Komisja Millera wróci do pracy? "Nie ma potrzeby"

Komisja Millera wróci do pracy? "Nie ma potrzeby"

Tu-154 (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Biegli potwierdzają krok po kroku to, co ustaliła komisja pod przewodnictwem Jerzego Millera. Przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania - powiedział w "Faktach po Faktach" Wiesław Jedynak z zespołu ds. wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Jedynak zauważył, że nie ma potrzeby wznawiania prac komisji Millera, ponieważ nowe stenogramy nie zmieniają wcześniejszych ustaleń komisji. - Być może procentowo to odsłuch jest bogatszy. Czy to coś zmienia? - pytał retorycznie.

Członek komisji badającej przyczyny katastrofy zauważył jednak, że on i jego koledzy szukali przyczyn, aby zaproponować rozwiązania profilaktyczne. Prokuratura z kolei szuka winnych.

Obecność w kokpicie tupolewa gen. Andrzeja Błasika także nie była niespodzianką dla Jedynaka. - Komisja pod przewodnictwem Jerzego Millera określiła że sterylność kokpitu była zakłócona - przypomniał.

Nowe odczyty z rejestratora kokpitu

RMF FM dotarło do najnowszej opinii biegłych, którzy odczytywali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego Tu-154 M. Eksperci zdołali odczytać o 1/3 słów więcej niż przy poprzednim badaniu. Stenogram rzuca zupełnie inne światło na to, co działo się w kokpicie przed katastrofą.

Zgodnie ze stenogramem sporządzonym przez biegłych w kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych. Miała ona pozostać w kokpicie mimo wezwań stewardessy do zajęcia miejsc. To tej osobie biegli przypisują słowa dotyczące prób lądowania: "Faktem jest, że my musimy to robić, do skutku". Po pierwszym komunikacie "TERRAIN AHEAD" miał oczekiwać od załogi "Po-my-słów", zachęcał też pilota "Zmieścisz się śmiało". Sugestie o konieczności lądowania miały paść również z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany.  

W ostatnich 20 minutach lotu magnetofon w kokpicie zarejestrował 7 prób uciszania innych osób. Na 2,5 minuty przed katastrofą pada "ku(...), przestańcie proszę".

Piwko na pokładzie

Biegli odczytali także rozmowę, która miała miejsce na 30 minut przed katastrofą. Jeden z członków załogi (raczej nie piloci) miał mówić o piciu piwa w czasie lotu. Rozmowa niezidentyfikowanych osób w kokpicie: -  Co to jest?  - Piwko, a ty nie pijesz?

Po dwóch minutach stewardessa pyta niezidentyfikowaną osobę: "Wypijesz?". W odpowiedzi pada przeciągłe "Taaak".

Nowa kopia

Stenogram opracowano na podstawie kopii zapisu rejestratora dźwięku zarejestrowanej podczas wizyty w Moskwie w lutym 2014. Poprzednie badania wykonywano na kopii zapisu przechowanego w Moskwie rejestratora MARS. Biegli prokuratury wojskowej ujawnili, że w Tu-154M w rejestratorze wykorzystano taśmę niezgodną ze specyfikacją producenta. Spowodowało to, że rozmowy są zaszumione.

Biegli zakwestionowali też wnioski Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, że rejestrator mógł zarejestrować rozmowy z prezydenckiej salonki, czyli z odległości 5 metrów od wejścia do kokpitu. Eksperci stwierdzili, że przy włączonej awionice wypowiedzi osób znajdujących się w odległości metra od wejścia do kabiny pilotów są już nieczytelne.

Więcej o sprawie w materiale RMF FM

tvn24.pl, RMF FM
 2
  • TEOFIL IP
    PO CO MACIE WRACAC KANCIARZE
    • Felicja IP
      KOMISJA WRUCI AZEBY ZAPRZECZYC CO NIEMIECKI WYWIAD ODKRYL I  WYDAL KSIAZKE

      Czytaj także