Hipoglikemia. Cukrowy alarm

Hipoglikemia. Cukrowy alarm

cukrzyca fot. brankatekic/Fotolia.pl
Polska wydaje rocznie zaledwie 30 mln zł na leczenie ciężkich stanów cukrzycowych, tzw. epizodów hipoglikemii.

Liczby przerażają. Jeden na dziesięciu chorych z cukrzycą umiera z powodu powikłań po epizodzie hipoglikemii. Tylko w ciągu jednego roku do szpitali trafia ponad 1600 pacjentów po najcięższych atakach hipoglikemii. Oficjalnie odnotowuje się rocznie ok. 270 tys. przypadków ciężkiej hipoglikemii, a więc takiej, kiedy pacjent wymagał pomocy osób trzecich. Oficjalnie, bo specjaliści szacują, że to jedynie wierzchołek góry lodowej i wiele hipoglikemicznych epizodów w ogóle nie zostało – z różnych powodów – przez lekarzy odnotowanych.

Hipoglikemia to po prostu zbyt niski poziom glukozy we krwi. Jeśli glukoza spada poniżej dopuszczalnego progu, w pierwszej kolejności chory jest głodny, poci się, czuje się słabo, kołacze mu serce, czuje niepokój, drżą mu ręce i boli go głowa. Oczywiście u każdego pacjenta te objawy mogą być nieco inne. Co ważne, to moment, kiedy chory może zareagować sam. – Trzeba jak najszybciej podnieść poziom glukozy we krwi. Zwykle osoby chore na cukrzycę noszą przy sobie np. butelkę słodkiego napoju typu cola. Wystarczy się napić i glukoza niemal natychmiast się podnosi – tłumaczy diabetolog prof. Grzegorz Dzida.

Gorzej, jeśli te pierwsze objawy zostaną zlekceważone (choć bywa też tak, że u niektórych osób pierwsza faza, czyli lekkie niedocukrzenie, w ogóle się nie pojawia). Wówczas dochodzi do ostrej hipoglikemii. Objawy? Chory jest zlany potem, może mieć problemy z wysłowieniem się, ko ordynacją ruchów, bywa agresywny, zachowuje się irracjonalnie, często sprawia wrażenie osoby nietrzeźwej lub cierpiącej na zaburzenia psychiczne. Jeśli taka osoba w porę nie otrzyma pomocy, może stracić przytomność. – Takiemu człowiekowi trzeba natychmiast podać coś słodkiego. Cokolwiek. Batonik, słodki napój – mówi prof. Dzida. Część osób chorych na cukrzycę nosi specjalne opaski z informacją o chorobie i prośbą o podanie czegoś słodkiego na wypadek zasłabnięcia. Stany hipoglikemii nie pozostają bez negatywnych skutków dla zdrowia. Konsekwencje są dotkliwe i często niebezpieczne dla życia: to chociażby utrata wzroku, dysfunkcja procesów poznawczych, zawał serca, nadciśnienie tętnicze.

Ale również to wszystko, co utrudnia normalne, codzienne funkcjonowanie: kłopoty ze snem, zaburzenia równowagi, ciągłe uczucie przemęczenia. Niejednokrotnie przekłada się to na niemożność podjęcia pracy i prowadzenia samochodu. Na koszt leczenia jednego ciężkiego epizodu hipoglikemii składa się wiele czynników. To przecież nie tylko bezpośrednie koszty medyczne (a więc hospitalizacja pacjenta, ambulatoryjna opieka specjalistyczna, świadczenia udzielone w ramach ratownictwa medycznego czy konsultacja diabetologiczna), ale też koszty pośrednie, które wynikają chociażby z absencji chorego w pracy. Ciężkie hipoglikemie są zjawiskiem rzadkim, ale mimo to bardzo kosztochłonnym. Generują one aż 0,8 proc. kosztów bezpośrednich i około 0,5 proc. ogólnych kosztów pośrednich leczenia cukrzycy w Polsce. Daje to rocznie 7 193 459 euro. Dla porównania w Czechach jest to ok. 1,1 mln euro, a na przykład w Chorwacji niespełna 0,5 mln euro.

Specjaliści podkreślają, że hipoglikemii można i trzeba zapobiegać. Niezwykle ważna jest tu dyscyplina i świadomość samego pacjenta, który powinien stale kontrolować poziom cukru we krwi. Przede wszystkim przed snem i zaraz po obudzeniu. Trzeba pamiętać, że znaczna liczba przypadków hipoglikemii to niedocukrzenia nocne. – Pacjent albo budzi się zlany potem, wyrwany z koszmaru, albo taki epizod przesypia. Wtedy czuje się rano tak, jakby w ogóle nie spał. Pościel jest mokra od potu, a on sam niemalże wyczerpany – mówi prof. Grzegorz Dzida.

Nowoczesne podejście terapeutyczne kładzie nacisk na to, aby w ogóle zminimalizować ryzyko hipoglikemii. To m.in. stosowanie leków przeciwhiperglikemicznych, które ograniczają lub znacząco odsuwają w czasie konieczność intensyfikacji leczenia osoby z cukrzycą. Dotkliwe konsekwencje i sześciokrotny wzrost ryzyka zgonu u osób, które doświadczają ciężkich epizodów hipoglikemii (w porównaniu do osób chorych na cukrzycę, u których nie dochodzi do takich stanów), to zdaniem specjalistów wystarczające powody, aby nie lekceważyć problemu. W tym przypadku wiedza ratuje życie. I chodzi nie tylko o wiedzę i dyscyplinę osoby chorej, ale też przypadkowych osób, które na swojej drodze spotkają kogoś, kto właśnie ma hipoglikemię. Chwiejny krok i trudności z mową czy zasłabnięcie niekoniecznie muszą oznaczać, że człowiek jest pod wpływem alkoholu. Może pilnie potrzebować pomocy innych. Pomocy, której każdy może i potrafi udzielić: natychmiastowe podanie czegoś słodkiego. 

(Artykuł opublikowany w 1/2015 nr tygodnika Wprost)

Więcej ciekawych artykułów przeczytasz w najnowszym wydaniu "Wprost", który jest dostępny w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.


"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

Czytaj także

 2
  • pis)its_sick IP
    O tak! Zdecydowanie te 30 baniek powinno się dołożyć do ( ciekawe ile razy wyższej ) puli pieniążków, które CBA r o z p i e r d a l a na wszelakiego rodzaju prowokacja potrzebne jak gwóźdż w tyłku. Ubieranie, pożal się Boże pseudo agencików typu agent tomuś w rzeczy warte kilkadziesiąt tysięcy etc.
    Albo na pomoc ukrainie ( tak cudnie mordowali polaków przed w czasie i po wojnie ze nie sposób się nie odwdzięczyć ).
    Generalnie przeznaczanie pieniędzy na cokolwiek, co mogłoby poprawić życie cukrzyków w polsce jest zbyteczne...
    • Rozsądny IP
      Po prostu mamy za dużo szpitali i lekarzy! Przecież te 30 milionów zł można by wydać na krawcowe Pani Premier i szewca Prezydenta ! A gdzie pieniądze na poczęstunki ministrów ?