Jutro zaprzysiężenie Dudy. Co chcą od niego usłyszeć polscy politycy?

Jutro zaprzysiężenie Dudy. Co chcą od niego usłyszeć polscy politycy?

Andrzej Duda (Aleksander Majdanski / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Chciałbym usłyszeć, po raz kolejny zresztą, apel o odbudowę solidarności narodowej, nadszarpniętej przez konflikt polityczny ostatnich dziesięciu lat, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej - powiedział dla "Wprost" Jarosław Gowin pytany o swoje oczekiwania odnośnie do Andrzeja Dudy i jego przemówienia podczas zaprzysiężenia. A co chcieliby z jego ust usłyszeć inni polscy politycy? Sprawdziliśmy.
Jarosław Gowin
Chciałbym usłyszeć, po raz kolejny zresztą, apel o odbudowę solidarności narodowej, nadszarpniętej przez konflikt polityczny ostatnich dziesięciu lat, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej. Chciałbym usłyszeć także precyzyjną wizję polskiej polityki zagranicznej. Dlatego, że polityka zagraniczna, wedle polskiej konstytucji, to wspólna domena oddziaływania rządu i prezydenta.

Z całą pewnością prezydent nawiąże do swoich dwóch podstawowych obietnic wyborczych z czasów kampanii, czyli do obniżenia wieku emerytalnego i do podniesienia kwoty wolnej od podatku. Jestem przekonany, że już w tym pierwszym wystąpieniu znajdzie się zapowiedź przygotowywanych w tej chwili projektów ustaw. Co do podniesienia kwoty wolnej od podatku to jestem tego gorącym zwolennikiem. Co do obniżenia wieku emerytalnego to przyjmuję to jako element trudnego dla mnie kompromisu politycznego.

Joanna Senyszyn
- Przede wszystkim chciałabym usłyszeć prawdę, ponieważ spodziewam się, że padnie bardzo wiele miłych słów, deklaracji, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, a później okaże się, że jest prezydentem tylko katoprawicy i wszystkich PiSowców. Także interesowałoby mnie, żeby Duda ustosunkował się do swoich obietnic w kampanii wyborczej i powiedział konkretnie co zamierza zrealizować, a co było tylko kiełbasą wyborczą - twierdzi Joanna Senyszyn.

- Przede wszystkim powinien prezydent powiedzieć, czy istotnie będzie dążył do zmiany ustawy emerytalnej w nowym kształcie, czyli obniżenia wieku emerytalnego – co obiecywał. Czy rzeczywiście zrobi to w sposób realistyczny, czyli wskaże źródła finansowania niedoborów, czy będzie miał zamiar obniżać podatki. Chciałabym też usłyszeć, czy zamierza podjąć kroki, żeby nie doszło do referendum i czy zamierza zrealizować to straszenie dotyczące in vitro oraz ustawy antyprzemocowej, czyli czy będzie chciał cofnąć Polskę do mroków średniowiecza. Także jaką będzie prowadził politykę zagraniczną – na ile będzie zbliżona do polityki Kaczyńskiego, Kwaśniewskiego, Komorowskiego, czy też będzie to zupełnie nowa koncepcja prezesa PiS-u. Jestem również ciekawa składu jego kancelarii. Czy znajdą się tam wyłącznie osoby związane z radykalną katolicką prawicą, związane z klubem jagiellońskim, czy też to będzie kancelaria bardziej otwarta na różne poglądy i znajdą się tam przedstawiciele różnych opcji politycznych - dodaje.

Stefan Niesiołowski
- Niczego się nie spodziewam. Pan Duda został prezydentem na skutek fali niebywałej podłości, chamstwa i nienawiści, z których korzystał i za które odpowiada, bo nigdy tego nie potępił ani się nie zdystansował. Jest prezydentem PiS-u - mówi ostro Stefan Niesiołowski.

- Ja nie mam żadnych marzeń. W stosunku do pana Dudy nie mam żadnych. Nic mnie to nie obchodzi. Pan Duda nawet jak powie coś sympatycznego, to skłamie. Jest obłudny. Spodziewałbym się właściwie jednego – że przeprosi za to, że korzystał z kampanii nienawiści i kłamstwa oraz niszczenia i szkalowania prezydenta Komorowskiego. Nie spodziewam się właściwie, bo tego nie zrobi, ale tego bym chciał. To właściwie wszystko – taką mam prośbę do niego - kontynuuje.

- Duda na pewno powie coś pozytywnego, coś takiego, co nie budzi jakiś kontrowersji, bo trudno oczekiwać, żeby całe to wystąpienie było jakimś spektaklem nienawiści – tak nie będzie. Natomiast to co mówi o jakimś porozumieniu jest kłamstwem i obłudą. Niczego od niego nie chcę. Idę na to wystąpienie, bo byłoby bardzo źle odebrane oraz mało czytelne i musiałbym to wyjaśniać, dlaczego nie poszedłem. Powtarzam – niczego od niego nie chcę. Chcę, żeby przeprosił za kampanię, ale nie oczekuję tego, bo wiem, że tego nie zrobi - kończy.

Stefan Żelichowski
- Chciałbym, żeby to był również mój prezydent, bo wybór był taki, że 300 tysięcy głosów na 8 milionów na każdego z kandydatów zadecydowało o tym, że prezydentem zostanie pan Andrzej Duda. Jeżeli się okaże, że jest to głównie prezydent Prawa i Sprawiedliwości, to będę trochę zasmucony, bo chciałbym, żeby prezydent wzniósł się ponad to wszystko. Pamiętam, jak pan prezydent Kwaśniewski nie był prezydentem lewicy, czym naraził się lewicy, ale czułem dzięki temu, że to jest również mój prezydent. Podobnie było z Komorowskim. Gdyby był prezydentem Platformy, to pewnie by te wybory wygrał, ale nie był. Oczekuję tego samego od prezydenta Dudy – mówi Stanisław Żelichowski.

- Koalicja rządzi osiem lat. Na pewno są plusy i minusy tego rządzenia, więcej jest plusów niż minusów. Jeżeli jutro wystąpienie nie będzie koncyliacyjne, a będzie podjudzające, to znaczy, że Andrzej Duda jest prezydentem jednej partii i uczestniczy w kampanii wyborczej. Jeżeli będzie to koncyliacyjne wystąpienie tego typu, że to i to nam się udało, to i to trzeba poprawić, to moja ocena też jest taka - tłumaczy.

- Na nic nie liczę. Jeżeli teraz widzę, że prezydent elekt jeździ na spotkania, posłowie PiS opowiadają, że będzie jeździł włączając się w kampanię wyborczą, to trudno tu na coś liczyć. Ale cały czas, może jestem naiwny, myślę, że będzie pewna refleksja, pan Duda urwie się spod PiS-u i będzie prezydentem wszystkich - kończy Żelichowski.

Beata Kempa
- Andrzej bardzo dobrze przemawia i myślę, że te wszystkie elementy, o których mówił w kampanii, a przynajmniej ich większość, wierzę mocno w to, że powtórzy. Samo przemówienie na pewno jest inauguracją, ale kluczowe będzie to, co będzie przez kolejne lata robił. Jest to oczywiście wyznacznik jego działań, ale tym wyznacznikiem była też kampania wyborcza. Wiem, że jest osobą, która dotrzymuje słowa i cokolwiek by nie powiedział mocno wierzę w to, że wszystko to, co ludziom obiecał, na pewno zrobi - twierdzi Beata Kempa.

- W polityce krajowej mam wielką nadzieję, że pierwszą rzeczą, jaką skieruje, to projekt ustawy dotyczący obniżenia wieku emerytalnego. Chociażby ze względu na to, że jestem kobietą, uważam, że to było krzywdzące ze strony Platformy i Donalda Tuska. Oczywiście mam nadzieję, że zostaną zawarte wszystkie te kwestie prospołeczne dotyczące dzieci. Co do polityki zagranicznej jestem pewna, że wyrazi wolę takiego kształtu polityki, aby rosła rola Polski w Unii Europejskiej i na świecie i żeby nie sprowadzała się tylko do roli takiej osoby, którą się fajnie klepie po plecach, ale niewiele z tego wynika. Wierzę, że te elementy się pojawią - dodaje.

Czytaj także

 0