka. Dzisiaj budujemy swoją pozycję, a ten alkohol jest jedyną polską marką produktową rozpoznawalną na całym świecie – mówi prezes Stowarzyszenia Polska Wódka. SK

ZDROWIE

„NFZ skazał Amelkę na śmierć”

Lekarze postawili diagnozę Amelce od razu po urodzeniu. Powiedzieli, że to wada serca oraz zespół DiGeorge’a – mówi Aleksandra, znajoma rodziny. – Zdrowa dorosła osoba ma 200 tys. leukocytów typu T, Amelka zaledwie 3. Oznacza to, że nie ma odporności i może w każdej chwili umrzeć – mówi Aleksandra. Jedynym sposobem na uratowanie dziecka jest przeszczep komórek grasicy. Taką operację dokonuje tylko jedna klinika w Londynie. Koszt to prawie 500 tys. zł. NFZ jednak odmówił refundacji. – Amelka jest drugim dzieckiem w Polsce, które urodziło się z tą bardzo rzadką wadą. Pierwsza dziewczynka kilka lat temu pojechała do Londynu na przeszczep, a NFZ go sfinansował. Dlaczego Amelkę skazuje na śmierć? – pyta Aleksandra. Rodzice dziewczynki chcą podać NFZ do sądu, ale proces może trwać latami. – Amelka nie ma tyle czasu. Planowano operację w maju tego roku, ale jej serce słabnie. Operację trzeba będzie przeprowadzić wcześniej – mówi Aleksandra. Do tej pory rodzicom Amelki udało się uzbierać przez portal SiePomaga.pl 120 tys. zł. Rodzice dziewczynki oraz wspierające ich fundacje planują wkrótce przeprowadzić aukcję charytatywną, do której dołączy również tygodnik „Wprost”.

AMELKA JEST PODOPIECZNĄ FUNDACJI KAWAŁEK NIEBA. DAROWIZNY Z DOPISKIEM „AMELIA SKONIECZNY” PRZYJMUJE NA KONTO: 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

PLUS/MINUS

Chodnik królów

Archeolodzy odkryli chodnik, którym zapewne Mieszko I i Bolesław Chrobry chodzili do toalety.

Przegrana w ręczną

Polacy przegrali w półfinale mistrzostw świata z Katarem 29-31.

LICZBA TYGODNIA

6,5%

Tyle wynosiła w styczniu stopa bezrobocia w Niemczech. Jest ona najniższa od ponad dwóch dekad. Dla porównania w grudniu bez pracy było 11,5 proc. Polaków.

CYTAT TYGODNIA

Mój tata jest z wykształcenia rolnikiem, ja też skończyłem inżynierskie studia rolnicze w Nigerii, mam sad owocowy

JOHN GODSON po tym jak ogłosił swoje przejście do PSL

NAMIESZALIŚMY

Żakowski do Seremeta w obronie Ogórek

JACEK ŻAKOWSKI, PUBLICYSTA „POLITYKI”, PORUSZONY NASZYM TEKSTEM „AFERA OGÓRKOWA” („Wprost” nr 5/2015) o operacji przeciwko Magdalenie Ogórek, napisał do Andrzeja Seremeta i jego rzecznika donos e-mailowy z prośbą o „wszczęcie odpowiedniego postępowania”. Żakowski jest przekonany, że sprawy nie można bagatelizować. Choćby dlatego, że z „niedawnej przeszłości pamiętamy wypadki skutecznego eliminowania niewygodnych/mocnych kandydatów”.

Wystarczy godna pensja

ŚLADEM NASZEGO TEKSTU O ZATRUDNIENIU CÓRKI BYŁEJ JUŻ RZECZNICZKI RZĄDU IWO- NY SULIK („WPROST” NR 40/2014) POSZEDŁ „FAKT”. Napisaliśmy, że tuż po powołaniu nowego rządu córka rzeczniczki znalazła pracę w PGE. Iwona Sulik mówiła, że córka przeszła procedurę konkursową. Dziennikarze „Faktu” dotarli jednak do świadków, którzy temu przeczą. „Sulik jako rzeczniczka marszałek Kopacz przyjeżdżała do nas na ulicę Mysią limuzyną z Sejmu i osobiście zabiegała o awans dla córki – twierdzi nasza informatorka z PGE” – napisał „Fakt”.

OD CZYTELNIKÓW

Piszcie na adres: redakcja@wprost.pl

Burdel Warszawa

W nr. 2/2015 tygodnika „Wprost” znalazłem reportaż „Burdel Warszawa”. Piszę w nawiązaniu do owego tekstu. Otóż w ostatnich dniach byłem dwukrotnie w Warszawie, na ulicy Posag 7 Panien, gdzie aktualnie wyburzana jest dawna fabryka maszyn Ursus. Pojechałem tam jako pasjonat polskiego przemysłu motoryzacyjnego. W akcji burzenia hal Ursusa biorą udział dziesiątki mężczyzn z różnych zakątków Polski, na placu budowy roi się od sprzętu. Są tam obecne często nieprzeciętnej urody młode dziewczyny, które starannie instalują wizytówkize swoim imieniem i nr. telefonu lub mailem pod wycieraczkami zaparkowanych robotniczych „dostawczaków”. Zapytałem kilku młodych chłopaków z budowy, co to za dziewczyny. Okazuje się, że są to studentki, nierzadko nawet z UW, które „przychodzą sobie dorobić”. Robotnicy mówią, że to miłe, kulturalne dziewczyny. Te miłe dziewczyny „zrobią ci wszystko za 70-80 zł”. Jeden z robotników stwierdził, że są tu dziewczyny także z jego okolic, ale gdyby był u siebie, wypłaty by mu nie starczyło, aby jedną z nich poderwać na zabawie. Tu w Ursusie natomiast może ją mieć za pół dniówki! Jej tata chwali się w okolicy, że córka studiuje w stolicy na renomowanej uczelni. Niestety, (a może to i lepiej) nie wie, że trafiwszy w towarzystwo córeczek tatusiów z Warszawy, dziewczyna przekonuje się, iż 1000 zł od ojca rolnika z Małopolski to za mało, by przez miesiąc utrzymać się w stolicy. Trzeba przecież zapłacić za akademik, bilet MPK czy metro, a na butelkę dobrych perfum wydać ze dwie stówy. Cena, którą płacą za lekcje życia te dziewczyny, jest dość spora przy bezpłatnym szkolnictwie wyższym.

Jak to: uwalić kumpli?

Ja z tego kraju wysiadam. Bo dlaczego mam się zgodzić na to, że prędzej czy później jako mała prywatna firma będę zmuszona do płacenia wyższego podatku, żeby ratować górnictwo? To jest jakaś kpina. Kto zezwolił na powstanie tak rozbudowanej administracji i związków, kiedy wiadomo, że to one generują największe koszty. Dlaczego teraz wszyscy podatnicy muszą płacić za czyjeśbłędy? Nie mam nic do chłopaków, którzy robią na dole, ale wszyscy wiemy, jak jest na górze. A najbardziej boli fakt, że na Wiejskiej też to wiedzą. Ale jak to: uwalić własnych kumpli? Nie wypada... Dlatego teraz nie, bo wybory, ale w 2016 r., jak już sprawa ucichnie, to „podniesiemy podatki – i tak zapłacą, a kopalniom umorzymy ZUS, żeby nie było szumu”. Wtedy mnie i tysiące małych firm nie będzie stać na godziwe zatrudnienie pracownika. Pracuję od rana do wieczora, żeby godnie żyć, i nikt mi nie proponuje wcześniejszej emerytury albo urlopu i odprawy. Nie wspominając o 13. i 14. pensji. Ale mam co do garnka włożyć, zaciskam zęby i płacę. A rząd niech pomyśli o rodzinach, w których dzieci idą głodne do szkoły i co roku proszą o ciepłe buty na zimę.

OŚWIADCZENIE

Wobec docierających do mnie sygnałów o negatywnym wydźwięku, z jakim spotkał się reportaż dotyczący rynku odzieży używanej, wyemitowany w styczniu 2013 r. w TVP 1 w programie „Po prostu” i zamieszczony w tygodniku „Wprost”, wyjaśniam, że moje wypowiedzi w obu publikacjach nie były przeze mnie autoryzowane, co spowodowało, że powstał błędny w mojej ocenie obraz branży zajmującej się zagospodarowaniem odzieży używanej. Jako jeden z przedstawicieli tej branży pragnę podkreślić, że skupia ona ciężko pracujących, rzetelnych przedsiębiorców, zajmujących się zbiórką i sprzedażą odzieży używanej na rynku polskim. Nie chciałbym, aby osoby oglądające lub czytające ww. reportaż odniosły wrażenie, że tą dziedziną gospodarki zajmują się wyłącznie osoby nieuczciwe. Przepraszam więc wszystkich, których te dwie publikacje mogły obrazić poprzez przedstawienie rynku odzieży używanej w niewłaściwym świetle. Leszek Wojteczek

Trzeci Majdan

TATIANA KOLESNYCZNENKO

Jest ciężko, a będzie jeszcze gorzej – powtarza moja matka za każdym razem, kiedy dzwonię do Kijowa. Moja rodzina mieszka daleko od miejsca, gdzie toczy się zacięta wojna. To w zasadzie stało się jedynym pocieszeniem w całej beznadziei, w której coraz głębiej pogrąża się Ukraina. Nie minął jeszcze rok, od kiedy stery państwa przejęła nowa władza, a już straciła ona w oczach ludzi jakikolwiek szacunek. Nie chcę powiedzieć, że Ukraińcy liczyli na cud, głosując na znanych z przeszłości polityków. Jednak liczyli na minimum przyzwoitości, chociażby ze względu na tak wyjątkową okoliczność, jaką jest wojna. Dostałam ostatnio telefon od znajomej dziennikarki. Wiktoria była wściekła. – Wyobraź sobie, Poroszenko nazwał 25. dywizję pancerną elitą wojska ukraińskiego – grzmiała w słuchawkę. Jakiś czas temu razem z Wiktorią zastanawiałyśmy się, czy lepiej za uzbierane od kolegów pieniądze sprowadzić z Polski dla tej właśnie dywizji kilka nowych mundurów, czy jednak zamówić z second-handu, tanio i dużo, ale z dziurami. Żołnierze nas wyśmiali: – Kupujcie byle więcej, bo w ogóle nie mamy w czym chodzić. Mniejsza o to, że elita wojska chodzi w podartych mundurach z NATO-wskiego demobilu. Znacznie bardziej Ukraińców nurtują takie pytania, jak te: dlaczego ministerstwo zdrowia odrzuca ofertę firmy farmaceutycznej, która chce bez marży sprzedawać preparaty tamujące krew, a w apteczkach wojskowych są medykamenty pamiętające czasy ZSRR? Dlaczego transportery opancerzone, które miały być w wyposażeniu wojska, znalazły się w ofertach prywatnych firm, a wolontariusze zbierają środki, aby je odkupić? Co się stanie z urzędnikiem, który zaoszczędził na ochronnych kołnierzach do kuloodpornych kamizelek, w wyniku czego zginęło 70 Ukraińców? Albo takie: dlaczego Poroszenko wciąż nie sprzedał swojego czekoladowego imperium, a jego fabryki w Rosji wciąż prężnie działają i zasilają budżet (już oficjalnie) państwa agresora? Tych pytań jest coraz więcej, ale główne z nich brzmi: czy coś w tym kraju się zmieniło po rewolucji godności? Na Ukrainie są wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni. Działający zarówno otwarcie, jak i z ukrycia. To trochę za dużo jak na jeden kraj pogrążony w kryzysie. Powoli miarka się przebiera, zbiera się na trzeci Majdan. W Kijowie już mówią, że będzie błyskawiczny: bez namiotów, bez negocjacji i bez litości. Ale i też będzie to prawdopodobnie ostatni Majdan, bo kolejnych zawirowań kraj nie wytrzyma, a na to właśnie liczy Moskwa.

BAL

Dziennikarze w słusznej sprawie

7 LUTEGO W AULI GŁÓWNEJ POLITECHNIKI WAR- SZAWSKIEJ ODBĘDZIE SIĘ XVI CHARYTATYWNY BAL DZIENNIKARZY. Przedstawiciele świata mediów i inni chętni, kupując bilet na bal, wesprą podopiecznych Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko”. – Mamy nadzieję, że dziennikarze dopiszą i tłumnie stawią się na balu mimo środowiskowych sporów – mówi Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN i przewodnicząca rady Fundacji Charytatywny Bal Dziennikarzy. PSJ

MECZ

Radwańska zmierzy się z Szarapową w Krakowie

AGNIESZKA RADWAŃSKA, MARIA SZARA- POWA, SWIETŁANA KUZNIECOWA I INNE GWIAZDY ŚWIATOWEGO TENISA WYSTĄPIĄ W NAJBLIŻSZY WEEKEND W KRAKÓW ARE- NIE. Tenisistki zmierzą się w ramach Pucharu Federacji. Fed Cup to dru- żynowe rozgrywki tenisowe kobiecych reprezentacji poszczególnych państw, odpowiednik Pucharu Davisa wśród mężczyzn.

BILETY NA ZAWODY W KRAKOWIE MOŻNA KUPIĆ W SERWISIE ABILET.PL. PUCHAR FEDERACJI I RUNDA GRUPY ŚWIATOWEJ, 7-8.02.15,KRAKÓW ARENA

POSTAĆ TYGODNIA

Rainer Höss

Wnuk Rudolfa Hössa, byłego komendanta KL Auschwitz, nie robił rozgłosu wokół swojego udziału w obchodach 70. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady. O jego wizycie zrobiło się głośno, bo część mediów nie kryła oburzenia, że na uroczystości znalazło się dla niego miejsce. Nie zaproszono natomiast córki bohatera, Zofii Pileckiej-Optułowicz. Jej ojciec Witold Pilecki jako ochotnik dostał się do Auschwitz, założył w obozie organizację konspiracyjną i jako jeden z pierwszych usiłował zmusić świat do działań przeciwko zbrodniom. I choć organizatorzy uroczystości zapewniali, że nie zapraszali imiennie rodzin ofiar, prawica nie dała się przekonać. PiS domaga się nawet dymisji Piotra Cywińskiego, dyrektora Muzeum Auschwitz. Kontrowersje wokół listy gości sprawiły jednak, że miliony Polaków usłyszały o Rainerze Hössie, wnuku człowieka odpowiedzialnego za śmierć ponad miliona osób. Höss od dawna powtarza, że wstydzi się dziadka i całkowicie się od niego odcina. Sam zaangażował się w walkę z rasizmem i ruchami neonazistowskimi. Prawdy o dziadku dowiedział się przez przypadek. Skrzętnie ją przed nim ukrywano. Od dziecka uczono go, by szanował pamięć Rudolfa jako bohatera wojennego. – Jego prawdziwa przeszłość była dobrze strzeżoną tajemnicą. Kiedy miałem okazję rozmawiać z kimś z rodziny, dziadek był opisywany jako kochany komendant, dobry żołnierz, uczciwy, prawy człowiek, a wszystkie doniesienia historyczne były traktowane jak jedno wielkie kłamstwo – mówił w wywiadzie dla TVN24 udzielonym podczas ostatniego pobytu w Polsce. Bardzo źle wspomina dzieciństwo. Relacjonuje, że w domu panował reżim, swoisty Hitlerjugend. – Miałemdobrego przyjaciela, Żyda, który pochodził z jednej z ocalałych rodzin. Zostałem zaproszony przez jego ojca na święto. Gdy wróciłem do domu, dumny opowiedziałem o tym ojcu. Wtedy on uderzył kuflem piwa w stół, potem mnie uderzył. Złamał mi nos i obojczyk. Zamknął mnie w moim pokoju. A na furtce przed domem napisał „Żydom wstęp wzbroniony” – wspomina Höss. Nigdy nie mógł płakać. Bo ojciec, tak jak i dziadek, płaczu nie uznawał. Obowiązywały kary cielesne, często nie za to, że coś zrobił, ale właśnie za płacz. Teraz nie utrzymuje kontaktów z bliskimi. Uważają go za zdrajcę. Obóz w Auschwitz odwiedził już dziesięciokrotnie. Wspomina, że za pierwszym razem, gdy podał swoje nazwisko, nie chciano go wpuścić. – Czuję się jak wróg. Ale akceptuję to – stwierdził na łamach „The Wall Street Journal”. Podkreśla jednak, że chce udowodnić, iż zło wcale nie płynie w krwi człowieka. Że nie można go odziedziczyć. Zaprzyjaźnił się z osobami, które przeszły obozowe piekło. Na ciele ma kilka tatuaży. Jeden przedstawia gwiazdę Dawida. Inne – numery nadane więźniom w Auschwitz. Wśród nich jest numer Evy Mozes Kor, rumuńskiej Żydówki, która jako dziecko przeżyła eksperymenty prowadzone w obozie przez doktora Mengele. Niespełna rok temu była więźniarka adoptowała Rainera. – Kocham go i wiem, że on potrzebuje miłości rodziny, której nigdy nie miał – powiedziała dziennikarzom. Twierdzi, że dla niej to element misji wybaczania zbrodni. Niektórzy krytykują Rainera Hössa. Mówią, że zarabia na swoim nazwisku, że wykorzystuje je dla personalnych korzyści. On zaprzecza. Twierdzi, że owszem, wykorzystuje nazwisko, ale jako oręż przeciwko temu, czego było kiedyś symbolem.

Katarzyna Nowicka

Teczka

LAT: 49

OBYWATELSTWO: niemieckie

RODZINA: dziadek Rudolf Höss, komendant niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau

Kontakty

PRZYJACIEL: Eva Mozes Kor, która przeżyła eksperymenty w Auschwitz. Zaadoptowała Rainera Hössa

WRÓG: Höss walczy z rasizmem i ruchami nazistowskimi. Działa w stowarzyszeniu Loud against Nazis (Głośno przeciwko nazistom)

Okładka tygodnika WPROST: 6/2015
Więcej możesz przeczytać w 6/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także