Niemoc prezydenta Europy

Niemoc prezydenta Europy

W Brukseli pryska mit Donalda Tuska jako polityka dużego formatu. Nie dba tam ani o interesy Polski, ani nie wytycza ambitnych planów całej Unii

Coraz bardziej prawdopodobna przegrana Platformy Obywatelskiej postawi Donalda Tuska w trudnej sytuacji. Będzie musiał zacząć twarde negocjacje z… polskim rządem. Można się spodziewać, że przykładowo zmieni się stosunek Warszawy do umowy między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi o wolnym handlu i inwestycjach (TTIP). – Dzisiaj przedstawiciele naszego rządu zachowują się jak najwięksi entuzjaści tej umowy, choć nawet jeszcze nie wiadomo, jaki będzie jej ostateczny kształt – mówi Bogusław Liberadzki, eurodeputowany SLD. – Inne państwa podchodzą do tego zdecydowanie bardziej ostrożnie. Zastrzegają, że mogą mieć uwagi do porozumienia. My nie.

Liberadzki podkreśla, że europejski przemysł chemiczny może mocno ucierpieć na umowie ze Stanami Zjednoczonymi, bo jest to branża bardzo energochłonna, zużywająca dużo gazu, a ceny tego surowca w USA są niższe niż w Europie. W trudnej sytuacji znajdzie się szczególnie Polska, która niemal najdrożej w Europie kupuje gaz rosyjski. Oznacza to, że nasze produkty chemiczne – na przykład nawozy – przestaną być konkurencyjne. Podobnego zdanie jest Konrad Szymański, były eurodeputowany z PiS. Uważa on, że gotowość do bezwarunkowego poparcia przez Polskę TTIP jest co najmniej egzotycznym stanowiskiem. – Wydaje mi się, że w Polsce nikt jeszcze nie podjął decyzji, iż jesteśmy gotowi pożegnać się z naszą branżą chemiczną – mówi cierpko.

DO NEGOCJACJI NIE PODCHODZI

Nadciągające starcie z polskim rządem nie jest jedynym problemem Tuska. Unijni eksperci coraz częściej mówią, że w Brukseli nie spędzi dwóch kadencji, a tylko jedną. To znaczy, że spędzi tam nie pięć lat, a jedynie dwa i pół. Konrad Szymański uważa, że druga kadencja Tuska w Brukseli będzie zależała od oceny jego działań. A te są raczej średnie. Być może dlatego, że przewodniczący Rady Europejskiej jest stale porównywany z dobrze ocenianym Hermanem Van Rompuyem, wytrawnym politykiem belgijskim. Van Rompuy prowadził nieustanne negocjacje w Brukseli. Chętnie zapraszał na spotkania nie tylko grupy polityczne, lecz także prowadził tzw. politykę konfesyjną, czyli spotykał się z politykami jednego państwa i podczas rozmowy ustalał, w którym miejscu znajduje się pole do ewentualnego kompromisu. Dzięki temu wyrobił sobie markę świetnego negocjatora. Tusk rzadko spotyka się z grupami politycznymi, co eurodeputowani mają mu za złe, a do negocjacji w stylu Van Rompuya nawet nie podchodzi. Belg przygotowywał na posiedzenia Rady Europejskiej prawdziwe elaboraty, w których przedstawiał, do czego zamierza dążyć. Od polityków na takich stanowiskach oczekuje się wytyczania ambitnych celów. Tymczasem oficjalne wystąpienia Tuska są krótkie i ogólnikowe. Niczego nie wytyczają. Być może dlatego brukselscy komentatorzy uznali, że pod względem poziomu merytorycznego Tusk ustępuje poprzednikowi. Van Rompuya uważa się też za architekta obecnej, niełatwej perspektywy budżetowej i człowieka, który świetnie poradził sobie ze skonsolidowaniem państw unijnych w czasie kryzysu, gdy miejsce solidarności zaczął wypierać egoizm narodowy.

O Tusku na razie niczego takiego nie można powiedzieć, choć pól, na których mógłby się pokazać, jest wiele: wspomniana umowa ze Stanami Zjednoczonymi, polityka klimatyczna i energetyczna, fale imigrantów szturmujących Europę, wojna na Ukrainie, sankcje wobec Rosji, problemy Grecji, Fundusz Inwestycji Strategicznych itd. – Na te tematy się dyskutuje w Europie, tymczasem Tuska w tych rozmowach nie ma, zachowuje się jak wielki nieobecny – zaznacza Bogusław Liberadzki. Przez moment wydawało się, że znakiem firmowym Tuska będzie jego koncepcja wspólnej polityki energetycznej, ale pod naciskiem państw członkowskich projekt wspólnych zakupów surowców coraz bardziej się rozmywa. – Tuskowi grozi, że zostanie tylko z okładką, bo treść będzie zupełnie inna niż planował – mówi Szymański.

USTĘPLIWY I BIERNY W CENIE

Próbą pokazania się jako polityka mającego wpływ na politykę Brukseli jest zwołanie nadzwyczajnego szczytu przywódców strefy euro w sprawie braku porozumienia Grecji z wierzycielami. Z kolei w kwietniu z jego inicjatywy odbył się nadzwyczajny szczyt na temat nielegalnych imigrantów. Niestety, wyniki spotkania były rozczarowujące, bo Unia głównie zastanawiała się na nim, jak zapobiec napływowi imigrantów do Europy. – Po tym szczycie nadal nie wiem, co Tusk sądzi o imigrantach. Czy jest za tym, by Europa ich przyjmowała i solidarnie się nimi dzieliła, czy za uszczelnianiem granic – zaznacza były europoseł Marek Siwiec. Na plus Tuska można zapisać, że w odróżnieniu od Hermana Van Rompuya nie wchodzi w zwarcia z innymi ważnymi postaciami brukselskiej polityki. Jego poprzednik znany był z kłótliwości, „boksował” się z Martinem Schulzem i José Manuelem Barroso. – To były gorszące spory, a niechęć między Van Rompuyem a Barroso była tak silna, że unikali jednoczesnego pobytu w Strassburgu – opowiada Ryszard Czarnecki, europoseł PiS. Tusk jest bezkonfliktowy. Według Czarneckiego w ten sposób pracuje na drugą kadencję w Brukseli.

– Ustępliwy i bierny ma większe szanse to osiągnąć, niż wchodząc w zwady i forsując swoje zdanie – zaznacza złośliwie Czarnecki, któremu – jak widać – trudno jest dogodzić. Bez wątpienia jednak Tusk jako szef Rady Europejskiej jest przyjmowany przez najważniejszych przywódców światowych. Ostatnio polskie serwisy obiegło jego zdjęcie ze szczytu G8 w Bawarii, u boku przywódców najbogatszych państw świata. To jego kapitał. – Niezależnie od tego, czy Platforma przetrwa okres jego nieobecności, czy nie, zawsze będzie grupa polityków o liberalnych poglądach, która chętnie powita Tuska powracającego z Brukseli i zechce wykorzystać jego potencjał polityczny – ocenia dr Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Nawet jeżeli na fali zmian w Polsce Tusk zostanie obwiniony o to, że nie zapobiegł kompromitacji kraju, to i tak za pięć lat trafi do klubu polityków, których popularność nie podlega wahaniom koniunktury. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 26/2015
Więcej możesz przeczytać w 26/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także