Mord sądowy na gen. „Nilu”. „Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje”

Mord sądowy na gen. „Nilu”. „Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje”

Dodano:   /  Zmieniono: 55
Ostatnie zdjęcie gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" (fot. fieldorf.pl)
Przeżył trzy wojny. Przez pięć lat aktywnie zwalczał niemieckiego okupanta. Po 1945 roku rozumiał bezsens dalszego oporu. Wybrał życie zwykłego obywatela. Jednak w komunistycznej Polsce nie było dla niego miejsca. Gen. August Emil Fieldorf „Nil” nie miał prawa żyć. 24 lutego przypada 64. rocznica śmierci gen. „Nila”.

Niewielu ludzi może pochwalić się tak znamienitą przeszłością jak gen. August Emil Fieldorf, „Nil”. Był to człowiek, który całe swoje życie oddał Ojczyźnie – od wczesnej młodości, aż po schyłek życia bez przerwy stał na warcie. Urodził się w 1895 roku w Krakowie, gdzie uczęszczał do szkoły męskiej im. św. Mikołaja, a następnie do Męskiego Seminarium; wstąpił też do „Strzelca”, gdzie ukończył kurs podoficerski.

Wojskowy

Wraz z wybuchem I wojny światowej zgłosił się jako ochotnik do Legionów Polskich i wyruszył na front. Już w 1916 roku otrzymał stopień sierżanta, a rok później skierowano go do szkoły oficerskiej. Po kryzysie przysięgowym siłą wcielono go do armii austriackiej, z której jednak wkrótce zdezerterował i, w 1918 roku znalazł się w szeregach Polskiej Organizacji Wojskowej. W takiej sytuacji zastała go niepodległość Polski, ogłoszona w listopadzie 1918 r.

Tuż po zakończeniu I wojny światowej wybuchł konflikt polsko–bolszewicki. Był to już drugi wielki konflikt zbrojny, w którym wziął udział przyszły generał. W jej trakcie brał udział m.in. w wyprawie na Kijów, Żytomierz, Dyneburg. Bierze również udział w kampanii wileńskiej. Po zakończeniu działań zbrojnych pozostał w służbie czynnej, a kilka lat później, w styczniu 1928 roku uzyskał awans do stopnia majora, by w trzy lata później zostać podpułkownikiem. W 1935 roku objął dowództwo samodzielnego Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza „Troki” a niedługo przed wojną, w marcu 1938 roku, został mianowany dowódcą 51. Pułku Strzelców Kresowych im. Giuseppe Garibaldiego stacjonującego w Brzeżanach. Wraz ze swoim oddziałem przeszedł cały szlak bojowy podczas kampanii wrześniowej. Po rozbiciu jego oddziałów przebił się do Krakowa, po czym przez Słowację i Węgry udał się na Zachód, do Francji. Już we wrześniu 1940 roku znalazł się ponownie na terenie kraju gdzie nadzorował czynną walkę z okupantem.

To właśnie z tej działalności „Nil” jest znany najlepiej. Był on odpowiedzialny za akcje zbrojne Kedywu Armii Krajowej, w tym m.in. za słynny na całą Europę zamach na generała SS w Franza Kutscherę. W 1944 roku powierzono mu zorganizowanie działalności organizacji „Niepodległość”. W tym okresie, tuż przed upadkiem powstania warszawskiego, został awansowany do stopnia generała brygady.

Represje

Niemal natychmiast po wkroczeniu wojsk radzieckich na ziemie polskie Fieldorf został aresztowany. W marcu 1945 roku NKWD w Milanówku aresztowało go pod nazwiskiem Walentego Gdanickiego i odesłało do siedziby NKWD w Rembertowie, a następnie na Uralu. Tam przebywał w trzech różnych obozach pracy: Bieriozówka, Stupino, Hudiakowo. Po dwóch latach powrócił do kraju. Osiedlił się pod fałszywym nazwiskiem w Białej Podlaskiej i zdecydował o niepodejmowaniu jakiejkolwiek działalności konspiracyjnej. Chciał żyć jak zwykły obywatel, przyjmując że w nowych warunkach dalszy opór nie ma sensu. Wkrótce, poprzez Warszawę i Kraków znalazł się w Łodzi, gdzie zamieszkał przy dzisiejszej ul. Adama Próchnika.

W 1947 roku władze komunistyczne ogłosiły ogólnokrajową amnestię. W zaistniałych okolicznościach generał podjął decyzję o ujawnieniu swojego prawdziwego nazwiska: w lutym 1948 roku zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Łodzi jako generał brygady. W czerwcu zwrócił się do ministra obrony narodowej z prośbą o uregulowanie jego stosunku do służby wojskowej. W 1950 roku, po przekazaniu odpowiednich dokumentów potwierdzających przebieg jego dotychczasowej służby wojskowej do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Łodzi został aresztowany natychmiast po wyjściu z budynku. Aresztowania dokonali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, którzy następnie przewieźli aresztanta do aresztu śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Koszykowej w Warszawie. Wkrótce został przewieziony do więzienia mokotowskiego na ul. Rakowieckiej i oskarżony o wydawanie rozkazów likwidacji partyzantów radzieckich. Generałowi zaproponowano współpracę. Pomimo tortur, nie zgodził się on jednak na przedstawiane mu propozycje bezpieki.

W ten sposób rozpoczął się proces przeciw „Nilowi”. Dzięki wymuszonym zeznaniom jego podwładnych – majora Tadeusza Grzmielewskiego ps. „Igor” oraz pułkownika Władysława Liniarskiego ps. „Mścisław”, komuniści zdołali zebrać „argumenty” przemawiające za wydaniem odpowiedniego wyroku w jego sprawie. 16 kwietnia 1952 roku decyzją sędzi Marii Gurowskiej, oraz ławników Michała Szymańskiego i Bolesława Malinowskiego, gen. bryg. August Emil Fieldorf ps. „Nil” został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Kilka miesięcy później, 20 października 1952 roku Sąd Najwyższy na posiedzeniu tajnym zatwierdził wyrok kary śmierci. W posiedzeniu brali udział sędziowie: Emil Merz, Gustaw Auscaler oraz Igor Andrejew. Prośba rodziny o złagodzenie wyroku została odrzucona, a Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Los polskiego bohatera został przypieczętowany czerwoną pieczęcią. Alicja Graff, pełniąca stanowisko wicedyrektora III Departamentu Generalnej Prokuratury zwróciła się następnie do naczelnika więzienia w którym przebywał „Nil” o wydanie odpowiednich dyspozycji i przygotowanie wykonania egzekucji.

Fieldorf został zamordowany na mocy wyroku łamiącego wszelkie normy etyczne i prawne, w wyniku zebrania fałszywych dowodów, 24 lutego 1953 roku o godz 15.00 w więzieniu na Mokotowie. Miejsce jego spoczynku przez wiele lat pozostawało nieznane. W kwietniu 2009 pojawiły się informacje, że pracownikom IPN udało się ustalić lokalizację jego grobu. Ciało generała spoczywa prawdopodobnie na Powązkach, blisko symbolicznego grobu wystawionego dla uczczenia jego pamięci. Latem 1958 Prokuratura Generalna umorzyła śledztwo w jego sprawie z powodu braku dowodów winy. Dopiero w marcu 1989 Fieldorf został zrehabilitowany; ustalono, że „zarzucanej mu zbrodni nie popełnił”. 30 lipca 2006 r. prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył bohaterskiego generała Orderem Orła Białego.

Śmierć Fieldorfa „Nila” była to zaplanowanym z zimną krwią morderstwem na polskim bohaterze narodowym. Nie było dla niego miejsca w Polsce Ludowej, chociaż starał się uregulować swój stosunek do służby wojskowej, wrócić do życia „normalnego” obywatela i porzucić pracę konspiracyjną. Generał „Nil” musiał zginąć. I choć raz, w 1945 roku udało mu się umknąć przed NKWD i otrzymać stosunkowo łagodną karę, to nowe władze dość szybko zorientowały się w swoim błędzie. Tym razem „wróg publiczny numer jeden” musiał zostać aresztowany i – bez względu na jakiekolwiek okoliczności łagodzące – zgładzony.

Odpowiedzialność

Ludzie odpowiedzialni za śmierć generała nigdy nie ponieśli jakiejkolwiek odpowiedzialności.. W trakcie śledztwa prowadzonego od 1992 roku przez Główną Komisję Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu okazało się, że większość ludzi zaangażowanych w morderstwo na generale już nie żyje. Żaden z morderców Fieldorfa „Nila” nie poniósł odpowiedzialności karnej. Do niedawna żył i mieszkał w Warszawie śledczy Kazimierz Górski, który przez pół roku przesłuchiwał aresztowanego, a następnie przygotował akt oskarżenia. Nigdy jednak nie usłyszał zarzutów. W grudniu 2005 r. zmarła prokurator Alicja Graff, która złożyła swój podpis pod pismem do naczelnika więzienia na Rakowieckiej z nakazem wykonania wyroku na „Nilu” z terminem 24 lutego 1953 roku.

Wyrok śmierci na generała Fieldorfa wydała sędzia sądu wojewódzkiego Maria Gurowska vel Górowska. Gdy rodzina „Nila” poprosiła Bieruta o ułaskawienie, ta przedwojenna komunistka napisała w 1952 r.: „Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje. (...) Zdaniem sądu nie istnieje możliwość resocjalizacji skazanego”. Kiedy na nią przyszła pora i w grudniu 1997 r. stanęła przed sądem w Warszawie, nadal twierdziła, że Fieldorf zasługiwał na powieszenie, insynuowała, że jako komendant Kedywu podpisywał rozkazy mordowania bezbronnych ludzi. Pojawiła się na pierwszej rozprawie, kolejne wezwania ignorowała przez dziewięć miesięcy, aż do śmierci w sierpniu 1998 roku. Nadzorowała także sprawę aresztowanego przez bezpiekę przedwojennego piłsudczyka, pułkownika Wacława Kostka-Biernackiego, skazanego na śmierć. Dożyła swoich dni w spokoju na warszawskim Mokotowie.

Zabójstwo gen. bryg. A. E. Fieldorfa „Nila” jest uderzającym świadectwem zbrodni popełnianych przez reżim komunistyczny w latach pięćdziesiątych w Polsce. Jednocześnie stanowi ono również świadectwo bohaterstwa członków Armii Krajowej: partyzantów, niejednokrotnie cichych bohaterów, ginących w aresztach Urzędu Bezpieczeństwa. Jest to świadectwo ludzi, którzy w obronie swojej Ojczyzny - zdając sobie sprawę z bezsensu dalszej wali zbrojnej – mogli złożyć broń. Nigdy jednak złożyli swojego honoru. Jak mawiał Seneka: Frangas, non flectes. I tacy byli wszyscy bohaterowie Polski Podziemnej. Taki był August Emil Fieldorf „Nil”.

Autorem tekstu "August Emil Fieldorf „Nil” w 60. rocznicę tragicznej śmierci" jest Paweł Sztama. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

/ Źródło: Histmag.org
 55
  • esbek IP
    Byl bandytą i skończył tak jak trzeba wy małpy PiSowskie jasne
    • morderców generala należy - IP
      - wydobyć z ziemi -spalić i wyrzycić do szamba a rodziny tych morderców przepędzić z Polski. Pomalu pakujcie sie antypolskie Q...y na sybir bo tu dla was miejsca nie ma i nie będzie.
      • kto tam wie IP
        Generał zapomniał, że od bolszewików nie należy się spodziewać honorowego zachowania i dotrzymania warunków umowy. Swoją naiwność przepłacił życiem. Podobnie dziwi mnie fakt, że uwięzieni w Kozielsku polscy oficerowie nie zrobili żadnego powstania.
        • nino-si IP
          Rosję boli do dzisiaj, że d/f jest zbuntowanym wasalem Rzeczpospolitej. Car na łańcuchu do Warszawy był zawleczony i na kolanach hołd składał królowi Rzeczpospolitej. To dlatego nawet komunistyczna Rosja urządzała sądy publiczne nad legalnym Rządem Rzeczpospolitej i skazywała ich na śmierć lub katusze. Ale hańby przeszłości nie da się tak po prostu zmyć można, pokonać hitlera, a nadal czuć się wasalem inicjując święto z okazji "wypędzenia Polaków z Kremla". Musimy uważać bo, ich psychiki nie da się naprawić??????
          • esbek IP
            A jak PiS owcy myślicie kogo to obchodzi bo większość ma to w
            • Warszawiak IP
              Przerazajace jest tchurzostwo rzadow polskich. Bez znacenie jak opcja polityczna na slowozyd od postla do prezydenta staja na bacznosc i  mysle ze trzeba im zmieniac pieluchy. Na szcunek i respekt trzeba zasluzyc ale nasi przywodcy sa odwazni jak nachleja si wody. W normalnych tytuacjach gdy trzeba stanac w obronie panstwa zachowuja sie jak smarkacze i niedorozwinieci.Gdy ich kopia udaja ze sa pilka. Nie chodzi mi o wzniecanie nienawisci ale o zwykla sprawiedliwosc i honor polskich wladz, ktory jak dotychczas jest im obcy
              • Robokopo IP
                O tym, że zamordowało go ŻYDOSTWO, ani słowa. Jak zwykle... Żydostwo tylko się pojawia, jak można doić holokit. Jak są zbrodnie do rozliczenia, żydowskie zbrodnie, to żydostwa nie ma...
                • łowca IP
                  Z jednej strony gloryfikujemy wszelkie ofiary ,,komunizmu''.
                  ... ale z drugiej skrzętnie unikamy pokazania prawdy o ich oprawcach !
                  To nie mityczni naziści i komuniści mordowali ! Ci oprawcy mieli pochodzenie narodowe ! A na bazie ich ,,zasług'' ich bliscy osiągali określone profity.
                  Kiedy przyjdzie czas na ,,odtajnienie'' historii ?
                  I czy wtedy nie usłyszymy, że to było tak dawno i nie wolno karać za winy przodków ... !!!
                  • jhgkl IP
                    Z sadow polskich usunac natychmiast wszystkich sedziow pochodzenia zydoskiegoi sowieckiego do 3 pokolenia i z prokuratury rownierz
                    • Fezuj IP
                      Nie sądziłem,że w Polsce jest tyle Faszystowsko-Stalinowskiej padliny.
                      • jozef47 IP
                        Ale zyja potomkowie. Po cichu i bez rozglosu.....spalil sie w domu. wypadek zreszta sa ludzie ktorzy znaja swoj zawod.
                        • Ryfka IP
                          Jeżeli przyjąć, że "Nil" walczył tylko z Niemcami, to gdzie w tym panteonie miejsce dla"Ognia", "Burego" czy "Łupaszki"??? Coś tu nie gra.
                          • wiezien IP
                            "Sedziowe" Sadu Najwyzszego - Emil Merz, Gustaw Auscaler oraz Igor Andrejew; zaden z nich nie byl Polakiem; zydy i swolocz ruska....
                            • no tak IP
                              Bóg świadkiem, że za same oczy dałbym jegomości czapę !
                              • znaki drogowe IP
                                Czytam w Wikipedia - "Maria Gurowska (vel Maria Górowska vel Maria Sand vel Genowefa Maria Danielak z domu Zand; ur. 1 października 1915 w Łodzi, zm. 4 stycznia 1998 w Jedwabnie, pow. szczycieński, woj. warmińsko-mazurskie) – polska sędzia pochodzenia żydowskiego

                                Czytaj także