Dzieci rosyjskich miliarderów

Dzieci rosyjskich miliarderów

Na scenę wkracza nowe pokolenie. Kim jest i jaka będzie ta nowa oligarchiczna Rosja.

Jeszcze do niedawna wszystko, co dotyczyło rodziny Władimira Putina, było owiane tajemnicą. Dziennikarze, którzy zbytnio interesowali się losami córek rosyjskiego prezydenta, często żałowali wyboru tematu, bo dziwnym zbiegiem okoliczności ich gazety nagle wpadały w kłopoty. Sytuacja zmieniła się dopiero w ubiegłym roku. Krok po kroku udało się odtworzyć, kim są i czym się zajmują Katia i Masza Putinówny. Dlaczego właśnie teraz przełamano 15-letnie milczenie? Jedni uważają, że jest to kwestia przypadku. Drudzy sugerują, że był to przeciek kontrolowany, a Kreml powoli przygotowuje Rosjan do bliższej znajomości ze „spadkobierczyniami tronu”. Świadczyć o tym ma chociażby to, że Kreml nie sprostował rewelacji o córkach prezydenta.


Jeszcze w 2012 r., kiedy Putin powrócił do władzy, rosyjski politolog Jewgienij Minczenko określił system stworzony wokół prezydenta jako „biuro polityczne 2.0”. Tylko w odróżnieniu od radzieckiego politbiura do obecnego wchodzą nie tyle wysoko postawieni urzędnicy, ile zaufani ludzie Putina, którzy pracowali razem z nim w KGB lub w petersburskim ratuszu. To najzamożniejsi i najbardziej wpływowi ludzie Rosji, a ich celem, jak podkreślał Minczenko, było utrzymanie władzy. Zadanie zostało wykonane. Putin i jego otoczenie pokazali, że mogą robić wszystko bez żadnego oporu społecznego. Na horyzoncie pojawił się jednak inny, poważniejszy problem. Zarówno Putin, jak i jego powiernicy już są dawno po sześćdziesiątce (w 2018 r., kiedy w Rosji odbędą się kolejne wybory prezydenckie, Putin skończy 66 lat). Wydaje się, że władze uświadomiły sobie, że nie będą wiecznie rządzić. Nie oznacza to, że zrezygnują z wpływów. – Do najbliższego kręgu Putin nie dopuszcza nowicjuszy, a lista starych kolegów stale się skraca – uważa politolog Nikołaj Pietrow.

Według Minczenki Putin i jego politbiuro zaczęli szykować swoich następców. Dodatkowo procesy te przyśpieszają zachodnie sankcje, które zmusiły wielu wpływowych ojców do przekazania aktywów dzieciom. Inni ściągają potomków z francuskich, brytyjskich i amerykańskich szkół do kraju, żeby nie tylko przypomnieli sobie ojczysty język, ale i przygotowali się do sukcesji. Olga Krysztanowska, socjolog, kiedyś członkini Putinowskiej Jednej Rosji, jest przekonana, że obecne pokolenie „nowej szlachty” dostanie w spadku status swoich rodziców. Opozycjonista Aleksiej Nawalny idzie o krok dalej i nazywa obecny system neofeudalnym. – Kilka lat temu myśleliśmy, że chodzi wyłącznie o nepotyzm. Teraz wyraźnie widać, że Putin tworzy dynastię – powiedział w wywiadzie dla „Financial Times”. – Dzieci nie tylko dostają w spadku stanowiska rodziców, one mają prawo wybierać dowolne stanowiska. Niebezpieczeństwo tej sytuacji jest takie, że szybko wszystkie strategiczne zasoby znajdą się w rękach pięciu-siedmiu rodzin – uważa Nawalny. Oto sześć najważniejszych klanów Rosji, które już przygotowały swoich potomków do walki o tron.

CÓRKI DYKTATORA

Gdyby uwagi dziennikarzy nie zwróciła nieznana 29-latka, która została szefową projektu o wartości 1,6 mld dolarów finansowanego przez państwowe spółki giganty, do dzisiaj o młodszej córce Putina nie byłoby wiadomo nic. Długi czas uważano, że Jekaterina, która po skończeniu japonistyki wyszła za mąż za syna koreańskiego generała, mieszka w Seulu. W ubiegłym roku jednak najpierw Nawalny, a później dziennikarze śledczy RBK wzięli pod lupę Jekaterinę Tichonową. O dziewczynie, która nadzoruje stworzenie rosyjskiej doliny krzemowej, a w praktyce zabudowę 240 ha ziem w okolicach Moskiewskiego Uniwersytetu Humanistycznego, powiedziano wiele, jednak media przeoczyły coś, na co wpadli dziennikarze Agencji Reutera: Tichonowa jest córką Putina, a wśród jej doradców jest pięciu starych kumpli prezydenta jeszcze z czasów służby w KGB w Niemczech. Okazało się również, że Tichonowa nie jest synową koreańskiego generała, lecz Nikołaja Szamałowa, dawnego przyjaciela Putina, współwłaściciela banku Rosja. Młody Kirył Szamałow również zrobił imponującą karierę. Mając zaledwie 33 lata, dostał od Gazprombanku kredyt w wysokości 73 mld rubli. Za te pieniądze nabył 17 proc. akcji Sibura, jednego z największych przedsiębiorstw petrochemicznych. W grudniu 2015 r. Szamałow odsprzedał 10 proc. akcji Chińczykom. Szacuje się, że wartość transakcji to 2 mld dolarów. Wielu uważa, że był to weselny prezent dla Katarzyny i Kiryła.

W odróżnieniu od młodszej siostry Maria Putin ukrywa prywatne życie znacznie pilniej. Wiadomo o niej tylko tyle, że podobnie jak siostra robi karierę na Moskiewskim Uniwersytecie Humanistycznym, specjalizując się w biomedycynie. Według jednej z wersji Maria związała się z Holendrem Jorritem Faassenem, którego poznała na przyjęciu Gazpromu i Shell. Wkrótce potem 28-letni Faassen został wiceprezesem spółki córki Gazpromu „Strojtransgaz”. W 2009 r. Maria i Jorrit wzięli ślub. Pół roku po tym Faassen zaczął skupywać drogie nieruchomości w okolicach Hagi. Kilka lat temu brytyjska gazeta „The Sunday Times” i czeska „Lidové Noviny” w swoim rankingu najbogatszych rodzin świata przyznały Putinom pierwsze miejsce, oceniając ich majątek na 130 mld dolarów. Na tę kwotę składa się nie tylko majątek rosyjskiego prezydenta i jego córek, ale i też siostrzeńców oraz kuzynów, z których większość zajmuje lukratywne stanowiska w sektorze bankowym.

KSIĄŻĘ SIECZIN

„Za wieloletnią i uczciwą pracę” – można przeczytać w uzasadnieniu przyznania orderu „Za zasługi dla ojczyzny” II stopnia, który tydzień temu wręczył Putin 25-letniemu Iwanowi Sieczinowi. Trudno wątpić w geniusz Iwana, jeśli się weźmie pod uwagę, że jest on synem Igora Sieczina, drugiego najważniejszego człowieka w Rosji. Tata Sieczin pracował wraz z Putinem w Petersburgu, a później został ściągnięty do Moskwy i rozwijał karierę u boku obecnego prezydenta. W 2004 r. został szefem Rosnieftu. Iwan, podobnie jak wielu innych potomków rosyjskiej elity, zaczynał karierę od stanowiska analityka w Gazpromie. W kwietniu 2014 r. jednak zatrudnił się u ojca jako zastępca dyrektora departamentu wspólnych projektów na szelfach Rosnieftu. Syn wszędzie towarzyszy ojcu, przejmując jego doświadczenie. Również świetnie mają się interesy byłej żony Sieczina, która jest właścicielką lub współwłaścicielką wielu firm obsługujących zamówienia państwowe.

IWANOW MŁODSZY

Kariera Siergieja Iwanowa dowodzi, że jeszcze przed trzydziestką można zostać szefem wielkiego banku, wystarczy wpływowy ojciec. Iwanow senior w latach 70. pracował z Putinem w jednym oddziale KGB, od 2001 do 2007 r. był ministrem obrony Rosji, a w 2011 r. został szefem administracji Putina. Obecnie jest uważany za drugiego doradcę prezydenta. Sergiej Iwanow junior zaczął pracować dla Gazpromu, mając 23 lata. Rok później przeszedł do Gazprombanku (trzeci co do wielkości rosyjski bank), gdzie w ciągu kilku lat doszedł do stanowiska wiceprezesa. Gdy Iwanow senior został szefem prezydenckiej administracji, jego syn, który wówczas miał 31 lat, został szefem Sogazu, drugiej co do wielkości firmy ubezpieczeniowej, której klientem jest Gazprom. Zastępcą Iwanowa w Sogazie jest Michaił Putin, siostrzeniec prezydenta.

SYN SKARBNIKA

Jurij Kowalczuk jest nazywany bankierem Putina. Od lat jest przewodniczącym i głównym akcjonariuszem banku Rosja, który obsługuje rodzinę i przyjaciół prezydenta. Kowalczuk, podobnie jak Putin, pochodzi z Petersburga. Syn Jurija Kowalczuka Borys najpierw uczył się prawa, które mu wykładał obecny premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Potem Miedwiediew ściągnął Borysa do pracy w rządzie, a kiedy został premierem, Borys został zastępcą generalnego dyrektora państwowego giganta Rosatom, a później szefem Intier RAO JeES, przedsiębiorstwa energetycznego zajmującego się międzynarodowym handlem energią elektryczną.

SPORT I PIENIĄDZE

Arkadij Rotenberg był jednym z pierwszych rosyjskich miliarderów, który pod ciężarem sankcji zaczął przekazywać majątek synowi. W 2014 r. Igor Rotenberg został właścicielem 68,5 proc. akcji Mostotrestu, czołowej rosyjskiej firmy w budownictwie infrastruktury drogowej. Rotenberg młodszy jest też współwłaścicielem ośmiu dużych firm, w tym Gazprom Wydobycie. Eksperci uważają, że firmy Rotenberga juniora są też głównym beneficjentem wielomiliardowych wpływów z systemu opłat drogowych „Platon”. Rodzina Rotenbergów jest blisko „karmnika” dzięki zamiłowaniu do dżudo. Bracia Rotenbergowie – Arkadij i Borys – byli wśród założycieli petersburskiego klubu dżudo, którego honorowym prezesem był Putin. Dorobili się fortuny dzięki kontraktom na budowę infrastruktury.

POMNAŻANIE MAJĄTKÓW

Według austriackiej gazety „Die Presse” jednym z symptomów neofeudalnego systemu w Rosji jest to, że coraz częściej dochodzi do łączenia majątków różnych klanów poprzez małżeństwa. Tak właśnie było w przypadku Giennadija Timczenki, który również trenował dżudo z Putinem w Petersburgu, a obecnie dzięki lukratywnym kontraktom Gazpromu jest dolarowym miliarderem. Córka Timczenki wyszła za mąż za syna byłego ministra transportu, obecnie kontrolującego jedno z największych przedsiębiorstw żeglugi morskiej Sowkomflot Gleba Franko. Dziś Franko wchodzi do zarządów wszystkich firm Timczenki starszego. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 5/2016
Więcej możesz przeczytać w 5/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także