Bunt w obronie polonistyki

Bunt w obronie polonistyki

Studenci z Amsterdamu wyszli na ulice, bo władze postanowiły zlikwidować ambitne kierunki studiów, w tym filologię polską. Tak ostro nie było od lat 60.

46 osób zostało aresztowanych po dziesięciodniowej okupacji jednego z budynków Uniwersytetu Amsterdamskiego. Reforma zakładająca likwidację jedynej w Holandii polonistyki zakończyła się największymi protestami studenckimi od lat 60. Młodzi uznali zmiany za zamach na demokrację, a na murach napisali „Ręce precz od uniwersytetu”.

Studenci wpadli we wściekłość, kiedy dowiedzieli się, co czeka Bungehuis. Ten budynek góruje nad okolicznymi kamienicami w centrum Amsterdamu. Od dekad to tutaj przychodzą studenci, którzy chcą się nauczyć naszego języka. – Polonistyka to Bungehuis. Nasz kierunek mieści się tu już 45 lat. Właśnie w tym roku obchodzimy jubileusz, co bardzo chcielibyśmy móc uczcić – mówi Elżbieta Niemczuk-Weiss, lektorka języka polskiego na Uniwersytecie Amsterdamskim. Jednak budynkiem zainteresowana jest brytyjska firma Soho House. Bungehuis ma zostać sprzedany za 50 mln euro. Powstaną tutaj klub, spa, włoska restauracja, małe kino i hotel z 79 łóżkami. Wszystko dla 45 tys. członków Soho House, którzy za dostęp do tych przyjemności płacą 1400 funtów rocznie.

IDEAŁY KONTRA RZECZYWISTOŚĆ

Na początku lutego do prasy wyciekł zakładający poważne oszczędności na Uniwersytecie Amsterdamskim plan „Profiel 2016”. Doradza on skupienie się na kierunkach pożądanych na rynku pracy i skasowanie tych, gdzie na roku jest mniej niż 20 studentów. Taka strategia najbardziej uderzyłaby w wydział humanistyczny. Likwidacji uległoby większość filologii, w tym m.in. polska, szwedzka, włoska czy hebrajska. Nie zgadzają się z tym studenci, którzy nadal chcą uczyć się mniej popularnych w Holandii języków obcych. Oburzony jest Lennard, student pierwszego roku slawistyki z polską specjalizacją. – Podczas krótkiej rozmowy rektor zwracał uwagę tylko na to, ile ten kierunek kosztuje. A polonistyka nie ma nawet jednej osoby zatrudnionej na pełny etat – irytuje się Lennard. – Próbowaliśmy wręczyć petycję politykom, ale ze strony rządzącej partii VVD usłyszałem, że jak chcę studiować, np. czeski, to mogę sobie jechać do Pragi. Rozumiem, że nigdy nie będzie setek studentów polskiego, tak jak niemieckiego albo angielskiego. Uważam jednak, że nasz kraj potrzebuje przynajmniej kilku ekspertów rocznie w tej dziedzinie, do dyplomacji, biznesu czy tłumaczeń. Szczególnie teraz, kiedy jesteśmy razem w Unii i NATO. W Polsce niderlandzki można studiować we Wrocławiu, w Lublinie i Warszawie – dodaje.

W piątek 13 lutego grupa studentów i pracowników UvA postanowiła w ramach protestu rozpocząć okupację Bungehuis. Nazwali się De Nieuwe Universiteit (nowy uniwersytet) i wystosowali żądania do zarządu uniwersytetu. Oczekiwali większej demokracji w wyborze władz uczelni, rezygnacji z Profiel 2016 i sprzedaży Bungehuis, debaty na temat finansowania placówki. W swoim manifeście ogłosili, że władze, wybierane przez ministerstwo edukacji, a nie uniwersytet, podejmują decyzję wbrew środowisku akademickiemu i przeczą zasadom demokracji. Na murach budynku pojawiły się napisy „ręce precz od uniwersytetu” i „demokracja”. Informacja o wprowadzanej po cichu nowej reformie i możliwość sprzedania jednego z budynków były kroplą, która przelała czarę goryczy wśród zdegustowanych komercjalizacją edukacji studentów i pracowników naukowych.

W czasie protestu w okupowanym budynku odbywały się debaty, koncerty i dyskusje na temat przyszłości UvA. Władzom uniwersytetu nie spodobała się ta forma protestu. Sprawę zgłosili policji, a okupantom grozili karami w wysokości 100 tys. euro za dzień. Po dziesięciu dniach okupacji w negocjacje włączył się burmistrz Amsterdamu Eberhard van der Laan, po angielsku dyskutując ze studentami o demokracji do późnych godzin wieczornych. Nawet on jednak nic nie wskórał. Następnego dnia doszło do siłowego rozwiązania – policja wyprowadziła i aresztowała 46 przebywających akurat w Bungehuis protestujących.

GNIEW LUDU

Takie rozwiązanie protestu w Bungehuis było najgorszą decyzją, jaką mógł podjąć UvA. O wydarzeniach napisały światowe media, wielu Holendrów było oburzonych takim obrotem sprawy. 25 lutego, dzień po wyrzuceniu okupantów, w ich obronie ulicami Amsterdamu przeszło ponad tysiąc ludzi niosących transparenty i wznoszących hasła podnoszone przez De Nieuwe Universiteit. Pod koniec marszu grupa studentów sforsowała drzwi Maagdenhuis, głównego budynku administracji UvA, położonego 5 km na wschód od Bungehuis. Zrobili tam dokładnie to, co poprzednio – zaczęli okupację.

– Tłum ludzi uzbrojonych w przeróżne rzeczy, od fajerwerków przez głośniki po werble, minął Bungehuis i stanął przy pobliskiej kawiarni. Policja była oczywiście obecna, ale wyjątkowo nie zwracali uwagi na ludzi z piwem i innym alkoholem – mówi Klaudia, Polka mieszkająca w Amsterdamie, która uczestniczyła w protestach 15 marca. – Parę osób, chyba nauczyciele albo uczniowie, wygłosiło przemowę i ruszyło dalej, w stronę Maagdenhuis. Wygłoszono kolejne przemowy, zebrał się jeszcze większy tłum, po krótkiej chwili wszyscy poszli do Maagdenhuis. Budynek był otwarty dla wszystkich, którzy mieli ochotę wejść, moją uwagę przykuli pracownicy siedzący na recepcji, patrzący w komputery albo telefony i niezwracający uwagi na mnie czy innych ludzi. Pełno było plakatów, ulotek o proteście, wywieszony był program na nadchodzące dni, było bardzo dużo ludzi – dodaje. Klaudia odwiedziła Maagdenhuis jeszcze raz, 27 marca odbył się tam koncert punkowy.

Okupacja Maagdenhuis trwa do dzisiaj. – Został on przemieniony w centrum akademickie i kulturalne. Codziennie odbywają się tutaj wykłady, koncerty, debaty. Gościliśmy już sławnych gości, m.in. francuskiego filozofa Jacquesa Rancière’a, amerykańskiego antropologa Davida Graebera oraz holenderskiego dziennikarza Jorisa Luyendijka – tłumaczy dział prasowy ReThink UvA, organizacji skupiającej wykładowców sprzeciwiających się zmianom. Swój wykład miał tu też prof. Van Nieukerken z polonistyki. Pracownicy administracji normalnie pracują w budynku, nie zważając na śpiących po korytarzach protestujących albo na trwające właśnie debaty. Bardzo niechętnie angażują się w wydarzenia organizowane przez okupujących.

NADZIEJE NA PRZYSZŁOŚĆ

Działania grup protestacyjnych (poza Re- Think UvA i De Nieuwe Universiteit jest jeszcze Humanites Rally zrzeszające pracowników i studentów wydziału humanistycznego) dały efekt. Dziekan wydziału humanistycznego postanowił zrewidować założenia Profiel 2016 i obecnie nie wiadomo, czy w ogóle wejdzie on w życie. – Sytuacja zmienia się pod każdym względem jak w kalejdoskopie – tłumaczy Niemczuk-Weiss. Wstępne ogólne porozumienie podpisano 1 kwietnia. Zakłada ono powstanie dwóch niezależnych komisji. Jedna ma się zająć inspekcją sytuacji finansowej uniwersytetu, a druga ma zbadać możliwość jego demokratyzacji i decentralizacji. Okupacja Maagdenhuis nie była przedmiotem rozmów i nie wiadomo, czy porozumienie zakończy protest. Niejasne jest również, jaki wpływ na polonistykę może mieć taki rozwój wypadków. Pozostaje ona na łasce holenderskiego rządu, który będzie decydować o jej finansowaniu. Pracownicy łudzą się, że może fakt unikalności kierunku pozwoli na jego przetrwanie. Liczą również na pomoc polskiego MSZ.

– Protesty sprawiły, że zagrożonym kierunkom pozostawiono jeszcze dwa lata, po których dopiero będą wprowadzone zmiany. Mówi się o jeszcze dwóch, a czasem o czterech latach naboru. A zatem ci, którzy studiują teraz, na pewno skończą studia – tłumaczy Niemczuk-Weiss. Na jednym roku slawistyki na UvA studiuje około 30 osób. Większość z nich wybiera specjalizację rosyjską, na polską decyduje się około trzy-pięć z nich. – Grupa jest mała, ale pracowita. Po pół roku nauki, czytając Mickiewicza i Miłosza, nauczyłem się wiele o polskiej kulturze i historii – tłumaczy Lennard. 45-lecie jedynej w Holandii polonistyki nie nastraja pozytywnie ani pracowników, ani studentów. Kilka dni temu pierwsze wypowiedzenia dostali pracownicy slawistyki i innych kierunków humanistycznych. Profiel 2016 został na razie porzucony, więc wizja całkowitej likwidacji polskiej specjalizacji się trochę oddaliła. Pracownicy liczyli na huczne obchody 45-lecia. Okazja będzie w czerwcu, kiedy pojawi się pierwsze tłumaczenie „Lalki” Prusa na niderlandzki. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

POLONISTYKA NA ŚWIATOWYCH UCZELNIACH

Azja:

– Uniwersytet Studiów Zagranicznych Hankuk (Korea Południowa) – Pekiński Uniwersytet Języków Obcych (Chiny)

Ameryka Północna:

– Uniwersytet Alberty, Edmonton (Kanada) - Uniwersytet Toronto (Kanada) – Uniwersytet Illinois w Chicago (Stany Zjednoczone)

Ameryka Południowa:

– Uniwersytet Federalny Paraná, Kurtyba (Brazylia)

Europa:

– Katolicki Uniwersytet w Leuven (Belgia) – Uniwersytet Sorbona IV (Francja) – Uniwersytet Palackiego, Ołomuniec (Czechy) – Uniwersytet w Lublanie (Słowenia) – Uniwersytet Wiedeński (Austria) – Uniwersytet w Sztokholmie (Szwecja) – Uniwersytet La Sapienza, Rzym (Włochy) – Uniwersytet im. I. Franki, Lwów (Ukraina)

ŹRÓDŁO: PROF. JOLANTA TAMBOR, WICEPREZES MIĘDZYNARODOWEGO STOWARZYSZENIA STUDIÓW POLONISTYCZNYCH

Okładka tygodnika WPROST: 15/2015
Więcej możesz przeczytać w 15/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0