Jak narodził się najbogatszy Polak

Jak narodził się najbogatszy Polak

Nie da się mówić o polskiej gospodarce po 1989 r. bez udziału Jana Kulczyka. Przez kilkanaście lat żaden inny Polak nie był w stanie zgromadzić tak potężnego majątku. Głównie przez to, że nikt inny nie miał takiego talentu do pomnażania pieniędzy i tylu okazji do robienia interesów.

Kiedy widzę ten marazm Europy, a zarazem wielki, marnujący się potencjał Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, to mam ochotę założyć kapelusz Indiany Jonesa i ruszyć na podbój świata – mówił Jan Kulczyk w ostatnim wywiadzie dla ,,Wprost”. To był 2012 r. Na złożu w delcie Nilu biznesmen wydobywał wtedy 70 tys. baryłek ropy dziennie, czyli prawie połowę tego, ile co dzień zużywa polska gospodarka. Na mapie egzotycznych podróży Kulczyka znajdowała się również Gwinea Równikowa i Tanzania, gdzie biznesmen szukał ropy oraz gazu. W Afganistanie uzyskał dostęp do największych złóż miedzi na świecie. Z Turkami wydobywał srebro w Badakhshan na granicy Afganistanu i Tadżykistanu.

To właśnie te najnowsze inwestycje w niebezpiecznych częściach świata wprowadziły Kulczyka do ekstraklasy globalnego biznesu. Ryzykował własne pieniądze, inwestując w projekty, na które żaden bank nie dałby kredytu. Połowę życia spędzał w samolocie. Czasem eskortowany przez wojskowe myśliwce. Tak jak w Kabulu, obok którego kilka lat temu zdobył koncesję na wydobycie złota i miedzi. W lipcu miał odpoczywać od biznesu. Na początku miesiąca staraliśmy się o wywiad z nim. – Doktor Kulczyk jest na wakacjach. Egzotycznych. Do końca miesiąca nie mamy z nim żadnego kontaktu – odpisał nam współpracownik najbogatszego Polaka. Trzy tygodnie po tej wiadomości Kulczyk zmarł w publicznym szpitalu AKH w Wiedniu.

SAGA RODU KULCZYKÓW

Na pytanie, jak zostać miliarderem, zawsze odpowiadał cytatem z Oscara Wilde’a: ,,Najważniejsze w życiu to dobrze wybrać sobie rodziców”. Zaraz później dodawał, że nosa do robienia biznesu odziedziczył po przodkach, bo jest już trzecim pokoleniem przedsiębiorców w rodzinie. Jego dziadek Władysław prowadził w latach 30. ubiegłego wieku dom handlujący artykułami rolnymi w Wałdowie w Kujawsko-Pomorskim. Ojciec Henryk założył po wojnie trzy firmy. Wszystkie zostały znacjonalizowane, więc wyjechał do Niemiec, gdzie założył kolejny biznes. W Hamburgu stał się czołowym dostawcą runa leśnego z Polski. Zaczynał od handlu maślakami i jagodami z polskich lasów, a później sprowadzał do Niemiec wszystko, co się dało.

Po 1982 r., dzięki zmianom w prawie krajowym, można było zakładać firmy polonijne. Jan Kulczyk razem z ojcem otworzyli wtedy w Komornikach koło Poznania Interkulpol. Przedsiębiorstwo handlowało z Niemcami artykułami chemicznymi i budowlanymi. Hitem eksportowym okazała się różowa pasta BHP. To właśnie na polsko-niemieckiej wymianie handlowej Kulczykowie zarobili pierwsze miliony. Zgromadzony majątek pozwolił Kulczykowi na otwarcie kilkunastu kolejnych firm, zajmujących się produkcją wyrobów z drewna, wytwarzaniem kosmetyków i artykułów chemii gospodarczej. We współpracy ze znanym producentem maszyn rolniczych Rau handlował artykułami rolnymi i maszynami rolniczymi. Najlepsze czasy nadeszły dla niego jednak po 1989 r.

PAŃSTWOWA SYMBIOZA

Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku Kulczyk ściągnął do Polski Volkswagena i zaczął tworzyć wielką grupę motoryzacyjną. Niemcy zainwestowali w upadającą fabrykę samochodów rolniczych Tarpan. Kulczyk został generalnym przedstawicielem i wyłącznym importerem marek Audi i Volkswagen w kraju.

Pierwszy złoty strzał i pierwsze kontrowersje pojawiły się w 1991 r., kiedy biznesmen dostał od państwa gigantyczne zlecenie na dostawę 3 tys. samochodów dla policji i Urzędu Ochrony Państwa. Zamówienie warte 150 mln zł nie było poprzedzone jakąkolwiek procedurą przetargową. W 1992 r. Kulczyk po raz pierwszy debiutuje na liście 100 najbogatszych tygodnika ,,Wprost”. Zajmuje 22. miejsce, wyprzedzając tenisistę Wojciecha Fibaka i hotelarza Tadeusza Gołębiewskiego. „Lat 41. Przejął interesy po ojcu Henryku, który eksportował na rynki zachodnie polskie artykuły rolno-spożywcze” – zaczyna się notka o Janie Kulczyku.

Rok później ląduje już na trzecim miejscu listy 100 „Wprost”, przed Zbigniewem Niemczyckim i Markiem Profusem. Symbioza Kulczyka z państwem dopiero się rozkręca. W tym samym roku biznesmen powołuje do życia spółkę Autostrada Wielkopolska, która jako pierwsza prywatna firma w Polsce otrzyma koncesję na budowę i eksploatację płatnych autostrad. Poza tym Kulczyk wchodzi w dystrybucję luksusowych kosmetyków od Gucciego, ma też udziały w Wielkopolskim Banku Kredytowym. W swoich firmach w 1993 r. zatrudniał 1,5 tys. osób. O zyskach nie chciał mówić.

W 1993 r. bierze udział w prywatyzacji Browarów Wielkopolskich. Biznesmen warzy piwo Lech, pierwszą markę piwną, promowaną ogólnopolską kampanią reklamową. Po połączeniu z prywatyzowanym browarem w Tychach tworzy jeden z największych koncernów piwnych w kraju z 40-proc. udziałem w rynku. Swoje akcje w Kompanii Piwowarskiej wymienia później na pakiet 4 proc. akcji koncernu piwowarskiego SABMiller. To był biznesowy majstersztyk. Dzisiaj ten pozornie nudny procent akcji jest największym składnikiem majątku najbogatszego Polaka, wycenianym na 9,5 mld zł. Później przychodzą inne prywatyzacje: zakup przez warszawską giełdę większościowego pakietu akcji TUiR Warta, która z czasem stanie się największą grupą ubezpieczeniową w Polsce. To właśnie na ostatnim piętrze warszawskiego biurowca Warty Kulczyk przez lata miał jeden ze swoich obłędnych gabinetów. Obrazy przodków, pozłacana podłoga i antyczne meble. Jeszcze niedawno urzędowała tam jego córka Dominika wraz ze swoim byłym już mężem Janem Lubomirskim-Lanckorońskim.

W 2000 r. Kulczyk w konsorcjum z France Telekom kupił prawie połowę akcji prywatyzowanej Telekomunikacji Polskiej. Przy większości prywatyzacyjnych okazji Kulczykowi zarzucano to samo: kupił od państwa tanio, a inwestorom sprzedał drogo, zarabiając kolejne miliardy złotych. On w wywiadach wręcz brzydził się słowem „prywatyzacja”, mówiąc, że za każdym razem brał na siebie ryzyko restrukturyzacji podupadających państwowych molochów. To właśnie na progu nowego milenium Kulczyk wchodzi już na pierwsze miejsce listy 100 najbogatszych „Wprost”. Był na nim przez 15 kolejnych lat z wyjątkiem 2007 r., kiedy po rozwodzie z żoną Grażyną Kulczyk i podziale majątku spadł tylko raz z 1. na 13. miejsce.

TOTALNA DOMINACJA

Jednak nawet rozwód niezbyt skruszył potężny kapitał Kulczyka. W ostatnich latach inwestował go głównie w projekty energetyczne i wydobywcze. Najbogatszy Polak miał do takich inwestycji niebywały instynkt. Kiedy w kolejnych wywiadach dziennikarze pytali go, dlaczego woli szukać ropy i gazu w Afryce, a nie inwestować w polskie łupki, odpowiadał skromnym uśmiechem. Czuł, że łupkowe eldorado w Polsce jest przereklamowane. Wraz z wychodzeniem z kraju kolejnych zagranicznych inwestorów, którzy jednak w łupki uwierzyli, widać, ile miał racji.

Dzięki poszukiwaniom ropy, gazu, rud żelaza, miedzi i złota praktycznie na całym świecie trafił na orbitę globalnych inwestorów. W najnowszych wywiadach przekonywał, że Polska i Europa przestaną liczyć się w międzynarodowej gospodarce, jeśli nie zaczniemy myśleć i działać globalnie. Mimo wszystko ciągle pozostawał w nim sentyment do krajowych interesów. Zeszłoroczna prywatyzacja chemicznej spółki Ciech, która pod zarządem Kulczyka, a nie państwa, potroiła w ciągu kilkunastu miesięcy swoją wartość, po raz kolejny przypieczętowała jego dominację na liście 100 najbogatszych. Dzisiaj pozostaje pytanie, jaki będzie dalszy los imperium dr. Jana. Półtora roku temu fotel prezesa po Kulczyku objął jego syn Sebastian. Jednak wiadomo, że ostatnie zdanie w firmie zawsze miał jego ojciec. Kolejne pytanie to: kto po seniorze Kulczyku przejmie funkcję przewodniczącego rady nadzorczej Kulczyk Investments. Córka Dominika wprawdzie zasiada w nadzorze, ale bardziej od biznesu interesuje ją filantropia i działanie w rodzinnej fundacji. Po mocnych środowych spadkach spółek Kulczyka giełdowe kursy powoli wracają do normy. Pewne jest to, że biznesmen zostawił po sobie mocno rozpędzony okręt, który nawet bez niego na pokładzie trudno będzie zatrzymać. ■


©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

UPADKI KULCZYKA

(2002-2005)

1. Prywatyzacja Orlenu

Od 2002 r. Kulczyk zaczął skupować akcje Orlenu. Będąc drobnym udziałowcem, biznesmen chciał mieć ogromny wpływ na kształt paliwowej spółki. Między innymi sam chciał wybrać cały skład nowej rady nadzorczej koncernu. W całej sprawie powołano komisję śledczą. Kulczyk był kilkukrotnie przesłuchiwany przez prokuraturę. Sprawę ostatecznie umorzono, ale wizerunek najbogatszego Polaka poważnie ucierpiał.

(od 2006-)

2. Egzotyczne biznesy

Kulczyk wprawdzie nie chciał inwestować w polskie łupki, czując, że okażą się niewypałem, ale nie miał również szczęścia w swoich wydobywczych projektach. Zainwestował w dwa gazonośne pola leżące kilka kilometrów od Ługańska. Przez konflikt na Ukrainie te tereny znajdują się pod kontrolą prorosyjskich separatystów. Lepszej przyszłości nie wróżą też roponośne pola w delcie Nilu, gdzie na północy toczy się konflikt z separatystami z Boko Haran. Dwa lata temu Kulczyk zawiesił również działalność w Brunei.

(od 2000- )

3. Elektrownia widmo

Flagową inwestycją Kulczyka w Polsce miała być budowa elektrowni Północ. Biznesmen chciał udowodnić, że inwestując 10 mld zł, będzie lepiej od państwa zapewniał bezpieczeństwo energetyczne kraju. Węglowa siłownia miała ruszyć na przełomie 2016 i 2017 r., jednak wciąż blokowana przez ekologów do dzisiaj nie otrzymała nawet pozwolenia na budowę.

WZLOTY KULCZYKA

(2009 r.)

1. Piwny majstersztyk

Na pewno najlepszym „dealem” Kulczyka była sprzedaż w 2009 r. 28-procentowego pakietu akcji w Kompanii Piwowarskiej w zamian za 4 proc. akcji piwowarskiego giganta SABMiller. Notowany w Londynie międzynarodowy producent piwa jest wyceniany na niecałe 55 mld dolarów. To właśnie ten „skromny” pakiecik najbogatszego Polaka był od lat podstawowym składnikiem jego majątku.

(1988-2011)

2. Interesy z Niemcami

Pierwszy poważny biznes Kulczyka to sprowadzenie do Polski niemieckiego Volkswagena. Z czasem najbogatszy Polak stał się wyłącznym dealerem prawie wszystkich marek należących do grupy. Z motoryzacyjnego biznesu Kulczyk wycofał się po 20 latach, sprzedając go w 2011 r. z powro- tem Volkswagenowi za 700 mln zł.

(2014 r.)

3. Przejęcie Ciechu

Rok temu Kulczyk w drodze publicznego wezwania przejął kontrolę nad państwową spółką chemiczną Ciech. Za pakiet akcji zapłacił 620 mln zł. Dzisiaj jego udziały są już warte trzy razy tyle, bo niecałe 1,9 mld zł.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2015
Więcej możesz przeczytać w 32/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także