Przyszła wojna światów

Przyszła wojna światów

Media pokazują dziś wojnę z Państwem Islamskim. Światowe potęgi militarne przygotowują jednak swoje armie do konfliktu o nieporównywalnie większej skali.

Obecna potyczka z ISIS, wcześniejsze interwencje zachodnie w Afganistanie i Iraku czy rosyjska w Gruzji i na Ukrainie są tylko przedsmakiem tego, co zakładają planiści „wielkiej wojny”. Gdzie może wybuchnąć? Z pewnością w żadnym z miejsc znanych ostatnio z relacji medialnych. Nie będą to Syria, Irak, Palestyna. Tam ledwie się tlą lokalne pożary, które czasami wymagają interwencji wojskowej, ale nie walki na śmierć i życie. „Wielką wojnę” może obecnie stoczyć – lub będzie mogło w bliskiej przyszłości – ledwie kilka państw, i to one właśnie nadają kierunek militarnym wysiłkom świata. Chodzi przede wszystkim o Stany Zjednoczone – ewentualnie całe NATO, Chiny, Rosję i Indie. Ich wysiłki idą w podobnym kierunku: utrwalenia lub zdobycia zdolności do walki w skali globu lub przynajmniej wschodniej hemisfery (Rosjanie, Chińczycy, Hindusi).

Okładka tygodnika WPROST: 1/2016
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 1/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • bez-nazwy IP
    belaruspartisan.org/politic/329257/

    Czytaj także