Wychowanie seksualne nie wychowuje

Wychowanie seksualne nie wychowuje

(fot. Chris Jackson/Nunn Rota/ Insight media/Forum)
Do siódmego roku życia dzieci więcej uczą się w czasie zabawy niż w szkolnej ławce – przekonuje dr David Whitebread, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu w Cambridge.
Dlaczego sprzeciwia się pan posyłaniu do szkoły pięciolatków?

Ponieważ z punktu widzenia współczesnej nauki dla pięcioletnich dzieci jest na to zdecydowanie za wcześnie. W dodatku w Wielkiej Brytanii do szkoły idą nawet czterolatki, bo część pierwszoklasistów dopiero w czasie trwania pierwszego semestru kończy przepisowe pięć lat. Mali Brytyjczycy zaczynają więc naukę wcześniej niż niemal każde inne dziecko na świecie – istnieje tylko pięć innych krajów, w których dzieci idą do szkoły w wieku pięciu lat.

Rozpoczynanie nauki w wieku pięciu lat jest już dla Brytyjczyków tradycją.

Rzeczywiście, wszystko zaczęło się na przełomie XIX i XX w., gdy wprowadzono powszechne szkolnictwo, i właśnie wtedy ustalono, że dzieci rozpoczną naukę w wieku pięciu lat. Tej arbitralnej decyzji nie poprzedziły oczywiście ani żadne badania, ani próby ustalenia, co mogłoby być dobre dla dzieci. Przeważyły zresztą inne względy. Wprowadzenie obowiązku szkolnego pozwoliło wówczas matkom wejść na rynek pracy. I myślę, że to była jedna z głównych przyczyn ustawienia wieku szkolnego na poziomie pięciu lat.

Brytyjscy politycy mówią też ostatnio o potrzebie wprowadzenia obowiązkowych lekcji wychowania seksualnego dla pięciolatków. Co pan o tym sądzi?

Moje doświadczenie nauczycielskie podpowiada mi, że jeśli opowiada się pięcioletniemu dziecku o rzeczach, które go nie interesują, nie ma to na nie żadnego wpływu, chyba że samo wywoła ten temat. Pamiętam, że mnie samego w tym wieku interesowały różnice w budowie ciała koleżanek, ale nie miało to nic wspólnego z seksem. Dzieci pytają czasem o całkiem poważne sprawy, np. o śmierć, i wtedy trzeba z nimi o tym porozmawiać w delikatny sposób. Jednak nie jestem pewien, czy obowiązkowe nauczanie pięciolatków o seksie to dobry pomysł. Kiedy politycy używają w jakiejś sprawie słowa „obowiązkowy”, zazwyczaj się mylą.

David Whitebread - psycholog rozwojowy, specjalista od wczesnej edukacji, wykładowca na Uniwersytecie w Cambridge, a wcześniej, przez 12 lat nauczyciel. Zwolennik podwyższenia wieku szkolnego w Wielkiej Brytanii, doradca brytyjskiego ruchu „Ocalić dzieciństwo” (Save Childhood Movement). W dniach 8-9 czerwca będzie gościem fundacji Rzecznik Praw Rodziców, która od 2008 r. prowadzi akcję „Ratuj Maluchy” w proteście przeciwko obniżeniu w Polsce wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat.

Cały wywiad przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost", który dostępny jest w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

 2
  • kowalski IP
    poprawka-chodzi o 5-6 latki.
    • kowalski IP
      W Polsce znakomicie rozwinął się system tzw. przedszkoli edukacyjnych gdzie 5-6 lat bezstresowo w formie zabaw nabierały umiejętności do dalszej już szkolnej nauki.Dlaczego to komuś przeszkadzało?Czy chodzi o szybszy "obrót"tanią siłą robocza czy pokazanie polskim rodzicom kto w IIIrp. rządzi?

      Czytaj także