Agenci prowincji

Agenci prowincji

Regionalne lobby w Warszawie mogą więcej niż oficjalne władze
Gdański desant opanował 28 września plac Zamkowy w Warszawie - bez jakiegokolwiek oporu. Gdańszczan prowadził prezydent miasta Paweł Adamowicz. Wspierali go posłowie Donald Tusk i Maciej Płażyński. W odwodzie byli najbardziej znani gdańszczanie: Lech Wałęsa oraz Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy. Desant na plac Zamkowy to jedna z wielu akcji regionalnych lobby w stolicy. Dom Wielkopolanina będzie pierwszą regionalną ambasadą w Warszawie. Ufundują ją członkowie Warszawskiego Klubu Wielkopolan EKA, najstarszej regionalnej organizacji lobbingowej w III RP. Nazywana "poznańską masonerią" EKA liczy ponad tysiąc osób. Należą do niej m.in. była premier Hanna Suchocka, najbogatszy Polak Jan Kulczyk, wicepremier i minister infrastruktury Marek Pol, Wiesława Ziółkowska z Rady Polityki Pieniężnej, były senator i biznesmen Wojciech Kruk, ambasador RP w Belgii Iwo Byczewski, redaktor naczelny "Wprost" Marek Król, poseł Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski, aktorzy Emilia Krakowska, Ewa Wiśniewska, Katarzyna Bujakiewicz, Paweł Wilczak, Lech Ordon i Lech Łotocki, reżyser Filip Bajon czy grafik Andrzej Pągowski. Jak mówi Grzegorz Gauden, prezes Presspubliki wydającej dziennik "Rzeczpospolita", EKA to pozytywna sitwa.
Wojewodowie, prezydenci miast, starostowie powiatów czy radni nie są w stanie załatwić w Warszawie dla swoich województw, miast i gmin tyle, ile ambasadorowie regionów działający w polityce, biznesie, mediach czy kulturze. Najbardziej liczą się ambasadorowie Wielkopolski, Pomorza Gdańskiego, Łódzkiego, Górnego i Dolnego Śląska, Pomorza Zachodniego, Krakowskiego, Lubelszczyzny oraz Sądecczyzny.

Lobby pożytecznych interesów
W lipcu ubiegłego roku Jacek Piechota, wiceminister gospodarki z SLD, oraz Jan Maria Jackowski, polityk Ligi Polskich Rodzin, zgromadzili warszawskich szczecinian na dziedzińcu stołecznej Akademii Sztuk Pięknych, domagając się zwrotu pomnika kondotiera Colleoniego, który został wywieziony ze Szczecina tuż po wojnie. Wówczas szczecińskie lobby nic nie wskórało, ale po kilku miesiącach pomnik jednak wrócił do stolicy Pomorza Zachodniego. Członkowie klubu, m.in. posłowie Artur Balazs i Bogusław Liberadzki, były wiceminister w MSWiA Jerzy Zimowski, były szef UOP Andrzej Anklewicz oraz wiceprezes NIK Zbigniew Wesołowski, wywalczyli też utworzenie w swoim mieście sądu apelacyjnego i prokuratury apelacyjnej.
Lobby dolnośląskie załatwiło dla swojego regionu finansowanie z budżetu centralnego nowych budynków Akademii Medycznej we Wrocławiu i Biblioteki Uniwersyteckiej. Związany z Rzeszowem Wiesław Ciesielski (wiceminister finansów) pomógł w załatwieniu finansowania z budżetu centralnego najważniejszej dla Podkarpacia inwestycji - rozbudowy lotniska w Jasionce. W Łodzi mało kto wątpi, że to najważniejszy dla miasta lobbysta, premier Leszek Miller, sprawił, że firma Philips usytuowała tu swoje Centrum Usług Księgowych, które będzie obsługiwało księgowość stu europejskich filii koncernu w 20 krajach. Trzy lata temu ambasadorowie Dolnego Śląska wywalczyli 20 mln zł na rozbudowę lotniska w Pyrzowicach.
Za rządów AWS jednym z najsilniejszych lobby regionalnych byli sądeczanie: były premier Józef Oleksy z SLD, były minister skarbu Andrzej Chronowski, byli posłowie Andrzej Szkaradek i Zygmunt Berdychowski z AWS. Wybór Krynicy Górskiej na miejsce Polskiego Forum Ekonomicznego to wynik lobbingu Oleksego i Berdychowskiego.

Ambasady regionów
Regionalne lobby tworzą nie tylko znane osobistości, ale także młodzi ludzie, którzy po studiach rozpoczęli pracę w Warszawie. Lożę Trójmiasto, zrzeszającą już 400 członków i sympatyków, założyły osoby, które spotykały się co poniedziałek rano w pociągu relacji Gdańsk - Warszawa. Jak wspomina Katarzyna Pogorzelska, działająca w loży od ponad dwóch lat, przyjaciele z pociągu zaczęli się potem spotykać w Warszawie, a w końcu postanowili działać na rzecz swojego regionu.
Przykład Wielkopolan i gdańszczan, którzy pierwsi powołali prężne reprezentacje w stolicy, zachęcił następnych. Dolnośląska Federacja Kultury powołała Klub Dolnoślązaka w Warszawie. Jego statut zakłada, że będzie to platforma lobbingowa na rzecz regionu. Działa już Klub Szczeciński, na rejestrację czeka Klub Krakowian. W ubiegłą niedzielę w Warszawie reaktywowano Związek Nowosądeczan (był on nieformalną organizacją studencką w latach 70.). Przewodniczącym związku został Józef Oleksy, a jego zastępcą - Rafał Skąpski, wiceminister kultury. Wkrótce w stolicy ma powstać warszawski oddział Ambasady Mazur, która ma swoją stałą siedzibę w Giżycku.

Euroregiony lobbystów
Regionalne lobby to zjawisko typowe dla państw scentralizowanych, takich jak Francja, gdzie pierwsze organizacje tego typu powstały pod koniec XIX wieku. Regionalne lobby odżyły po 1972 r., kiedy reforma administracyjna doprowadziła do rozbicia tradycyjnych regionów (i ograniczenia ich wątłej autonomii), na przykład Bretanii, Alzacji i Lotaryngii, a także do wchłonięcia przez większe jednostki administracyjne historycznie ukształtowanych regionów w rodzaju Sabaudii czy francuskiej części Katalonii i Baskonii. Dzięki lobbingowi region Larzac-Roquefort ocalił swój najważniejszy produkt - ser roquefort. W 1973 r. lobbyści z Larzac-Roquefort w Paryżu przekonali rząd i dowództwo armii, by zrezygnowano z budowy poligonu wokół jaskiń, gdzie ten ser dojrzewa. Z kolei lobbyści działający w prowansalskiej organizacji Mistral doprowadzili do stworzenia w Camargue turystycznej strefy spokoju (jedynego takiego miejsca nad Morzem Śródziemnym). Nie można tam budować fabryk, obowiązują wyższe standardy ochrony środowiska, ograniczono też ruch samochodowy. Także w Niemczech każdy land ma w Berlinie ambasadę, czyli stowarzyszenie lub związek skupiający wpływowe osobistości działające na rzecz regionu.
Już w 1912 r. w Hadze, stolicy Holandii, powstał Związek Miast Holenderskich (VNG). Był on federacją regionalnych lobby, które chciały coś wskórać u władz centralnych. To właśnie dzięki regionalnemu lobbingowi niewielkie miasto Groningen zyskało w latach 70. status europejskiego centrum, z wyższymi szkołami i centrami badań medycznych. Od 1993 r. VNG ma swoją filię w Brukseli.
Najsilniejsze organizacje regionalne istnieją obecnie w krajach skandynawskich, szczególnie w Finlandii. - Walka poszczególnych regionalnych lobby w Helsinkach to właściwie pojedynek prawników i ekspertów z każdej dziedziny życia publicznego i gospodarczego, którzy działają w imieniu lokalnych osobistości. Część z tych ekspertów pracuje potem w parlamencie lub rządzie - mówi Erja Horttanainen z Federacji Fińskich Władz Lokalnych i Regionalnych.

Brukselskie centrum lobbingu
Supercentrum regionalnego lobbingu jest obecnie Bruksela. Na rzecz gmin i regionów pracuje tu ponad 10 tys. lobbystów zrzeszonych w 210 biurach regionalnych. Większość z nich wcześniej mieszkała lub pracowała w Brukseli. Zaczynali od nieformalnych spotkań - tak jak członkowie Loży Trójmiasto. Później tworzyli grupy nacisku, które przekształcały się w oficjalne placówki.
Polskie regiony także lobbują w stolicy Unii Europejskiej. Działa tu już siedem biur. Jak mówi Paweł Klimek, dyrektor Biura Regionalnego Województwa Śląskiego, jego lobby w Brukseli zdobyło ponad 250 mln euro na lokalne projekty. Dzięki lobbingowi Pomorskiego Stowarzyszenia Gmin Wiejskich walijskie hrabstwo Gwyned pomaga w zwalczaniu bezrobocia na Pomorzu. Catherine Parmentier, przewodnicząca Eurocities, organizacji zrzeszającej lobbystów działających na rzecz 117 największych miast europejskich, zapowiada, że w przyszłym roku dołączą do nich Warszawa, Kraków, Gdańsk i Poznań.

Legalna sitwa
Przeciwnicy regionalnych lobbystów twierdzą, że wpływowe osobistości powinny myśleć o dobru całego kraju, a nie tylko swoich małych ojczyzn. Powołują się na zapis w Konstytucji 3 maja mówiący, że posłowie są przedstawicielami całego narodu, a nie tylko swoich sejmików. Tyle że to hipokryzja. Lepiej, że lobbing regionalny jest jawny, bo wtedy możliwa jest otwarta walka konkurencyjna. W przekładaniu lokalnego patriotyzmu na pomoc dla własnego regionu nie ma nic złego, o czym świadczy fakt, że tej formy lobbingu nie zwalcza się w tak praworządnym kraju jak USA. Lobbystom ze stanu Missisipi udało się na przykład przekonać przewodniczącego Senatu Trenta Lotta, by pomógł znaleźć 750 mln dolarów na budowę niszczyciela. Okręt powstanie w stoczni Ingalls w Pascagouli w stanie Missisipi. Podobnie było w wypadku kontraktu na bombowce B-2, które zostaną zbudowane w Illinois, rodzinnym stanie Dennisa Hasterta, przewodniczącego Izby Reprezentantów, ale stacjonować będą nieopodal Missisipi, rodzinnego miasta Lotta.



AMBASADOROWIE REGIONÓW

Donald Tusk - Pomorze gdańskie

Jacek Piechota - Pomorze zachodnie

Józef Zych - ziemia lubuska

Jan Kulczyk - wielkopolska

Leszek Miller - Łódzkie

Marek Dyduch - DOLNY ŚLĄSK

Andrzej Szarawarski - Górny Śląsk

Jerzy Hausner - MAŁOPOLSKA

Józef Oleksy - NOWOSĄDECCZYZNA

Wiesław Ciesielski - RZESZOWSZCZYZNA

Grzegorz Kurczuk - LUBELSZCZYZNA

Włodzimierz Cimoszewicz - Podlasie
Okładka tygodnika WPROST: 40/2003
Więcej możesz przeczytać w 40/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0