Praktyczny prawnik

Praktyczny prawnik

Prawo to wciąż jeden z najbardziej obleganych kierunków studiów. Eksperci alarmują, że kształcenie prawników wymaga jednak dużych zmian. Rynek potrzebuje praktyków i specjalistów, a otrzymuje kiepsko wykształconych teoretyków.

Dwa banalne pytania wystarczą, by ocenić aplikanta do pracy w kancelarii prawnej. Pytam o to, gdzie uiszcza się opłatę skarbową od pełnomocnictwa procesowego i ile ona wynosi – opowiada warszawski prawnik. Jak się okazuje, wielu młodych adeptów prawa nie zna na te pytania odpowiedzi. To oznacza, że po pięciu latach studiów i zdanym egzaminie korporacyjnym nie potrafiliby skutecznie złożyć najprostszego pozwu np. o zapłatę faktury. Dyskusja na temat systemu kształcenia prawników trwa od lat, ale nie za bardzo przekłada się to na jego poziom.

Andrzej Kalwas, były minister sprawiedliwości i były prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, nie ma wątpliwości, że potrzebne są zmiany. – Niekontrolowane otwarcie zawodów prawniczych, masowe nabory na wydziały prawa prowadzą do degradacji i pauperyzacji tego zawodu. Tymczasem jest to profesja zaufania publicznego. Tu błędy kosztują słono – zaznacza. Dodaje, że w przypadku społeczeństwa o niskiej świadomości prawnej regulatorem rynku staje się cena, co jest zagrożeniem dla jakości świadczonych usług. Model kształcenia prawników w Polsce jest taki, że w trakcie studiów zdobywają wiedzę teoretyczną. Praktyki mają nauczyć się w ramach trzyletniej aplikacji, na którą aby się dostać, muszą zdać egzamin. Po aplikacji czeka ich jeszcze jeden, ten, który otwiera im drogę do zawodu sędziego, adwokata czy prokuratora.

Mecenas Agata Rewerska prowadzi szkolenia zawodowe dla prawników, m.in. przygotowuje ich do tych egzaminów. – Największą bolączka naszych czasów jest teoretyczność nauczania oraz to, że systemy i programy nauczania nie nadążają za bardzo dynamicznym rozwojem społecznym czy technologicznym. Dotyczy to zresztą nie tylko prawa – mówi. W jej ocenie studia, które kiedyś były wyłącznie miejscem ćwiczenia i doskonalenia umysłu, dziś są po prostu narzędziem służącym zdobyciu pracy. – Współczesne uniwersytety powinny być bardziej ośrodkami edukacji praktycznej dostosowanymi do potrzeb zawodowych studentów, a tym samym mocniej osadzone w realiach rynku. Służyć temu może postawienie na jakość szkolenia teoretycznego i przeplatanie go z ćwiczeniami o charakterze praktycznym, stażami zawodowymi, praktykami czy też szkoleniami prowadzonymi przez osoby wykonujące poszczególne zawody – dodaje.

O to, jak uczelnie radzą sobie z tym wyzwaniem, zapytaliśmy dr. Mieczysława Błońskiego. Kierowany przez niego Wydział Prawa i Administracji Uczelni Łazarskiego został ostatnio oceniony przez Polską Komisję Akredytacyjną, instytucję nadzorującą jakość kształcenia szkół wyższych, jako wyróżniający. Wydział otrzymał wyróżniające oceny we wszystkich ośmiu obszarach działania badanych przez PKA, co jest ewenementem w skali kraju. Audytorów pozytywnie zaskoczył przede wszystkim proces opracowywania koncepcji studiów, które na bieżąco z pomocą przedstawicieli korporacji prawniczych, biznesu oraz samych studentów dostosowywane są do potrzeb rynku pracy. – Nasz system prowadzenia zajęć polega na rozwiązywaniu konkretnych problemów prawnych, ponadto wydłużyliśmy czas praktyk studenckich – mówi dr Błoński. Nauka prawa na tej uczelni oparta jest na anglosaskim modelu tutoringu. To oznacza, że niewielka grupa studentów jest pod stałą pieczą opiekuna naukowego. Ponad 60 proc. kadry to praktycy, pośród nich sędziowie Sądu Najwyższego, prokuratorzy czy radcowie prawni z największych polskich kancelarii.

– Wiemy, że nie wszyscy nasi absolwenci będą chcieli wykonywać klasyczne, tzw. togowe, zawody prawnicze, takie jak adwokat, sędzia, prokurator czy radca. Im oferujemy bardzo wąskie specjalizacje, które będą mogli wykorzystać, pracując dla biznesu czy administracji publicznej – dodaje dziekan WPiA Uczelni Łazarskiego. Studenci mają do wyboru 17 różnych ścieżek kształcenia, takich jak np. prawo medyczne, farmaceutyczne, lotnicze, energetyczne czy telekomunikacyjne. Na praktyczny aspekt kształcenia prawników postawili Niemcy, którzy nie tak dawno borykali się z podobnymi problemami. Student niemieckiego wydziału prawa musi przede wszystkim umieć posługiwać się prawem w praktyce, a uczelniane egzaminy sprowadzają się do rozwiązywania konkretnych problemów prawnych. Niemcy zreformowali system, gdy drastycznie spadły ceny usług prawnych, a potem okazało się, że coraz więcej adeptów tamtejszych wydziałów prawa pracowało jako taksówkarze czy kasjerzy. Polski system zmierza w tym samym kierunku. ■

©℗ Wszelkie PRAWA zASTRzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 42/2015
Więcej możesz przeczytać w 42/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0