Pies, który tropi

Pies, który tropi

Franc Maurer kontra porucznik Borewicz To nie komisarz Olgierd Halski, twardy glina z III RP, lecz porucznik Sławomir Borewicz z czasów PRL przyczynił się do odrodzenia telewizyjnego serialu kryminalnego. Podczas niedawnej, dwunastej z kolei powtórki przygód dzielnego porucznika przed szklanym ekranem zasiadało przeciętnie ponad 4,5 mln osób. Co ciekawe, serial "07, zgłoś się!" najchętniej oglądali widzowie z miast powyżej 100 tys. mieszkańców oraz osoby z wyższym wykształceniem. Falę sentymentu do dzielnego i niesfornego milicjanta wykorzystały wszystkie polskie stacje telewizyjne, produkując nowe seriale kryminalne. Po wojnie na seriale obyczajowe trwa obecnie między nimi rywalizacja na policyjne tasiemce.
Po sukcesie "Ekstradycji" Wojciecha Wójcika z Markiem Kondratem w roli komisarza Halskiego na kolejny serial policyjny trzeba było czekać kilka lat. I powstała niezbyt udana "Sfora" z Olafem Lubaszenką, Pawłem Wilczakiem i Radosławem Pazurą. Słabości "Sfory" było widać, gdy zaczęto pokazywać świetnie zrobione amerykańskie "Kryminalne zagadki Las Vegas". I tak "Sfora" była o niebo lepsza od "Policjantów" Łukasza Wylężałka - serialu kryminalnego, w którym od początku do końca nie było wiadomo, o co chodzi. To ewenement w historii gatunku, gdzie najistotniejsza jest kryminalna intryga. Na tle "Policjantów" trudno się dziwić powodzeniu "07, zgłoś się!". Mimo PRL-owskich realiów i naiwności serial Szmagiera był dobrą filmową robotą. I zawierał wiele bardzo trafnych obserwacji socjologicznych o czasach Gierka i początku epoki Jaruzelskiego.

Wojna na seriale
W Jedynce TVP od kilku tygodni w najważniejszym paśmie tygodnia (niedziela, godz. 20.15) można oglądać serial Ryszarda Bugajskiego "Tak czy nie?". Nie jest to typowy film policyjny - postacie stróżów prawa pojawiają się raczej na drugim planie, a zagadki rozwiązują inni bohaterowie, a nawet sami telewidzowie. Fabuła jest tu dodatkowo wspomagana interaktywnie - co tydzień widzowie, przysyłając SMS, mogą odpowiedzieć na zagadkę z puenty odcinka (dodatkowych informacji dostarczają materiały zamieszczone na internetowej stronie serialu www.tcn.pl). Ci, którzy odgadną trafnie, biorą udział w losowaniu nagród. Biorąc pod uwagę fabułę, jest to raczej serial obyczajowy, a nie kryminalny (podobnie jak jedna z poprzednich produkcji Jedynki - "Zaginiona"). "Tak czy nie?" odwołuje się do znanych nam już ekranowych gliniarzy: w roli biznesmena Sławomira Melanowskiego, wokół którego skupia się akcja, oglądamy Bogusława Lindę, pamiętnego Franca Maurera z "Psów". Narratorem serialu jest Bronisław Cieślak, czyli wspomniany porucznik Borewicz.
Odpowiedzią Dwójki na serial Bugajskiego był wyemitowany w listopadzie miniserial "Defekt" Macieja Dutkiewicza. To historia oszustw bankowych na wielką skalę. Atutem "Defektu" jest pierwszorzędna obsada: parę głównych bohaterów grają Magdalena Cielecka i Piotr Fronczewski (idealistyczna pani prokurator i policyjna wyga). W drugim planie pojawiają się Zbigniew Zapasiewicz, Jan Peszek i Andrzej Chyra. Argumentem, który przekonał znanych aktorów do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu, była właśnie jego ograniczona, zaledwie czteroodcinkowa formuła.
Do rywalizacji na kryminalne seriale ze znacznie większym rozmachem włączył się Polsat. Serial "Fala zbrodni" z Dorotą Kamińską, Agnieszką Wagner, Mirosławem Baką i Edwardem Żentarą wyreżyserował Okił Khamidow, znany ze "Świata według Kiepskich" i "Baru". Khamidow to dobry telewizyjny rzemieślnik, zdobywca dwóch TeleKamer. Serial Khamidowa bije na głowę dzieło Łukasza Wylężałka, którego wspomniani już "Policjanci" byli zlepkiem psychodelicznych wizji. Tym razem stacja postawiła nie tylko na sprawdzonego reżysera, ale i na dobry zagraniczny patent: serial powstał na szwedzkiej licencji. Opowiada o policjantach ze specjalnego oddziału do walki ze zorganizowaną przestępczością. W czternastu epizodach bohaterowie walczą m.in. z porywaczami, producentami dziecięcej pornografii, międzynarodowymi gangami, a nawet handlarzami radioaktywnym plutonem.

Socjologia z dreszczykiem
Wysyp telewizyjnych kryminałów nie wygląda na chwilową modę. Tylko pierwszy program TVP przygotowuje trzy seriale tego typu. Najbardziej zaawansowane są prace (trwają zdjęcia) nad dwunastoodcinkowym serialem "Glina" reżyserowanym przez Władysława Pasikowskiego. Ma to być opowieść z życia zwykłego policjanta (gra go znany z "Człowieka z marmuru" Jerzy Radziwiłowicz), zupełnie innego niż gliniarze, których pamiętamy z "Psów" Pasikowskiego. Wkrótce rozpoczną się zdjęcia do serialu "Oficer", którego bohater walczy z mafią - przestępcami nowoczesnymi, wykształconymi i kulturalnymi. Autorem scenariusza jest Wojciech Tomczyk, znany już z "Zaginionej", a film wyreżyseruje Maciej Dejczer. Trwają prace nad scenariuszem trzeciego serialu - "Determinatora". Opowiada on o przygodach lekarza pracującego w prowincjonalnym prosektorium, wplątującego się w kryminalną intrygę, którą musi sam rozwiązać.
Telewizyjne kryminały to jeden ze sztandarowych gatunków popkultury. W czasach PRL czwartkowe wieczory były czasem śledzenia przygód przenikliwych detektywów i dzielnych milicjantów. Ówczesne produkcje były bądź sztucznymi i naiwnymi wizjami dekadenckiego Zachodu, jak fatalne "Życie na gorąco" Andrzeja Konica, według scenariusza twórców "Stawki większej niż życie" - Zbigniewa Safjana i Andrzeja Szypulskiego, bądź równie sztucznymi propagandowymi historyjkami o prawych milicjantach. Powstające obecnie seriale kryminalne na pewno uczciwiej pokazują rzeczywistość. I zawierają więcej socjologicznych obserwacji, często znacznie ciekawszych niż w serialach obyczajowych. To seriale kryminalne będą więc za jakiś czas świadectwem naszych czasów. A że sprawiedliwość triumfuje w nich częściej niż w prawdziwym świecie, to już konwencja gatunku.
Okładka tygodnika WPROST: 49/2003
Więcej możesz przeczytać w 49/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także