Licencja na kłamstwo

Licencja na kłamstwo

Tuszowanie afer to polityczna norma, nie tylko w Polsce. Przypominamy skandale, które zatrzęsły innymi krajami.

Choć rynsztokowość polskiej polityki obnażona w trakcie afery taśmowej może Polakom wydać się wyjątkowa, to nic bardziej mylnego. Nie jesteśmy wyjątkiem. Afery – choć być może nie przybierają tak drastycznych rozmiarów jak ta ostatnia w Polsce – regularnie wstrząsają krajami naszych sąsiadów.

NIEMCY: RABATY, PODSŁUCHY, NAZIŚCI

Nasi zachodni sąsiedzi od dłuższego czasu zmagają się z aferami szpiegowskimi. W kwietniu media doniosły, że stacja nasłuchowa niemieckiego wywiadu zagranicznego BND w Bad Aibling była wykorzystywana do podsłuchiwania francuskich i brukselskich polityków. Działania godzące w europejską solidarność miały być prowadzone we współpracy z NSA, Narodową Agencją Bezpieczeństwa USA (Niemcy otrzymali od Amerykanów cyfrowe adresy IP i hasła polityków, których mieli podsłuchiwać). Pytany o ten proceder szef niemieckiego MSW Thomas de Maizière oświadczył, że „nie dysponuje” informacjami na ten temat. Tymczasem media twierdzą, że o wszystkim zawiadomił biuro kanclerz Merkel. – Angela Merkel dopuściła się zdrady stanu! – krzyczeli politycy opozycji. Kolejna niemiecka afera, którą próbowano zatuszować, doprowadziła w 2012 r. do dymisji prezydenta Christiana Wulffa, sprzymierzeńca Angeli Merkel. Według mediów prezydent przyjmował niezgodne z prawem korzyści finansowe – darmowe bilety od linii lotniczych, prywatne pożyczki czy ogromne rabaty na samochody. O tym, do czego zdolni są ludzie pragnący zatuszować aferę, przekonała się też w latach 90. Anna Rosmus, dziennikarka, która zaczęła badać przeszłość biznesowo-politycznego establishmentu niemieckiej Pasawy. Ujawniła, że największe firmy i wpływowi politycy zawdzięczają początki swego dobrobytu i kariery bliskim związkom z nazistami. Rosmus w trakcie śledztwa była zastraszana, utrudniano jej kwerendę. Rodzinę pobito, a jej samej grożono śmiercią.

WŁOCHY, FRANCJA: KOBIETY I PODATKI

We Włoszech trzykrotny premier Silvio Berlusconi do końca negował swój udział w oszustwach podatkowych i uczestnictwo w sławnych „bunga bunga” – przyjęciach, na których uprawiano seks grupowy. Ostatecznie 77-letni polityk został skazany za oszustwa podatkowe na rok prac społecznych. Także Francja regularnie doświadcza skandali politycznych i obyczajowych, które ciężko zliczyć. Choćby w zeszłym roku były francuski prezydent Nicolas Sarkozy został oskarżony o nielegalne zbieranie funduszy na kampanię prezydencką. To pierwszy francuski prezydent, który otrzymał nadzór policji i status podejrzanego. Oczywiście zaprzecza i deklaruje niewinność.

WĘGRY: TAŚMY GYURCSÁNYA

Na Węgrzech rząd obaliła sprawa podsłuchu socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsánya. Podczas kampanii wyborczej w kwietniu 2006 r. wygłosił on mowę do grona zaufanych współpracowników podczas spotkania w Öszöd nad Balatonem. Padły tam osławione słowa „kłamaliśmy w dzień, kłamaliśmy w nocy” – premier w bezpośredni sposób wyłożył taktykę bezczelnego kłamania wyborcom w sytuacji nawarstwiających się problemów i zagrożenia załamaniem gospodarczym państwa. Nagranie wyniesione przez jednego z uczestników spotkania wyemitowałopo upływie pół roku publiczne radio, powodując eksplozję irytacji i masowych demonstracji społecznych. Gyurcsány przez długi czas odrzucał wszelkie oskarżenia i twierdził, że jedynie „alarmował o złym stanie państwa” partyjnych kolegów. Ostatecznie jednak w marcu 2009 r. podał się do dymisji, otwierając drogę do przejęcia władzy rok później przez konserwatystów z Fideszu pod wodzą Viktora Orbána.

USA: HYDRAULIK PREZYDENTA

Najbardziej znanym w historii dowodem na krótkie nogi kłamstwa jest afera Watergate. Urzędujący prezydent Richard Nixon walczył o reelekcję. Mimo popularności chciał dla pewności skompromitować opozycję. Zlecił więc współpracownikom nielegalne działania, m.in. założenie podsłuchów w siedzibie Partii Demokratycznej. Niestety, udający hydraulików ludzie montujący pluskwy zostali złapani. Do dnia wyborów nie ustalono zleceniodawców. Choć demokraci próbowali nagłośnić aferę, Nixon wybory wygrał. Po wyborach administracja Nixona ze zdwojonąsiłą próbowała tuszować włamanie. Jednak Mark Felt, agent FBI o pseudonimie „Głębokie gardło”, był tak zbulwersowany działalnością Nixona, że poinformował o sprawie dziennikarzy „Washington Post”, Carla Bernsteina i Boba Woodwarda. Ostatecznie Nixon ustąpił ze stanowiska w 1974 r. Tożsamość „Głębokiego gardła” wyszła na jaw dopiero dziesięć lat temu, a obsypany nagrodami film „Wszyscy ludzie prezydenta” na temat afery jest obowiązkowym punktem dla studentów dziennikarstwa.

Chcemy czy nie, bez kłamstwa, negacji i niedopowiedzeń polityka nie istnieje. Wielu polityków bierze sobie do serca słowa włoskiego myśliciela Machiavellego, że „trzeba umieć naturę upiększać i być dobrym kłamcą oraz obłudnikiem”. W dobie wszechobecnych podsłuchów politycy muszą się jednak liczyć z tym, że to, co szepczą na ucho, będzie rozgłaszane na dachach. Smutne jest tylko to, że do ustąpienia winnych przymusza najczęściej premier albo szef partii, a nie poczucie wstydu albo racja stanu. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 25/2015
Więcej możesz przeczytać w 25/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także