Opłacanie swoich za publiczne pieniądze

Opłacanie swoich za publiczne pieniądze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Narodowe Centrum Kultury wydawało pieniądze na książki Ryszarda Petru, lidera Nowoczesnej. Zapłaciło też za utworzenie istniejącego już działu kultura na portalu NaTemat.pl Tomasza Lisa. Później dziennikarze serwisu pisali teksty chwalące osiągnięcia NCK.

Wprost” dotarł do zestawienia wydatków i planu budżetowego Narodowego Centrum Kultury za 2015 r. Dokument liczy ponad 1000 pozycji. Jest to spis wszystkich wydatków NCK za 2015 r. Tych już zrealizowanych i tych zaplanowanych na listopad i grudzień. W zestawieniu znalazły się wydatki na książkę Ryszarda Petru napisaną razem z byłym dziennikarzem „Gazety Wyborczej”.

Pieniądze według dokumentów, które posiadamy, dostało też troje dziennikarzy portalu Tomasza Lisa NaTemat.pl. W dokumentacji NCK wydatek ten opisano jako „stworzenie działu kulturalnego w ramach portalu NaTemat.pl”. W sumie instytucja podległa ministrowi kultury przekazała na ten cel ponad 60 tys. zł. Ze sprawozdania wynika jednak, że pieniędzy nie otrzymała spółka wydająca portal, tylko dziennikarze. Co ciekawe, po otrzymaniu pieniędzy jeden z nich napisał na portalu NaTemat.pl tekst chwalący NCK.

Wsparcie finansowe z Narodowego Centrum Kultury otrzymywała też Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, a także wydawca „Dziennika Gazety Prawnej”. Czy wydatki NCK były zgodne ze statutem Centrum? Wątpliwości ma obecne kierownictwo Ministerstwa Kultury, które w podległej jednostce przeprowadza właśnie audyt.

KSIĄŻKI PETRU

Narodowe Centrum Kultury istnieje od 2002 r. W 2006 r. zostało zreorganizowane. Podlega ministrowi kultury i dziedzictwa narodowego. To minister powołuje dyrektora NCK, sprawdza też wydatki instytucji.

„Narodowe Centrum Kultury jest państwową instytucją kultury, której statutowym zadaniem jest podejmowanie działań na rzecz rozwoju kultury w Polsce” – czytamy na stronie instytutu. Według statutu przedmiotem działalności Centrum jest przede wszystkim wspieranie i zwiększanie zainteresowania kulturą, jej rozwój czy promocja. Ponadto NCK ma „podtrzymywać i upowszechniać tradycje narodowe i państwowe”.

Dyrektorem NCK jest od 2006 r. Krzysztof Dudek. Stanowisko to dostał jeszcze w czasach rządów PiS, kiedy Ministerstwem Kultury kierował Kazimierz M. Ujazdowski. Dudek był wtedy radnym wojewódzkim w Łodzi. Działał w PiS. Ale jesienią 2007 r. partia Jarosława Kaczyńskiego przegrała wybory i musiała oddać władzę koalicji PO-PSL. Jeszcze w grudniu Dudek zrezygnował z członkostwa w PiS. Dwa lata później przeszedł do klubu radnych PO. Startował też z list Platformy w wyborach samorządowych. Nie zdobył mandatu, ale pozostał dyrektorem NCK.

Centrum rocznie dysponuje budżetem kilkudziesięciu milionów złotych. Z tych pieniędzy NCK finansuje programy, wydarzenia kulturalne czy publikacje. O dofinansowanie z NCK mogą się starać organizacje pozarządowe zajmujące się kulturą, ale też artyści. Tyle teoria. „Wprost” dotarł do listy wydatków NCK w 2015 r. Wynika z niej, że na dofinansowanie Centrum mogły liczyć nie tylko instytucje czy osoby zajmujące się kulturą.

I tak jednym z większych beneficjentów NCK jest poseł Ryszard Petru. Instytut wspierał finansowo książki, których autorem lub współautorem jest lider Nowoczesnej. W marcu 2015 r. NCK zapłaciło 23,3 tys. zł za druk książki „Koniec wolnego rynku? Geneza kryzysu”. Centrum było wydawcą publikacji. Organizowało też spotkania autorskie z Petru. „Za cel autor stawia sobie przede wszystkim przedstawienie całościowych mechanizmów rządzących kryzysem. Następnie obalenie wielu zagnieżdżonych w naszej świadomości stereotypów i mitów na jego temat. Po trzecie, Petru przygląda się sposobom radzenia sobie z kryzysem przez Amerykę i Europę, by następnie odpowiedzieć na pytanie, czy obecna sytuacja to koniec kapitalizmu takiego, jaki znaliśmy dotychczas” – czytamy na stronie Narodowego Centrum Kultury.

Co ta publikacja ma wspólnego z zapisaną w statucie misją NCK? Centrum nie odpowiedziało na nasze pytania. Petru jest też współautorem książki „Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela”. „Już po raz drugi tandem Kasdepke-Petru podjął się oswojenia pojęć z zakresu ekonomii dla najmłodszych czytelników. Oswojenia w pełnym tego słowa znaczeniu” – czytamy na stronie NCK. Lista wydatków związanych z tą publikacją jest dużo większa. Jak wynika z dokumentów finansowych NCK, do których dotarł „Wprost”, w lutym 2015 r. Centrum zapłaciło Rossmann SDP 209 tys. zł. Transakcję w dokumentach NCK opisano jako „sprzedaż i przeniesienie praw własności do 10 tys. egzemplarzy”. Kolejna pozycja związana z tą publikacją to wydatek na jej druk – 137,3 tys. zł. Jak książka wpisuje się w cele statutowe Narodowego Centrum Kultury? Dlaczego była tak hojnie wspierana przez agendę ministra kultury, a nie np. Ministerstwo Finansów czy Gospodarki? Nie wiadomo. Narodowe Centrum Kultury nie wytłumaczyło nam, dlaczego zdecydowało się finansować publikacje Ryszarda Petru. Nie wytłumaczyło też, dlaczego finansowało książkę akurat w czasie kampanii wyborczej. Wyjaśnienie dostaliśmy natomiast z partii Ryszarda Petru. – W sprawie publikacji książek Narodowe Centrum Kultury samo zgłosiło się do pana Ryszarda Petru. On o nic nie zabiegał – mówi Justyna Majewska, odpowiedzialna za kontakt z mediami w Nowoczesnej.

KASA NA PORTAL LISA

Pieniądze z Narodowego Centrum Kultury trafiały też na projekty dziennikarzy. Z dokumentów wynika, że w sierpniu 2015 r. troje dziennikarzy związanych z portalem NaTemat.pl Tomasza Lisa dostało z NCK w sumie 60,2 tys. zł. Wszyscy otrzymali przelew 31 sierpnia 2015 r. Najwięcej dostał Tomasz Molga, dziennikarz biznesowy NaTemat.pl. „Świat biznesu może być porywający, sensacyjny i inspirujący. Staram się go pokazać poprzez tworzących go ludzi” – pisze o sobie Molga. Według dokumentacji NCK dziennikarz portalu Tomasza Lisa otrzymał pieniądze za „stworzenie działu kulturalnego w ramach portalu”. Ale nie trafiają one do wydawcy NaTemat.pl. Dostaje je Molga. W dokumentacji NCK opisany jest jego adres prywatny. Mało tego, dział, który miał być stworzony za pieniądze od NCK, istniał już na portalu Tomasza Lisa. Za co więc zapłaciło Centrum?

Już po tym, jak NCK zrealizowało przelew, Molga napisał na portalu Lisa tekst na temat NCK pt. „Kultura na zawsze dostępna: Jak rządowa instytucja promuje tysiące wydarzeń na każdą kieszeń”. W publikacji dziennikarz biznesowy zachwala inicjatywy kulturalne NCK. Tekst ma ewidentnie charakter promocyjny. – Choć pojęcie „instytucja” kojarzyć się może z pewną skostniałością, nieprzyjemnym formalizmem bezimiennych urzędów i sztampą, warto pamiętać, że mamy w kraju przynajmniej kilka takich podmiotów, które mówiąc wprost, „robią robotę”. Jedną z takich właśnie instytucji jest Narodowe Centrum Kultury (NCK) – pisze Molga. I dalej: – Choć chwila nudy może być bardzo przydatna, bo pozwala zwolnić w życiu i przyjrzeć się kierunkowi, w którym zmierzamy, jej nadmiar może być szkodliwy. NCK właśnie odbiera ci ostatnie argumenty mające uzasadnić spędzanie wolnego czasu... na niczym: „nic się nie dzieje”, ewentualnie, „za drogo”.

Na tym nie koniec. Również dwójka innych dziennikarzy NaTemat.pl otrzymała od NCK pieniądze za „stworzenie działu kulturalnego w ramach portalu NaTemat. pl”. Również oni opisani są w dokumentach NCK jako osoby prywatne. Jedna prowadzi działalność gospodarczą. O przelewy zapytaliśmy Tomasza Machałę, redaktora naczelnego NaTemat.pl. Nie odpowiedział na nasze pytania. Podobnie jak Tomasz Molga. Dziennikarze NaTemat.pl otrzymali dużo więcej niż np. dziennik „Rzeczpospolita”, którego właścicielem jest Grzegorz Hajdarowicz. W 2015 r. Narodowe Centrum Kultury zawarło z nim porozumienie w „sprawie udzielenia licencji i usług informacyjnych” – 12,3 tys. zł. Mniej też od trójki dziennikarzy NaTemat.pl dostała stacja TVN za emisję spotu – 14,5 tys. zł, czy wydawca „Dziennika Gazety Prawnej” za współpracę przy organizacji gali konkursu „Kultura samorządowa 25+” – 24,6 tys. zł.

NCK wsparło też książkę poświęconą Bronisławowi Geremkowi „Geremek/ Vidal. Rozmowy”. Centrum jako wydawca publikacji opłaciło jej druk – 4,8 tys. zł, pokryło koszty „koordynacji prac przy publikacji” – ponad 25 tys. zł. Część pieniędzy według planów finansowych NCK miała trafić na emisję dziesięciu spotów promocyjnych w radiach Agory.

W planach wydatkowych zapisano też pieniądze na wydatki związane z twórczością satyryków Henryka Sawki i Andrzeja Mleczki. W przypadku tego drugiego NCK zabezpieczyło w budżecie 40 tys. zł na „druk książki z nadanym numerem ISBN pt. ?35 lat Galerii Andrzeja Mleczki?”. W przypadku Henryka Sawki NCK zapisało w budżecie 75 tys. zł. Pieniądze miały pójść na zakup „licencji do ?Henryk Sawka. Album?”. W sprawozdaniu nie ma informacji, czy licencja została wykupiona za zapisaną w budżecie kwotę. Ale ze strony NCK można się dowiedzieć, że 18 listopada 2015 r. Centrum rozstrzygnęło przetarg na druk „Albumu…” za 47 tys. zł. Zapytaliśmy NCK o wydatki w 2015 r. Instytut nie odpowiedział na nasze pytania. Bardziej rozmowny był Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

– Na pierwszy rzut oka te wydatki mogą budzić wątpliwości. Obecnie w Ministerstwie Kultury i instytucjach mu podległych trwa audyt. Dopiero po jego zakończeniu będziemy mogli się kompleksowo wypowiedzieć na temat wszystkich wydatków – mówi Sellin.

"SPROSTOWANIE

            W artykule tygodnika "Wprost" pt. "Opłacanie swoich za publiczne pieniądze"  opublikowanym 07 grudnia 2015 r. znalazło się wiele nieprawdziwych treści, które niniejszym prostujemy, tj.:

1) „Lista wydatków związanych z tą publikacją [Zaskórniaki i inne dziwadła zkrainy portfela] jest dużo większa. Jak wynika z dokumentów finansowych NCK,do których dotarł "Wprost", w lutym 2015 r. Centrum zapłaciło Rossmann SDP 209 tys. zł.”

SPROSTOWANIE:

Było dokładnie odwrotnie: to firma Rossmann SDP zapłaciła Narodowemu Centrum Kultury 203 tys. zł. za zakup 10 000 egz. tej publikacji.

2) Książka "Zaskórniaki." była "hojnie wspierana" przez Narodowe Centrum Kultury.

SPROSTOWANIE:

Ta książka nie była w ogóle wspierana. To NCK było jej wydawcą. Tylko w 2015 r. NCK zarobiło na niej (po odliczeniu wszystkich kosztów) 89 tys. zł.

3) „I tak jednym z większych beneficjentów NCK jest poseł Ryszard Petru.”

SPROSTOWANIE:

W 2013 r., gdy NCK podpisywało umowy z Ryszardem Petru, nie był on posłem ani nie prowadził działalności politycznej. Na tle innych wskazanych przez autora artykułu, Ryszard Petru jest najmniejszym beneficjentem NCK. Otrzymał w 2013 r. 10.000 zł wynagrodzenia za dwie publikacje. Poza tym, nigdy nie otrzymał z NCK żadnych pieniędzy.

4) „Nie wytłumaczyło też, dlaczego finansowało książkę akurat w czasie kampanii wyborczej.”

SPROSTOWANIE:

NCK podpisało z Ryszardem Petru umowę w 2013 r. Druk książki miał miejsce w 2014 r. Dodruk wyczerpanego nakładu książki, miał miejsce w lutym 2015 r., znacząco przed rozpoczęciem kampanii wyborczej.

Marek Mutor, Dyrektor Narodowego Centrum Kultury, Warszawa, ul. Płocka 13".

"OŚWIADCZENIE

W związku z opublikowaniem w tygodniku "WPROST" w numerze z 07-13 grudnia 2015 r. artykułu Mariusza Kowalewskiego, pt. "Opłacanie swoich za publiczne pieniądze", oświadczamy, że nie było naszym zamiarem spowodowanie utraty wiarygodności czy reputacji Narodowego Centrum Kultury poprzez posądzenie instytucji o działania niezgodne ze statutem. W zakresie, w którym NCK
uznało, że niektóre informacje są nieprawdziwe publikujemy stosowne sprostowanie. W zakresie, w którym doszło do naruszenia dobrego imienia tej instytucji - przepraszamy.

Wydawca tygodnika "WPROST"

Tomasz Wróblewski - Redaktor Naczelny tygodnika "WPROST"

Okładka tygodnika WPROST: 50/2015
Więcej możesz przeczytać w 50/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0