Z życia koalicji

Z życia koalicji


  • Potrzebny nie lada fachowiec, bo szef Narodowego Funduszu Zdrowia musi na zdrowiu się znać i na finansach, no i być menedżerem. Twardy orzech do zgryzienia... Właściwie jedyni, jacy nam przychodzą do głowy, to Jamroży i Wieczerzak: i lekarze, i finansiści, i poważnymi firmami kierowali, i czasu wolnego mają ostatnio sporo. A jakby co, to Leszek Miller junior referencje może wystawić.
  • Ale znalazł się spec nie gorszy. Krzysztof Panas to i pułkownik, i lekarz, i były wiceminister ochrony środowiska, i były prezydent Łodzi - taki bardziej SLD-owski Leonardo da Vinci. Da Vinci vel Panas sprawdził się dotychczas najlepiej w kierowaniu Łodzią. Gdy odchodził, to nawet tamtejsza szefowa klubu radnych SLD na pytania o osiągnięcia prezydenta odpowiadała: "Niech się zastanowię..." i już nie wydawała z siebie ni słowa. Tu sytuację ma łatwą. Bardziej niż Miller służby zdrowia spieprzyć się nie da.
  • Z frontu walki o weryfikację: we Włocławskiem karierę znów robi wywalony z SLD Henryk Kierzkowski, który z niejednej kasy chorych chleb jadł i w niejednej znajomych zatrudniał. A sejmowa komisja kontroli państwowej pozytywnie zweryfikowała dokonania Andrzeja Pęczaka (SLD) i pozostał on tej komisji przewodniczącym.
    Za odwołaniem było 8 posłów, przeciw - 9, w tym Pęczak. I pomyśleć, że gen. Jaruzelski, jak go wybierali na przewodniczącego Rady Państwa, wstrzymał się od głosu.
  • Konfrontacja Aleksandry Jakubowskiej z Heleną Łuczywo pokazała, że pani minister ma luki w pamięci jak Adam Michnik. Owa konfrontacja podzieliła też posłów. Opozycja uznała ją za ważną, a Bogdan Lewandowski z SLD za zupełnie niepotrzebną. Ten ostatni, pijąc do Rokity, popisał się nawet zwischenrufem: "Konfrontacja zdrowego rozsądku z cienką logiką małego Jasia okazała się grubym żartem". Nas zatkało. Pół nocy szukaliśmy sensu tej wypowiedzi i, dalibóg, padliśmy. Ale, przyznajemy, że po małym Bodziu żadnego sensu się nie spodziewaliśmy.
  • Ta kobieta lubi dźwigać. Najpierw ze studia telewizyjnego wynosiła torebkę, a teraz na posiedzenie komisji śledczej przyniosła z dziesięć książek i kazała znaleźć w nich Rokicie definicję "dokumentu". Nie dziwmy się, to trudne słowo i taka Jakubowska ma prawo go nie znać.
  • Nie pierwszy to taki wypadek w komisji. Przypomnijmy, że WC Kaczka nie wiedziała, co to "zespół". Swoją drogą, o Ich Troje to powinna słyszeć. To tak bardziej pod jej gust.
  • Tymczasem sam pan prezydent udał się do Rumunii, gdzie wręczył prezydentowi tego kraju Ionowi Iliescu - uwaga! uwaga! - Order Orła Białego! Nie uwierzyliśmy, jak o tym przeczytaliśmy, myśleliśmy, że się "Rzeczpospolita" kropnęła, ale Kancelaria Prezydenta nam to potwierdziła! Tym samym najwyższe polskie odznaczenie dostał wieloletni aparatczyk stalinowskiego reżimu w Rumunii, który na początku lat 90. sprowadził do Bukaresztu górników, by wybili studentom mrzonki o demokracji z głów łopatami. No cóż, ze świetnych wzorów czerpie Kwaśniewski - przecież to Gierek dał Breżniewowi Virtuti Militari...
  • Stowarzyszenie Ordynacka ciągle nie wie, czy pójść w stronę partii, czy nie iść. W związku z tym na razie aktyw poszedł na kręgle. Doroczne spotkanie tej organizacji odbyło się bowiem na kręgielni w podziemiach Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Było piwo, mocniejsze trunki, cygara i okazja, żeby niektórzy po raz pierwszy w życiu bibliotekę zobaczyli.
  • W dostarczaniu mocnych wrażeń nikt co prawda nie doścignie Telewizji Białoruskiej, oddział w Warszawie (jak tam pedofile w "Teleranku", panie Sławku?), ale i prywatne telewizje postanowiły pójść na całość. Oto w TVN, w wieczornych "Faktach" - fakt, że po 23.00, ale jednak - wystąpiła Anita Błochowiak! W każdym razie my przez resztę nocy spać nie mogliśmy, bo co zmrużyliśmy oczy, to śnił nam się jej uśmiech albo fantastyczna zielonkawa kreacja. Zasunęła ją Danucie Waniek?
Okładka tygodnika WPROST: 42/2003
Więcej możesz przeczytać w 42/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także