Jak w wieży Babel

Jak w wieży Babel

Prezydencka kampania wyborcza to żałosne widowisko. Nieważne, co się mówi, ważne, żeby był zgiełk. Andrzej Duda to Pan Okrągły, a Bronisław Komorowski przypomina Pana Jowialnego – ocenia prof. Paweł Śpiewak.

Czy dojdzie do drugiej tury w wyborach prezydenckich?

Jest to prawdopodobne. Poparcie dla Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikkego i Magdaleny Ogórek to w sumie ok. 15-20 proc. Andrzej Duda uzyska 30 proc. głosów albo nawet więcej. Statystyka więc podpowiada, że szansa na drugą turę jest wysoka. Choć uważam, że ciszej nad tą trumną.

Trumną? Tak określa pan kampanię wyborczą?

Tak, to jest dość żałosne widowisko. Mam wrażenie, że ta kampania nie dotknęła ani jednego ważnego tematu społecznego i politycznego. Kandydaci prowadzą kakofoniczną kampanię.

Kandydaci odwołują się do swojego elektoratu, to chyba normalne?

Nie. Siłą kampanii 2005 r. była bardzo czytelna linia podziału. Wiadomo było, kto jest kto. Obecna kampania takiej linii nie wytworzyła. Nie wniosła też nic nowego do zbiorowej samowiedzy. Poza jednym. Nastąpiło dalsze przesunięcie z języka programowego, zadaniowego, na język emocji i tożsamości. Nieważne, co się mówi, ważne jest, żeby to wywoływało zgiełk. Wszystko jest budowane na zasadzie czystej negacji, a podziały ma wyznaczać stosunek do in vitro.

To jest problem społeczny.

To problem drugorzędny z punktu widzenia interesów społecznych. Poza tym problemy tożsamościowe są poza dyskusją. Nie sposób znaleźć kompromisu w kwestiach aborcji, in vitro czy związków partnerskich. Tu nie ma wyjścia, jest się za albo przeciw. Andrzej Duda nadużywa tego języka tożsamościowego. To stary język PiS. Bronisław Komorowski zaś unika takiego języka. Kampania wywołuje wrażenie chaosu, to wieża Babel.

Komorowski pana rozczarowuje, robi uniki?

Okazało się, że Komorowski jest zapewne dobrym prezydentem, ale nie najlepiej czuje się w roli kandydata. Chyba nie lubi wyborów, ewidentnie go to męczy. Mógłby mówić wyraźniej, ostrzej. Na przykład jak powinna się zmieniać Polska po 2020 r., gdy zakończy się pomoc unijna. Dlaczego nie robi z tego kampanii? Nie rozumiem tego, przecież podjął wiele ważnych legislacyjnych inicjatyw dotyczących na przykład innowacyjności.

A jak by pan scharakteryzował jednym zdaniem Andrzeja Dudę?

Pan Okrągły. Są takie twarze, które się z trudem zapamiętuje.

Duda ustawiał się w roli kontynuatora polityki Lecha Kaczyńskiego.

Nie widzę tego. Lech Kaczyński miał piękną historię życia, duży dorobek. Duda chyba jest na początku swej drogi.

A jednym zdaniem o Bronisławie Komorowskim?

Robi na wyborcach wrażenie Pana Jowialnego, acz twardego w środku.

Co się zmieni po wyborach prezydenckich, a potem parlamentarnych? Czy będziemy świadkami nowych ruchów na politycznej szachownicy?

Nic się nie stanie. Bo nie ma powodów. Jedyną możliwością jakiegoś pęknięcia jest wyczerpanie pokoleniowe. Donald Tusk i Bronisław Komorowski, chcąc nie chcąc, stają się seniorami. Do władzy ruszyli 40-latkowie. Są gotowi zajmować istotne pozycje.

W PiS też?

To jest też problem PiS. Wskazuje na to kandydatura Andrzeja Dudy.

Widzi pan w Dudzie następcę Jarosława Kaczyńskiego?

Nie bardzo, bo nie widzę w nim śladu charyzmy. Nie powie nic ryzykownego, mówi tylko to, co jest obliczone pod wyborców. Nie chodzi o to, żeby był szaleńcem, ale żeby powiedział coś, co go będzie wyróżniało. Z całą pewnością czas Jarosława Kaczyńskiego się kończy. Prezes PiS, mierząc się z problemem sukcesji, napotyka podstawowy problem – rośnie znaczenie aparatu partyjnego. Bo tak naprawdę to Joachim Brudziński rządzi tą partią. Sądzę, że Kaczyński lansuje Dudę, bo jest spoza tego aparatu.

Czy PiS można sobie w ogóle wyobrazić bez przywództwa Kaczyńskiego? Wielu w to wątpi.

Partia pod tą nazwą może zniknąć, ale wyborcy pozostaną. To trwały elektorat od wielu lat. To są ci sami wyborcy, którzy głosowali z Kaczyńskimi w 1990 r. na Lecha Wałęsę, a później popierali Jana Olszewskiego. To elektorat, który od początku głosował na PiS. Jest trwalszy niż partia. Nie ma znaczenia, czy ten elektorat będzie zagospodarowywał PiS czy podobną partię pod inną nazwą. Ważne, że stanowi on ponad 30 proc. Polski. Podobnie jest z elektoratem PO. Oczywiście można go rozszerzać, w prawo czy w lewo. Ale jest u swych podstaw trwały.

Czyli można powiedzieć, że mamy już trwałą polaryzację politycznej sceny na dwa bloki?

Ta polaryzacja jest już faktem. Ten proces utrwalają coraz silniejsze emocje, również nienawiść. Przenosi się z polityki na relacje międzyludzkie. Być PiS-owcem na Uniwersytecie Warszawskim to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie. Nietolerancja wobec tych ludzi jest niewiarygodna. Wyobrażam sobie miejsca, w których na podobnej zasadzie PiS-owcy nie znoszą zwolenników PO. Nie zakończy tego odejście przywódców. Zresztą Donald Tusk wróci jako kandydat na prezydenta Polski. On nie ma ani wieku, ani temperamentu emeryta. Elektorat PO ciągle widzi w nim duchowego patrona.

A Komorowski? Jeśli wywalczy drugą kadencję, po pięciu latach czeka go emerytura.

Raczej tak. Za pięć lat to będzie dla niego dobry moment, żeby zacząć polować i łowić ryby. Ale do tego czasu będzie się sporo działo. Jeśli PO uzyska słaby wynik w wyborach do Sejmu, rola prezydenta Komorowskiego będzie rosła. Platforma wygląda na mocno podzieloną, widoczne są konflikty personalno-środowiskowe. Przy dość słabym premierze Komorowski będzie powoływany do roli arbitra i będzie miał w ten sposób wpływ na rządzenie.

Przy słabym premierze? Jeśli wygra PO, będzie nim pewnie dalej Ewa Kopacz.

Jest póki co premierem wyborczym. Po odejściu Tuska ma poprowadzić PO do zwycięstwa.

Platforma stała się lepsza czy gorsza bez Tuska, pod rządami Ewy Kopacz? Zaszła zmiana?

Nie widać żadnej istotnej zmiany poza tym, że PO stała się nagle bardziej otwarta w kwestiach światopoglądowych. Ciągle gramy w kręgu tych samych ludzi. Co najwyżej można powiedzieć, że PO bez Tuska daje więcej możliwości działania ludziom związanym z Grzegorzem Schetyną. Ale to się nie zamienia w jakiś wielki fajerwerk sukcesów.

Czy przy tym – jak pan twierdzi – trwałym już podziale Polski między elektorat PO i PiS przetrwają próbę czasu nowe inicjatywy i twarze z kampanii prezydenckiej? Na przykład Paweł Kukiz?

Nie. Kukiz to taka prywatna inicjatywa, nie ma za sobą silnych środowisk. Pomysł na jednomandatowe okręgi wyborcze nie jest najlepszy, bo nawet Brytyjczycy chcieliby się wycofać z systemu większościowego. Gdyby go wprowadzić w życie, wtedy naprawdę nie byłoby już miejsca na trzecią siłę polityczną. Obecność Kukiza w wyborach to przejaw protestu przeciwko partokracji. Doceniam to nawet, rozumiem, ale jego obecność w polityce nie da trwałego efektu.

A Korwin-Mikke?

Korwin jest paradoksalnie sprawniejszy – jest popularny wśród dzieci. Jego partia to coś takiego, jak połączenie umysłowych chuliganów z gimnazjalistami. To też folklor.

To może SLD ma szansę?

SLD ma poważny problem. Wystawienie pani Ogórek było albo rodzajem umowy Leszka Millera z Komorowskim: SLD nie wystawi silnego kandydata, żeby nie zagrozić prezydentowi. Albo jest to jakiś impuls autodestrukcyjny. I polega na niszczeniu własnej formacji.

Świadomy zamysł?

Wykonany chyba z premedytacją. Bo nie mogę sobie wyobrazić, że wokół tej partii nie ma ludzi o autorytecie moralnym i politycznym, którzy do misji wyborczej by się nadawali. Na przykład prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. To jest ktoś. SLD to nie jest przecież partia, w której siedzą sami aparatczycy w stylu Tadeusza Iwińskiego. A wystawienie Magdaleny Ogórek to rodzaj pogardy wobec własnego aparatu oraz elektoratu.

Może Miller uwierzył, że to śmiały eksperyment polityczny?

Nie. Miller za dużo wie o polityce, żeby się bawić w eksperymenty.

Czy SLD po eksperymencie z kandydatką Ogórek ma szansę na sejmowe mandaty?

Pewnie przetrwa na poziomie pięciu procent.

A kandydat Adam Jarubas?

On jest najlepszy, gdy śpiewa „Whisky moja żono”. PSL strzeliło sobie w kolano i marnuje całkiem przyjemnego i być może przyszłościowego polityka. Jeszcze nie jest przygotowany do tak trudnej misji, jak kandydowanie na urząd prezydenta.

Co wybierzemy w niedzielę?

Zieloną trawkę, połowa Polaków pojedzie grillować. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 19/2015
Więcej możesz przeczytać w 19/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także