Sorry, nie mogłem znaleźć banku

Sorry, nie mogłem znaleźć banku

Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny to instytucje, które na greckim kryzysie tracą najwięcej. Niezależnie od wyniku referendum i przyszłości Grecji w UE.

Grecki minister finansów Yanis Varoufakis w środę rano napisał na Twitterze do Christine Lagarde, szefowej MFW: „Sorry za opóźnienie. Naprawdę chciałem zapłacić terminowo, ale nie mogłem znaleźć otwartego banku”. Kilka dni wcześniej EBC ogłosił, że zamraża zasilanie banków greckich na dotychczasowym poziomie, mimo że przed tymi instytucjami przez cały wcześniejszy tydzień ustawiały się kolejki. Było to jak odcięcie bankom odpowiedniej kroplówki, która trzymała je przy życiu w obliczu ciągłej utraty kapitału. W istocie ten komunikat oznaczał, że pozbawione gotówki banki greckie stają się bankrutami. Rząd więc je zamknął, pozwalając wypłacać w bankomatach jedynie 60 euro. To działanie EBC zaskoczyło wielu ekonomistów. W końcu bank centralny, jako tzw. po życzkodawca ostatniej instancji, powinien chronić banki przed ewentualnym runem, niezależnie od strat, jakie poniesie, a nie przykładać do niego ręki. – Eurostrefa pokazała, że nie jest w stanie przyjąć najbardziej elementarnej moralnej odpowiedzialności – mówi Ambrose Evans-Pritchard, znany komentator ekonomiczny „The Telegraph”.

Z ujawnionych niedawno dokumentów wynika, że całkiem świadomie zarzucano zbankrutowaną Grecję pieniędzmi, mimo że od początku było jasne, że nigdy nie zostaną one zwrócone. EBC grał na czas, bał się nagłego załamania i zagrożenia stabilności całej eurostrefy. Teraz ten sam EBC wywiera na Grecję nacisk polityczny i odcina ją od dodatkowych funduszy. To niezwykły spektakl, w którym bank centralny zamiast zapewnić finansową stabilność, robi wszystko, by doprowadzić do upadku banki greckie. Znacznie lepszym wyjściem byłoby wczesne oddłużenie Grecji.

– Czy to nie dziwne, że bank siada do stołu razem z greckim rządem i przedstawicielami MFW i mówi, jakie reformy ma kraj przeprowadzić? – twierdzi Charles Wyplosz, profesor ekonomii w The Graduate Institute w Genewie. – Przecież to jest mandat wybranych w wyborach polityków, a nie banku centralnego – dodaje. Przypomina, że w ten sposób EBC złamał zasady, na których funkcjonuje, w szczególności art. 125 traktatu lizbońskiego mówiący o tym, że bank nie odpowiada za zobowiązania rządów centralnych. EBC w ogóle pożyczek Grecji nie mógł przyznać. Sugeruje, że jest to kolejna decyzja związana z rosnącym upolitycznieniem i zależnością EBC od polityków.

Podobne gromy powinny spaść na MFW. Bo bankructwo Grecji będzie pierwszym bankructwem wobec funduszu powołanego do tego, by ratować kraje w obliczu kryzysu. Zresztą pomyłki MFW można nazwać ciągłymi, bo w swoich zaleceniach i prognozach mylił się w kryzysach w Rosji, Korei Południowej czy Tajlandii. Oszczędnościowe programy wprowadzone dla Grecji, Portugalii i Irlandii nie tylko nie pomogły, ale pogrążyły te gospodarki w jeszcze większym kryzysie. MFW zresztą się do tego przyznał. Główny ekonomista funduszu Olivier Blanchard powiedział, że błędem było przyjęcie założenia, że zmniejszenie wydatków państwa o 1 euro zmniejsza wielkość dochodu narodowego o 50 eurocentów. Wskaźnik ten jest prawdziwy dla gospodarki funkcjonującej w normalnych warunkach, ale nie sprawdza się w sytuacji kryzysu i załamania systemu bankowego. Ekonomiści nie przewidzieli też skali kosztów społecznych i wzrostu bezrobocia.

Jak przypomina Jeremy Warner, znany brytyjski publicysta ekonomiczny, wcześniej radykalne programy oszczędnościowe MFW połączone były z dewaluacją waluty i restrukturyzacją długu, potem jego umorzeniem. – Program dla Grecji jest bardziej programem ratowania euro niż kraju, a ostatecznym celem wierzycieli jest dziś zmiana rządu w Grecji. MFW w ostatniej chwili w ubiegłym tygodniu przedstawił listę żądań dotyczących emerytur, trudnych do przyjęcia dla rządu greckiego. Gdyby powstał bardziej centrowy rząd w Grecji, na pewno na stole pojawiłaby się bardziej koncyliacyjna oferta – tłumaczy.

„Guardian” ujawnił, że z tajnych analiz przygotowanych na zlecenie MFW i EBC wynika, że nawet po zgodzie Grecji na posunięcia oszczędnościowe jej dług będzie praktycznie nie do spłacenia i w 2030 r. nadal będzie wynosił 118 proc. PKB. – Najlepsze są te programy dostosowań strukturalnych, w których propozycje zmiany rozwiązań wysuwa rząd kraju dłużnika, a MFW pomaga zaprojektować dopasowany do nich program i zapewnia polityczną osłonę jego wprowadzania. Narzucanie takich programów z zewnątrz to rozwiązanie po prostu nieskuteczne. Żeby więc reformy zaczęły działać, grecki rząd i greccy wyborcy muszą w nie wierzyć – napisał amerykański ekonomista Kenneth Rogoff. Tego jednak ze strony MFW i EBC zabrakło. ■

Okładka tygodnika WPROST: 28/2015
Więcej możesz przeczytać w 28/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0