Dudowie – nowe ikony mody

Dudowie – nowe ikony mody

Rodzina nowego prezydenta idealnie trafia w wyobrażenia wyborców o tym, jak powinna prezentować się elegancka i nowoczesna pierwsza para.

Pierwsza dama w stylu zachodnim!”, „Trafiła nam się pierwsza dama z klasą!”, „Wiemy, kto ubiera pierwszą damę!”, emocjonują się tabloidy. Euforia, z jaką prasa bulwarowa i plotkarska powitała Agatę Dudę, graniczy z ekstazą. Dziennikarze prześcigają się w dostarczaniu informacji, w czym pierwsza dama wystąpiła, w zdobywaniu komentarzy od stylistów i projektantów, w porównywaniu jej do Michelle Obamy, Kate Middleton, Claire Underwood z serialu „House of Cards” i w publikowaniu przeglądu jej najlepszych oficjalnych stylizacji. „Super Express” zamieścił je już w dniu… zaprzysiężenia jej małżonka na prezydenta, choć jak się zdaje, Agata Duda nie miała jeszcze wielu okazji do publicznego zaprezentowania się w nowej roli.

DUDOWIE JAK KWAŚNIEWSCY

Zachwyty nie omijają także prezydenta elekta. Analiza jego image’u w „Fakcie” tchnie ledwo skrywanym uwielbieniem. „Prezydent słynie z dopracowanego do najmniejszego szczegółu eleganckiego stylu. Nie da się ukryć, że w polskiej polityce rzadko spotyka się kogoś, kto prawie nigdy nie zalicza modowych wpadek” – rozpływa się gazeta, dorzucając komplementy o strojach uszytych z najlepszych materiałów, „świetnie podkreślających jego zgrabną sylwetkę”. Braku dbałości o siebie Andrzejowi Dudzie nie można zarzucić. Przepytany przez „Polskę The Times” ojciec prezydenta wyznał, że przesadne dbanie o wygląd jest wręcz wadą syna, co inne media zacytowały z lubością i bez cienia złośliwości. Podobne recenzje zbiera Kinga Duda. Typowana jest na nową Kasię Tusk, bo dotychczas to właśnie córka byłego premiera, głównie za sprawą prowadzonego przez siebie bloga, była najbardziej modnym dzieckiem polityka w Polsce. „Super Express” potrafi nawet doradzić czytelniczkom, co zrobić, by wyglądać jak córka prezydenta, choćby był to… kostium kąpielowy, w którym przyłapali ją paparazzi podczas toskańskich wakacji. „Kinga Duda postawiła na pomarańczowy kolor bikini, który świetnie kontrastuje z opalenizną” – donosi tabloid w artykule „Bikini w stylu Kingi Dudy – ubierz się na plażę jak córka prezydenta elekta!”.

Mamy więc w Polsce nowe ikony mody. Plotkarskie magazyny i tabloidy, zwłaszcza konkurencyjne, trudno posądzić o zmowę. W gremialnych zachwytach nad wyglądem rodziny prezydenckiej nie ma też co doszukiwać się ukrytego celu. Skąd więc taka zgodność? Z samej specyfiki prasy bulwarowej, która odgaduje i przejaskrawia poglądy swoich czytelników. A nowa rodzina prezydencka, przynajmniej od strony wizualnej, Polakom bardzo się podoba.

ZACHWYCAJĄCA „DYNASTIA”

Choćby dlatego że wygląda inaczej niż jego poprzednicy. Tu historia się powtarza. Po nieprzywiązującym szczególnej wagi do ubioru Lechu Wałęsie i jego skromnej żonie Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy nie tyle przecież pojawili się, ile objawili. Podobnie jak dziś Dudowie, młodzi, aktywni, zgrabni i modni, błyskawicznie stali się uosobieniem wyobrażeń o światowości. Prezydenta Kwaśniewskiego w – będących wówczas absolutną nowością – twarzowych błękitnych koszulach i znakomicie wypadających w telewizji żółtych krawatach porównywano do J.F. Kennedy’ego. Pierwszą damę zaś, w akietach ze złotymi guzikami, perłach i starannej fryzurze, do księżnej Diany lub bohaterek „Dynastii”, w tamtych czasach estetycznego punktu odniesienia dla polskiego społeczeństwa.

Dziś perypetie Krystle, Alexis i Blake’a nie robią już na Polakach wrażenia, a przedstawi- ciele młodego pokolenia nie są nawet w stanie zidentyfikować imion bohaterów tej sagi z lat 80. i 90., widzą jednak, że nowa prezydentura w Polsce to nowa wizualna jakość. – Nie wypadało przecież komentować wyglądu Anny Komorowskiej, bo jej trudna figura czyniła krytykę niepoprawną – twierdzi ekspertka od mody i dziennikarka Joanna Bojańczyk, zauważając, że kobiecie o konkretnej tuszy niełatwo jest się ubrać. Sam styl Agaty Dudy uważa za poprawny, ale niewiele ponadto. – Choć ubrać się jednocześnie zgodnie z zasadami dress code’u i mieć własny styl jest zadaniem karkołomnym, to jednak wielu kobietom o wysokiej pozycji, na przykład Michelle Obamie, to się udaje. Możliwe, że winę ponoszą tu polscy projektanci. Obama korzysta z usług najlepszych kreatorów Ameryki.

T-SHIRT ZA 1000 DOLARÓW

Agatę Dudę ubierają Teresa Kopias i marka Mario Menezi. Choć są to marki cenione, raczej nie należą do pierwszej ligi. Kopias, marka z Łaska, dystrybuowana głównie w małych miastach, celuje w estetykę cokolwiek weselną, choć trzeba też oddać sprawiedliwość, że jej sławne klientki Anna Jurksztowicz czy Grażyna Wolszczak, w najprostszych projektach potrafią wyglądać subtelnie. Mario Menezi, prowadzone w warszawskim Wawrze przez projektanckie małżeństwo Pieniaków, to wypadkowa mody biurowej i koktajlowej bez wielkich ambicji w stosunku do światowego krawiectwa.

Paradoksalnie jednak jest to atut pierwszej damy i kolejny powód, dla którego wzbudza podziw swoim wyglądem. Już sam wybór polskich firm to roztropna decyzja. Na całym świecie politycy noszą ubrania rodzimych marek, w przeciwnym razie są krytykowani, jak choćby Michelle Obama, która na spotkanie z prezydentem Chin Hu Jintao w 2011 r. założyła suknię Brytyjczyka Alexandra McQueena. Raziłoby to też Polaków, gdyby na czas kampanii czy zaprzysiężenia Agata Duda założyła kreacje od zagranicznych projektantów albo polskie, ale bardzo drogie. Założenie przez Ann Romney, żonę kandydata republikanów na prezydenta USA w 2012 r., T-shirtu marki Reed Krakoff za blisko 1000 dolarów, przyczyniło się – zdaniem komentatorów – do pogrzebania nadziei jej męża na prezydenturę. Po drugie zaś zbyt oryginalne wzornictwo tradycyjnych z natury Polaków mogłoby zniechęcić. Wszak, jak uważa Johanna Blakley, medioznawczyni z Uniwersytetu Karoliny Południowej, uniform polityka musi być „tradycyjny, niezbyt drogi i z palety barw, w której chodzą inni”. A więc powinien być nieco lepszą wersją ubrania przeciętnego wyborcy. Agata Duda w swoich jednokolorowych kostiumach, niekiedy uzupełnionych o dobrze wyglądające w telewizji graficzne nadruki czy wzory, w tę zasadę wpisuje się idealnie. Podobnie „bezpieczny” wygląd prezentuje córka prezydenckiej pary, mając z pewnością świadomość skali zainteresowania jej wyglądem. Umiejętnie dobrany strój, czy też – jak się mówi w branży – trafiona stylizacja, może przełożyć się na wzrost sympatii do jej ojca, ale też przysporzyć uznania. Tak było w przypadku Malii Obamy, która po pokazaniu się podczas oficjalnej wizyty w prostej, czerwonej sukience z Topshopu stała się wyrocznią stylu dla amerykańskich nastolatków.

Naturalnie od jakiegokolwiek ryzyka związanego z wyglądem stroni też obecna głowa państwa. Nosi nieźle skrojone, dopasowane (ale bez przesady) garnitury, istotnie podkreślające figurę, nadal jednak konserwatywne, bez modnych dodatków. Wizerunek prezydenta jest grzeczny, a przez Piotra Tymochowicza został wręcz określony mianem „mydłkowatego”. Ale takie są upodobania tradycjonalistów, choć w tym wypadku jednocześnie jest to zgodne z trendami w modzie męskiej. Andrzej Duda tak mocno obecny w serwisach społecznościowych nie mógł przecież sobie pozwolić na za długie rękawy czy nieumiejętnie dobrany krawat, co jeszcze kilka lat temu było bolączką polskiej klasy politycznej. Internauci nie zostawiliby na nim suchej nitki, co mogłoby przesłonić meritum sprawy, do którego kroje i fasony strojów w przypadku kampanii prezydenckiej jednak nie należą.

KRAWAT I PRZYSZŁOŚĆ ŚWIATA

Internet odgrywa niebagatelną rolę w kreowaniu i ocenianiu wyglądu rodziny prezydenckiej. Przed pojawieniem się sieci, a więc praktycznie do początku XXI w., stylizacjom dostojników państwowych media nie poświęcały wiele uwagi. Dziś to newsy na pierwszą stronę, bo media tradycyjne coraz mocniej podporządkowują się regułom panującym w internecie.

Pobieżna tylko lektura najbardziej opiniotwórczych gazet świata pokazuje, że ubiór to sprawa polityczna. W „New York Timesie” można przeczytać całostronicową analizę wyglądu Aleksisa Tspirasa, szefa greckiej Syrizy, w której skoncentrowano się na braku krawata u byłego już premiera Grecji podczas międzynarodowych spotkań, psychologicznym znaczeniu tego faktu i wpływie na rozmaite kwestie – od przyszłości protokołu dyplomatycznego i dress code’u po ogólne zmiany w systemach politycznych na świecie. „Washington Post” przygląda się kostiumom Hillary Clinton, donosząc z ulgą, że kandydatka na urząd prezydenta USA w 2016 r. wreszcie zaczęła „bawić się modą”, co „działa na jej korzyść”. BBC z kolei w materiale „Angela Merkel – kanclerski szyk” roztrząsa podejście do stylu przywódczyni Niemiec, puentując, że, niczym brytyjska królowa, niczego nie musi udowadniać i nikomu się przymilać. Jak widać, komentowanie wyglądu prezydenta i jego rodziny nie jest więc polską specyfiką.

Polskie nie są też inspiracje naszej prezydenckiej pary. Od kilku dekad styl wyznaczają Amerykanie ze swoim nieporównywalnie silniejszym niż w Europie systemem prezydenckim, a konkretnie – małżeństwo Kennedych. Eleganckie granatowe bądź stalowe garnitury prezydenta, jego opalenizna, uśmiech, nowoczesna fryzura i ogólny charme. Do tego młoda, zaledwie 31-letnia w dniu objęcia przez niego urzędu, atrakcyjna małżonka. Wszystko to rozpoczęło nowy rozdział w historii prezydentur, ale też unaoczniło, jak bardzo reprezentacyjna, w dosłownym tego słowa znaczeniu, może być ta funkcja. Czarujący i bezpośredni JFK stał się ideałem prezydenta, elegancka Jackie zaś, wyprawiająca znakomite przyjęcia i zapra- szająca do Białego Domu media – wzorem do naśladowania przez kolejne pierwsze damy na całym świecie. Do dziś uważana jest za symbol stylu, kojarzona z różowym kostiumem Chanel i toczkiem. To paradoks, bo kostium nie pochodził od Chanel, lecz był jego amerykańską kopią. Nie był też typowy dla stylu Jackie, która na stroje wydawała więcej, niż wynosiły zarobki jej męża. Ale od faktów ważniejsze są skojarzenia, a Jackie kojarzy się ze skromnym i eleganckim kostiumem.

To abecadło współczesnej polityki. Od wielu dziesięcioleci przywódcy na całym świecie, którzy chcą uchodzić za nowoczesnych i dynamicznych, pokazują się w gar- niturach przypominających te noszone przez JFK. I tak postępuje Andrzej Duda. Pierwsze damy zaś, w tym Agata Duda, zakładają kostiumy kojarzące się ze stylem Jackie Kennedy. Stąd też najczęstszym epitetem, jaki pada w polskich mediach, jest „prezydentura w amerykańskim stylu”. ■

0 zł

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

STYL KOPACZ, STYL SZYDŁO

„Wojna Kopacz z Szydło na stylizacje – która wygląda lepiej?” – dopytuje „Super Express”. Tak jak na prawdziwej wojnie, tak i tu nie ma wygranych. Obecna i potencjalna premier mają złych doradców, choć sprawdziłyby się u nich te same zasady ubioru co w przypadku pierwszej damy, tj. umiar i klasyka w rozsądnej cenie. Dobrze, że premier Kopacz nie lansuje populistycznie sieciówek, bo wyzysk szwaczek w Bangladeszu nie powinien być promowany przez państwowych dostojników, jednak trampki Michaela Korsa można było zastąpić butami produkowanymi w Polsce. Podobnie jak koszulę Tommy’ego Hilfigera z dobrze widocznym logo. Nieco lepiej pani premier wychodzi strój oficjalny, zmora Beaty Szydło, która w swoich niedopasowanych żakietach, koszulach i charakterystycznej fryzurze wygląda jednocześnie męsko i mało elegancko. Za to przyzwoicie prezentuje się w ubiorze sportowym, np. malując ściany.

Okładka tygodnika WPROST: 36/2015
Więcej możesz przeczytać w 36/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także