"Prezes PZPN miałby problem z dostaniem takiej liczby biletów"

"Prezes PZPN miałby problem z dostaniem takiej liczby biletów"

Michał Listkiewicz (fot. MICHAL CHWIEDUK / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Michał Listkiewicz, były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w rozmowie z Wirtualną Polską starał się wytłumaczyć zachowanie Kazimierza Grenia, który został zatrzymany przed meczem Irlandia-Polska za nielegalne handlowanie biletami pod stadionem. - Problemy z dostaniem takiej liczby biletów miałby nawet prezes związku – skomentował.
Listkiewicz stwierdził, że niemożliwym jest, aby Kazimierz Greń bilety otrzymał z puli przyznanej PZPN-owi. - Problemy z dostaniem takiej liczby biletów miałby nawet prezes związku. To jest niemożliwe. Myślę, że Kazimierz Greń kupił bilety w internecie. (…) Nie wierzę, że sprzedawał bilety, które dostał od PZPN, bo na wejściówkach jest napisane wyraźnie, że bilet jest bezpłatny, itd. – dodał.

Sprzedaż biletów na mecze poza oficjalnymi punktami jest w Irlandii nielegalna. Jak tłumaczył sam Kazimierz Greń, nie sprzedawał biletów, a jedynie miał przekazać je kibicom, dla których je kupił. - Nie mam powodów by nie wierzyć Panu Greniowi. Jest on wytrawnym działaczem PZPN, był w zarządzie u Grzegorza Laty, teraz jest w nowym. Gdy ja zarządzałem związkiem, to też współpracowaliśmy. Myślę, że było tak, jak to opisuje – dodał też, że „wielką nieroztropnością było to, że pokazał się z biletami pod stadionem i przekazywał je z ręki do ręki".

"Mogą zostać wyciągnięte konsekwencje"

Były prezes PZPN stwierdził też, że związek może wyciągnąć konsekwencje wobec Kazimierza Grenia. Listkiewicz zaznaczył, że jeśli bilety nie pochodziły z puli PZPN-u, jest to jego prywatna sprawa, a nie związku. - PZPN może wyciągnąć jakieś wewnętrzne konsekwencje. Natomiast problem byłby dużo większy, gdyby to były bilety z puli, którą otrzymał w PZPN. To byłby duży problem. Natomiast jeżeli on te wejściówki kupił, jak każdy obywatel, zgłosił się na stosowny portal i zapłacił, to jest to bardziej jego prywatna sprawa. Choć oczywiście nie przestaje być członkiem zarządu i władz PZPN – dodał.

Greń pojechał na spotkanie prywatnie, a media angielskie opisały go jako przedstawiciela PZPN-u. -Działacze piłkarscy zawsze są łatwym celem. Gdyby to zrobił przeciętny Kowalski, to nikt by go za głowę nie brał, a tym bardziej nie leciałby z tym do mediów – skomentował.

Pg/sport.wp.pl

Czytaj także

Czytaj także