KALEJDOSKOP KULTURALNY

KALEJDOSKOP KULTURALNY

KSIĄŻKI

Mariusz Cieślik

1. „Dziewczyna z pociągu”

Paula Hawkins

ŚWIAT KSIĄŻKI

2. „Masa o bossach polskiej mafii”

Artur Górski, Jarosław Sokołowski

PRÓSZYŃSKI

3. „Co może pójść nie tak”

Jeremy Clarkson

INSIGNIS

4. „Zaczarowany las. Koloruj, szukaj symboli, odkryj tajemnicę”

Johanna Basford

NASZA KSIĘGARNIA

5. „Twój dziennik”

Regina Brett

INSIGNIS

6. „Tajemny ogród. Rysuj, koloruj, przeżywaj przygody”

Johanna Basford

NASZA KSIĘGARNIA

7. „Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana”

E.L. James

SONIA DRAGA

8. „Zniszcz ten dziennik”

Keri Smith

K.E. LIBER

9. „Red Lipstick Monster”

Ewa Grzelakowska- -Kostoglu

FLOW BOOK

10. „Czas pokaże”

Anna Ficner-Ogonowska

ZNAK

Ulubiony pisarz Obamy

Sonia Draga znana jest głównie jako wydawca literackich blockbusterów w rodzaju „50 twarzy Greya”. Ale poza tym publikuje sporo książek ambitnych. Autorem „Bez skazy” jest Jonathan Franzen. To dziś bodaj najważniejsze nazwisko w amerykańskiej prozie. Jego poprzednią powieść „Wolność” wychwalał prezydent Obama, był ostatnim pisarzem na okładce „Time’a”, a do tego stał się ulubieńcem Oprah Winfrey, najbardziej wpływowej postaci telewizji za oceanem. Jest też Franzen autorem kontrowersyjnym, przywiązanym do artystowskiego etosu i zachowującym dystans do popkultury. Nie jest to bez znaczenia w przypadku nowej powieści. Franzen pisze książki, które zwykło się nazywać „wielkimi powieściami amerykańskimi”, czyli epickie, wielowątkowe freski pokazujące współczesność USA. Tym razem wyprawia się też do Europy, by pokazać historię NRD, skąd wywodzi się jeden z bohaterów (przypominający Juliana Assange’a). Przede wszystkim jest to jednak historia 20-letniej Pip wychowywanej przez matkę, która pragnie poznać swojego ojca. Prawda o przeszłości jej najbliższychokazuje się bardziej zaskakująca, niż mogła przewidzieć. Bo są tam i wielkie pieniądze, i wielka polityka, i wielka tajemnica. Powiedzieć, że jest to rozprawa na temat roli internetu i prawdziwego sensu ujawniania informacji przez strony w rodzaju Wikileaks, byłoby przesadą, ale ten wątek jest tu ważny. Przede wszystkim jest to jednak napisana z rozmachem opowieść o relacjach rodzinnych, o niemożliwości pełnego zrozumienia najbliższego nawet człowieka.

Moja walka, wasze traumy

DZIĘKI AUTOBIOGRAFICZNEMU CYKLOWI

NORWEG KARL OVE KNAUSGÅRD STAŁ SIĘ, w ciągu kilku lat, jednym z najważniejszych nazwisk światowej literatury. Zasłużenie, bo mało kto potrafi opowiadać tak zajmująco i tak zbliżyć się do prawdy psychologicznej. Problem z Knausgårdem polega na tym, że mało się w jego życiu wydarzyło i trochę tych dramatycznych zwrotów akcji w jego książkach brakuje. Nawet jeśli umie, jak w trzeciej części „Mojej walki”, bardzo przekonująco opisać traumy czasów dzieciństwa, które były udziałem niemal każdego z nas.

KARL OVE KNAUSGÅRD, „MOJA WALKA 3”, WYDAWNICTWO LITERACKIE

Zanim zabił drozda

KARIERA HARPER LEE TO PRAWDZIWY AMERICAN DREAM. Zaczynała jako sekretarka Trumana Capote’a, by błyskawicznie osiągnąć popularność i podobną sławę jak jej pracodawca (oraz przyjaciel). Jej pierwsza powieść „Zabić drozda” to legenda amerykańskiej literatury. Nic dziwnego, że „Idź, postaw wartownika”, opowiadająca o tych samych bohaterach, stała się ostatnio jednym z największych wydarzeń literackich w USA. Nie jest to jednak sequel, tylko pierwsza przymiarka do tematu rasizmu na amerykańskim Południu w latach 50., książka napisana przed „Zabić drozda”. Niestety, dość przeciętna.

HARPER LEE, „IDŹ, POSTAW WARTOWNIKA”, FILIA

MUZYKA

Piotr Metz

Zapis dwóch koncertów The Velvet Underground

Klasyka improwizacji

Podobno jeden z najważniejszych zespołów rockowych wszech czasów dopiero na scenie pokazywał pełnię swoich możliwości. Na żywo The Velvet Underground posłuchać już nie można, ale są archiwa. Najnowsze wydawnictwo pokazuje prawie cały zapis dwóch koncertów w San Francisco. To poszerzona wersja klasycznej płyty sprzed 40 lat. Dzięki niej możemy się przekonać, jak mocno różniły się od siebie koncertowe improwizacje od utworów znanych z płyt studyjnych. Zdarza się, że kilkuminutowa kompozycja rozciągnięta jest do 40 minut („Sister Ray”). Zmieniane są nie tylko partie instrumentalne, ale też teksty piosenek. Nagrania koncertowe są też dowodem na techniczne umiejętności muzyków. Szczególnie gitarzysty Sterlinga Morrisona.

1. „25”

Adele

XL RECORDINGS/SONIC

2. „Twenty Five”

George Michael

SONY

3. „Annoyance and Disappointment”

Dawid Podsiadło

SONY

4. „Purpose”

Justin Bieber

UNIVERSAL

5. „A Head Full of Dreams”

Coldplay

WARNER

6. „Beyoncé”

Beyoncé

SONY

7. „Koncert kolęd i pastorałek w bazylice jasnogórskiej”

Golec uOrkiestra

GOLEC FABRYKA/WARNER

8. „Kraina lodu”

Muzyka filmowa

OTHER POP US/UNIVERSAL

9. „Bumerang”

Kortez

JAZZ BOY/OLESIEJUK

10. „Etiuda zimowa”

Lemon

JAKE VISION/POMATON/WARNER

DANE WEDŁUG OFICJALNEJ LISTY SPRZEDAŻY DOTYCZĄ OKRESU 25.12.-31.12.2015

Patchwork z papieżem

TRZY ALBUMY JANA PAWŁA II BYŁY OPARTE NA KLASYCZNEJ MUZYCE SAKRALNEJ. Jorge Mario Bergoglio wydał płytę równie rewolucyjną jak jego pontyfikat. Fragmenty jego przemówień z całego świata pojawiają się na wydanej właśnie płycie w eklektycznej pop-rockowej oprawie. Papież porusza tu m.in. tematykę globalnego ocieplenia i kryzysu wiary, a do tego przemawia w kilku językach. Ten dziwny dźwiękowy patchwork okazuje się jednak intrygującym zwierciadłem problemów współczesnego świata. Album zrealizował nadworny producent muzyczny Watykanu – Don Giulio Neroni, pracujący wcześniej przy płytach papieża Polaka.

PAPIEŻ FRANCISZEK, „WAKE UP!”, BELIEVE DIGITAL IT

Posłuchać 07

„07 ZGŁOŚ SIĘ” TO JUŻ KLASYKA GATUNKU. SERIAL, REALIZOWANY W LATACH 70. I 80., wciąż jest lubiany i oglądany. Dobrze, że udało się też zebrać na jednej płycie wszystkie najważniejsze motywy muzyczne z tej produkcji. Dzięki temu widać, że to robota na europejskim poziomie. Oprócz znanego motywu z czołówki i pamiętnej wokalizy Grzegorza Markowskiego mamy tu najwyższej próby muzykę ilustracyjną autorstwa Włodzimierza Korcza. A wszystko to odświeżone i brzmiące jak nigdy. Do słuchania niekoniecznie z obrazem.

WŁODZIMIERZ KORCZ, „MUZYKA Z SERIALU »07 ZGŁOŚ SIĘ«”, GAD

FILMY

Krzysztof Kwiatkowski

1. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy”

Reż. J.J. Abrams

DISNEY

2. „Słaba płeć?”

Reż. Krzysztof Lang

MONOLITH

3. „Fistaszki – wersja kinowa”

Reż. Steve Martino

IMPERIAL-CINEPIX

4. „Zupełnie nowy testament”

Reż. Jaco Van Dormael

GUTEK FILM

5. „Sekret w ich oczach”

Reż. Billy Ray

KINO ŚWIAT

6. „Listy do M. 2”

Reż. Maciej Dejczer

KINO ŚWIAT

7. „Big Short”

Reż. Adam McKay

UIP

8. „Bella i Sebastian 2”

Reż. Christian Duguay

MONOLITH

9. „Dobry dinozaur”

Reż. Peter Sohn

DISNEY

10. „Córki dancingu”

Reż. Agnieszka Smoczyńska

KINO ŚWIAT

DANE WEDŁUG STATYSTYK MULTIKINA DOTYCZĄ OKRESU 01.01-03.01.2016

Self-made mop

Trudno nazwać bohaterkę „Joy” samotną matką. Bo choć rozstała się z mężem, to wciąż mieszka z nim pod jednym dachem, zresztą razem z córką i swoimi rodzicami. Mówiąc precyzyjniej, ojciec wprowadza się i wyprowadza, bo od rozwodu pozostaje w wirze kolejnych romansów. Matka natomiast nie radzi sobie z problemami psychicznymi. Tak zatem „pełno ich, a jakoby nikogo nie było” i kiedy pojawiają się kłopoty, Joy zostaje sama. David O. Russell, reżyser oscarowego „Pamiętnika pozytywnego myślenia”, inspirował się historią Joy Mangano. To wynalazczyni, która opatentowała samowyżymający się mop. Ale to coś więcej niż pokrzepiająca amerykańska opowieść czy portret self-made woman. To także zapis emancypacji zwyczajnych kobiet. Z komediową swadą reżyser pokazuje twórców i sprzedawców przyrządów do sprzątania. Facetów, którym podłogi w salonach zawsze zmywały żony lub matki. Oraz tych, którzy później ich wynalazki promowali, w rodzaju prezenterów telezakupów. Przeciw temu światu wystąpiła Joy: dziewczyna, która naprawdę wie, jakie problemy mają zwyczajne Amerykanki. I musi stawić czoła systemowi prawnemu i patentowemu oraz teksańskim przedsiębiorcom. „Joy” to zręcznie poprowadzona, inteligentna komedia. Idealna do zagrania tytułowej roli okazała się Jennifer Lawrence, dziewczyna z sąsiedztwa, zwyczajna, a jednocześnie obdarzona charyzmą i energią. Bawią też Robert de Niro i Bradley Cooper. Podobnie jak codzienność lat 90.: niby tak bliska, a tak już daleka. Przy okazji zaś Russell przypomina, że czasem nie tylko wielkie wydarzenia dziejowe zmieniają nasze życie. Bo jak byśmy dzisiaj żyli bez dobrego mopa?

„JOY”, REŻ. DAVID O. RUSSELL, IMPERIAL CINEPIX

Rockmani biznesu

POPKULTUROWY, OSTRY I ZABAWNY MINIWYKŁAD O WSPÓŁCZESNEJ EKO- NOMII. W „Big Short” Adam McKay portretuje finansistów, którzy przewidzieli kryzys 2008 r. Gdy inni pukali się w czoło, oni inwestowali pieniądze wbrew prognozom ekspertów. Steve Carell, Christian Bale czy Ryan Gosling kreują postacie rockmanów finansjery: uzależnionych od adrenaliny wizjonerów. A reżyser tłumaczy, jak działa giełda i pyta o moralność biznesu.

„BIG SHORT”, REŻ. ADAM MCKAY, UIP

Portret rodzinny

„MOJE CÓRKI KROWY” TO KAMERALNY PORTRET RODZINY Z DWIEMA CÓRKA- MI KOŁO CZTERDZIESTKI. Kinga Dębska pokazuje moment, gdy matka trafia do szpitala. Miłość miesza się tu z dawnymi żalami, radość z niewypowiedzianą złością. Ale bohaterowie będą trzymać się razem. Film przynosi też celne obserwacje socjologiczne i kolejną brawurową rolę Agaty Kuleszy.

„MOJE CÓRKI KROWY”, REŻ. KINGA DĘBSKA, KINO ŚWIAT

AUTO

Mariusz Staniszewski

Francuz z wyższej półki

Wygląd urządzenia codziennego użytku, a takim jest samochód, więcej dziś mówi o właścicielu niż przeczytane książki, hobby czy kwalifikacje zawodowe. Może dlatego, że książek już prawie nikt nie czyta, co drugi prezes nurkuje lub pływa na desce, a coraz więcej osób pracujących przy komputerach nawet nie wie, po co przetwarza niezliczone ilości danych, a może dlatego, że rozkochanym w gadżetach, zunifikowanym dużym dziewczynkom i chłopcom auto ma zapewnić poczucie wyjątkowości. Brzmi śmiesznie, bo samochody produkowane są w seriach po kilkaset tysięcy sztuk. Jest to więc taka sama ułuda jak unikalność urody torebki dodawanej do kobiecych pism, ale dziś od faktów ważniejsze jest mniemanie.

I to właśnie dla ludzi, którzy chcą się odróżnić, stworzono Citroëna DS5. Poza 180-konnym silnikiem Diesla – w testowanej wersji – samochód jest stylem w czystej postaci. Chromowana listwa biegnąca od grilla do lusterka służy jedynie zadawaniu szyku. Po pierwszym spojrzeniu na bryłę auta nie wiemy dokładnie, czy jest ono duże, czy tylko kompaktowe. Z pewnością odróżnia się ono jednak od innych samochodów na parkingu. DS5 jest wyższy od nich, ma większy prześwit, a masywna sylwetka dodaje mu powagi. Ale najwięcej powagi zapewnia cena – za wersję testową z bogatym wyposażeniem trzeba zapłacić ok. 150 tys. zł. Tę kwotę trochę usprawiedliwia wrażenie z wnętrza DS5. Skórzana tapicerka, masaż pleców kierowcy, bardzo przejrzysty kokpit i intuicyjnie obsługiwany tablet zapewniają trochę radości. Trzy szyby w dachu: nad kierowcą, pasażerem obok i tylną kanapą dają możliwość indywidualnego doświetlania. Guziki do obsługi rolet, szyberdachu i małego, umieszczonego nad zegarami ekraniku dla kierowcy, na którym pojawia się prędkość, znajdują się w dachu, co kierowcy pozwala poczuć się jak pilot śmigłowca. Tak, znowu chodzi o styl. Funkcjonalność jest przy okazji. No i najważniejsza kwestia, czyli jak się jeździ. Dynamiczny silnik zapewnia dużo wrażeń, ale na ostrych zakrętach lepiej za bardzo nie szarżować. Przy dużej prędkości DS5 potrafi się trochę poślizgnąć. Co prawda z tych kłopotów nie wychodzi się szczególnie trudno, ale pot na czole może się pojawić. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

KNOW-HOW

Grzegorz Sadowski

Święto technologii

MIJAJĄCY TYDZIEŃ STAŁ POD ZNAKIEM TARGÓW CES 2016 W LAS VEGAS, GDZIE POKAZANO MASĘ NOWOŚCI. Wszystkich nie da się oczywiście wymienić, ale kilka warto. LG pokazało nowe telewizory OLED 4K przystosowane do wyświetlania obrazu HDR: 77- i 65-calowe modele z serii LG Signature OLED. Firma pochwaliła się też zawarciem porozumienia z Netflixem, dzięki czemu użytkownicy uzyskają bezpośredni dostęp do oferty serwisu w nowym systemie operacyjnym webOS 3.0. Z kolei Lenovo zaprezentowało osiem nowych notebooków, komputerów stacjonarnych i monitorów marek Yoga, ideapad i ideacentre, w tym ultraprzenośny notebook Yoga 900S zbudowany z włókna węglowego, mający tylko 12,8 mm grubości i ważący 999 g. Sony też nie próżnowało i mog liśmy zobaczyć telewizory LCD 4K z nowym systemem podświetlania. Swoje możliwości pokazał Intel razem z nowym Compute Stickiem, czyli komputerem wielkości pendrive’a, oraz nowymi kamerami Real- Sense. Umożliwiają one skanowanie 3D i dzielenie się w mediach społecznościowych, drukowanie 3D, a także skanowanie sylwetek ludzi oraz obiektów w celu umieszczenia ich w grach. Nowe telewizory pokazał też Samsung. Dużo było nowości z rzeczywistości wirtualnej, w tym nowe ulepszone okulary HTC Vive. Nvidia pokazała serię produktów oznaczonych standardem GeForce GTX VR Ready, co oznacza, że będą one przystosowane do zabawy w rzeczywistości wirtualnej.

Gwiezdny potwór

Choć to pierwszy zakrzywiony monitor w ofercie Philipsa, to projektanci firmy się postarali i stworzyli urządzenie, które chyba zostało ukradzione z pokładu Sokoła Millennium z najnowszej części „Gwiezdnych Wojen”. Metalowa podstawa monitora Philips BDM3490UC to tak naprawdę soczysty basowy głośnik, wyrasta z niej potężny 34-calowy zakrzywiony panel o rozdzielczości 3440 × 1440 pikseli. Jak na monitor z wyższej półki przystało, mamy do czynienia z panelem IPS, co oznacza wyrazisty obraz o żywych kolorach. Całość oczywiście podkręca zakrzywienie ekranu. Plusem jest matowa matryca, co pozwala pracować w każdych warunkach. Tył monitora i wszystkie kable w zestawie są białe. Całość przypomina stylowy gadżet, mebel, który ma zrobić wrażenie.

Do tego ma wszystko to, co powinno być w dobrym monitorze, czyli złącza HDMI, w tym 2.0 i MHL, złącze słuchawkowe, cztery złącza USB 3.0 i takie funkcje jak obraz w obrazie czy możliwość podłączenia kilku źródeł sygnału. Jedynym minusem jest regulacja położenia monitora – niestety nie można go podnieść wyżej. No ale skoro to ozdoba naszego biurka, można to przeboleć. Rekompensuje nam to system sterowania ustawieniami i funkcjami monitora. To już chwalony przeze mnie bardzo intuicyjny dżojstik, który kończy erę dziwnych, nie wiadomo do czego służących, przycisków. Jest jeszcze cena. Monitor kosztuje ponad 4500 zł. Za te pieniądze można sobie kupić kilka monitorów 23-calowych i próbować osiągnąć podobny efekt. Ale to naprawdę będzie tylko prawie to samo.

Okładka tygodnika WPROST: 2/2016
Więcej możesz przeczytać w 2/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także