Kogo teraz rozliczy PiS

Kogo teraz rozliczy PiS

Prawo i Sprawiedliwość zamierza postawić przed komisjami śledczymi całe kierownictwo Platformy z byłymi premierami na czele.

W gabinecie prezesa powstaje obecnie koncepcja strategii trzech komisji śledczych: ds. wyłudzeń VAT, ds. inwigilowania dziennikarzy i taśmowa. Komisją dotyczącą Amber Gold zajmiemy się w następnej kolejności. Co do komisji smoleńskiej to wciąż nie wiadomo, czy powstanie, bo prezes co jakiś czas sygnalizuje, że sprawą powinna się zająć prokuratura – mówi osoba z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego.


I choć kierownictwo PiS zapaliło się do pomysłu komisji śledczych, a na Nowogrodzkiej toczą się rozmowy o czołowych politykach Platformy, którzy mogą zostać przed nie wezwani, to mało kto z naszych rozmówców z PiS wierzy, że to one staną się narzędziem do wyjaśnienia afer. Na pewno jednak przyciągną dużą widownię. – Jednym z elementów demokratycznej gry jest rozliczenie poprzedników. Od powodzenia przyszłych komisji śledczych będzie zależało to, jak odniosą się do nich Nowoczesna i ugrupowanie Kukiza. Na ile będą chciały zaangażować się w krytykę Platformy – mówi Jarosław Flis, politolog. Zapytaliśmy Arkadiusza Mularczyka, typowanego przez część posłów PiS na przyszłego szefa komisji śledczej ds. inwigilowania dziennikarzy, co PiS chce osiągnąć komisjami śledczymi? – Siła komisji śledczych polega na piętnowaniu pewnych działań. Zresztą kilka z nich wykazało pozytywny efekt. Na przykład ta dotycząca nacisków wybieliła rządy PiS – ironizuje.

EFEKT KOMISJI – OSTATECZNY UPADEK WIZERUNKOWY PO

Skutkiem działania komisji śledczych powołanych przez PiS ma być oczywiście obnażenie rządów Platformy i ostateczne pogrzebanie jej wizerunku. – Platforma już idzie drogą SLD. Komisje mają przypieczętować jej los – mówi polityk PiS. Los Sojuszu przypieczętowała pierwsza komisja śledcza w sprawie afery Rywina.

– W sensie wymowy politycznej komisja Rywina miała ogromną wagę. Znaczenie następnej było już cztery razy mniejsze. I ten proces postępuje – mówi Jarosław Flis. Jego zdaniem z jednej strony komisje śledcze są silną bronią, ale z drugiej podejrzaną. – Sprawiają wrażenie odciągania uwagi od bieżących problemów. Za tym będzie też szło wrażenie ogólnej rozróby – przewiduje. PiS, zapowiadając powstanie komisji śledczych, idzie drogą PO, która powołała cztery. Pierwsza dotyczyła zbadania okoliczności tragicznej śmierci byłej posłanki Barbary Blidy. Druga zajmowała się domniemanymi naciskami na funkcjonariuszy służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości i skończyła się fiaskiem, bo w raporcie końcowym politycy zasiadający w komisji przyznali, że nie mają dowodów na to, że w czasach rządów PiS w latach 2005-2007 dochodziło do nadużyć. Kolejna komisja badała okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Ostatnia została powołana w celu zbadania afery hazardowej.

Za czasów rządów PiS w latach 2005- 2007 została powołana komisja śledcza ds. banków i nadzoru bankowego. Miała ona jednak ograniczone kompetencje z powodu decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Ten 22 września 2006 r. orzekł, że część przepisów uchwały Sejmu w sprawie powołania bankowej komisji śledczej jest niezgodna z konstytucją. W końcowym raporcie komisja uznała, że prywatyzacja Banku Śląskiego odbyła się z naruszeniem prawa. Zdaniem polityków prawo mogli naruszyć Marek Borowski i Grzegorz Kołodko, ministrowie finansów w rządzie SLD-PSL.

KTO BĘDZIE PRZESŁUCHIWANY

Pytany o przyszłe komisje śledcze szef klubu PiS Ryszard Terlecki odpowiada zdawkowo: – Nie powołamy wszystkich naraz. Na razie wiem tyle, że pierwsza może zostać powołana komisja ds. wyłudzeń VAT – kwituje. Inny polityk PiS dorzuca: – U prezesa teraz wszystko się zmienia z dnia na dzień. Niektórzy słyszeli, że pierwsza będzie podsłuchowa. Osoba z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego zdradza, że komisja ds. inwigilowania dziennikarzy może przesłuchać czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Przypomnijmy, że audyt w Komendzie Głównej Policji potwierdził, że w latach 2014-2015 działały dwie nieformalne grupy, które podsłuchiwały oficerów służb oraz dziennikarzy związanych z publikacjami o aferze taśmowej. – Wydaje się oczywiste, że przed komisją powinni zeznawać byli premierzy, za czasów których dziennikarze byli podsłuchiwani. Ewa Kopacz musiała mieć wiedzę na ten temat. Donald Tusk był szefem rządu, gdy proceder się rozpoczął – wyjaśnia współpracownik prezesa PiS.

Jarosław Flis uważa, że powołanie szefa Rady Europejskiej przed komisję śledczą jest ryzykowne, szczególnie jeśli chodzi o opinię międzynarodową. – To byłaby bezprecedensowa sprawa. Nie wiem, jak to miałoby się skończyć – mówi. Arkadiusz Mularczyk zaznacza, że przesłuchania w komisji ds. inwigilowania dziennikarzy zacząłby od niższego szczebla w administracji publicznej. – Nie zaczynałbym od wezwania byłych szefów rządów. Mogą być przesłuchani na końcu – mówi. Bezsprzeczne dla polityków PiS pozostaje powołanie przed ową komisję Bartłomieja Sienkiewicza, byłego ministra spraw wewnętrznych. – Dostawał raporty od policji – tłumaczy Andrzej Jaworski z PiS, który może wejść do komisji śledczej zajmującej się sprawą Amber Gold.

KIEROWNICTWO PO PRZED KOMISJĄ?

Również przed komisją ds. Amber Gold staną znani politycy PO. – Marcin Plichta, prezes Amber Gold, był znajomym wierchuszki Platformy Obywatelskiej. Komisja śledcza powinna wezwać Sławomira Nowaka, Pawła Adamowicza i Mieczysława Struka, marszałka województwa pomorskiego – twierdzi Andrzej Jaworski. Dodaje, że komisja będzie się też chciała dowiedzieć, na czym polegały usługi doradcze Michała Tuska dla OLT Express, kiedy firmą kierował Marcin Plichta.

– To plotki, że będziemy chcieli wzywać syna Donalda Tuska przed komisję – oburza się polityk z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego. Inny dodaje: – Jeśli zdecydujemy się wzywać do zeznań w komisji Donalda Tuska, jego syna czy w dalszej kolejności w przypadku komisji ds. afery taśmowej Radosława Sikorskiego, to podniesie się larum za granicą. I zamiast wizerunkowo utopić PO, zaczniemy topić sami siebie. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ

Były minister spraw wewnętrznych będzie w pierwszej kolejności przesłuchiwany przez komisję ds. inwigilowania dziennikarzy. On sam zaprzecza, że podsłuchy były instalowane za jego wiedzą.

DONALD TUSK

Podobnie jak Ewa Kopacz może zostać wezwany przed komisję ds. inwigilowania dziennikarzy. Za czasów, gdy pełnił funkcję szefa rządu, miał się zacząć proceder podsłuchiwania reporterów. Miało to trwać od czasu wybuchu afery taśmowej, czyli od 2014 r.

MAREK DZIAŁOSZYŃSKI

Były komendant główny policji. To on powołał grupę specjalną, która miała inwigilować dziennikarzy.

EWA KOPACZ

Prawdopodobnie będzie wezwana przed komisję ds. inwigilowania dziennikarzy. Podsłuchiwanie dziennikarzy miało trwać aż do 2015 r., czyli w czasie, gdy sprawowała urząd premiera.

MIECZYSŁAW STRUK

Politycy PiS chcą ustalić, jakie kontakty łączyły marszałka województwa pomorskiego z Marcinem Plichtą. Podobnie jak prezydent Gdańska znalazł się na zdjęciu, na którym z innymi działaczami pomorskiej Platformy promował, a dokładniej ciągnął samolot linii OLT Express.

PAWEŁ ADAMOWICZ

Prezydent Gdańska jest politykiem, który prawdopodobnie będzie przesłuchiwany przez komisję ds. Amber Gold. Adamowicz zwrócił się o wsparcie finansowe dla filmu „Wałęsa” m.in. do tej firmy, zanim wybuchła afera związana z piramidą finansową. Promował też na zdjęciu samolot linii OLT Express. Amber Gold było ich głównym udziałowcem.

SŁAWOMIR NOWAK

Były minister transportu i szef pomorskiej Platformy. Zdaniem naszych rozmówców z PiS będzie jedną z osób, które zechce przesłuchać komisja ds. Amber Gold.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2016
Więcej możesz przeczytać w 4/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 1
  • lolek IP
    czas najwyższy

    Czytaj także