Falenta o śledztwie ws. afery podsłuchowej: Prokuratura poszła na łatwiznę

Falenta o śledztwie ws. afery podsłuchowej: Prokuratura poszła na łatwiznę

Dodano:   /  Zmieniono: 8
Już we wrześniu koniec śledztwa ws. afery taśmowej (fot. Pio Si/fotolia.com)
"Prokuratura zignorowała całą masę wątków, które rzucają nowe światło na niektóre fakty. Poszła na łatwiznę" - informuje w wywiadzie dla Radia ZET biznesmen Marek Falenta.
Prokuratura twierdzi, że Marek Falenta zlecił kelnerom wykonanie nielegalnych nagrań polityków i biznesmenów w warszawskich restauracjach.

Biznesmen twierdzi, że prokuratura odmawiała jego obrońcom udziału w przesłuchaniach oraz konfrontacji ze świadkami. "Odmówiono nam też przeprowadzenia dowodu z przesłuchania funkcjonariuszy CBŚ, którzy, jak już informowały media, instruowali kelnerów po ich zatrzymaniu, a przed przesłuchaniem w prokuraturze, jaki był mój rzekomy udział w całym procederze" - napisał w oświadczeniu dla Radia ZET Marek Falenta.

Jak przekonuje biznesmen, informował służby o podsłuchach jeszcze przed wybuchem afery i są nagrania tych rozmów.  "Rok temu Donald Tusk obiecał, że po wakacjach dowiemy się, kto zlecał podsłuchy. Dzisiaj Prokuratura nadal wie tyle samo" - pisze.

Afera taśmowa

W czerwcu 2014 r. we "Wprost" ujawniono sześć nagrań, których dokonano w dwóch warszawskich restauracjach – Amber Room oraz Sowa&Przyjaciele. Były to m.in. stenogramy i nagrania rozmów szefa MSW, prezesa Banku Centralnego, byłego ministra transportu oraz Jana Vincenta-Rostowskiego z Radosławem Sikorskim. Do redakcji "Wprost" docierały też wiadomości o kolejnych taśmach. Nagrane miało zostać spotkanie wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, do którego doszło na początku czerwca. Do ostatniego dotarło "Do Rzeczy" w połowie maja 2015 r.

Po kilku miesiącach okazało się, że istnieje więcej nagrań. Kelnerzy Łukasz N. i Konrad L. powiedzieli prokuratorom, że istniało nagranie rozmowy Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera oraz wiele innych. Oprócz tego, podczas śledztwa w tej sprawie wyszło na jaw, że podsłuchy mogły być zakładane również w dwóch innych warszawskich restauracjach: Ole i Lemongrass, w których wcześniej pracowali kelnerzy z afery podsłuchowej.


Po publikacji materiałów przez tygodnik "Wprost", 16 czerwca do redakcji dwukrotnie wkroczyła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Teksty dotyczące afery taśmowej można znaleźć na stronie Wprost.pl: Handel głową Rostowskiego, Afera podsłuchowaRozmowa Nowaka. "Wsadzą mnie do więzienia, k***".

Radio ZET, wprost.pl
 8
  • matyldzia5   IP
    Falenta wie co mowi a skoro prokuratura robi co robi to Falenta powinien powiedzieć wszystko co wie a czego nie chce ujawnić prokuratura. Wiadomo Serement.
    • obieżyswiat   IP
      Co za wspaniały kraj ,co za rząd ,co za prokuratura,że zamyka się nie zlodziei i oszustów ,którzy naradzali się jak ten Kraj okraść i ograbić ,tylko ludzi ,którzy to ujawnili. to są właśnie te najwyższe standardy Powszechnych Oszustów o których tak zawsze mówi pewien ryży i jego wataha.Jeszcze na koniec ta kopiąca w Smoleńsku przyzna im milionowe premie.
      • zbulwersowany   IP
        Rrząd /nierząd/ma się dobrze ,ale jak to może być, że stawia się zarzuty nie tym szkodnikom ,a tym co to wykryli
        • GRATUUUUUUUUUULUJE   IP
          DZIWNA SPRAWIEDLIWOŚĆ, GDY NIE KARZE SIĘ SPRAWCÓW , A TYCH CO UJAWNILI PRZESTĘPSTWA.... ZATEM GDY URZĘDNIK PAŃSTWOWY WYKRYJE I  UJAWNI PRZESTĘPSTWO WINIEN BYĆ UKARANY.......JEST TO EWIDENTNA OBRAZA PRAWA...................
          • franek   IP
            Rzad bezprawia i wyjatkowego zaklamania,robi co moze,by jakos dotrwac do wyborow...Na co ci przestepcy licza???

            Czytaj także