Nie oddamy Putinowi wyborów

Nie oddamy Putinowi wyborów

Zanim wyprowadzimy ludzi na ulice, musimy wypróbować wszystkie dostępne środki pokojowe – mówi Michaił Kasjanow, lider partii Parnas.

Rosyjska opozycja podzieliła się na zwolenników miękkiego i radykalnego oporu wobec Putina. Czy to nie przekreśla waszych szans?


Zawsze istniały podziały w rosyjskiej opozycji. Ale trend, o którym pani mówi, rzeczywiście się nasila w miarę radykalizacji reżimu Putina. Władimir Ryżkow jest samodzielną postacią, nie należy do żadnej siły politycznej i dlatego trudno mi komentować jego decyzje. Natomiast Jawlinski i jego partia Jabłoko w pewnym sensie zależą od Kremla. Oni nie mogli sobie pozwolić na tak ostrą krytykę władzy jak my jako niezależne ugrupowanie. Uważam, że połączenie sześciu ugrupowań z udziałem Aleksieja Nawalnego i Michaiła Chodorkowskiego pod szyldem Parnasu jest wielkim sukcesem.

Rosyjscy dziennikarze twierdzą, że po zabójstwie Niemcowa opozycja się śmiertelnie przestraszyła.

Dziś wszyscy działacze opozycji i aktywiści są pod ciągłą presją. Policja przychodzi do ich domów, organizuje przeszukania, mają kłopoty w pracy i na uczelniach. System próbuje zastraszyć, złamać psychicznie. Niektórzy nie wytrzymują i wyprowadzają się za granicę. Zabójstwo Niemcowa było dla wszystkich wielkim szokiem, za którym przyszła refleksja. Ale nie stawialiśmy pytań o to, czy walczyć dalej. Raczej chodziło o zastanowienie się nad metodami tej walki.

I te metody się zmieniły?

Stawiamy tylko na pokojowe metody walki, które mieszczą się w granicach prawa. Przykładem są wybory.

Ale sam pan mówił, że wybory w Rosji fałszuje się od 15 lat.

I nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dziś w Rosji nie istnieje instytucja wyborów. Putin po prostu ukradł Rosjanom prawo głosu. Najchętniej reżim w ogóle zrezygnowałby z wyborów, ale jak widać, na razie się nie odważył na ten krok. Nasz opór polega na tym, że my jako opozycja nie godzimy się na taki stan rzeczy. Wybory nie są własnością Putina i nie zamierzamy mu ich oddać. Jako opozycja powinniśmy wykorzystać wszystkie dostępne środki wywierania nacisku na władzę i patrzenia jej na ręce. Poza tym nie chodzi nam o wywołanie trzęsienia ziemi. Chcemy pokojowej zmiany rządzących, bez powtórki ukraińskiego scenariusza.

A co jeśli opozycja w ogóle nie zostanie dopuszczona do wyborów?

Jesień będzie punktem zwrotnym dla rosyjskiej polityki. Jeśli opozycja nie zostanie dopuszczona do wyborów, nie pozostanie nam już nic innego jak wyjście na ulice. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 31/2015
Więcej możesz przeczytać w 31/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także