Filantropia spekulacyjna

Filantropia spekulacyjna

Jak upada George Soros - "piąte mocarstwo świata" Niespełna 74-letni George Soros kreuje się na współczesnego Zorro. Jednego dnia jest bezlitosnym spekulantem, wygrywającym finansowe stracia z najpotężniejszymi państwami (w 1992 r. w ciągu kilku dni doprowadził do spadku wartości brytyjskiego funta o 25 proc.!), kiedy indziej - dobrodusznym bojownikiem o wolność i demokrację, krytykiem kapitalizmu, filantropem, który, jak sam twierdzi, wydaje na pomoc charytatywną więcej pieniędzy niż rząd amerykański. Prawdziwym kapitałem Sorosa nie są jednak pieniądze, ale wpływy, mierzone siecią znajomości na najwyższych szczeblach globalnej polityki.

"Rząd USA uzgadnia swoją politykę zagraniczną z Wielką Brytanią, Niemcami, Francją, Japonią i... George'em Sorosem" - mawiał Strobe Talbott, były sekretarz stanu w administracji Billa Clintona. Od kiedy amerykańskim prezydentem został George W. Bush, wpływy Sorosa topnieją w oczach. Pozbawione politycznych koneksji na szczytach władzy w USA imperium chyli się ku upadkowi; miliarder stracił w ostatnich latach jedną trzecią majątku. Coraz rzadziej jest widywany w towarzystwie głów państw, a na dodatek nie ma już nieformalnego amerykańskiego immunitetu, jakim dotychczas był chroniony. We Francji został skazany przez sąd za przestępstwo finansowe sprzed... 15 lat! Jego ekstradycji domaga się Malezja, która oskarża Sorosa o wywołanie kryzysu walutowego w tym państwie w 1998 r. Na początku listopada moskiewskie biuro fundacji Sorosa zostało zajęte przez uzbrojonych ludzi. Oficjalnie mówiono, że byli to ochroniarze działający na zlecenie właściciela kamienicy; nieoficjalnie - że karząca ręka prezydenta Putina, który ma już dość "ambasady Sorosa" w Rosji. Soros nie daje za wygraną. Chce ukarać "winowajcę" swoich nieszczęść i nie dopuścić do ponownego wyboru George'a W. Busha, forsując swojego kandydata na prezydenta USA.

Atak szału
"Ameryka rządzona przez Busha jest zagrożeniem dla świata" - grzmiał George Soros w wywiadzie opublikowanym 11 listopada 2003 r. w dzienniku "Washington Post". Porównał w nim wypowiedzi i działania Busha do... polityki hitlerowskich Niemiec, którą pamięta z dzieciństwa. Stwierdził nawet, że Bush jest odpowiedzialny za wzrost nastrojów antysemickich na świecie. - Reakcja Georga Sorosa to typowy przykład europejskich uprzedzeń w stosunku do Busha - mówi "Wprost" prof. Adrian Hyde-Price, szef Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Leicester w Wielkiej Brytanii. "To atak szału" - skwitował wypowiedzi Sorosa James Tisch, członek władz Konferencji Przewodniczących Największych Amerykańskich Organizacji Żydowskich. Ten atak szału ma jednak swoje podłoże. Soros od dawna próbował się wkupić w łaski republikanów. Wydał na ten cel dziesiątki milionów dolarów. W 1986 r., gdy obecny prezydent George W. Bush stał na czele borykającej się z poważnymi kłopotami finansowymi spółki naftowej Spectrum 7, pomocną dłoń wyciągnął... George Soros. Przez spółkę Harken wykupił Spectrum 7. Pozostawił Busha juniora w radzie nadzorczej spółki, podarował mu warte setki tysięcy dolarów opcje na akcje spółki i zapłacił 120 tys. dolarów za konsultacje. Zachowanie Sorosa wzbudziło zainteresowanie amerykańskich dziennikarzy. Davidowi Cornowi z magazynu "The Nation" podczas nieformalnej rozmowy udało się namówić Sorosa do szczerego wyznania: "Nie interesowały nas talenty biznesowe Busha juniora. Kupowaliśmy polityczne wpływy". I wszystko jasne: w 1986 r. ojciec George'a W. Busha był wiceprezydentem. Dziś w prywatnych rozmowach Soros żali się, że wydatki na republikanów to była jego najgorsza inwestycja. George W. Bush nie poczuwa się bowiem do żadnej wdzięczności wobec miliardera.

Demokracja według Sorosa
Nadzieję na porozumienie z Bushem Soros stracił w zeszłym roku, gdy Bush ostentacyjnie ignorował go jako polityka - ani razu się z nim nie spotkał. Latem 2002 r., kiedy Ameryka szykowała się do wojny w Iraku, Soros przygotował się do wojny z Bushem. Zaprosił do swojego domu w Southhampton na Long Island czołowych działaczy partii demokratycznej. Wśród gości byli m.in. szef gabinetu Clintona John D. Podesta, Jeremy Rosner, Robert Boorstin i Carl Pope. Soros rozmawiał także ze Steve'em Rosenthalem, przewodniczącym grupy lewicujących aktywistów America Coming Together (ACT). Rosenthal przygotowywał właśnie strategię pozyskiwania wyborców do głosowania na kandydata demokratów w wyborach prezydenckich w 2004 r. Soros zapowiedział, że wpłaci na kampanię ACT 10 mln USD. Następnego ranka Peter Lewis, przyjaciel Sorosa i przewodniczący rady nadzorczej Progressive Corp., oświadczył, że dorzuci jeszcze 10 mln USD. To największe dotacje prywatnych osób w prawie dwóchsetletniej historii Partii Demokratycznej (sic!).
Soros uchodzi w świecie za filantropa upowszechniającego tzw. otwarte społeczeństwo, którego głównym filarem jest demokracja. Przez ostatnie siedem lat regularnie wspierał (w sumie wydał 18 mln USD) komitet Demokracja 21, który doprowadził do uchwalenia tzw. ustawy McCaina-Feingolda. Zgodnie z nią osoba prywatna może przeznaczyć na kampanię kandydata na prezydenta maksymalnie 2 tys. USD. Twórcom nowego prawa chodziło o to, by zmniejszyć rolę grup interesu i kapitału w wyborach, a zwiększyć znaczenie zwykłych wyborców. Soros popierał tę ustawę, dopóki uważał, że jest dla niego korzystna. Wydanie 10 mln USD na kampanię przeciwko Bushowi to de facto przeznaczenie 10 mln USD na kampanię kandydatów Partii Demokratycznej. To klasyczne omijanie prawa. Narodowy Komitet Republikanów wysłał ostatnio list do Howarda Deana, kandydata demokratów na prezydenta, by za jego pośrednictwem przypomnieć ACT i innym organizacjom dotowanym przez Sorosa o obowiązku przestrzegania prawa. Rozgoryczenia nie krył także Fred Wertheimer, przewodniczący komitetu Demokracja 21. "To paradoksalne, że człowiek, który przez lata wspierał zmiany w systemie finansowania partii uniemożliwiające najbogatszym wpływanie na wynik wyborów, teraz sam wydaje tyle pieniędzy, żeby pozbyć się jednego z kandydatów" - powiedział Wertheimer.

Kapitalizm reglamentowany
Aby zrozumieć, Sorosa trzeba wiedzieć, w jaki sposób zbił majątek. Kilka lat temu na kolacji dla inwestorów Berkshire Hathaway prezes tej firmy Warren Buffett mówiąc o sukcesach swojego przyjaciela George'a Sorosa, przypomniał słowa legendarnego J.P. Morgana: "W obrocie akcjami wygrywają ci, którzy mają układy i odpowiednio wcześnie dysponują informacją". W latach 1992-2000 w Białym Domu urzędował demokrata Bill Clinton. Z tą opcją polityczną Soros miał świetne kontakty. Kłopoty rozpoczęły się, gdy epoka demokratów zbliżała się do końca. W 1998 r. podczas kryzysu w Rosji Soros stracił 2 mld USD. Rok później założył, że ceny akcji spółek internetowych będą spadać. Ceny jednak rosły i Soros stracił kolejne 700 mln USD. Chciał wykorzystać hossę, kupując akcje firm informatycznych. I znowu niewypał. W 2000 r. zaczęła się bessa na Nasdaq (giełdzie spółek sektora nowoczesnych technologii); majątek Sorosa zmniejszył się jeszcze o 300 mln USD. W tym samym roku w Kosowie Soros wyrzucił w błoto 50 mln USD, próbując przejąć m.in. kopalnie złota, srebra i ołowiu.
Sorosowi nigdy nie udowodniono sądownie (wyrok we Francji zapadł na razie w pierwszej instancji) korzystania z poufnych informacji, ale jest o to powszechnie oskarżany. Przed rozpoczęciem spekulacji funtem brytyjskim dużo czasu spędził w Wielkiej Brytanii. Spekulacje na Dalekim Wschodzie poprzedziły akcje charytatywne w Malezji, Tajlandii i na Filipinach. Soros przegrał natomiast w Rosji mimo prowadzenia działań filantropijnych. Niemal od razu zaczął głośno narzekać na nieprzewidywalność zjawisk ekonomicznych i domagał się od polityków wpływu na poprawę stabilności gospodarczej. "Kapitalizm ze swoją niepewnością jest źródłem wielu ludzkich tragedii" - mówił wówczas. Trudno mu się dziwić. Gdyby rynek rosyjski był stabilny, Soros zamiast straty odnotowałby - jak w 1992 r. - 2 mld USD zysku.
Trzy lata temu podczas swoich 70. urodzin Soros ogłosił, że wycofuje się z działalności biznesowej, a schedę po nim przejmą synowie Robert i Jonathan. W Ameryce prawie wszyscy są zgodni, że powinien wreszcie dotrzymać słowa.

 

George Soros
Urodził się w 1930 r. w Budapeszcie. Z pochodzenia jest Żydem. W 1947 r. wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie ukończył London School of Economics. W 1956 r. przyjechał do USA. Tam założył międzynarodowy fundusz inwestycyjny Quantum Group, dzięki któremu został miliarderem. W 1969 r. wraz z Jimem Rogersem powołał Quantum Fund, który okazał się jednym z najlepszych funduszy inwestycyjnych w historii. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych prowadziła przeciwko Sorosowi dochodzenia, zarzucając mu złamanie przepisów, dwukrotnie ukarała go grzywnami. Wykorzystując lukę w prawie podatkowym, w latach 1969-1986 Soros nie płacił podatków od osiąganych zysków. Według niektórych szacunków, do momentu likwidacji luki zaoszczędził w ten sposób kilkaset milionów dolarów. W 1979 r. założył Fundację Otwartego Społeczeństwa. W 1984 r. rozpoczął działalność charytatywną na Węgrzech, w 1987 r. zaczął działać w ZSRR. W sumie powołał do życia 50 filii Fundacji Otwartego Społeczeństwa. Szacuje się, że na działalność charytatywną wydał w sumie 5 mld USD.

Lista Sorosa
Największe akcje spekulacyjne George'a Sorosa
  • Wielka Brytania, 1992
    W Niemczech podwyższono stopy procentowe. Obawiając się spadku kursu wynikającego z odpływu kapitału do Niemiec, brytyjski bank centralny postanowił bronić waluty, wykupując sprzedawane miliardy funtów. Soros przewidział taką reakcję i zaczął grać na zniżkę funta, angażując 10 mld USD - o 4 mld USD więcej, niż miał brytyjski bank centralny. W efekcie funt został zdewaluowany i wycofany z europejskiego systemu monetarnego. Jego obrona kosztowała podatników 6 mld USD. Fundusz Sorosa w ciągu kilku dni zarobił ponad miliard dolarów (po dewaluacji Soros znacznie taniej odkupił funty, które wcześniej drożej sprzedawał).
  • Włochy, 1992-1995
    Spekulacje Sorosa doprowadziły w ciągu trzech lat do 30-procentowego spadku kursu włoskiego lira. W 1995 r. organizacja Movimento Internazionale per i Diritti Civili - Solidarieta oskarżyła Sorosa o celowe zaniżanie wartości włoskiej waluty. Jej zdaniem, deprecjacja lira miała umożliwić zagranicznym inwestorom kupno udziałów prywatyzowanych firm po niezwykle niskich cenach.
  • Japonia, 1994
    Sorosowi nie udała się spekulacja kursem japońskiego jena. Postawił na wzrost wartości dolara wobec jena, ale nie przewidział zerwania amerykańsko-japońskich rokowań handlowych. Stracił wówczas około 600 mln USD.
  • Azja, 1997-1998
    Dewaluacja waluty w Tajlandii wywołała reakcję łańcuchową i spowodowała regionalny kryzys, który najpierw dotarł do Indonezji, Filipin i Malezji, a później do innych państw regionu (m.in. Korei Południowej i Hongkongu). We wszystkich krajach doszło do załamania na giełdach, utraty rezerw walutowych, bankructwa firm i wielkich grup kapitałowych. Władze Malezji obarczyły winą za kryzys spekulującego wówczas na tym rynku Sorosa. Ówczesny premier Malezji nazwał go zbrodniarzem.
  • Rosja, 1998
    Soros w liście do dziennika "Financial Times" zapowiedział kryzys w Rosji. List był równoznaczny z podpaleniem lontu bomby: zadłużone na skutek emisji wysoko oprocentowanych obligacji skarbowych państwo straciło wiarygodność i nastąpił odpływ kapitału zagranicznego. Bank centralny podwyższył stopy procentowe i podjął chwilowy interwencyjny skup waluty, ale w końcu się poddał i - zdaniem analityków - dlatego Soros stracił. Kiedy bank centralny przestał bronić kursu i zdał się na rynek, spekulacja okazała się niemożliwa.
  • USA, 2003
    Soros publicznie krytykuje amerykańską politykę osłabiania wartości dolara. "To poprawi konkurencyjność eksportu, ale do jakich krajów będziemy eksportować". "To życie na cudzy koszt, co bez wątpienia uderzy w całą Europę. To uderzenie we Francję i w Niemcy" - mówił Soros. Zapowiada, że zacznie grać przeciwko dolarowi.
Okładka tygodnika WPROST: 51/52/2003
Więcej możesz przeczytać w 51/52/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także