Czas Snowdenów

Czas Snowdenów

Edward Snowden ma naśladowcę – Maksim Freidson przekazuje sekrety Rosji Stanom Zjednoczonym. Opisuje kulisy działalności Putina sprzed prezydentury.

Edwarda Snowden mieszka dziś na moskiewskim osiedlu strzeżonym przez FSB, spotyka się z oficerami tej służby i występuje w propagandowych programach telewizyjnych Kremla. Sam uważa się za człowieka idei, demaskotora, po angielsku: whistleblowera. Niezależnie od tego, jakie były jego rzeczywiste intencje – czy walka z bezprawiem państwa, czy przy okazji szpiegowanie dla Rosji – o sekretach USA usłyszał cały świat, a politycznie skorzystał Putin. Teraz Kreml doczekał się własnego whistleblowera. Maksim Freidson, uciekinier z Petersburga, który opowiedział o kulisach polityki rosyjskiej: korupcji w sektorze energetycznym, działalności służb w biznesie oraz przekupywaniu samego Putina. Swoimi rewelacjami Freidson podzielił się w maju z Radiem Swoboda, rosyjskojęzyczną gałęzią Radia Wolna Europa. Jak informuje „Moscow Times”, po tygodniu wywiad usunięto na prośbę mieszkającego w Izraelu Freidsona, który obawia się o życie.

Freidson opowiada o rosyjskiej grupie trzymającej władzę w Petersburgu w latach poprzedzających prezydenturę Putina, rozpoczętą w 2000 r. Grupa składała się z co najmniej ośmiu osób, w tym byłego wiceprezydenta Rosji Władimira Kumarina, obecnego dyrektora Gazpromu Aleksieja Millera, prawnika z Liechtensteinu Grahama Smitha oraz właśnie Władimira Putina. Co ciekawe, kierownictwo w grupie było tymczasowe i przypadało osobie najlepiej znającej się na „interesie” załatwianym w danym momencie. – Władimir Władimirowicz nie był wielkim przywódcą, a tylko jednym z członków grupy – twierdzi Freidson.

SUMY NA SERWETKACH

Putin był w latach 90. bliskim współpracownikiem mera Petersburga Anatolija Sobczaka, a Freidson miał trudnić się nielegalnym obrotem bronią (nazywano go „Maksio Rusznikarz”). Rozwijając interes, Freid son chciał przekonać władze Petersburga do skorzystania z jego usług w dozbrajaniu lokalnej policji. Chciał utworzyć spółkę produkującą broń z kapitałem rosyjskim i amerykańskim. Władimir Putin uzależnił to od łapówki 10 tys. dolarów. – Putin tylko zapisał sumę na papierowej serwetce – mówi Freidson. – Pieniądze trafiły do jego ówczesnego asystenta Aleksieja Millera – dodaje. Kolejna okazja nadarzyła się przy okazji modernizacji lotniska Leningrad. Freidson proponował dostarczanie paliwa dla floty samolotów. Tutaj też pośrednikiem był obecny szef Gazpromu, a Putin pomagał w utworzeniu spółki Sowex ściągającej paliwo z rafinerii oraz w prywatyzowaniu lotniska.

SKRZYWDZENI UMOCZENI

Zyski z obu transakcji szły na konta bankowe w Liechtensteinie, przy udziale Grahama Smitha i innych prawników. W 1996 r. Freidson wymyślił kolejny biznes – sprowadzanie technologii internetowej z Izraela do Rosji. Chciał jednak tym razem robić interesy niezależnie, co ostatecznie skończyło się klapą: Putin i Miller doprowadzili do utraty jego wpływów w spółce Sowex. Niezrażony potknięciem Freidson kontynuował interesy w Rosji. Nagle Putin, Miller i inne postaci z „grupy petersburskiej” zaczęły szybko awansować. – Ten proces śmierdział z daleka KGB – twierdzi rozmówca Radia Swoboda. To w tych latach tworzyła się symbioza służb i mafii: obecność w klice dawała członkom pieniądze i ogromne wpływy, ale odbierała wolność, raz na zawsze uniemożliwiając działanie na własną rękę. Obowiązywała zasada rodem z trzech muszkieterów: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Kto się nie podporządkował, wypadał z gry. Z hukiem.

Jednym z takich „skrzywdzonych umoczonych” był Michaił Chodorkowski, który najpierw wzbogacił się dzięki kontaktom ze służbami, a potem wystąpił przeciwko swoim. Kolejnym był Freidson. Postawił się i cudem przeżył próbę zamachu. Od 2014 r. próbuje skarżyć przed nowojorskim sądem Łukoil i Gazprom za nielegalne przejęcie udziałów w spółce Sowex (czyli tej, której powstanie umożliwił w Petersburgu Putin). Szanse na sukces ma marne. – Freidson to taki mafiozo wyrzucony z rodziny za to, że nie chciał się podzielić pomysłem na biznes – mówi Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu BiznesAlert.pl. – Jest mniej wiarygodny niż Snowden, bo nie dysponuje dokumentacją, poza tym jako obecny przeciwnik grupy petersburskiej może konfabulować albo naginać fakty – dodaje. Freidson jak Snowden jest demaskatorem, tyle że w przypadku Snowdena pobudki i działania są wciąż niejasne. Niezależnie od intencji. – Wszystko, do czego miał dostęp, najprawdopodobniej przekazał Rosjanom, którzy są mu bardzo wdzięczni – mówi były generał KGB Oleg Kalugin w rozmowie z magazynem „Business Insider”. W przypadku Freidsona pobudki są oczywiste: odzyskanie wpływu na utraconą spółkę i pogrążenie byłych kolegów. Co najbardziej ich różni, to efekty prowokacji. W Rosji jedyną reakcją na rewelacje Freidsona było oświadczenie rzecznika Kremla, który określił je jako brudną grę przeciw prezydentowi Putinowi. – Rosjanie reagują inaczej na informacje niż Amerykanie – komentuje Jakóbik. – W USA informacja jest towarem, a w Rosji – narzędziem polityki. Tam propaganda sączy się ze wszystkich mediów, a rozróżnienie prawdy i fałszu się gubi, dlatego whistleblowerzy mogą być łatwo neutralizowani. Ze względów kulturowych bardziej wrażliwy na poczynania demaskatorów jest Zachód. Niezależnie od różnic, demaskatorzy stali się stałym elementem polityki. Będzie ich coraz więcej, bo wykradanie danych jest prostsze. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

ZNANI DEMASKATORZY

Roberto Saviano

Włoski dziennikarz, który tropił interesy camorry i opisał je w książce „Gomorra”. Jej publikacja w 2006 r. pomogła w skazaniu przywódców mafii i ściągnęła na niego wyrok śmierci, dlatego musi żyć pod ochroną

Jeffrey Wigand

Były pracownik firm tytoniowych. Wykazał, że świadomie podwyższały zawartość nikotyny w papierosach, by bardziej uzależniać palaczy. Obecnie działacz antynikotynowy

Roberto Jefferson

Brazylijski polityk, w 2005 r. oskarżył partię prezydenta Luli de Silvy o opłacanie posłów innych partii w zamian za wsparcie przy głosowaniu. Część posłów straciło stanowiska, ale Jefferson też stracił mandat

Julian Assange

Założyciel portalu WikiLeaks publikującego niejawne informacje dyplomatyczne. Do dziś trwa debata, czy prowadzi go wywiad jakiegoś państwa. Assange wspiera Edwarda Snowdena, więc niektórzy wskazują palcem na Rosję

Bradley Birkenfeld

Bankier, który kierował uwagę amerykańskiej agencji ds. unikania podatków IRS Whistleblower Office na działania banków, m.in. szwajcarskiego UBS. W 2012 r., po tym jak Departament Sprawiedliwości nałożył na banki karę 780 mln dolarów, Birkenfeld zgodnie z prawem dostał nagrodę: 104 mln do larów

Okładka tygodnika WPROST: 24/2015
Więcej możesz przeczytać w 24/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także