Diagnostyka śmierci

Diagnostyka śmierci

Wyniki 30 proc. badań USG można w Polsce wyrzucić do kosza!
U Jacka Kaczmarskiego trzech laryngologów zdiagnozowało najpierw nieżyt gardła, a potem infekcję wirusową, dopiero po trzech miesiącach okazało się, że ma zaawansowane zmiany nowotworowe. U Krystyny Kofty ani mammograf, ani badanie USG nie wykryły głębszych rozgałęzień nowotworu piersi. Lekarze zalecali jej tzw. zabieg oszczędzający, ale zdecydowała się na amputację całej piersi, co prawdopodobnie ocaliło jej życie. Siostra pisarki, Barbara, była leczona z powodu różnych schorzeń kręgosłupa, dopiero po czterech latach jeden z lekarzy wykrył, że powodem jej dolegliwości był rak nerki.
- Co trzeci chory na raka w Polsce ma nikłe szanse wyleczenia z powodu błędów diagnostycznych - mówi prof. Marek Pawlicki z Centrum Onkologii w Krakowie. Zbyt późne wykrywanie raka sprawia, że Polska zamyka europejską listę krajów o najniższej skuteczności leczenia chorób nowotworowych, znacznie lepiej od nas radzą sobie choćby Czechy czy Estonia - wykazały międzynarodowe badania Eurocare 3. Ponad 20 tys. chorych co roku skazywanych jest na przedwczesną śmierć, bo 70 proc. nowotworów wykrywa się dopiero w III i IV stadium rozwoju. Skuteczność leczenia jest wtedy nawet czterokrotnie mniejsza. Aż 80 proc. kobiet z rakiem sutka zgłaszających się na specjalistyczne badania ma już zaawansowaną postać choroby. Podobnie jest w wypadku raka jelita grubego, szyjki macicy oraz raka płuc.

Po pierwsze, piersi
Kobiety, które przynajmniej raz w roku wykonują badania mammograficzne, o 28 proc. rzadziej umierają na raka piersi dzięki wczesnemu wykryciu choroby - wykazały przeprowadzone w Szwecji wieloletnie obserwacje z udziałem 210 tys. potencjalnych pacjentek. Tego rodzaju regularne badania muszą być jednak łączone z ultrasonografią! - Nasi lekarze tymczasem często nie informują kobiet, że mammografia i USG stosowane osobno nie dają gwarancji wczesnego wykrycie nowotworów sutka, bo są to metody wzajemnie się uzupełniające. W ten sposób stwarza się pacjentkom złudne poczucie bezpieczeństwa - mówi prof. Wiesław Jakubowski, prezes Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego, kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej Akademii Medycznej w Warszawie. U Iwony Tarnowskiej z Choczewa po badaniu mammograficznym stwierdzono mikrozwapnienia. Zmiany określono jako łagodne. Po ośmiu miesiącach okazało się, że w organizmie kobiety rozwija się nowotwór złośliwy. Na skuteczne leczenie było już za późno. - Żeby badanie mammograficzne było przydatne, konieczne jest wyodrębnienie grupy kobiet z wysokim ryzykiem choroby oraz powtarzanie badania co roku - uważa prof. Marek Pawlicki. Większość dorosłych Polek nigdy nie poddała się mammografii!

Za póŹno na Życie
Najnowsze urządzenia diagnostyczne pozwalają "zeskanować" cały organizm człowieka i wykryć guzy złośliwe, na przykład piersi, o rozmiarach zaledwie kilku milimetrów. Tzw. obrazowanie molekularne może ujawnić rozwój choroby jeszcze w fazie przedinwazyjnej, siedem lat wcześniej, niż umożliwia to obecnie stosowana aparatura. Używany w Polsce sprzęt ultrasonograficzny jest często przestarzały i wyeksploatowany. Ponad 15-20 proc. wszystkich badań obrazowych jest nieprzydatnych z powodu kiepskiej jakości i wadliwego opisu. - Aż 30 proc. wyników badań USG można wyrzucić do kosza, bo nie mają one żadnej wartości diagnostycznej - twierdzi prof. Jakubowski.
Dla niektórych nieodpowiedzialnych lekarzy diagnostyka to jedynie dodatkowa forma zarobku. - Kupują do prywatnego gabinetu ultrasonograf lub aparat do EKG i oferują badania, choć nie potrafią nawet odczytać i poprawnie zinterpretować wyników - mówi prof. Pawlicki. W całym kraju tylko około 2000 lekarzy legitymuje się certyfikatem Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego. - Po rozwiązaniu Centralnego Ośrodka Techniki Medycznej nie ma żadnego nadzoru nad sprzętem używanym w diagnostyce USG - mówi prof. Jakubowski.
- Co najmniej u kilkunastu procent chorych badania radiologiczne wykonywane są zbyt późno - mówi prof. Jerzy Walecki ze Szpitala MSWiA w Warszawie. Do Centrum Onkologii w Krakowie trafił przed kilkoma dniami 21-letni mężczyzna z mięsakiem kolana, jednym z najbardziej złośliwych nowotworów. Przez pół roku był leczony... maściami. Jego lekarz nie skierował go na badanie radiologiczne, gdyż - jak twierdzi - "wyczerpał skierowania na tego rodzaju procedury". U Jerzego Kawki z Mińska Mazowieckiego lekarze nie wykonali wszystkich niezbędnych badań, m.in. tomografii komputerowej. Dopiero podczas operacji okazało się, że cierpi na złośliwy nowotwór, tzw. brodawkę Vatera, który zaatakował już trzustkę, dwunastnicę i drogi żółciowe.
Dwunastoletni Kamil był operowany w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Kielcach z powodu podejrzenia zapalenia kości piszczelowej. Po miesiącu zdjęto mu gips, jednak noga nadal była spuchnięta, a nad szwem pooperacyjnym wyrastał guz. Dopiero po kolejnych dwóch tygodniach wykonano badania, jakie powinny być przeprowadzone jeszcze przed zabiegiem. Wykazały one, że chłopiec jest chory na raka kości. - Podczas operacji nie pobrano próbki do badania histopatologicznego, wykonano natomiast mechaniczne czyszczenie zmienionej tkanki, rozsiewając tym samym komórki nowotworowe! - powiedziała "Wprost" Jolanta Budzyńska, prawniczka współpracująca ze Stowarzyszeniem Pacjentów Primum Non Nocere.

Zabójcza ignorancja
Zalecany przez lekarzy test krwi PSA umożliwia zdiagnozowanie raka prostaty jedynie u 18 proc. mężczyzn poniżej 60. roku życia - wykazały badania prof. Rinaa Punglii z Harvard Medical School w Bostonie. Na ten typ raka zmarli mecenas Edward Wende oraz Frank Zappa, amerykański muzyk rockowy (miał zaledwie 52 lata). Wielu lekarzy nie potrafi jednak rozpoznać pierwszych symptomów nowotworu. Często mylą na przykład czerniaka ze zwykłymi znamionami na skórze. W Krakowie połowa pacjentów z rakiem jelita grubego przywożona jest do szpitala dopiero w stanie ostrym, gdy nastąpiły już niedrożność jelit, ich przedziurawienie i silne krwawienie.
- Gdy do onkologa trafia pacjent w III lub IV stadium choroby, specjalista powinien się zwrócić do kasy chorych o sprawdzenie, czy był on kiedykolwiek u lekarza pierwszego kontaktu. Jeśli okaże się, że był, to lekarz, który nie zwrócił uwagi na ewidentne zmiany nowotworowe, powinien otrzymać naganę od okręgowej izby lekarskiej. Jeśli popełni kilka błędów, powinno się mu czasowo odebrać prawo do wykonywania zawodu i zmusić do zdania egzaminu z umiejętności wczesnego rozpoznawania nowotworów - uważa prof. Cezary Szczylik z Centralnego Szpitala Klinicznego Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie. - Dopóki nie zmienimy systemu szkolenia lekarzy, wciąż będziemy słyszeć wstrząsające historie pacjentów, których nie udało się uratować z powodu błędów w diagnostyce - twierdzi prof. Pawlicki. Studenci medycyny przez cały cykl nauki mają tylko 60 godzin zajęć z onkologii. W walce z rakiem cały świat stawia na wczesną i powszechną diagnostykę. W Polsce wciąż dominuje diagnostyka śmierci.
Okładka tygodnika WPROST: 46/2003
Więcej możesz przeczytać w 46/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także