Kumulacja kompromitacji. Co dalej z sześciolatkami w szkołach?

Kumulacja kompromitacji. Co dalej z sześciolatkami w szkołach?

szkoła, sześciolatki (fot. Syda Productions/fotolia.pl)
Przez osiem lat rząd PO nie był w stanie sprawnie wprowadzić sześciolatków do szkół. Efekt? Wiele z nich rozpoczyna właśnie edukację w przepełnionych szkołach, często w trybie zmianowym. A PiS zapowiada cofnięcie reformy.
Reforma obniżająca wiek szkolny to chyba największa porażka ośmiu lat rządów PO. Towarzyszące jej emocje nie gasną od 2008 r. Nie poradziły sobie z nią trzy kolejne szefowe ministerstwa edukacji: Katarzyna Hall, Krystyna Szumilas oraz Joanna Kluzik-Rostkowska. Jak doszło do tej kompromitacji? Odpowiada jeden z ekspertów pracujących nad tą reformą: – Prace ruszyły natychmiast po zwycięskich dla PO wyborach w 2007 r. Temat wydawał się prosty, bo hasło obniżenia wieku szkolnego miały w programach wszystkie duże partie, które dostały się wtedy do parlamentu – mówi. Dodaje, że sześciolatki w szkołach nie wydawały się tematem drażliwym, bo Polacy byli z tym oswojeni de facto od lat 70. XX w., gdy pojawiły się jeszcze nieobowiązkowe zerówki (obowiązkowe stały się w 2003 r. za sprawą Krystyny Łybackiej z SLD). Polacy byli przyzwyczajeni, że dzieci w tym wieku uczą się pisać i czytać oraz poznają matematykę.

Kumulacja kompromitacji

Jak wygląda polska rzeczywistość? Na przykład w jednej z placówek na warszawskiej Białołęce w tym roku będzie 18 klas pierwszych i 17 klas drugich. W Nowym Tomyślu okazało się, że brakuje miejsc dla 220 pierwszaków. Aby zapewnić im pomieszczenia do nauki, dyrekcja musiała stworzyć klasy tymczasowe w… pokoju nauczycielskim i sali do aerobiku. A to tylko dwa przykłady.

Właśnie za sprawą nadmiernej kumulacji uczniów w szkołach spora część rodziców jest przeciwna posyłaniu tam sześciolatków. Wielu robi wszystko, aby ich dziecko nie rozpoczynało w tym wieku nauki. Kierują się do poradni psychologiczno-pedagogicznych, by uzyskać odroczenie. W ubiegłym roku szkolnym, gdy po raz pierwszy starsze półrocze sześciolatków obowiązkowo pomaszerowało do szkół, na takie rozwiązanie zdecydowało się ok. 20 proc. rodziców. W tym zapewne będzie ich więcej, bo zgodnie z harmonogramem 1 września do szkół trafi młodsze półrocze siedmiolatków, a także cały kalendarzowy rocznik sześciolatków. To oznacza, że pośród nich będą dzieci, które w chwili rozpoczynania nauki będą miały ukończone dopiero pięć lat. To dlatego opór społeczny wobec reformy obniżającej wiek szkolny jest wciąż tak duży i według niektórych szacunków do szkół nie pójdzie nawet trzecia cześć rocznika sześciolatków.

Co stanie się, jeżeli PiS przywróci obowiązek szkolny od siedmiu lat? Jak wyglądał cały proces wprowadzania 6-latków do szkół? Odpowiedzi na te pytania oraz informacje na temat mitów o nauce sześciolatków znajdziesz w najnowszym numerze "Wprost" dostępnym w kioskach od poniedziałku 31 sierpnia. "Wprost" można zakupić także  w wersji do słuchania oraz na  AppleStoreGooglePlay.

Czytaj także

 18
  • PL ukasz IP
    Jasne !!!!!! PO winno się posyłać zaraz po porodzie.kurwa ! zważyć , nakarmić iwpierdolić do przedszkola ! a co niech.zapierdala na diety, pensje , premie , ZUS-y itd. najlepiej za darmo i psi.chuj. tyle , dziękuję dobranoc !
    • Robnad IP
      PiSowcy to prostacy - konstrukcja cepa jest bardziej skomplikowana niż ich mózg. Cała Europa wprowadziła obowiązek szkolny wieku 6 lat i młodsze, a młoty PiSoswskie chcą powrotu do 7 lat. Czesi od przyszłego roku szkolnego wprowadzają obowiązek szkolny dla 5 latków.
      • jeżyk IP
        Gdybym ja w robocie narobił takiego bajzlu, to by mnie w try miga wywalili na zbity pysk.
        • czerman IP
          Błędne jest rozumowanie rodziców i ministerstwa, żeby dzieci, powiedzmy zdolniejsze, chodziły razem z równolatkami, niech pójdą od 6 lat do klasy pierwszej z siedmiolatkami. Powiem więcej, takie dzieci powinny mieć ułatwioną możliwość "przeskakiwania" do wyższych klas. Nieuzasadnione są obawy, że mogą być źle traktowane przez starsze dzieci.
          • keszelka IP
            Przerobienie pokóju nauczycielskiego na klasę to ta tragedia? Na zmiany moje dzieci chodziły w ubiegłym dziesięcioleciu i nie odczuwałam to jako tragedię.Pod pewnymi względami nawet mi to pasowało.No ale jak ktoś szuka tragedi wszędzie to na pewno coś znajdzie.Za czasów pana Jarosława Zbawiciela dzieci zczynały naukę w wwieku 7 lat, więc po co te zmiany? No chyba że wrócimy do 7 latki prezesa.

            Czytaj także