Polacy chcą wierzyć w obietnice PiS

Polacy chcą wierzyć w obietnice PiS

Drażni mnie brak wiedzy polityków, którzy aspirują do najwyższych stanowisk. Szydło i Kopacz wydają się nie wiedzieć, jak w tej chwili funkcjonuje Polska. Nie jest oczywiście w ruinie, ale są miejsca, gdzie żyje się dramatycznie źle, co widać w małych miastach – mówi „Wprost” prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog.

Co zadecyduje o zwycięstwie w wyborach parlamentarnych?

Inercja. Ludzie są już tak zniechęceni do Platformy, że cokolwiek by się działo w tej kampanii, nie zmienią zdania na temat partii rządzącej. Uważają, że Platforma rządziła za długo i że to był stracony czas. Obietnice PO już nie działają.

Skoro obietnice Platformy już nie działają, to być może obietnice PiS też nie?

Obietnice PiS zadziałały wcześniej i przyczyniły się do reorientacji poglądów ludzi. Natomiast pomysły PO, np. ten z powiązaniem podatków ze składkami zdrowotnymi i emerytalnymi, są niejasne. Widać, że sama premier nie rozumie, o co w tym chodzi. Ten pomysł rodzi wiele podejrzeń, m.in. takie, że w perspektywie Polacy będą otrzymywali emeryturę obywatelską, czyli bardzo niską. Z drugiej strony wprowadza przywileje dla przedsiębiorców. Wielu ludzi traktuje tę propozycję jako nieodpowiedzialną. I tu do gry powinien wejść Ryszard Petru, który – mam wrażenie – marnuje swoje szanse, zamiast punktować tę typową platformerską nieodpowiedzialność, którą miał już premier Jerzy Buzek. Za jego trzy niedopracowane reformy płacimy do dziś.

I to mówi ideowa matka AWS?

Byłam przy tym, kiedy doszło do decyzji o przeprowadzeniu trzech sztandarowych reform AWS. Przykładowo prof. Michał Kulesza, architekt reformy samorządowej, nie ukrywał, że system samorządowy należy potraktować jako miejsce awansu dla zaplecza klasy politycznej, dlatego trzeba go rozbudować. Z kolei Buzek mówił, że musimy pokazać, iż jesteśmy zdolni do przeprowadzenia zmian. Jakichkolwiek. I to dominowało w myśleniu o reformach. W tej chwili mamy podobne myślenie w PO. Uważam też, że Platforma w tych swoich zapędach reformatorskich jest mało wiarygodna, tak samo jak mało wiarygodny był prezydent Bronisław Komorowski. Jeżeli przez lata niewiele się robi, a później rzuca do działania, to ludzie w to nie wierzą. Trzeba było się skupić na jakiejś jednej sprawie i ją dopracować.

A czy ludzie wierzą w PiS-owskie 500 zł na każde dziecko i obniżenie wieku emerytalnego?

Chcą wierzyć. Może nie powinno się wracać do 60 lat dla kobiet, ale 63 lata to jest realistyczna propozycja. I nie ma sensu łączyć tego ze stażem pracy, bo przy tej skali szarej strefy, przy umowach śmieciowych trudno wypracować 40-letni okres składkowy. Politycy majstrując przy emeryturach, nie wzięli pod uwagę faktu, że społeczeństwo żyje na styk, i dlatego ten pomysł jest przekombinowany.

Dlaczego Petru marnuje swoje szanse?

Ryszard Petru jest świetnym ekonomistą, przy czym nie jest doktrynerem, jak Leszek Balcerowicz, który kieruje się takimi prekoncepcjami jak niewidzialna ręka rynku bez odpowiednich instytucji, co doprowadziło do niezwykle wysokich kosztów jego reform. Terapia szokowa, przedwczesna wewnętrzna możliwość wymiany złotego na obce waluty spowodowały masowy import i zwijanie się naszej produkcji. Petru, choć jest uczniem Balcerowicza, inaczej patrzy na gospodarkę. Ale jako naukowiec, ceniony na SGH, powinien analizować to, co mówią inni. Tymczasem on tylko zakreśla obszary, którymi się zajmie, np. edukacja, innowacje. Nie mówi, jak to zrobi, nie rozmawia z inni partiami, nie inwestuje w swoją przyszłość polityczną. Zawisł między podejściem analitycznym a upodabnianiem się do innych.

Pani córka zdecydowała, że jej polityczna przyszłość będzie zależała od Ryszarda Petru. Uważa pani, że to dobra decyzja?

Zaskoczyła mnie. Nie spodziewałam się, że będzie chciała wejść do polityki. Jest osobą, która może dużo powiedzieć na temat edukacji. Chodziła do szkoły średniej w Stanach Zjednoczonych. Ma amerykański doktorat. Jest świetną nauczycielką w liceum. Uczy matematyki po angielsku i potrafi każdego, kto przyjdzie do takiego liceum, wykierować na przyszłego studenta Oxfordu czy Cambridge. Zrobiła sobie dodatkowe studia z filozofii. Jest na pewno lepszą matką dla trojga swoich dzieci, niż ja byłam dla niej. Potrafi to wszystko ogarnąć. Dziwię się, że chce się angażować w politykę, która od dawna pozostaje na jałowym biegu, a poziom ludzi do niej wchodzących nie jest zbyt wysoki. Moim zdaniem szkoda jej czasu i nerwów, ale chce spróbować i chce pomóc Petru.

Kibicuje pani Petru w tych wyborach?

Nie. Z zaciśniętymi zębami zagłosuję na PiS. Natomiast wolę Petru od zdemoralizowanej do szpiku kości Platformy, dlatego uważam, że powinien się dostać do Sejmu.

Dlaczego musi pani zaciskać zęby, żeby zagłosować na PiS?

W PiS jest mnóstwo świetnych ludzi, na zapleczu, w Instytucie Sobieskiego, ale niestety, mało wykorzystywanych. Rej wiodą takie osoby jak Wojciech Jasiński, który do dziś w Płocku jest źle wspominanym aparatczykiem komunistycznym. Gdyby wykorzystać zaplecze PiS i dokonać w tej partii gruntownej zmiany pokoleniowej, to moglibyśmy spać spokojnie. Przeraża mnie także uruchamianie strachu przed „obcymi” i na tym tle masowe demonstracje nawołujące do przemocy. Z drugiej strony to i tak jest lepsza formacja niż PO, która ma mnóstwo młodych ludzi zdemoralizowanych łatwym dostępem do stanowisk i nieoczekujących niczego więcej.

Jaka jest w tej chwili pozycja prezydenta Andrzeja Dudy? Skierował do Sejmu projekt obniżenia wieku emerytalnego, taki jak proponowało PiS, a nie on sam. Pojechał w nocy do Jarosława Kaczyńskiego. Jest sterowaną głową państwa?

Andrzej Duda jest dla mnie zagadką. Nie wierzyłam, że może wygrać wybory, choć chciałam zmiany. Do dziś drażni mnie to, że deklamuje swoje przemówienia, upaja się słowami. Ale dużo będzie zależało od ludzi, których wokół siebie zgromadzi. Sprawę z ustawą o wieku emerytalnym interpretuję jako element kampanii wyborczej. Wiadomo było, że w tej kadencji Sejmu taki projekt nie przejdzie, i chodziło o to, żeby to wybrzmiało. Natomiast tak rozdmuchane spotkanie Duda–Kaczyński to normalna rzecz. Kancelaria Prezydenta powinna być otwarta. Z takiego spotkania nie powinno się robić tajemnic ani sensacji. Nie sądzę, żeby Kaczyński chciał sterować prezydentem. Po pierwsze jest już w wieku emerytalnym, po drugie ma poczucie dużej odpowiedzialności i dlatego stara się myśleć o tym, co będzie po zdobyciu władzy. Pamiętajmy, że rządy PiS były krótkie, ale odpowiedzialne.

A jaka jest pozycja Beaty Szydło? Jarosław Kaczyński powiedział, że jeśli będzie ona dobrym premierem, to ma szansę na pełną kadencję. Z czego można wnosić, że jeżeli prezes PiS uzna, iż się nie sprawdza, to ją odwoła.

Nie dziwię się Kaczyńskiemu. Przypuszczam, że postawił na Szydło, bo nie chciał się ścigać z Kopacz, żeby nie przegrać z kobietą. Ale prawdopodobnie ma w pamięci bardzo dobrą Grażynę Gęsicką, która przeszła przez system administracji rządowej, była świetnie wykształcona, miała niesamowicie silny charakter i szeroką wiedzę. Myślę, że Szydło nie jest taka i dlatego Kaczyński się zabezpiecza, że jeś li nie będzie osobą na miarę szefa rządu, to zastąpi ją kimś innym.

Sobą?

Jarosław Kaczyński jest zmęczony i szuka kogoś, kto mógłby sięgnąć do młodszego pokolenia. Nie wiem, czy Szydło jest odpowiednią osobą. Widać, że nie ma rozległej wiedzy. Pokazały to chociażby jej ostatnie dywagacje o rolnictwie. To jest bardzo zróżnicowany obszar, którego ona po prostu nie rozumie. Drażni mnie ten brak wiedzy polityków, którzy aspirują do najwyższych stanowisk. Szydło i Kopacz wydają się nie wiedzieć, jak w tej chwili funkcjonuje Polska. Nie jest oczywiście w ruinie, ale są miejsca, gdzie żyje się dramatycznie źle, co widać w małych miastach. Ludzie oczekują innej postawy niż „damy radę”. Są w Polsce wyspy innowacyjności (poznańskie drony czy gliwickie superpaliwo). Takie przedsięwzięcia mogą przenieść nas na wyższy poziom rozwoju. Tego oczekują wyborcy.

Nie podoba się pani kampania Beaty Szydło?

Nie podoba mi się. Ciągle eksploatuje temat sześciolatków, który nie powinien być przedmiotem kampanii PiS. Szydło powinna mówić o wolności i inwestowaniu w obywateli, zwłaszcza że nasza edukacja przeżywa regres na każdym etapie kształcenia. Narzucanie obywatelom sposobu życia przez polityków jest złe. Szczególnie że chcą o tym decydować ludzie, których jedyną kompetencją jest to, iż byli lojalni względem szefa partii. Tylko społeczeństwo, które wierzy w siebie i ma przestrzeń, żeby działać, może coś zmienić w tym kraju.

Jedyną kompetencją Szydło jest lojalność wobec prezesa PiS?

Nie wiem. Nie znam jej. Oceniam ją na odległość. Pewne jest, że popełniła błędy w kampanii, i odnoszę wrażenie, że i PiS, i PO, i wszyscy inni chcą już tylko dotrwać do 25 października, utrzymując to, co dotychczas osiągnęli.

Pani zdaniem PiS będzie rządziło samodzielnie?

Niewykluczone, ale możliwe są też koalicje. Do Sejmu obok PO pewnie wejdzie Nowoczesna Ryszarda Petru, który raczej nie stworzy koalicji z PiS. Możliwe, że mandaty zdobędzie ruch Pawła Kukiza, ale on nie chce wejść do układu politycznego, tylko ewentualnie budować koalicję na konkretne głosowania. Jest jeszcze partia KORWiN. Cenię Przemysława Wiplera. Jest u nich Miriam Shaded, bardzo sensowna dziewczyna, która zrobiła coś konkretnego w sprawie syryjskich chrześcijan. Przerażają mnie te hasła antyimigranckie, które pojawiają się na murach. Nie powinniśmy się zamykać na imigrantów, tylko decydować, kto ma do nas przyjechać. Szkoda, że rząd nie wysłał do uchodźców autobusu na granicę serbsko-węgierską, żeby zabrać tych, którzy chcą mieszkać w Polsce. Wtedy moglibyśmy sprawdzić, jacy to są ludzie. Proces selekcji jest dla Syryjczyków upokarzający, ale trzeba pamiętać, że Austria i Niemcy wybiorą tych, którzy będą dla nich przydatni.

Partia KORWiN żeruje na antyimigranckich nastrojach. Przemysław Wipler, o którym ciepło się pani wypowiada, niedawno był na manifestacji antyimigranckiej.

On prędzej pójdzie, powie, niż pomyśli. Na demonstracjach 11 listopada był z dzieckiem na ramionach. To było chore. Ale generalnie to człowiek niegłupi i świetnie wykształcony.

Czy jeżeli PiS dojdzie do władzy, to zmieni decyzję rządu Ewy Kopacz o obowiązkowym rozdzielaniu imigrantów?

Nie wiem, czy to jest możliwe. Na pewno PiS będzie chciało zrobić więcej, aby zachować jedność Grupy Wyszehradzkiej. Ona ma jeszcze przyszłość. PiS będzie się też zachowywać bardziej fair wobec Viktora Orbána.

A czy doprowadzi do obniżenia wieku emerytalnego?

Najpierw trzeba znieść przywileje emerytalne sędziów, służby mundurowej. Przymierzyć się do reformy KRUS i podatków rolniczych. Dlatego pewnie będzie trzeba wycofać prezydencki projekt emerytalny, który teraz został skierowany do Sejmu, i przedstawić nowy. Szansą dla PiS jest pokazanie racjonalnej twarzy.

Minął rok rządów Ewy Kopacz. Co udało się jej zrealizować?

Zasługą tego rządu jest polityka prorodzinna. Ale bardziej jest to osiągnięcie ministra pracy Władysława Kosiniaka- -Kamysza niż Ewy Kopacz. Na minus zapisuję ostatnią propozycję opłacania składek na ZUS i FUS przez państwo. Jak już mówiłam, to może być zapowiedź zdemolowania niektórych instytucji. Mam wrażenie, że Kopacz jest osobą, która nie bardzo ogarnia całą tę złożoność rządzenia. Zaproponowanie takiego radykalnego i niedoprecyzowanego projektu wskazuje na skrajny brak odpowiedzialności.

Podobno jest to pomysł Janusza Lewandowskiego.

Janusz Lewandowski nie powinien się brać za reformy. Pamiętam, co się stało ze słynnym programem powszechnej prywatyzacji, kto się na tym obłowił i jak źle skończyły przedsiębiorstwa, które znalazły się w tym projekcie. On się absolutnie nie nadaje do przeprowadzania żadnych reform. Może co najwyżej funkcjonować jako biurokrata europejski. Jego nazwisko przy projektach gospodarczych po prostu mnie przestraszyło.

A co pani myśli o wysypie afer związanych z Krzysztofem Kwiatkowskim, prezesem Najwyższej Izby Kontroli?

Jestem nimi zaskoczona, bo on się pozytywnie wybijał. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak ktoś taki może być tak głupi, żeby podejmować tego typu ryzyko.

Niektórzy uważają, że to jest zorganizowana akcja polityczna przeciwko niemu.

Jestem skłonna w to uwierzyć, bo raporty NIK topiły Platformę. Pokazywały, że kolejne dziedziny państwa są źle zarządzane. Gdyby nie te raporty, to PO mogłaby nadal udawać, że nic się nie stało.

Były polityk Platformy topił Platformę?

Krzysztof Kwiatkowski jest politykiem Krzysztofa Kwiatkowskiego. Uważam, choć może to brzmi surrealistycznie, że jest człowiekiem racjonalnym i mimo wszystko przyzwoitym. Co więcej – sądzę, że delegatury NIK powinny być obsadzane przez prezesa, nie na zasadzie konkursów. Powinna to być drużyna ludzi, którym ufa. Uruchomienie taśmy o ustawianiu konkursu to kara dla Kwiatkowskiego wymierzona z platformerską mściwością. Służby w pewnym momencie zostały zdyscyplinowane i użyto taśmy. Ciekawa jestem, kto podejmuje takie decyzje.

W wywiadzie dla „Polska The Times” powiedziała pani, że widać, iż służby są zmęczone obecną władzą, stąd wyciek taśm kompromitujących PO.

Widocznie ktoś im przypomniał, że nadal są służbami tej władzy. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 41/2015
Więcej możesz przeczytać w 41/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0