Pieniądze na zdrowie

Pieniądze na zdrowie

Polskie lecznictwo jest w stanie wchłonąć każde fundusze. Cała sztuka, by właściwie je zagospodarować - mówili uczestnicy debaty „Głosuj na zdrowie”.

Ochrona zdrowia powinna być jednym z głównych punktów kampanii wyborczej – zgodzili się uczestnicy debaty „Głosuj na zdrowie”, organizowanej przez „Wprost”, Polsat News i „Głos Lekarza”. Tak jednak nie jest, być może dlatego, że w tle znajduje się bolesny problem braku pieniędzy. Klucz do poprawy sytuacji nie leży jednak tylko w zwiększeniu wydatków. O tym, na ile poważna jest sytuacja, świadczy fakt, że 59 proc. Polaków, którzy wzięli udział w badaniu CATibus, przeprowadzonym na zlecenie Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma przez Millward Brown w ramach inicjatywy „Głosuję na zdrowie”, zgodziłoby się na podwyżkę składki zdrowotnej, która gwarantowałaby im dostęp do nowoczesnych terapii lekowych. A 91 proc. uważa, że partie polityczne powinny jasno określić swoje plany i propozycje dotyczące poprawy jakości funkcjonowania ochrony zdrowia. Do najbardziej oczekiwanych zmian w ochronie zdrowia należą: skrócenie kolejek (tak uważa 28 proc. badanych), zwiększenie dostępności do lekarzy (22 proc.), zmiana finansowania ochrony zdrowia (11 proc.), ułatwienie dostępu do nowoczesnych metod leczenia i leków (9 proc.).

PIENIĘDZY JEST MAŁO...

– Gdybyśmy zapytali przeciętnego Polaka, czy jest zadowolony z opieki zdrowotnej, odpowiedź byłaby negatywna. W Europie jesteśmy pod tym względem na szarym końcu, podobnie jak pod względem wydatków na opiekę zdrowotną – mówił dr Jarosław Pinkas, były wiceminister zdrowia, inaugurując debatę „Głosuj na zdrowie”. – Podczas gdy średnia europejska wynosi ok. 9 proc. PKB, my wydajemy tylko 4,4 proc. ze środków publicznych i 2 proc. z prywatnych – mówił dr Pinkas. Tymczasem nowoczesne technologie kosztują w Polsce tyle samo, ile w pozostałych częściach Europy.

– Należy uznać za cud, że nasza opieka zdrowotna nadal funkcjonuje, tym bardziej że za połowę średniej europejskiej udzielamy rocznie 140 mln świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej, 80 mln specjalistycznej, a hospitalizujemy 6 mln pacjentów – mówił dr Pinkas.

…ALE WYDATKI TO NIE WSZYSTKO

Zdaniem wielu ekspertów polskie lecznictwo jest w stanie wchłonąć każdą ilość pieniędzy, a efekt i tak będzie mizerny. Winny jest wadliwy system. Profesor Witold Orłowski, ekonomista, członek Rady Ekspertów inicjatywy „Głosuj na zdrowie”, zwrócił uwagę, że konsekwencją potraktowania ochrony zdrowia jako inwestycji powinno być mierzenie jej skuteczności. Przestrzegł jednak przed myśleniem, że więcej pieniędzy rozwiąże wszystkie problemy. – USA wydają na opiekę zdrowotną 18 proc. PKB, czyli ok. 3 bln dolarów, a mimo to kilkadziesiąt milionów obywateli pozbawionych jest opieki medycznej. Mówiąc tylko o kosztach, będziemy się kłócić, bo wydatki wymagają pieniędzy, których jest za mało. Powinniśmy mówić o efektach w postaci lepszego stanu zdrowia Polaków. I tu nie uciekniemy od pytania o efektywność. Chodzi o stworzenie systemu, który kieruje środki tam, gdzie one mogą być wydane w sposób jak najbardziej efektywny – przekonywał prof. Orłowski. Uczestnicy byli dość zgodni w ocenie zagadnienia właściwego gospodarowania pieniędzmi.

Tomasz Latos, poseł PiS i przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, zwrócił uwagę, że na służbę zdrowia powinno się patrzeć pod kątem opłacalności pewnych wydatków. – Dziś oszczędza się na lekach, wprowadza progi dostępności do terapii, robi się pewne zabiegi, które się nie opłacają. Nie premiuje się jakości, a Narodowy Fundusz Zdrowia interesuje tylko, czy właściwie wypełniono tabelki kosztów – zauważył poseł Latos. Doktor Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, podkreślił, że kontraktowanie powinna poprzedzać ocena jakości leczenia i jej długofalowych wyników. – Na onkologię wydajemy 2 tys. dolarów rocznie na osobę i umiera przeszło 60 proc. chorych. Tam, gdzie na onkologię przeznacza się 3,5-4 tys. dolarów, wyniki są o 10 pkt proc. rocznie lepsze – mówił dr Meder. Poseł PO Lidia Gądek, członkini sejmowej Komisji Zdrowia, przypomniała, że budżet NFZ jest dziś ponaddwukrotnie większy niż osiem lat temu – wynosi blisko 68 mld zł, ale też wyzwania są dużo większe. Paweł Sztwiertnia, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych „Infarma”, zauważył jednak, że choć budżet NFZ wzrósł, wydatki na leki od roku 2011 pozostają zamrożone zgodnie z ustawą refundacyjną.

– Przez ostatnie trzy lata zaoszczędzono ponad 4 mld zł, ale tylko 10-12 proc. z tej kwoty zostało wydane na poprawę dostępu do nowoczesnych leków. Tymczasem poprawa dostępu do nowoczesnych terapii lekowych mogłaby się w prosty sposób przełożyć na wzrost efektywności leczenia i ograniczenie kosztów pośrednich chorób ponoszonych przez państwo w różnych obszarach – mówił Paweł Sztwiertnia. Poseł Lidia Gądek podkreśliła, że odsetek środków przeznaczanych na szpitalnictwo się zmniejsza – z blisko 60 proc. do 52. proc. Dodała też, że inwestycja w ochronę zdrowia powinna się wiązać przede wszystkim z profilaktyką. Zgodził się z nią Konstanty Radziwiłł, szef Naczelnej Rady Lekarskiej, który zauważył, że formami inwestycji, których w Polsce wciąż brakuje, są m.in. wykorzystanie do promocji zdrowia mediów publicznych, profilaktyka, wczesne wykrywanie chorób i edukacja.

GOSPODARKA SENIORALNA, GŁUPCZE!

Ważną częścią wydatków na ochronę zdrowia powinno być zabezpieczenie najstarszej grupy społecznej, zwłaszcza w obecnej sytuacji demograficznej – spadku liczby osób w wieku produkcyjnym i rosnącej grupy osób 50+. Profesor Bolesław Samoliński, były konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, zauważył, że ekonomika zdrowia ma szczególny wymiar w kontekście opieki senioralnej. – Seniorzy to najbardziej zróżnicowana grupa społeczna – od zdrowych po bardzo chorych i umierających. Misją powinna być aktywizacja tych sprawnych i wsparcie tej drugiej grupy. Dwa ostatnie lata życia przeciętnego obywatela w cywilizowanym kraju kosztują 50 proc. środków, które wydał na ochronę zdrowia, państwo powinno go w tym czasie wspierać – przekonywał prof. Samoliński. Poseł Tomasz Latos zauważył, że warto powrócić do pomysłu Zbigniewa Religi, który planował wprowadzenie ubezpieczenia pielęgnacyjnego, dzięki któremu seniorami mogliby się zająć w ich domach opiekunowie i pielęgniarki. Poseł Lidia Gądek poparła budowę domów opieki pielęgniarskiej, które pozwoliłyby czynnym zawodowo opiekunom seniorów na powrót do pracy.

Doktor Jarosław Pinkas zauważył, że gospodarka senioralna mogłaby stanowić ważny element ekonomiki: – Trawestując słowa Billa Clintona: „Economy, stupid!”, czyli „Gospodarka, głupcze!”, należałoby dziś powiedzieć: „Silver economy, stupid!”. Gdybyśmy zaczęli myśleć, że to pozwala osiągnąć dochód narodowy, i byli konsekwentni w działaniu, moglibyśmy szybko osiągnąć spektakularny sukces – przekonywał dr Pinkas. Jego zdaniem Polska może być potęgą europejską, jeśli chodzi o organizację opieki nad osobami starszymi – tworzyć udogodnienia, kształcić studentów, pielęgniarki, opiekunów, edukować rodziny.

HAMOWANA REFUNDACJA

Burzliwą częścią dyskusji była rozmowa na temat refundacji leków i dostępu do nowoczesnych terapii medycznych. Oceniając narzędzia prawne, dr Krzysztof Łanda, prezes Fundacji Watch Health Care, zauważył, że ustawa refundacyjna wypełniła wymagania dyrektywy przejrzystości Unii Europejskiej (m.in. wprowadzono Komisję Ekonomiczną, a więc agencję cen dla leków, która podjęła negocjacje z przemysłem farmaceutycznym), jednak ma ona kilka minusów. Wśród nich wymienił brak podejścia egalitarnego – nonsensowne wymagania analiz ekonomicznych w przypadku leków sierocych dla chorób ultrarzadkich i brak refundacji dla wielu leków tzw. soft label, o udowodnionej efektywności klinicznej, np. antybiotyków, wcześniej refundowanych. Pacjenci muszą płacić za nie 100 proc. ceny, bo lekarze boją się opresyjnego prawa.

Brak refundacji leków od lat stosowanych powszechnie na świecie skrytykował też prof. Grzegorz Dzida, lubelski konsultant wojewódzki w dziedzinie diabetologii: – Pacjentów nie obchodzą kulisy tego, co pojawia się na listach refundacyjnych. Wiedzą, że Polska jest ewenementem, jeśli chodzi o traktowanie chorych na cukrzycę i odmawianie im nowoczesnych leków od lat refundowanych w większości krajów europejskich – mówił prof. Dzida. A dr Alicja Milczarczyk z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii szpitala MSWiA w Warszawie dodała, że dla samych lekarzy bolesne jest to, że znając współczesne zalecenia polskich i światowych towarzystw naukowych, nie są w stanie zapewnić pacjentom odpowiedniego leczenia: – Ponad 90 proc. chorych nie jest dziś leczone zgodnie z tymi zaleceniami – podkreśliła dr Milczarczyk. Uczestnicy debaty „Głosuj na zdrowie” zgodzili się z wyborcami, których 86 proc. uważa, że poprawa stanu zdrowia Polaków powinna być priorytetowym obszarem działań nowego rządu. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 43/2015
Więcej możesz przeczytać w 43/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także